Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ChanHun. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ChanHun. Pokaż wszystkie posty

16 stycznia 2017

Be somebody

uwaga: wulgaryzmy!


Być kimś... czy to takie ważne? Naprawdę nie rozumiem idei tego wyrażenia. Być kimś. Ale kim i dla kogo? To tylko wątłe słowa, które zapełniają pustkę po czymś co utraciliśmy. Chcemy być lepsi, ważniejsi od innych, ale tak serio to tego nie chcemy. Po prostu mówimy to, żeby odegrać grę dla ludzi. Ja, na przykład, nie chcę być kimś. Mi wystarcza to, kim jestem. Ale czy to nie czyni mnie właśnie kimś?

Tego dnia, dokładnie wczoraj, szedłem spokojnie przez moje osiedle do sklepu, paląc po drodze papierosa. Miałem zamiar kupić wino i kolejną paczkę fajek, aby jakoś spędzić nadchodzący wieczór. W sumie już był wieczór. Śnieg sypał gęsto na moją głowę i płaszcz, ale nie przejmowałem się. Chociaż powinienem, o tak, powinienem się przejąć, bo moja idealna fryzura została zniszczona przez ten pierdolony łupież chmur, jednak w tym momencie było mi wszystko jedno. Westchnąłem, po czym wszedłem do sklepu, otrzepując się z tego cholernego białego puchu. Ekspedientka niechętnie na mnie spojrzała, mówiąc ciche "dobry wieczór", na co odparłem wymuszonym uśmiechem. Podszedłem do lady i poprosiłem o to, co zamierzałem kupić, po czym wydałem na to dość sporo, ale co zrobić skoro potrzeba wzywa? Po zapłaceniu kolosalnej dla mnie kwoty, w końcu byłem tylko marnym studentem, wróciłem do domu, a śnieg zaczął sypać jeszcze bardziej, co mnie okropnie wkurwiło. To nie miało sensu. W pewnym momencie zatrzymałem się, gdy samochód obok mnie zwolnił. Zaraz, tu nie wolno parkować. Gdy spojrzałem na kierowcę, który też na mnie spojrzał, tylko uśmiechnąłem się sarkastycznie i pokazałem faka, żeby po prostu się odpieprzył ode mnie. Nie mam humoru, nawet na pokazanie głupiej drogi do centrum. Ten jednak rąbnął i uchylił szybę, po czym krzyknął na mnie. Znów pokazałem mój piękny środkowy palec i odpaliłem papierosa, patrząc z ciekawością na mężczyznę. Jego samochód, Audi A8, czarne, nie pasowało do mojej dzielnicy. Tak samo jak i kierowca. Garnitur? Kto z tej okropnej dziury chodzi w garniturze?
- Ej ty! – zawołał ponownie facecik, kiwając na mnie ręką. O co to nie. Na mnie ręką? A pierdol się! Podszedłem do samochodu, po czym na masce zgasiłem swojego papierosa. Szkoda mi tego Malboro, serio. Uśmiechnąłem się seksownie, po czym oparłem się o drzwi auta, te, w których była otwarta szyba.
- Czego chcesz, przystojniaczku? – Zapytałem najbardziej pedalskim głosem w całym moim gejowskim życiu.
- Którędy do centrum? – Zapytał. Wyśmiałem go.
- Oj skarbie, skarbie, ty moje najdroższe. Chodź za mną, to ci pokażę nawet górę pełną szczęścia – powiedziałem, a w myślach dodałem „i pełną rozkoszy”. Zaśmiałem się, a raczej zachichotałem, po czym odsunąłem się od auta. – Pierdol się gnoju -  odwróciłem się od pięknego audi, ale gościu znów mnie zawołał.
- Zgoda – to krótkie hasło sprawiło, że aż znów spojrzałem w jego stronę, przez ramię oczywiście. Oblizałem lubieżnie usta.
- W takim razie jedź do końca tej uliczki, skręć w prawo, po czym zaparkuj pod pierwszym blokiem jaki zobaczysz po lewej stronie. Potem podejdź pod 3 klatkę i tam na mnie czekaj.
- A może cię podwiozę? – zaproponował, a ja udałem, że myślę nad tym. Po chwili wskoczyłem do jego wozu.
Po chwili byliśmy na miejscu. Otworzyłem drzwi klatki kluczem, po czym po prostu wszedłem po schodach, spojrzawszy raz za siebie, by sprawdzić, czy facecik nie zrezygnował. I o dziwo, wciąż szedł za mną. Dotarliśmy na 2 piętro, na którym otworzyłem pierwsze drzwi po prawo. Moje mieszkanko było urządzone skromnie, ale jebać to.
- To… może wina? – zapytałem, patrząc na faceta ciekawskim wzrokiem. Był seksowny. I to zajebiście seksowny. Kurwa, aż mi stanął od samego patrzenia.
- Prowadzę – odparł swoim niskim głosem. Zajebiście kurwa, jeszcze twardszy się zrobiłem.
- Jebać to, chodź się napić. Chcę, żebyś był łatwiejszy.
- To może od razu przejdziemy do rzeczy? – zapytał z lubieżnym uśmiechem. Podobała mi się ta propozycja. Nawet bardzo. Odłożyłem zakupy, po czym z uśmiechem podszedłem do niego, zrywając z niego wszystkie ubrania.
Po chwili stanął przede mną całkiem nagi. Oblizałem usta padając na kolana przed nim. Wziąłem jego penisa w dłoń, zastanawiając się jak on mi się zmieści w ustach. Był dużo większy niż te, z którymi dotychczas się spotykałem. A może ja po prostu miałem pierdolonego pecha, a teraz trafił się pieprzony cud? Po chwili ruszania ręką w górę i dół, wziąłem główkę w usta i zacząłem ją mocno ssać, a facecik już bez garnituru złapał mnie za moje mokre włosy. Nie powiem, że mi się to nie podobało, bo podnieciło mnie to jak cholera. Spojrzałem z dołu na niego, wciąż trzymając penisa w ustach, zachwycając się nad jego twarzą. Może to zabrzmi dziwnie, ale poczułem się w tym momencie jak dziwka. Szybko wyciągnąłem jego kutasa z ust, po czym po prostu stanąłem przed nim.
- Wiesz co?  Jebać to. Jebać cały system, w jakim się prowadziłem ostatnich parę lat. Jebać moje życie. Nie zrobię tego. Nie jestem dziwką. Myślałem, że uznasz to jako żart, a ty tak po prostu się zgodziłeś. Jesteś pieprzonym dupkiem. Nawet nie znam twojego imienia! – krzyknąłem, odwracając się do niego tyłem, łapiąc się za głowę. – Spieprzaj stąd.
Minęła chwila, a on dalej stał za mną i po prostu patrzył na mnie, czułem jego wzrok. Jednakże usłyszałem szelest wkładanych ubrań.
- Słuchaj dzieciaku, to ty zacząłeś – mruknął, ubrany już w spodnie i koszulę, którą właśnie zapinał.
- Ja?! Ja to zrobiłem dla jaj! Myślałeś, że jestem łatwy, tak?! Ale mylisz się. Ty jesteś łatwiejszy ode mnie – powiedziałem, osuwając się na kolana. Usiadłem na piętach, patrząc przez balkon na drogę, którą o tej porze oświetlała tylko jedna latarnia. Westchnąłem, czując łzy pod powiekami. – Spieprzaj. Już.
- Słuchaj mnie, dzieciaku..
- Nie jestem dzieckiem! – krzyknąłem, odwracając się do niego. – Nie jestem nim… bo jestem nikim.
- Może zacznijmy od początku. Jestem Chanyeol – powiedział facecik.
- Sehun – odparłem cicho. Facet pomógł mi wstać, po czym spojrzał na mnie i otarł moje łzy.
- Sehun, posłuchaj mnie teraz uważnie. Jesteś kimś. Kimś wyjątkowym. Nie jesteś nikim, bo nikim nie jest nawet NN. Każdy jest kimś, kim tylko chce – powiedział Chanyeol.
- Ale ja kurwa nie chcę być kimś! Chcę być sobą!
- Ale będąc kimś, też możesz być sobą – dodał facecik, patrząc na mnie. – Chcesz iść na spacer żeby ochłonąć?
- Wystarczy mi butelka wina i fajki – odparłem, ocierając łzy z policzków swoją szarą bluzą. – Naprawdę.
- Okej. Napiję się z tobą. Najwyżej jutro wrócę – powiedział po chwili zastanowienia Chan. – Może zamówimy pizzę?
- Nie stać mnie. Jestem tylko studentem.
- Uznaj to jako prezent na poprawę humoru ode mnie – uśmiech mężczyzny i jego pełne zrozumienia spojrzenie wyraziły to, czego szukałem.
Nawet nie zauważyłem, kiedy wino się skończyło, ani kiedy nastał świt. Nie potrafiłem przestać rozmawiać z Chanem, nie czułem nawet zmęczenia. I poczułem się wtedy kimś. Bo ktoś wreszcie dostrzegł mnie jako kogoś, z kim można porozmawiać. A nie jak dziwkę, którą można wykorzystać. Dopiero teraz zrozumiałem, że tak naprawdę ludzie mieli ze mnie zabawkę. Teraz, dzięki niemu, zrozumiałem to wszystko. I poczułem się… ważny. Czy mnie to ucieszyło? Jak cholera. Bo być kimś, to też znaczy być sobą. A ja na pewno nie wrócę do starych nawyków. Wreszcie jestem kimś.

