Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SeKai. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SeKai. Pokaż wszystkie posty

7 października 2014

It's time to say goodbye PART 1

Księżyc ledwo wschodził nad horyzontem, a niebo przybrało różowo-pomarańczowe barwy. Wenus widoczna była doskonale, choć niewiele osób zdawało sobie sprawę, że to właśnie "kobieca" planeta jest oznaką wieczoru. Delikatny wiatr muskał ostatnie liście pozostałe na drzewach, a te leżące już na ziemi przesuwał odrobinę w dal. Jesień.
Sehun należał do osób, które kochały przesiadywać wieczorami na werandzie domu, patrząc w otaczającą go przestrzeń. Zawsze wtedy pił swoją ulubioną herbatę cytrynową delikatnie słodzoną. Para owiewała jego twarz, grzejąc ją w mroźne okresy. Uśmiechnął się delikatnie. Dziś był ten dzień.
Odłożył niebieski kubek na drewniany stolik, schodząc ze schodków. Spojrzał na drogę w oddali, oświetlaną przez latarnie, by dostrzec wśród nich samochód swojego brata, który właśnie wracał z delegacji. Zawsze chciał pojechać razem z nim do Seulu, by dostrzec piękno stolicy, jednak jeszcze był za młody na takie podróże. Chanyeol obiecał mu, że na jego 18 urodziny go zabierze. Miał nadzieję, że to będzie już na stałe.
Przymknął powieki, kiedy samochód chłopaka zatrzymał się przed domem. Podszedł bliżej pojazdu, by oprzeć się o maskę i poczekać na brata, który rzuciłby się na niego z radością i przytulił go, a potem oboje opowiadaliby sobie do później nocy o wszystkim i o niczym.
Sehun kochał brata jak nikogo innego i ufał mu we wszystkim. Chanyeol zawsze wiedział o rozterkach chłopaka, o jego problemach, wyborach i wszystkim o czym tylko Hun mu powiedział. Mimo, że po rozstaniu rodziców młodszy zamknął się w sobie i nie odzywał do nikogo, bratu zawsze coś powiedział i w ten sposób wyrósł na tego, kim jest teraz.
- Sehun-ah! - zawołał Chanyeol swoim niskim głosem, rzucając się tak jak zawsze bratu na szyję. Mimo ze nie byli aż tak podobni do siebie, wzrost mieli podobny i to ich odróżniało spośród innych rodzeństw. Blondyn roześmiał się głęboko, przytulając starszego, kiedy nagle ich spokojne powitanie przerwał pewien dźwięk. - Och, właśnie. Sehunnie, to jest Yifan.. Yifan, to mój młodszy brat, Sehun. - oznajmił krótko wyższy.
Hun spojrzał niepewnie na przyjaciela Yeola, po czym uśmiechnął się przyjaźnie.
- Miło cię poznać, Yifan hyung - powiedział cicho najmłodszy. Wu wyglądał na przyjaznego, również był wysoki, jednak coś w jego twarzy sprawiało, że Sehun czuł się dziwnie w jego towarzystwie.
- Ciebie również, Sehun-ah. Channie mi dużo o tobie opowiadał - niski głos Yifana sprawił, że Sehun zaśmiał się cicho. 
- I pewnie ci powiedział, że śpię w piżamkę w króliczki? - śmiejąc się, dał kuksańca w bok swojemu bratu, który szybko złapał się za bolące miejsce. Nagle wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Chodźcie do środka, mama czekała - powiedział cicho Chanyeol, kiedy już się uspokoili. Sehun szedł pierwszy, a zaraz za nim Yifan oraz Yeol, który objął swojego towarzysza w pasie. 
Chanyeol od dawna chciał powiedzieć mamie oraz bratu o wszystkim. Krył się z tym przez bardzo długi okres czasu, jednak w końcu nie wytrzymał i musiał to wreszcie powiedzieć. Westchnął cicho, kiedy wreszcie zabrał głos przy rodzinnej pogawędce.
- Um, mamo, Sehunie, chciałbym wam coś powiedzieć.
Yifan spojrzał na niego niepewnie. 
- Nie masz na myśli... tego?
- Yi, ja już nie mogę dłużej tego ukrywać... 
Pani Park oraz Sehun spojrzeli po sobie, po czym wlepili wzrok w chłopaka. Ten ponownie westchnął.
- Yifan nie jest moim kolegą. Nie jest moim przyjacielem, ani znajomym z pracy. Yifan... Jestem homoseksualny, a Yifan to mój partner.
Nagle wszystko stało się jasne. Te jego ciągłe wyjazdy do Seulu, długie rozmowy przez telefon i tajemniczość, którą rozsiewał wokół siebie. 
Sehun wstał pierwszy. W szoku złapał za koszulkę Chanyeola i spojrzał mu głęboko w oczy, swoje mając zalane łzami. Jego ukochany brat... Nagle wyszedł, trzaskając drzwiami swojego pokoju.