________________________________________________
O tak, podoba mi się to. A najbardziej wstęp. Mam nadzieję, że Wam się podobało. Kocham was! Do następnego.
Jaerinnie

3 kwietnia 2016

Do poduszki

- Co byś chciał dziś usłyszeć synu? - spytałem Baekhyuna, patrząc w jego duże brązowe oczy wpatrujące się we mnie. Uśmiechnąłem się ciepło do niego.
- O tobie i tatusiu! - zażyczył sobie, a ja zaśmiałem się wesoło. To była jego ulubiona historia i mimo, że znał ją na pamięć, nie robiło mu to różnicy, który raz z kolei już ją słyszał. Poprawiłem się na krześle, po czym odchrząknąłem i zacząłem opowieść.
~
Byłem wtedy w trzeciej liceum, gdy na korytarzu zauważyłem małego bruneta. Był dużo niższy ode mnie, ledwo sięgał mi do ramienia, a jego grzywka przysłaniała jego oczy. Był uroczy, co od razu zauważyłem. Jednak, nie spotkałem go nigdy więcej, tak jakby rozpłynął się w powietrzu. Aż do momentu, w którym nie przyszedłem na przesłuchanie szkolne. Grałem tam na gitarze i śpiewałem, chcąc dostać się do szkolnego zespołu muzycznego. I właśnie wtedy znów go zobaczyłem. Był dość nieśmiały, ale gdy tylko muzyka zabrzmiała, a on zaczął tańczyć, wmurowało mnie w podłogę. Był naprawdę świetny. Jego ciało czuło muzykę, a każdy ruch był idealnie dopracowany. Otworzyłem usta ze zdziwienia i wrażenia, jakie zrobił na mnie jego taniec. Był stworzony do tego. Gdy tylko skończył, podszedłem do niego i nie wiedząc czemu, ale zaprosiłem go na kawę. Do siebie. On nieśmiało spojrzał na mnie, ale zgodził się. Wpadł mi w oko, zdecydowanie. Nasze jedno spotkanie zmieniło się w wiele, aż w końcu zakochani w sobie staliśmy się parą. Jednak nie długo było nam dane cieszyć się z tego przywileju, bo ja kończyłem szkołę, a on zaczynał drugą klasę. Musiałem iść na studia, co oznaczało rozłąkę. Stwierdził, że da mi nowy start w życiu, więc zerwał ze mną. Bardzo to przeżyłem. Jednak powiedziałem sobie, że kiedyś go odnajdę i znów będziemy mogli być razem.
Lata mijały, moje studia przyniosły mi wiele nowych znajomości, co zaowocowało dobrze płatną pracą w samym Seulu, w którym studiowałem. Nigdy jednak nie zapomniałem o Sehunie, nigdy. Przez cały czas zastanawiałem się, jak będzie wyglądało nasze spotkanie, o ile do niego dojdzie. Łudziłem się i nie potrafiłem znaleźć sobie kogoś na jego miejsce, co było trudne, bo dziewczyny jak i mężczyźni pchali mi się do łóżka. Ale ja zostałem mu wierny, do samego końca.
W końcu, któregoś razu poszedłem do pewnej nowo-otwartej kawiarenki niedaleko mojej uczelni. Od samego wejścia poczułem wspaniały zapach kawy i ciastek, które szybko mnie omotało. Podszedłem do lady i wtedy mnie zamurowało. Te oczy poznałbym wszędzie.
- Sehun? - zapytałem w szoku. Nie wyglądał tak jak jeszcze 3 lata wcześniej, kiedy ostatni raz go widziałem. Teraz miał blond włosy postawione do góry, był wyższy, sięgał mi do ucha, ale jego oczy nic się nie zmieniły. Rozchyliłem usta w szoku.
- Ch-Chanyeol? - odpowiedział. Głos miał głębszy niż wtedy, ale równie kojący moje nerwy.
- Nie wierzę... to naprawdę ty! Nie masz pojęcia jak się cieszę, że znów cię widzę. - Czułem jak łzy cisną mi się do oczu ze wzruszenia. On szybko poprosił swojego kolegę ze zmiany, aby go zastąpił, a sam usiadł ze mną przy stoliku. Rozmowa od początku się kleiła, choć czasem po prostu wpatrywaliśmy się w siebie bez słowa. Był jeszcze przystojniejszy, ale nadal trochę nieśmiały.
- Może.. masz jutro czas? - zapytałem w końcu, gdy kolejny raz patrzyliśmy sobie w oczy.
- Dopiero po 18, bo o tej kończę zmianę - odpowiedział.
- To fantastycznie! Mogę cię zaprosić na kawę? Wiesz.. cholernie za tobą tęskniłem... - wyznałem szczerze, a on się zarumienił.
- Ja za tobą też, Channie - szepnął, nim wtulił się we mnie mocno, nie chcąc ani na chwilę mnie puścić. Wtedy zapytałem go o pocałunek; zgodził się bez wahania.
Następnego dnia rozmawialiśmy sporo, ale na szczęście na drugi dzień żaden z nas nie miał zmiany, więc spokojnie mógł u mnie nocować. Rozmowy przedłużyły się na całą noc, aż w końcu obaj nie padliśmy ze zmęczenia. Dni, w których na nowo się poznawaliśmy zmieniły się w tygodnie i miesiące, i mimo, że zdarzały nam się kłótnie, równie szybko się godziliśmy. Nie mogliśmy bez siebie żyć.
Wreszcie, po dwóch latach nowego związku postanowiliśmy wziąć ślub. Nasi rodzice na początku nie chcieli się zgodzić, ale po długich namowach i pokazywaniu im, że jesteśmy na to gotowi, zgodzili się. Nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy. W końcu mogłem zostać rodziną Sehuna, co kiedyś mogło wydać mi się abstrakcyjne, ale stało się prawdą. Moja miłość do Sehuna cały czas rosła i nigdy nie zgasła.
~
Skończyłem opowiadać, zauważyłem, że Baekhyun już zasnął. Wyglądał rozkosznie z tymi rozchylonymi usteczkami. Przypominał mi Sehuna w czasie snu.
- Już śpi? - usłyszałem głos mojego męża, więc wstałem po cichu z krzesła, po czym podszedłem do Sehuna i mocno go przytuliłem, po czym zamknąłem drzwi pokoju naszego dziecka. Pocałowałem blondyna w usta, po czym zaciągnąłem go do sypialni. Tam Sehun usiadł z poważną miną na łóżku i westchnął.
- Wiesz, chciałbym z tobą o czymś porozmawiać..
- Słucham? - zamieniłem się w słuch.
- Chciałbym adoptować dziewczynkę. - Na chwilę zapadła głucha cisza, ale po chwili musnąłem usta Sehuna.
- Myślę, że Baekhyun byłby szczęśliwy, mając siostrzyczkę. I ja również.
- Naprawdę? O Boże, Chanyeol, tak bardzo ci dziękuję! To cudowna wiadomość! Rozmawiałem już z rodzicami, powiedzieli, że chętnie pomogą nam w opiece nad maleństwem. Jutro złóżmy papiery, dobrze?
- O, no proszę, ty to wszystko zaplanowałeś - zaśmiałem się wesoło i przytuliłem Sehuna do siebie, muskając ustami jego czubek głowy. - Ale dobrze, zgadzam się na wszystko. Bardzo cię kocham, wiesz?
- Wiem, i ja ciebie również.