Kiedy jednak Park zerwał się aby z nim porozmawiać, Yifan oraz matka chłopaków kazała mu siedzieć w miejscu.
- To nic nie da skarbie.. potrzebuje na to czasu.
Kobieta okazała się być bardziej zrozumiała niż jej młodszy syn, bo uśmiechnęła się delikatnie do partnera swojego pierworodnego. Może i nie doczeka się wnucząt, ale chciała aby jej syn był szczęśliwy.
- Pamiętaj, Channie, nadal jesteś moim synem... rozumiem, że skoro postanowiłeś nam to powiedzieć, to musi być coś poważnego.. witaj w naszym domu, Yifan. 
Sehun w tym czasie zamknął się w pokoju. Zakopawszy się w kołdrze, wcisnął mokry od łez policzek w poduszkę, wyładowując w ten sposób swój gniew. 
- Jak mogłeś, hyung.. - szepnął do siebie, zaciskając dłonie w pięści. Nienawidził tego dnia, nienawidził Yifana, nienawidził Chanyeola, nienawidził wszystkiego. 
Przez kilka najbliższych dni Sehun starannie unikał wszystkich w domu. Wychodził z pokoju tylko w okresie kiedy był pewny iż nikt nie chodzi po korytarzu, albo we wczesnych bądź bardzo późnych porach. Upierał się przed sobą, że już nigdy nie odezwie się do brata za to kim jest, choć w rzeczywistości czuł jego brak silniej niż kiedykolwiek wcześniej. Mimo to, nadal unikał go jak ognia, co zaczęło przeszkadzać wszystkim. 
Przestał jeść posiłki regularnie, a jego waga delikatnie spadła. Było to widać głównie po twarzy, co zauważyła jego matka pewnego dnia, kiedy Hun nie zdążył się ukryć w pokoju przed jej wzrokiem. 
Wtedy właśnie młodzieniec został wręcz zmuszony do rozmowy z bratem, Yifanem oraz mamą.
Niepewnie usiadł na kanapie po raz pierwszy od momentu, kiedy to wszystko stało się dziwne. Zakrył twarz w dłoniach nie potrafiąc unieść wzroku na Chanyeola.
- To boli, hyung.. - wyszeptał cicho, nim schował się w jego ramionach. Ponosił go szloch, przez co kołysał i podskakiwał na kolanach starszego chłopaka, który delikatnie szeptał mu słowa piosenki, którą kiedyś wspólnie śpiewali. Nawet nie zauważyli, kiedy zostali sami.
- Hyung.. dlaczego? - szepnął cicho Hun, kiedy siedział na fotelu, obok kanapy gdzie siedział Yeol. 
- Nad uczuciami nie panujesz, Hunnie. To działa automatycznie, nie możesz z dnia na dzień stwierdzić, że kogoś kochasz a kogoś nie - powiedział cicho starszy, pijąc cytrynową herbatkę.
- A.. Ale dlaczego chłopak? Dlaczego Yifan? Zrobiłem coś nie tak, że teraz tak się mścisz? - wyszeptał młodszy. Nie panował nad sobą, łzy wciąż spływały po jego policzkach.
- Nie, mały, to nie twoja wina.. to po prostu się czuje. Nie mogę wytłumaczyć ci uczuć, każdy to czuje na swój sposób.. - powiedział z westchnięciem Park. 
-T-To nie jest normalne, hyung.. nie chcę tego słyszeć.. 
Chanyeol zamrugał oczami. Te słowa zabolały go mocniej, niż cokolwiek innego. Nawet zerwanie z Baekhyunem nie spowodowało takiego cierpienia jak dwa zdania z ust młodszego brata. 
- Przepraszam, hyung. Nie potrafię cię zaakceptować. Brakuje mi starego Channiego, który porozmawiałby ze mną spokojnie, a teraz boję się nawet cię dotknąć. Boję się, że wykorzystasz to wszystko przeciwko mnie.. - powiedziawszy to, po prostu zniknął w swoim pokoju, chcąc ukryć się przed światem. Nie potrafił teraz nic innego powiedzieć, czuł się jak dupek, ale nie potrafił.. Brakowało mu brata, cholernie, ale to nie było to samo. Nie czuł tego. 
Natomiast Chanyeol, który siedział na dole, nie wiedział co ze sobą zrobić. Yifan usiadł obok niego i szepnął mu ciche "jeszcze się ułoży", jednak to nie mogło go przekonać. Czuł ból w klatce piersiowej spowodowany wypowiedzią brata. Ukochanego małego braciszka. 
Pani Park widziała jak jej młodszy syn znów znika w pokoju, więc tym razem to ona postanowiła z nim porozmawiać. Zapukała cicho do drzwi, jednak kiedy nikt nie odpowiedział, weszła do środka. Zastała pusty pokój. Myśląc, że syn jest w łazience zajrzała do tego pomieszczenia, jednak blondyna tam nie było. W panice zaczęła rozglądać się po pokoju syna, gdzie na łóżku znalazła karteczkę. Przeleciawszy wzrokiem po treści, wybiegła z pokoju do salonu, gdzie w załamaniu mówiła szybko i nerwowo całe zdarzenie. 
- S-Sehun.. Sehun zniknął... 
- Mamo, mów spokojnie.. co się stało?
- Sehun uciekł! 

Kochana mamo, Chanyeolu, ktokolwiek to czyta
Nie potrafię sobie poradzić z tym, czego się dowiedziałem
Nie potrafię sobie poradzić z utratą mojego brata, którego kochałem
Nie szukajcie mnie proszę, nie potrzebujecie mnie
Myślę, że nadszedł czas aby się wreszcie pożegnać.
Kocham was, 
                                                                                        Sehun



_________________________________________________________
Myśle, że fanfic przypadnie wam do gustu c: 
Na początku miała być to zupełnie inna historia, zawarta w jednym one shocie, jednak po dłuższym myśleniu stwierdziłam, że lepiej będzie rozdzielić to na dwie części. 
Jest oparta po części na własnym doświadczeniu, na własnych przemyśleniach i historii (no może z tą ucieczką to nie bardzo, choć taki epizodzik w życiu miałam XD), choć tu różnica jest taka, że nie mam starszego rodzeństwa, bo sama jestem tym starszym.. kurcze, mieszam ;_; 
no cóż.. spodziewajcie się niebawem (mam nadzieję) nowej części i nie bądźcie zawiedzeni! <3 
Miłego wieczorka/dnia/tygodnia ^ ^
a fanfic dedykowany ming eonni, która chciała krisyeola :3 mam nadzieję, że pierwsza część jest okej ;_; 