________________________________________________________
słodki, fluffiasty fanfic specjalnie dla Was! Mam nadzieję, że Wy również znajdziecie wspaniałą drugą połówkę! Kocham Was, do zobaczenia w następnym fanficu!
Wasza Jaerinnie

4 stycznia 2016

Jestem Twoją Omegą, a Ty moją Alfą

Zadrżałem z zimna, pocierając dłońmi o ramiona. Byłem ubrany ciepło, zważywszy na pogodę, bo od rana panowało niemiłosierne zimno i sypał gęsty śnieg. Najchętniej wróciłbym do domu, położył się na kanapie obok kominka  patrząc na Chanyeola z uśmiechem. Ale oczywiście, jestem tak głupi, że musiałem wyjść po coś do sklepu, a najgorsze jest to, że zupełnie zapomniałem, że otwierają go dopiero o 9, a była 8:37. Nie opłacało mi się wrócić do domu, bo miałem i tak kawałek drogi, a tylko w tym sklepie są moje ulubione fajki. Co mogłem poradzić? Nic. Stałem na tym mrozie jak idiota, a śnieg prószył coraz bardziej.
Westchnąłem i wsunąłem dłonie do kieszeni kurtki, po czym spojrzałem na zegarek. Jeszcze 3 minuty i otworzą. Wytrzymam. To minie raz dwa. Westchnąłem głośno, wypuszczając obłok pary z ust, patrząc jak znika między płatkami śniegu, uśmiechając się po chwili. Nagle drzwi do sklepu otworzyły się, więc wparowałem do środka i od razu poprosiłem to, na czym mi zależało, zapłaciłem i spokojnie wracałem już do domu. Oczywiście, musiałem jeszcze zapalić zanim wejdę do mieszkania Chanyeola, więc otworzywszy paczkę wyjąłem papierosa i wsunąłem go między swoje różowe wargi i odpaliłem szluga. Musiałem się chwilę pomęczyć z zapalniczką, bo nie chciała mi odpalić, ale wreszcie się udało. Zamerdałem wesoło ogonem, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że on się pojawił. Pokręciłem głową ze smutkiem, po czym ułożyłem ogon tak, by nie ruszał się zbytnio. Nie cierpię przechodzić do tej formy, zwłaszcza gdy jestem na zewnątrz. Wtedy to już całkiem marznę.
Zapukałem do drzwi, ściągając mokrą od śniegu czapkę, ukazując Chanyeolowi swoje puchate białe uszy. Rzuciłem się na niego i przewróciliśmy się obaj, a ja zamerdałem ogonem. Wpiłem się w jego usta, zamykając nogą drzwi wejściowe. Nie chciałem aby ktokolwiek nas zauważył.
- Sehunnie - szepnął ciemnowłosy, patrząc mi w oczy. Podrapał mnie za uchem, dobrze wiedział co to sprawi.
- Mam na ciebie ochotę, Chan - powiedziałem, rozbierając się z kurtki, jednocześnie siadając mu na biodrach. Nie byłem jakoś przesadnie ciężki, więc spokojnie siedziałem. Po chwili na podłodze leżała kurtka, czapka, szalik, rękawiczki i moja bluza. Nagle pisnąłem, ocierając się o Parka kroczem. Zaczął mnie drapać przy ogonie. To moje najwrażliwsze miejsce na całym ciele. Jednocześnie drapał mnie za uchem, co tym bardziej spotęgowało doznania. Byłem już twardy. - Ch-Chanyeol - wyszeptałem między jękami, wyginając plecy w łuk. Było mi tak cholernie dobrze, że czułem jak niewiele mi zostało do spełnienia. Spojrzałem na Chanyeola pełnym pożądania wzrokiem i zacząłem ruszać swoimi biodrami. Wyczułem pod sobą jego wybrzuszenie, co sprawiło że się uśmiechnąłem wesoło.
- Chodźmy do sypialni - powiedziałem pewnym siebie głosem, modulując go tak, aby brzmiał cholernie seksownie.
*
Minął miesiąc od tamtego dnia, a ja czułem się nadzwyczaj dziwnie. Widziałem ostrzej, miałem wyostrzony węch, przez co czułem feromony Chanyeola nawet z innego pokoju. Nawet częściej zdarzało mi się wracać do formy pół-wilczej. Uszy często mi wyrastały, a ja nawet nie zdawałem sobie sprawy jak często się to działo, dopiero Park mi to uświadamiał, gdy zaczął mnie drapać za uszami. W końcu nie wytrzymałem i poszedłem z tym do lekarza. Byłem wystraszony, więc moja wilcza strona znów się ujawniła, gdy tylko wszedłem do gabinetu. Ten od razu kazał mi się położyć i podwinąć koszulkę.
- Ale doktorze, co się ze mną dzieje?
- Rozumiem, że to pierwsza ciąża?
Zatkało mnie. Jak to ciąża? Jak to możliwe? Nie rozumiałem zupełnie nic ze słów lekarza.
- Och, no tak, pan nic nie rozumie. Widzi pan, tacy jak pan mogą zajść w ciążę każdego dnia. Zwłaszcza, gdy jest się.. że tak się wyrażę, chętnym. Wtedy znikąd pojawia się wilcza strona, uszy i ogon są najczęstsze. Wtedy gdy dojdzie do aktu seksualnego, zachodzi się w ciążę. Zarówno kobieta jak i mężczyzna mają dokładnie te same objawy. Więc, proszę być spokojnym, to po prostu ciąża.
- Ale.. ja nadal nie rozumiem - powiedziałem. To wszystko się dzieje tak szybko. Jak ja to powiem Chanowi?
- Proszę się nie bać. Zaraz coś panu pokażę - odparł doktor, po chwili kierując ekran monitora w moją stronę. Położył mi na brzuchu jakąś zimną maź, jakąś gałkę, a na ekranie pojawił się obraz mojego brzucha w czarno-białej skali kolorów. I wtedy skupiłem wzrok w jednym centralnym miejscu. Było widać tam dwa duże punkty,,. Wyczułem to całym sobą, aż uszy mi się spłaszczyły. - Widzi pan to? To bliźnięta, które za miesiąc przyjdą na świat. Ciąża w pańskim przypadku trwa zaledwie dwa miesiące*, proszę się nie bać, wszystko pójdzie gładko. Jakim cudem nie zauważył pan wcześniej innych objawów?
- Sam nie wiem, owszem, miałem częściej wilczą formę, miałem ostrzejszy węch i słuch, ale nie sądziłem, że to wynik.. tego wszystkiego.
- Rozumiem. Termin wypada na 14 lutego.
Nie pamiętałem już, co się działo dalej. Wyszedłem z gabinetu ze zdjęciami USG. Wsiadając do autobusu, ciągle nie mogłem przestać się trząść. Za miesiąc urodzę dziecko. Za miesiąc będę matką dwójki urwisów. To straszne. To za szybko. Nawet z Chanyeolem nie jesteśmy jeszcze pełnoprawnym małżeństwem, on mnie tylko naznaczył jako swojego. To co czułem w tym momencie nie da się opisać.
Ze spuszczoną głową wszedłem do mieszkania i rzuciłem Chanowi pod nos kopertę ze zdjęciami. Spojrzałem na niego smutno, płaszcząc swoje uszy i ogon.
- Co to jest? - spytał Yeol, unosząc wzrok znad kawy. - Sehunnie, co się dzieje? - wziął mnie na kolana. Spojrzałem mu w oczy.
- Zobacz - szepnąłem i wtuliłem się w niego, nie chcąc patrzeć w jego oczy, To mnie zabijało od środka. Jednak, poczułem nagłe kopnięcie. Chwila prawdy, koperta otwarta.
- Sehun? Czy to.. to co ja widzę, to prawda? - szepnął mi do ucha.
- Tak, będziesz.. tatą. Już za miesiąc..
- O mój boże, nie masz pojęcia jak bardzo się z tego powodu cieszę! - Nagle wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni, gdzie pocałował mnie namiętnie. - Myślisz, że gdy zrobię ci loda, to coś się stanie naszym maluchom?
- Nie wiem, ale raczej nie.. czekaj, co? Chanyeol nie! - zdążyłem krzyknąć, jednak było za późno. Moje spodnie wylądowały na podłodze, a Park między moimi udami. Dopiero teraz zauważyłem zaokrąglony brzuch. Naprawdę nie rozumiałem, jakim cudem nie widziałem tego wcześniej. I rozmyślałbym nad tym znacznie dłużej, gdyby nie to, że poczułem język Chanyeola na swoim penisie. Jęknąłem głośno, wsuwając dłonie w jego piękne kruczoczarne włosy, zaciskając je po chwili. Było mi cholernie gorąco,
Nie minął moment, a Chanyeol zaczął ssać moje przyrodzenie, ruszając dłonią w górę i w dół bardzo powoli. Lizał mnie, całował i naprzemiennie ssał, a mi było kurewsko dobrze. Jęczałem jak pojebany, zaciskając ciągle dłonie w jego miękkich włosach, aż zaczęły mnie boleć. Czułem że jestem blisko.
- Ch-Chanyeol.. ja zaraz... zaraz dojdę...! - krzyknąłem, mieszając krzyk z jękiem. Doszedłem mocno i obficie w jego gardle. Uspokoiwszy oddech, spojrzałem mu w oczy głęboko. Zagryzłem wargę. Wyglądał nieziemsko z potarganymi włosami i tymi rozchylonymi pełnymi wargami.
- Tak mi dobrze, Channie... - szepnąłem, i po chwili go pocałowałem. On natomiast położył się obok mnie i zaczął mnie głaskać po brzuchu. Za miesiąc będziemy rodzicami.
*
Drugi miesiąc ciąży zleciał bardzo szybko, nawet nie zauważyłem gdy wody mi odeszły. Yeol troskliwie się mną opiekował, przerobił jeden pokój obok naszego na taki dla dzieci, kupiliśmy dwa łóżeczka, szafki o łagodnych kątach, by przypadkiem nam się dzieciaki nie pozabijały o kanty mebli. Wszystko wyglądało uroczo i taki był zamiar mojego ukochanego, co wyszło mu doskonale.
- Chan, bądź przy mnie cały czas - powiedziałem, a chłopak złapał mnie za rękę i nie puścił,
Przez cały czas był obok, trzymając moją dłoń, Krzyczałem głośno, zaciskałem mocno rękę, aż w końcu, po dobrych 5 godzinach, mogłem przytulić moje dwa skarby. Chłopiec i dziewczynka. Byli podobni do Chana, zwłaszcza po odstających lekko uszach. Jednak oczy miały po mnie. Mimo, że przez pierwsze dwa tygodnie będą ślepe, to już wiedziałem, że ten narząd będą miały podobny do mojego. To było najcudowniejsze co mogło mnie w życiu spotkać. W końcu stanowiliśmy idealną parę z dwójką maleństw.
- Jak je nazwiemy, Sehunnie? - zapytał Chanyeol, gdy w końcu zostaliśmy sami w sali, a dzieciaki spały grzecznie obok nas, w swoich małych łóżeczkach.
- Co powiesz na.. Jongin i Yunseo? Będzie do nich pasowało, tak myślę.
- Idealnie.
*
Nawet nie wiem jak szybko minęło 5 lat. Nasze kochane bliźniaki mają już status przedszkolaka, chodzą regularnie na zajęcia, ciesząc się każdym dniem. A ja nigdy nie mam dość, to wszystko jest takie wspaniałe, że nie czuję nic poza szczęściem. Z Chanyeolem w końcu wstąpiliśmy w związek małżeński, przeprowadziliśmy się do domu na obrzeżach Busan, gdzie Park znalazł dobrze płatną pracę. Wszystko układa się tak, jak zawsze chciałem.