14 października 2013

Sehun's Sweet Memories Part 6

Marzenia są po to, by móc je spełniać i wie o tym każdy, począwszy od czteroletniego dziecka zadającego w kółko mnóstwo pytań, przez zbuntowanego nastolatka, ciągnąc dalej przez ludzi z pracą i założoną rodziną, aż do staruszków, którzy mimo zbliżającego się kresu ich życia, wciąż chcą spełniać marzenia z czasów młodości. Sehun nigdy nie przypuszczał, że jego marzenie będzie także marzeniem Jongina. Słodki smak miłości, tego zawsze pragnęli i z tym się spotkali całkiem niedawno, bo ledwie tydzień temu w Wigilię Bożego Narodzenia. Blondyn od samego rana krzątał się po kuchni przygotowując coraz liczniejsze potrawy na dzisiejszą noc, bo jak stwierdził, nie przesiedzą całej nocy gapiąc się w ekran jednej ze stacji telewizyjnej. Brunet mieszkał właśnie sos, by nie plątać się i jednocześnie pomóc, nie.mogąc patrzeć jak Sehun chodzi w tę i we w tę mając za dużo zajęć do roboty naraz.
"Sehunnie, spokojnie kochanie" szepnął Jongin z ciepłym uśmiechem i po chwili jego miękkie usta znalazły się na policzku partnera, całując go delikatnie, jednocześnie sprawiając tym, że chłopak zarumienił się widocznie.
"J-Jongin..." cichy szept Sehuna zabrzmiał obok ucha bruneta owiewając małżowinę uszną gorących oddechem pachnącym miętami i truskawkami. Wokół Sehuna zawsze było wiele zapachów, od truskawkowego we włosach, przez miętowy, po waniliowo-czekoladowy aż do delikatnego zapachu malin. Jongin mógłby czuć je cały czas, bez przerwy i nigdy by mu się nie znudziły. Gdy równo o trzeciej po południu, obaj poczuli jak ich żoładki wołają o jedzenie, postanowili nie mieszać w potrawach z kolacji, więc ubrali się ciepło i wyszli z domu, udając się w jakieś miłe, przytulne miejsce, w dodatku z jedzeniem. Ich wybór padł na restaurację ich wspólnego przyjaciela, a ten, gdy tylko zobaczył uśmiechniętą parę, sam momentalnie się uśmiechnął i czule ich przywitał. Mieli szczęście, bo Baekhyun, jak miał na imię blondyn, właśnie skończył swoją zmianę i chętnie do nich dołączył, za uprzednim pozwoleniem Sehuna i Jongina.
"Sehunnie, mówiłem, że w końcu ci się powiedzie dzieciaku" zaśmiał się cicho Baekhyun, łapiąc w swoje piękne dłonie filiżankę z kawą.
"A tobie hyung, jak idzie z Junmyeonem hyungiem? Nadal nie macie zamiaru się do siebie odzywać po tym wspólnym wypadzie na lodowisko?" Jongin był wyraźnie zainteresowany, ale była to ciekawość, w której po prostu martwił się, że starszy chłopak i jego wybranek serca jednak nie zejdą się ze sobą.
"Mmm, jak by to... Ująć" zaczął Baekhyun odstawiając porcelanę na podstawkę. "Junmyeon i ja... Eh, wiemy co do siebie czujemy, ale Myeonnie boi się zaangażować. Po ostatnim niewypale z Jongdae, stara się mieć jeszcze odrobinę dystansu. Na razie jest okej, często się widujemy, bo bardzo chcemy dać sobie szansę."
"Będzie dobrze hyung, na pewno wam się uda" Sehun uśmiechnął się i złapał bruneta za rękę, opierając głowę o jego silne ramię.
"Um, wybaczcie na moment, zaraz.. Myeonnie, co ty tu robisz?" nagle ni skąd ni zowąd za blondynem pojawił się Junmyeon. Kucnął przy jego fotelu, spojrzał mu głeboko w oczy, po czym przyciągnął do siebie i wpił się w jego usta z czułym pocałunkiem.
"M-Myeonnie... C-Co ty wyprawiasz" spytał cicho Baekhyun rumieniąc się mocno, na co Jongin musnął czubek głowy swojego chłopaka, bo ten także zarumienił się na tę uroczą scenkę.
"Ja... Chciałem ci to osobiście powiedzieć... Baekhyun, chcę z tobą być. Tak normalnie... Już się nie boję. Jestem pewny tego, co do ciebie czuję" Jongin delikatnie uniósł kąciki ust po czym wstał i przepraszając, że nie chcąc im przeszkadzać, po prostu ulotnią się z Sehunem dając im czas dla siebie. Zostawił pieniądze na stole po czym złapał mocno dłoń blondyna i wyszedł z restauracji na zewnątrz, a zimne powietrze uderzyło go prosto w twarz.
"Jejku, tak się cieszę że hyungom się układa.. Nie sądzisz Jongin?" zapytał cicho Sehun stawiając krok za krokiem obok Jongina, bo sporo lodu było dziś na chodnikach.
"Tak, to dobrze że wreszcie znaleźli sobie miejsce na tym świecie" szepnął brunet i złapał blondyna w pasie bo ten prawie się przewrócił.
"Um, Jongin... Wiesz gdzie jesteśmy?" Chłopak uśmiechnął się i zagryzł swoją dolną wargę. Długo patrzył w oczy Sehuna, nim uniósł jego twarz odrobinę w górę i pocałował namiętnie. Momentalnie przymknęli powieki oddając się pieszczocie całkowicie. Jongin chciał, by ta chwila trwała wiecznie, by nigdy nie traciła na sile i ciągle sprawiała, że ich serca będą biły równo i szybko, a w głowie nie było nic innego po za jedną myślą- "bardzo go kocham". Mimo wielkiej niechęci ze strony obojga, oderwali się od siebie, a ich przyspieszone oddechy i rumiane policzki wskazywały na wielką więź między nimi. Uśmiechając się pod nosem poszli wreszcie do domu, a gdy drzwi mieszkania bruneta otworzyły się, od razu dotarł do nich zapach potraw i ciepło. Jongin ściągnął płaszcz, czapkę i szalik najpierw z siebie, a po chwili również i z Sehuna, na co ten protestował, bo przecież nie jest małym dzieckiem. Brunet tylko się uśmiechnął i musnął jego czoło swoimi ustami. Po jakimś czasie wrócili do kuchni dokończyć resztę tego, czego nie skończyli wcześniej.
*
Zostało 5 minut do północy. Sehun podekscytowany kręcił się w kółko po małym balkonie obserwując ciągle duży zegar na ścianie w salonie, nie mogąc się doczekać nowego roku. Wkrótce dołączył do niego Jongin, z kieliszkami i szampanem w rękach, by równo o godzinie 12 w nocy otworzyć go i wypić toast za nowy rok a także za owocną przyszłość ich związku. Usłyszeli głośne odliczanie. Sehun wręcz pisnął z zachwytu, a gdy było już tylko "0" przyciągnął do siebie bruneta za jego biały krawat i wpił się w jego usta z namiętnym pocałunkiem. Jedna z jego dłoni znalazła się w miękkich włosach Jongina, a drugą zacieśniał palce na czarnej koszuli chłopaka, który mocno obejmował go jedną ręką w pasie. Drugą gładził jego policzek i ścierał łzy, które nagle zaczęły wypływać z oczu Sehuna. Były one jednak łzami szczęścia, bo miał już wszystko to, czego zawsze pragnął. Serce Jongina i jego miłość.
"Szczęśliwego nowego roku kochanie" szepnął brunet i wtulił nos w zagłębienie szyi blondyna, który poczuł tylko mokre plamy po łzach. Uśmiechnął się i poruszył ustami, układając słowa, a Jongin mimo wszystko je usłyszał, bo płynęły prosto z serca. "Kocham cię."