*ciąża u wilków trwa około 2 miesiące
______________________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Znów to samo, znów ciąża, znów to. Ale tym razem ChanHun. Mam nadzieję, że Wam się podobało. Jeśli coś Wam się nie spodobało, lub spodobało na tyle bardzo, że nie możecie przestać o tym myśleć, proszę, piszcie o tym w komentarzach! Miło mi się je czyta, to bardzo motywuje co do napisania kolejnego fanfica. Już nie chodzi o samą wenę, ale również o to, że potrzebuję, jak każdy, jakiejś motywacji. Wiecie co? Chyba moje fanfici to raki XD ale no, to opowieść na inny temat C: do zobaczenia wkrótce!
Kocham Was,
Jaerinnie

20 marca 2015

Say hello to my mother

Wielokrotnie wydawało mi się, że zdobycie Parka Chanyeola graniczyło z cudem, dlatego po wielu próbach w liceum w końcu sobie odpuściłem, jednak moje uczucie do niego ciągle rosło i choć starałem się zapomnieć lub chociaż zastąpić je innym uczuciem, nie potrafiłem. Chan był po prostu kimś idealnym. 
Park jest starszy ode mnie 2 lata, dlatego wydałem mu się pewnie gówniarzem pedałem, który na siłę próbuje przekonać wszystkich znajomych do swojej orientacji (nie ukrywałem się za bardzo) i dlatego ciągle mnie odrzucał. Wierzyłem już w czasie 1 klasy że już go nie spotkam, bo on kończył szkołę, a ja ledwo zacząłem. A jednak, wybraliśmy tą samą uczelnię, chociaż inne kierunki.
Od czasów liceum stałem się trochę inny. Nie miałem już swojej długiej grzywki w odcieniach brązu, lecz krótsze rozjaśnione do blondu włosy, zacząłem nosić bardziej eleganckie ubrania, choć w domu nadal byłem tym słodkim uroczym 16-letnim dzieciakiem (mimo że miałem już 19 lat!), Stałem się bardziej męski i odważniejszy, niż wcześniej. I to wyszło mi na dobre. 
Któregoś razu poszedłem do biblioteki chcąc znaleźć pewną książkę na wykłady z profesorem Woo i właśnie wtedy go zobaczyłem. Stanąłem jak wryty, a moje serce zaczęło się tłuc jak oszalałe, więc szybko ukryłem się za półką, nie chcąc by mnie zobaczył, a na moje nieszczęście (lub szczęście), on podszedł do mnie. A raczej przyszedł szukać książek w tym samym dziale co ja. Udawałem że skupiam się na tym czego szukam, ale nie wychodziło mi, bo Chan spojrzał w moje oczy.
- Mam coś na twarzy? - zapytał. Spuściłem głowę.
- N-nie, przepraszam - powiedziałem cicho, patrząc w książkę. Udałem że ją czytam.
- Na pewno dobrze się czujesz? 
- T-tak - zająknąłem się.
- Czytasz książkę do góry nogami - mruknął Park, ale kątem oka dostrzegłem jego uśmiech. 
- Naprawdę? Nie zauważyłem.. - o nie, o nie! Pisnąłem w duchu i zamrugałem oczami.
- Jesteś zabawny - zaśmiał się chłopak, a ja odleciałem. Niski głos połączony z jego śmiechem. Umierałem. Halo, czy jest na sali lekarz? - Chanyeol - powiedział i podał mi rękę. 
- Um.. wiem.. - odpowiedziałem cicho. 
- Skąd? - zapytał zaciekawiony. Przepraszam, jest na sali ktoś z zakładu pogrzebowego?
- Um.. ja.. przepraszam, śpieszę się - odpowiedziałem cicho i odłożyłem książkę na miejsce, po czym wybiegłem z biblioteki. Chrzanić wykłady! Właśnie zrobiłem z siebie idiotę na jego oczach!
Dowiedziałem się później, że Chanyeol wypytywał o mnie bibliotekarkę, a ta podała mu tylko moją klasę. Potem oczywiście zrobił cholerny wywiad środowiskowy wśród moich znajomych z klasy. No to wpadłem. Dorwał mnie jeszcze tego samego dnia, kiedy wychodziłem z zajęć. 
- Wypadło ci kiedy uciekałeś z biblioteki, Sehun - powiedział cicho Park, podając mi bransoletkę. Poczułem się źle. 
- Przepraszam..
- Mogłem ją dać komuś z twoich znajomych, ale wolałem oddać ci ją osobiście - posłał mi najpiękniejszy uśmiech.
- Dzięki.. - założyłem swoją zgubę na rękę, zagryzając wargę. Nie wiem w sumie jak długo trwałem w dziwnej pozycji, patrząc mu w oczy gdy nadal trzymałem bransoletkę założoną na rękę jakbym nie był pewny że ona tam jest.
- Może.. wpadłbyś ze mną na kawę? 
Nie idź w stronę światła, Sehun!
- Ja.. chętnie - odpowiedziałem, poprawiając torbę na ramieniu, po czym poszedłem za nim.
Dowiedziałem się wielu rzeczy w czasie tego wypadu:
1) Chanyeol mnie pamięta z liceum,
2) Chanyeol lubi kawę
3) Chanyeolowi podobało się że chciałem się z nim umówić
4) Chanyeol zaprosił mnie na kolejną "randkę"
5) usta Chanyeola smakują brzoskwiniowo mimo że pali papierosy i pije kawę nałogowo.
Wracając do akademika umarłem tego dnia po raz setny. Jestem pewny że moje policzki nadal są czerwone.
Na samo wspomnienie tamtego dnia aż robi mi się gorąco.
- O czym myślisz? - spytał mnie Chanyeol, kiedy przytulił się do moich pleców.
- O sobie - zaśmiałem się, nie odrywając się od czytanej lektury. - O tobie. O nas, liceum i o studiach.
Park pocałował mnie w czubek głowy i po chwili poczochrał moje włosy. Usiadł po chwili obok mnie, a ja momentalnie przylgnąłem do jego ramienia. Wziąłem głęboki wdech, czując jego perfumy. Dostał je ode mnie na walentynki.
- Dużo tego jeszcze masz? - spytał, rozpraszając mnie pocałunkami w ramię.
- Niewiele.. ale potrwa to dłużej, jeśli nadal będziesz to robić - powiedziałem, patrząc w jego oczy. 
- Mmm.. dokończysz później - szepnął i pocałował mnie. Poczułem dreszcz na całym ciele. Uwielbiałem te jego pełne miękkie usta.
- Chan.. - mruknąłem cicho, ale nie potrafiłem się oderwać.
- Obiecuję, potem to skończysz - jego pocałunki stały się namiętne, pewniejsze, a ja chętnie je oddawałem, zarzucając mu ręce za szyję. Chrzanić socjologię!
Przeszliśmy do sypialni w jednej chwili, a w drugiej byłem już nagi. Oddając kolejne pocałunki rozbierałem go ze zbędnych ubrań, by po chwili zobaczyć go niemal całkiem nagiego. Zarumieniłem się wodząc dłońmi po nagim torsie.
- Jesteś taki idealny, głupku.. - szepnąłem, kiedy zaczął całować mnie po ciele. Ja również byłem w samych bokserkach, boleśnie podniecony. - Proszę, Chan! - krzyknąłem, kiedy złapał mojego penisa w dłoń przez materiał bokserek. Szarpnąłem go za włosy, zagryzając mocno wargę.
- Ktoś się tu napalił - powiedział cicho Yeol, patrząc na mnie. Byłem cały rozpalony i chętny na zabawę. Chanyeol ściągnął ze mnie bieliznę i zaczął mi walić, a ja po prostu pojękiwałem głośno z rozkoszy. Nie chcąc być mu dłużny, sam zacząłem go dopieszczać, po czym schyliłem się i zacząłem mu robić loda. Nie byłem w tym zły, wręcz dobry, a jako dobre uległe uke starałem się jak najsumienniej wykonywać swoją robotę. I wszystko szło świetnie, oboje skupiliśmy się na zabawie, kiedy nagle drzwi do sypialni otworzyły się z hukiem.
- Wołam cię i wołam, a ty nie odpowia.. Oh Sehun! 
Czego jak czego, ale tego się nie spodziewałem. Moja kochana mamusia wparowała do naszego pokoju. Chyba nie bardzo przywykła do widoku swojego nagiego, podnieconego w dodatku syna który właśnie siedzi z penisem w ustach. Wypuściłem męskość Chanyeola z ust i spojrzałem na matkę.
- Ja ci wszystko wyjaśnię - powiedziałem zażenowany.
- Wiesz co, Sehun? Nigdy nie spodziewałam się widzieć ciebie jak pan Bóg cię stworzył w dorosłości - kobieta pokręciła głową. 
- Um.. - spojrzałem na Chanyeola. - Daj nam minutkę, idź do salonu - powiedziałem cicho, po czym kiedy moja rodzicielka zniknęła w salonie, szybko z Chanem ubraliśmy na siebie bokserki i spodnie, a na szybko założyliśmy koszulki. Park spojrzał na mnie pytająco, ale westchnąłem tylko i trzymając chłopaka za rękę. Pociągnąłem go do pokoju, gdzie czekała na nas mama.
- Więc.. zacznijmy od ważnej sprawy: poznaj proszę Chanyeola. Chanyeol, to jest moja mama.
- Witaj Chanyeol - powiedziała mama. Chyba też była trochę zażenowana tym co zobaczyła.
- Dzień dobry pani.. - odpowiedział chłopak, siadając na kanapie. 
- Więc.. Chanyeol i ja.. spotykamy się - powiedziałem, lądując tyłkiem obok Yeola. - Od dawna. 
- Rozumiem.. miło mi w końcu poznać wybranka.. mojego syna. 
- Teraz już wiem, po kim Sehun odziedziczył urodę - powiedział Park, co w końcu spowodowało rozluźnienie mojej mamy. Uśmiechnęła się ciepło, komplement jej przypadł do gustu.
- Chciałam przyjść zobaczyć jak mieszkasz - odpowiedziała kobieta, pijąc herbatę. Kiedy ją sobie zrobiła? 
- Mogłaś uprzedzić.. - powiedziałem, wtulając się delikatnie w ramię mojego partnera.
- Sehunnie, wiesz że nigdy tego nie robię, ale chyba powinnam zacząć - zaśmiała się. - Chyba nie chcę wam przeszkadzać.. no wiesz.. 
- Dzięki - poczułem, jak na moje policzki wstępuje kolejny rumieniec. 
- Wiesz.. Chanyeol ma duży sprzęt - kontynuowała.
- Mamo!
- No co? Taka prawda synku! Twój tata też nie miał czego się wstydzić..
- Mamo, proszę.. - schowałem się za Yeolliem, czując jak zaraz umrę ze wstydu. Halo, FBI, zabierzcie ktoś tę kobietę!
- Przepraszam - zaśmiała się.
Szczerze mówiąc? Mama polubiła Chanyeola, co jest baaardzo dużym plusem, zważywszy na sytuację w jakiej nas.. nakryła. Chanowi też mama przypadła do gustu mimo wszystko. Nawet nie zauważyłem, kiedy zrobiło się późno.
- Dobra gołąbeczki, nie będę wam już przeszkadzać - powiedziała, po czym zebrała się i wyszła. Pocałowała mnie w czoło, a Parka mocno uściskała. - Spróbuj mu zrobić krzywdę, a odetnę ci twojego kutasa - szepnęła mu do ucha. 
- Do widzenia pani Oh.
- Kochanieńki, mów mi po prostu mamo - odparła kobieta, po czym wyszła. Spojrzałem na Parka i pocałowałem go.
- To na czym skończyliśmy? - zapytał, unosząc sugestywnie brew.
- Na socjologii - zaśmiałem się. 
I tak dokończyliśmy naszą zabawę, a naukę na wykłady odłożyłem na następny dzień.