12 października 2013

Zawsze

Zawsze zastanawiałem się nad tym, co by było, gdybym nie wrócił wtedy do domu...
Zawsze myślę o tym, czy naprawdę nie umiem mu tego wybaczyć.
Ale zdrada boli. Boli cholernie.
Patrzysz na niego kiedy jego twarz wykrzywiona jest w rozkoszy, ale to nie ty jesteś tego powodem.
A najgorzej, gdy powodem tej rozkoszy jest twój najlepszy przyjaciel.
Czyżbym był ślepcem nie widząc że ci dwoje mają coś ku sobie? Czy po prostu Hanowi brakowało mojej bliskości w ostatnim czasie?
Zawsze myślałem nad tym, czy słowa Tao są prawdziwe...
"Han nie jest taki na jakiego wygląda. Zdradzi cię prędzej czy później."
Jednak nigdy, nigdy nie sądziłem że te słowa okażą się prawdą.
Tao i Han... Może faktycznie do siebie pasują? Może mój związek z Hanem był tylko złudną ścieżką fałszywych uczuć?
Ale czy od razu powinienem iść i zrobić to samo?
"Sehun, nie myśl o tym" powiedział do mnie Jongin tuż po mojej zdradzie. Uśmiechnąłem się, choć nie był to prawdziwy uśmiech. Ciągle myślałem o Hanniem. Ciągle.
"Jongin ja... Ja nie powinienem..."
"Już za późno Sehun, już za późno..." szepnął mi do ucha i pocałował mnie w czoło. Nawet Hannie tak nie robił.
Poczułem się bezpieczny. I kochany... Bo wiedziałem że Jongin był we mnie zakochany.
"Jongin...? Chyba mogę dać ci szansę" powiedziałem do niego, a on pocałował mnie namiętnie. Wplotłem dłonie w jego miękkie ciemne włosy smakując jego słodkich ust. Może powinienem dać sobie spokój z Hanem, a spróbować żyć z Jonginem?
Zawsze chciałem być kochany, może właśnie przyszła na to odpowiednia pora?