______________________________
słodko-komediowy fluffo-smut z udziałem ChanHun <3 ktoś chciał właśnie ten pairing z Sehunniem uke, mam nadzieję że Ci się spodoba :3 <3
szczerze mówiąc? po "rozpadzie" mojego OTP XiuHan (oficjalnie nadal są moim OTP ale chodzi że po odejściu Lulu), i mojego OTP nr2 TaoHan (to samo jak w przypadku XiuHan), moim OTP stało się ChanHun właśnie (typowo EXOwym, bo jak wspominałam, Luhan odszedł :c) i dlatego tak dobrze mi się to pisze XD 
napiszcie w komentarzach jak wam się podobało, dobziu? kocham Was <3
Jaerin

1 lutego 2014

Sekret nocy


Chanyeol obudził się w pokoju Sehuna z wielkim bólem głowy, nagi, a obok niego spał spokojnie z błogim uśmiechem sam Sehun.
Wyskoczył z łóżka patrząc na siebie w odbiciu lustrzanym z przerażeniem. Nie pamiętał niczego z poprzedniej nocy, nie wiedział jak dostał się do pokoju młodszego chłopaka, ani tym bardziej dlaczego był całkiem nagi. Zarzucił na siebie szybko swoje bokserki, które znalazł pod koszulką Sehuna, po czym spojrzał na zabarykadowane komodą drzwi. Westchnął i odsunął mebel, po czym wyszedł z pokoju i poszedł do kuchni, gdzie siedziała reszta zespołu, z morderczym wzrokiem wpatrując się w nowo-przybyłą osobę. Chanyeol przełknął ślinę i chciał podejść do szafki, gdzie zwykle trzymane są tabletki na ból głowy, jednak Kris pociągnął go i usadowił na krześle na środku.
- Co to miało znaczyć? -spytał Kris z założonymi rękoma, patrząc na zdezorientowanego chłopaka.
- Ja... Ja nie pamiętam... - Wyjąkał i spojrzał spode łba na członków EXO.
- Nie pamiętasz? To sobie do cholery przypomnij!
- Duizhang, spokojnie -szepnął Tao patrząc na lidera. Ten westchnął i uległ, siadając na swoim  krześle.
- Co się działo w nocy?
- Cóż... Trochę zabalowaliśmy.. - wyjaśnił Kai i spojrzał na resztę.
~wieczór wcześniej~
- Chanyeol, przynieś mi piwo! -poprosił Baekhyun patrząc zamglonym okiem na wyższego, który też był już lekko spity. Park uśmiechnął się i poszedł do kuchni, wyciągnął piwo dla starszego, po czym wrócił i podał mu alkohol do rąk. Widział tylko jak grydka na szyi porusza się w górę i w dół, gdy kolejne łyki piwa spływają prosto do gardła Baekhyuna. Miał ochotę zassać się na niej.
Jednak w porę zdołał się powstrzymać dzięki głośnemu wejściu do salonu Luhana i Xiumina, spitych najbardziej, wrzeszczących na całe gardła jak to oni są dobrzy w łóżku, że każdego będą w stanie doprowadzić do krzyku i co najmniej dwóch orgazmów. Suho tylko pokręcił głową.
Baekhyun nagle wpadł na pomysł, by się przekonać, czy dwójka najstarszych ma rację. Zrobili więc losowanie, kto pierwszy idzie z nimi do łóżka, a kto ostatni.
Całe EXO, poza oczywiście Minseokiem i Luhanem, usiadło na podłodze w kole, gdzie Baekhyun zakręcił butelką, skoro on jest tego pomysłodawcą. Wszyscy się uśmiechnęli, jednak Sehun wcale nie miał ochoty by to zrobić. Nie był pełnoletni, nie był spity, chciał stracić swoje dziewictwo z kimś, kogo będzie kochał, więc nie uśmiechało mu się być wylosowanym.
Jednak Sehun miał pecha, butelka wybrała właśnie jego.
- Spokojnie Hunnie -powiedział Luhan i pocałował go w czubek głowy. - Obiecuję, że będzie ci dobrze.
- Ale ja nie chcę, Luhan -mówiąc to spuścił głowę.
- Ale dlaczego?
- Bo ja... Ja jeszcze tego nie robiłem.
Po wypowiedzeniu tych słów, po salonie rozbiegł się przeraźliwy śmiech, wszyscy się śmiali, no bo jak to, Sehun jeszcze jest prawiczkiem? Tylko Chanyeolowi nie było do śmiechu. Odsunął od maknae drugiego najstarszego członka zespołu, po czym wziął Sehuna za rękę i zaprowadził do jego pokoju. Zamknął drzwi na klucz i przesunął komodę, by nikt nie wszedł i nie próbował wyciągnąć Sehuna do tej ich "sex zabawy". Uśmiechnął się do chłopaka i usiadł obok niego na łóżku.
- Dziękuję, hyung -powiedział najmłodszy i uśmiechnął się do starszego. - Przynajmniej ty się ze mnie nie śmiejesz.
- Nie ma za co - Chanyeol posłał mu ciepły uśmiech i położył się plecami na łóżku, zakładając ręce za głowę, by było mu wygodniej. Spojrzał na młodszego.
- Hyung...? -zaczął chłopak, ale po chwili zarumienił się delikatnie, więc dopiero po dłuższej chwili kontynuował. - Bo ja... Chciałbym to zrobić z kimś kogo kocham... A-Ale boję się, że go nie zadowolę... Pomożesz mi, hyung?
Chanyeol poderwał się i spojrzał na chłopaka.
- M-Mam ci pomóc?
- Proszę hyung! To będzie tylko raz, obiecuję!
Chanyeol przełknął ślinę. Chłopak chce tylko spróbować, co mu szkodzi.
- Um.. No zgoda.. Zrobię to z tobą...
Humor Sehuna automatycznie się polepszył.
- A... Możesz mnie pocałować? Pokazać jak to się robi? -Starszy spojrzał na chłopaka i kiwnął głową. Był już trochę wypity, więc większość odpowiedzi była spontaniczna, nie przemyślana.
Chanyeol na początku niepewnie objął twarz Sehuna swoimi dłońmi, gładząc kciukami jego zarumienione policzki, by dopiero po dłuższym wpatrywaniu się w swoje oczy złączyć ich usta w pocałunku.
Sehun spodziewał się, że usta Chanyeola będą trochę suche, więc zaskoczyła go ich miękkość i delikatność. Z pasją zaczął oddawać pocałunki, zarzucając ręce za szyję Chanyeola, by przyciągnąć go bliżej chcąc jeszcze więcej i więcej. Raper zsunął swoje dłonie z policzków na kark i oderwał się patrząc na zarumienionego chłopaka, którego oczy błyszczały jak nigdy. Poczuł, jak serce bije mu coraz mocniej, bo maknae wyglądał naprawdę uroczo.
- Hyung... Chcę więcej... Całuj mnie hyung! - krzyknął Sehun i przyciągnął starszego do siebie wpijając się w jego usta z namiętnym, pełnym pasji i uczuć pocałunkiem. Chanyeol oddawał pocałunki, a między nimi szeptał, jak chłopak bardzo dobrze sobie radzi, chwalił go i dodawał otuchy.
- Myślisz... Że bym go zadowolił takim pocałunkiem? - spytał Sehun nim ponownie zaczął całować Chanyeola.
- Myślę, że tak... Tak, zadowoliłbyś go.. Nawet bardzo... - powiedział ostatnie słowa ciszej, a w sercu i żołądku poczuł nieprzyjemny skurcz.
- To dobrze hyung -uśmiechnął się młodszy i odsunął się trochę. Jego usta były delikatnie napuchnięte, różowe, bardzo kuszące, zwłaszcza, gdy chłopak przejechał po nich powoli swoim zwinnym językiem. - Chanyeol hyung... - szepnął i zaczął rozpinać koszulę starszego swoimi zimnymi dłońmi, a po skórze wyższego przeszedł dreszcz. Serce biło mu szybko, miał tylko nadzieję, że Sehun tego nie wyczuje.
- Naprawdę robisz to po raz pierwszy? - Spytał cicho patrząc spod przymkniętych powiek na twarz Sehuna, który przybliżył swoje usta do odkrytej skóry starszego, wodząc teraz językiem po jego obojczyku.
- Tak, ale czuję, że robię dobrze -szepnął Sehun i nagle zerwał koszulę z ciała rapera, odrzucając ją w kąt pokoju. Błyszczącymi oczami patrzył na sutek chłopaka, nim objął go swoimi wargami i zaczął ssać.
Chanyeol jęknął zaskoczony, co widocznie spodobało się młodszemu, bo wsunął swoją dłoń na pierś starszego, by zacząć palcami pieścić drugą brodawkę.
Park czuł jak twardnieje coraz bardziej, jak serce bije mu jak oszalałe, jak ciało domaga się więcej pieszczot, jak...
- Zrobić ci loda, hyung? - niski głos Sehuna przy jego uchu oraz dłoń zsuwając się coraz niżej przez brzuch do materiału jego bokserek sprawiły, że Chanyeol kiwnął głową. Sehun ułożył się między jego nogami, patrząc jak starszy podpiera się na łokciach.
- Nie wiem czy będę umiał to zrobić.. Możesz mnie pokierować jakby mi nie wychodziło? - szepnął Sehun i uśmiechnął się do starszego, który kiwnął głową.
Oh rozpiął rozporek i guzik ciasnych już w jednym miejscu jeansów swoimi zębami, drażniąc swoim oddechem erekcję starszego. Dłońmi pociągnął spodnie w dół, ustami całując odznaczającego się penisa w bokserkach, widocznie drażniąc się z Chanyeolem.
W końcu wyciągnął penisa spod bokserek, składając na czubku motyli pocałunek, co sprawiło, że starszy jęknął. To było to, ten znak dla Sehuna by zacząć. Niepewnie objął ustami różową główkę, zasysając się na niej mocno, aż policzki zapadły mu się do środka. Chanyeol odchylił głowę w tył mając tylko nadzieję, że reszta jest zbyt zajęta sobą, by podsłuchiwać co się dzieje w zamkniętym pokoju Sehuna.
Sehun uśmiechnął się, zaczynając na nowo całować czubek erekcji, po chwili wysuwając swój język by dotknąć nim dziurki na środku.
Czuł jak adrenalina na niego działa, jak krew szaleje powodując, że i on zaczynał czuć ucisk w swoich spodniach. Klęczał na podłodze przed łóżkiem, między nogami Chanyeola, robiąc mu loda. Wyobrażał to sobie nie raz, a dzięki oglądaniu pornografii na laptopie Kaia, widział już kiedyś jak robi się komuś loda, więc sam przy odpowiedniej okazji chciał spróbować. A taka właśnie się nadarzyła dzisiaj.
Drżącą dłonią objął trzon penisa zaczynając jeździć nią w górę i w dół, czując każdą pojedynczą pulsującą żyłkę, którą po chwili odnajdywał językiem.
Chanyeol szalał. Ledwo się trzymał, trząsł się z podniecenia, z każdą kolejną chwilą czując, że orgazm jest coraz bliżej.
Sehun także to wyczuł, bo wsunął całego penisa starszego, który nie był mały, do gardła, ssając go mocno, a dłońmi zaczął pieścić jego jądra, twarde i nabrzmiałe, gotowe do wybuchu, co po kilku głębokich gardłach,przy których trochę się krztusił, nastąpiło. Czuł każdą kropelkę spermy Chanyeola na swoim języku i w gardle, spodziewając się jej gorzkiego smaku, jednak sperma Chanyeola miała słodki posmak, więc połknął wszystko i wylizał penisa do czysta. Spojrzał na starszego, który dyszał ciężko po ledwo przebytym orgazmie, przyznając otwarcie, że to był najlepszy orgazm jaki kiedykolwiek przeżył.
- I jak, hyung?
- Sehun -głos starszego był zachrypnięty, niższy, mógłby go słuchać całymi dniami i nigdy nie przestawałby być podniecony.
Chanyeol pociągnął Sehuna z powroten na łóżko, po czym uśmiechnął się do niego i pocałował namiętnie, zaczynając wodzić palcami po jego erekcji, przez co młodszy zaczął jęczeć w usta starszego prosząc o więcej, błagając o spełnienie.
Chanyeol wysłuchał prośby Sehuna, zdzierając z niego spodnie wraz z bielizną, by patrzeć teraz z pożądaniem, na dumnie stojącego penisa maknae. Ściągnął swoje bokserki, bo Sehun tylko je zsunął by robić mu loda.
- Hyung... Mam balsam, przyda się? - Szepnął Sehun patrząc na starszego, który nie potrafił się powstrzymać przed dotknięciem  penisa młodszego swoją dłonią. Po chwili odsunął się i podszedł do szafki, gdzie Sehun trzymał balsam. Wyciągnął tubkę i uśmiechnął się, wracając na łóżko. Rozchylił nogi młodszego.
- Hyung, zrób to. - Powiedział cicho Sehun, widząc wahanie w oczach starszego. Przecież nie chciał go skrzywdzić, a Sehun sam chciał.  Kiwnął więc głową i wylał trochę białej mazi na swoje palce, po czym przejechał nimi między pośladkami młodszego, głównie przy jego dziurce. Patrząc w oczy Sehuna powoli i delikatnie wsuwał mu jeden palec do środka.
- Rozluźnij mięśnie -poprosił Chanyeol jednak Sehun nie mógł tego zrobić, ze względu na ból, jaki temu towarzyszył. Czuł jak zaczynają go piec oczy, a łzy są niebezpiecznie blisko by wypłynąć na zewnątrz. Chanyeol pocałował go namiętnie, blokując łzy. Ból powoli ustępywał, więc Chanyeol wsunął powoli drugi palec, nadal całując młodszego, co powodowało rozluźnienie jego mięśni. Ruszał palcami we wnętrzu Sehuna, by jak najlepiej go rozciągnąć. Wsunął trzeci palec i nagle trafił w prostatę Sehuna. Ten jęknął w jego błagając, by zrobił to jeszcze raz. Chanyeol nie mógł odmówić, starał się napierać tam jak najmocniej, jednak nie chciał przesadzać, więc wyciągnął palce i spojrzał na niego.
Rozchylił ponownie jego nogi, usadawiając się między nimi, by po chwili wejść w niego, zatykając jego usta swoimi, by ten nie krzyknął zbyt głośno.
- B-Boli h-hyung -jęknął Sehun, a łzy ponownie zagościły w jego oczach.
- Spokojnie Sehun.. To minie -szepnął Chanyeol i zaczął zcałowywać jego łzy z policzków.
Odczekał chwilę, by Sehun zdołał się przyzwyczaić do jego wielkości, po czym na jego znak powoli zaczął ruszać biodrami.
Serce waliło mu w piersi, adrenalina powodowała, że wszystko było jeszcze lepsze niż przypuszczał.
Chanyeol uważał, by nie sprawić mu niepotrzebnego bólu, całował delikatną mlecznobiałą skórę maknae, który pojękiwał do jego ucha rozkoszując się swoim pierwszym stosunkiem.
Wsunął dłonie na plecy starszego, nachylił się bardziej, uważając, że właśnie ta chwila będzie idealna. Wziął głęboki oddech, zarumienił się i przymknął powieki.
- Chanyeol hyung...
- Słucham? -szepnął Chanyeol zwalniając trochę tempo.
- Kocham cię.
Raper przełknął ślinę. Jak to Sehun go kocha?
- Sehun...
- Ja naprawdę cię kocham, Chanyeol. Przepraszam, że wymyśliłem sobie tą intrygę, że chciałbym zobaczyć jak to jest, czy będę w stanie zadowolić tego, kogo kocham...