Sehun's Sweet Memories Part 5


Mimo śniegu, mrozu czy ostrego wiatru, dwóm młodym, zakochanym mężczyznom wcale nie było zimno. Trzymali się ciągle blisko siebie, złączeni dłońmi i ustami, a ich policzki rumiane niczym czerwone róże, które trzymał jeden z nich kurczowo w swojej ciepłej dłoni.
Ktoś kiedyś powiedział, że kiedy znajdzie się drugą połówkę mimo wszystkich przeszkód napotkanych w swoim życiu, cały świat wokoło wydaje się być bardziej kolorowy niż lampki choinkowe włączone w ciemnym pokoju.
Sehun czule oddawał kolejne pocałunki ze strony Jongina, którego serce z każdą następną sekundą trwania tej przyjemności biło coraz mocniej i szybciej.
"J-Jongin...?" cichy głos Sehuna rozbrzmiał tuż przy uchu bruneta powodując w jego ciele przyjemne ciepło.
"Kocham cię" dodał po chwili blondyn i uśmiechnął się niczym dziecko, które dostanie największy prezent ze wszystkich.
Jongin uśmiechnął się i musnął czule jego wargi po czym odwrócił się puszczając przy tym dłonie swojego ukochanego.
"No chodź" powiedział brunet kucając trochę, by chłopak mógł mu wskoczyć na plecy, co po chwili oczywiście zrobił, zaczepiając się dłońmi o jego ramiona.
"Idziemy do domu?" spytał Sehun, chociaż odpowiedź była prosta.
"Nie chcę, żebyś się rozchorował, więc wracamy" oznajmił Jongin łapiąc go pod udami, by ich pozycja była bardziej stabilna. Zaczął powoli iść, a uśmiech nie znikał z jego twarzy, choć w połowie drogi zrobiło mu się niewygodnie, to mimo tego, nie chciał nic zmieniać, więc w spokoju doszedł do drzwi swojego mieszkania.
Otworzył je z lekką trudnością, z uwagi na Sehuna będącego wciąż na jego plecach, jednak nie przeszkadzało mu to w niczym. Wszedł do środka,  zsunął buty ze swoich stóp i dopiero wtedy odłożył partnera bezpiecznie na blat kuchenny, bo weszli do kuchni. Brunet rozebrał się, to samo uczynił również z Sehunem, a gdy ich mokre od śniegu kurtki, czapki i szaliki zawisły w suszarni, Jongin wstawił garnek z mlekiem by zrobić kakao.
Blondyn wciąż siedział na blacie i machał swoimi długimi nogami wpatrując się w mileczniu w krzątającego się po kuchni ukochanego.
"Jongin?" spytał Sehun gdy ten pojawił się obok niego chcąc sięgnąć po biało-czarno-szarą puszkę z kakao, będącą nad głową młodszego chłopaka.
"Tak kochanie?" Jongin uśmiechnął się wesoło po czym wyciągnął kakao by móc dosypać go do mleka.
"Jestem szczęśliwy... Dzięki tobie, bo poznałem ten cudowny smak miłości" szepnął blondyn uśmiechając się czule, wciąż machając nogami. Brunet milczał, nalewając do kubków gorącego kakao. Po chwili podał jeden z nich chłopakowi, a sam oparł się o blat i westchnął cicho.
"Ja też jestem Sehun... Bardziej niż sobie wyobrażałem..." szepnął i upił jeden łyk napoju. Nagle poczuł delikatne usta Sehuna na swoim policzku, więc zarumienił się otwierając szeroko oczy.
"Zaskoczyłem cię?"
"Ciągle mnie zaskakujesz Hunnie" cichy śmiech blonyna rozbrzmiał po kuchni, wprawiając serce Jongina w szybsze bicie.
"Ah, Jongin... Mam dla ciebie mały prezent. Zamknij proszę oczy i nie podglądaj!" Brunet wykonał polecenie i oczekiwał jakiegokolwiek ruchu ze strony Sehuna, a po kilkunastu sekundach doczekał się go.
Blondyn zarzucił mu ręce za szyję i przyciągnął blisko, po czym wpił się w jego pełne usta z namiętnym pocałunkiem.
"Skromny, ale zawsze jakiś" szepnął Sehun zagryzając dolną wargę. Jongin spuścił  głowę w dół, rumieniąc się delikatnie. Opuszkami palców dotknął swoich warg, czując na nich usta ukochanego chłopaka, który patrzył na to z rozbawieniem w oczach.
"Zachowujesz się jakby to był twój pierwszy pocałunek kochanie" szepnął Sehun do ucha Jongina, po czym musnął czubek jego głowy.
"Hunnie..."
"Kocham cię" powiedzieli obaj na raz, po czym roześmiali się i przytulili do siebie, bardzo długo trwając w swych objęciach.
Byli dla siebie wszystkim, nie kończącym się strumieniem szczęścia, choć to wciąż był dopiero początek ich związku.
"Jongin?" ciepły oddech Sehuna odbił się po policzku Jongina.
"Tak Hunnie?" spytał szeptem brunet, wciąż mając zamknięte oczy i oparty podbródek o bark swojego parnera.
"Kiedyś szukałem drogi i celu patrząc w gwiazdy... Teraz już tego nie robię."
"Czemu?" Jongin spojrzał na Sehuna z czułym uśmiechem.
"Bo znalazłem drogę i cel..." odpowiedział mu Sehun odwzajemniając uśmiech.
"A co było twoim celem?"
"Twoje serce Jongin...I miłość, którą mi dałeś..." policzki blondyna pokryły się delikatnym rumieńcem.
"Wiesz o tym, że jak się rumienisz to jesteś jeszcze bardziej uroczy?" Jongin pogładził swoją dłonią delikatną skórę ukochanego, a po chwili objął w swoje obie dłonie jego twarz obdarowując jego różane usta namiętnym pocałunkiem.

Latarnie oświetlały wszystko wokół, co było pokryte grubą warstwą białego puchu. Było już późno, bo w całej okolicy w każdym mieszkaniu żadne światło nie było zaświecone, prócz tego jednego, jedynego mieszkania na drugim piętrze. Tam dwójka młodych mężczyzn zapamiętywała po raz kolejny smak swoich ust, który już i tak był im bardzo znany.