Chanyeol spojrzał w oczy chłopaka. Nie wierzył, po prostu nie wierzył. Wmawiał sobie cały czas, że zgodził się na to wszystko ze względu na alkohol buzujący w jego żyłach, jednak podświadomie zgodził się ze względu na swoje uczucia.
- Chanyeol? N-Nie bądź zły... Przepraszam... J-Ja naprawdę chciałem tylko... - Łzy spływały po policzkach chłopaka, na co Chanyeol zaśmiał się cicho.
- Ja ciebie też kocham, Sehun.
Tyle wystarczyło młodszemu by mógł nagle osiągnąć szczyt. Jęknął głośno, niemal krzyknął, drapiąc paznokciami delikatną skórę starszego, przeżywając najwspanialszą rozkosz, rozlewając swoje gorące nasienie na podbrzusze starszego i na swój brzuch.
Chanyeol również doszedł po chwili, zalewając ciasne wnętrze swoją spermą.
- Chanyeol.
- Sehun.
Wysapali naraz. Starszy spojrzał na młodszego i pocałował go namiętnie, czując, jak bardzo jest teraz szczęśliwy.
- Myślisz, że twój ukochany będzie zadowolony? - zaśmiał się cicho muskając wargi Sehuna.
- A byłeś?
- Byłem. Nawet bardzo. Bardziej niż mówię. Tego nie da się opisać.
Chanyeol wyszedł z ciała młodszego i położył się obok niego i wtulił go w siebie, po czym obaj zasnęli.
~~~~~~~~~~~~~~~
- Że co zrobiłem? Prze-Przespałem się z Sehunem?
Chanyeol nie dowierzał, ale nagłe pojawienie się Sehuna w kuchni, który delikatnie kuśtykał, jednak miał błogi uśmiech, spowodowało, że przypomniał sobie każdy szczegół i uwierzył. Maknae podszedł do Chanyeola i pocałował go na powitanie.
- Mam nadzieję, że nie żałujesz wczorajszej nocy? -szepnął do ucha starszego i musnął jego policzek.
- Oczywiście, że nie żałuję, kochanie.
Sehun zarumienił się delikatnie po czym odwrócił się do reszty zespołu.
- Dlaczego macie takie miny? -Spytał zdziwiony.
- Bo byliście tak głośni, że nie dało się spać -mruknął Kris.
- A sami pieprzyliście się całą noc -Sehun przewrócił oczami i podszedł do Krisa. Przyłożył usta do jego ucha.- Wiem że byłeś na dole, hyung.
Kris momentalnie się zawstydził.
Chanyeol natomiast wybuchł śmiechem i przyciągnął Sehuna do siebie, po czym pocałował go namiętnie.
- Kocham cię, ty mały potworze -zaśmiał się.

3 lipca 2013

Pokój Yixinga


"Hyung... Łazienka jest wolna" szepnął zmysłowo Sehun delikatnie przejeżdżając po tyłku Chanyeola. Ten odwrócił się do niego i tylko spojrzał wesoło.
"Łazienka już była, co powiesz na kuchnię?" zapytał wyższy przysuwając się w stronę młodszego.
"Tydzień temu była... Balkon?"
"Odpada, jeszcze widno" powiedział starszy. "Parapet w pokoj Yixinga?" dodał po chwili namysłu. Młodszy spojrzał na niego spod swojej przydługiej już trochę grzywki z dziwnym błyskiem w oku.
"Wiesz, że to jest twój najgenialnieszy pomysł? Nikt nigdy nie wpadł na ten pomysł!" ucieszył się Sehun i niemal od razu pociągnął za sobą Chanyeola kierując się ku górze.
"Ile mamy czasu?" zapytał Yeol kiedy otwierali wreszcie wrota do nienaruszonej dziewiczej strefy Yixinga. W sumie to się dziwili, bo SuHo ostatnio strasznie najarany łaził i ciągle gadał o fanficach, które z Ryeowookiem ostatnio czytał.
I nie były to jakeś tam fluffy a jedne z najlepszych smutów.
Ale wracając, Sehun zatrzasnął drzwi za sobą i przekręcił jeszcze zamek coby Jednorożec nie pozabijał ich jakoby wrócił z resztà ekipy wcześniej.
Młodszy przycisnął Chanyeola do parapetu od razu wsuwając swoje kolano między nogi wyższego. Usiadł okrakiem ja jego lewej nodze i zaczął się poruszać na udzie starszego jenocześnie jeżdżąc swoim prawym kolanem po twardym już członku Chanyeola.
Rękoma wpełzł na klatkę piersiową starszego niemal od razu zaczynając drażnić sutki.
Ustami wyszukał brzoskwiniowych warg rapera oblizując je swoim własnym językiem.
Sehun uwielbiał dominować w każdym swoim związku, dlatego też Yeol poddawał się jego pieszczotom pozwalając by ciche stęknięcie i jęki wydobywały się z jego gardła.
"Jestem niewyżyty..."
"Zerżnę cię jak dzikie zwierze..."
"Zgwałcę, wyrucham, karzę ci zrobić mi loda..."
"Tak, zrobisz to zaraz!" szeptał Sehun coraz bardziej naciskając na krocze starszego. Zsunął się nagle z jego uda i szarpiąc za jego koszulkę zrzucił starszego z parapetu by po kilku sekundach samemu się tam znaleźć. Pchnął Chanyeola na kolana rozchylając swoje nogi i wkładając pomiędzy nie jego głowę. Chanyeol zsunął spodnie z mlecznych ud młodszego i od razu wziął do ust  stojącego na baczność penisa chłopaka.

Sehun włożył swoje palce pomiędzy sterczące na wszystkie strony włosy starszego.
I nagle przerwali. Bo usłyszeli ciche jęknięcie zza drzwi. A zaraz potem zobaczyli próbę otworzenia drzwi.
"Pieprzone bachory! Wiem, że tam jesteście! Chanyeol! Sehun! Zboczuchy jedne!" wrzasnął Lay.
"Ej, XingXing, daj spokój... Ich pokoje są wolne przecież.. Tam też możemy" Sehun spojrzał na Chanyeola i niemal z prędkością światła odsunął starszego od siebie, zsunął się z parapetu wsuwając swoje spodnie i bokserki ponownie na ich pierwotne miejsce. Podniecenie nagle minęło ustępując miejsca ciekawości. Zrobił kilka kroków w przód, przyłożył ucho do drzwi i nasłuchiwał.
"No, XingXing, nie bądź taka cnotka! Chodź tu i zrób to wreszcie!" Sehun się nie przesłyszał, to był lider SuHo. Gestem ręki zawołał Chanyeola obok siebie, który również zaczął wsłuchiwać się w odgłosy za drzwiami.
"Myeonnie, ale ja chcę to zrobić w swoim pokoju!" krzyknął zrozpaczony Lay.
Wtedy Chanyeol przekręcił klucz w drzwiach i otworzył drzwi.
Tego się nie spodziewał.
SuHo stał z sukienką w ręce i machał nią w stronę Yixinga. Gdy zauważyli, że Chanyeol z Sehunem niemal całują podłogę zaczęli się śmiać. A właściwie to Junmyeon się śmiał, bo Lay spuścił głowę mając solidny rumieniec na twarzy.
"C-co tu się stało?" Zapytał raper wychodząc z pokoju Yixinga i ciągnąc za sobą Sehuna.
"No widzisz XingXing? Mówiłem ci, że wyjdą jak zaczniemy tak gadać? A teraz zakładaj tą sukienkę, przegrałeś zakład" zaśmiał się SuHo i wręczył przebranie Jednorożcowi. Chanyeol i Sehun znowu spojrzeli na siebie i wzruszając tylko ramionami poszli do pokoju młodszego.
"To na czym skończyliśmy?" mruknął Chanyeol prosto w usta Sehuna. Ten tylko się uśmiechnął i pocałował starszego.
"Na przytulaniu" powiedział wesoło chłopak i wtulił się w ciało wyższego. Chanyeol naprawdę czasem nie rozumiał dzieciaka.