28 września 2013

Sehun's Sweet Memories Part 4


Śnieg wciąż pruszył chowając wszystko do okoła pod miękkim białym puchem.
Zegar wskazywał godzinę 9:32 gdy oczy Sehuna otworzyły się na światło dzienne. Uśmiechnął się i zarumienił widząc obok siebie pogrążonego w słodkim śnie bruneta, którego miękkie wargi rozchylone były w delikatny sposób. Blondyn musnął je lekko a łagodny rumieniec wkradł się na jego blade policzki. Wtulił się w ciepłe ciało Jongina myśląc o poprzednim dniu i o tym, co ich już łączyło. Westchnął cicho wtulając swój gorący przez rumieniec wciąż będący na jego twarzy, policzek i przymknął powieki myśląc o brunecie.
Nim się obejrzał, silne ramiona Jongina otulały jego chude ciało, a sam brunet patrzył na niego czule i z uśmiechem na twarzy. Sehun zarumienił się bardziej, delikatnie odwzajemniając uśmiech.
"Wesołych świąt kochanie" szepnął i zerwał się z łóżka niosąc swojego partnera do salonu, gdzie pod ubraną na kolorowo choinką czekał jeden, mały prezent. Jongin postawił Sehuna na ziemi, popychając go lekko w stronę świątecznego drzewka i ładnie zapakowanego pudełka.
"Ale Jongin... Ja nic dla ciebie nie mam" szepnął smutno, biorąc prezent do dwoich rąk.
"Wystarczy mi, że jesteś" powiedział brunet i uśmiechnął się, po czym gestem ręki pokazał mu, że ma rozpakować podarunek.
Sehun przyglądał się przez chwilę niebieskiemu opakowaniu nim rozwiązał białą wstążeczkę.
"I jak ci się podoba?" spytał Jongin zakładając ręce na piersi.
"Jongin... Czyś ty zwariował?" spytał blondyn wyciągając srebrny, delikatny łańcuszek z literką "J" na zawieszce.
"Nie, czemu?" Jongin uśmiechnął się delikatnie, po czym podszedł do Sehuna i założył prezent na jego szyję.
"Bo jesteś głupi dając mi tak drogi prezent" mruknął chłopak dotykając opuszkami palców srebrnej literki.
"Jest... Przepiękny... Dziękuję" szepnął i odwrócił się przodem do bruneta po czym pocałował go namiętnie, zarzucając mu ręce za szyję. Czule pieścił miękkie usta partnera, który objął go w pasie oddając pocałunki.
"Co chcesz na śniadanie?" spytał Jongin robiąc z Sehunem "noski-noski" wciąż mając przymknięte powieki.
"A mógłbym prosić o naleśniki?" zapytał Sehun, na co brunet uśmiechnął się łagodnie.
"Oczywiście, dla ciebie wszystko kochanie" szepnął Jongin i oderwał się od chłopaka by pójść spokojnie do kuchni w celu zrobienia im śniadania. Wyciągnął wszystko co było potrzebne, wymieszał i po chwili smażył na rozgrzanej patelni. Sehun siedział i niecierpliwie oczekiwał przyrządzonego przez bruneta posiłku, więc gdy tylko talerz z naleśnikami pojawił się przed nim, zabrał się do pałaszowania ciągle się uśmiechając.
Jongin sam usiadł naprzeciw niego jedząc swoją porcję.
Po posiłku, Sehun wsunął się na kolana bruneta, owijając swoimi rękoma jego szyję. Patrzył mu czule w oczy a potem wpił się w jego słodkie od czekolady usta z namiętnym pocałunkiem.
"Co powiesz na spacer po parku wieczorem?" spytał cicho Sehun na co Jongin uśmiechnął się i od razu zgodził na ten pomysł.
*
Śnieg ciągle sypał, wiatr powiewał łagodnie, chmury na niebie przysłaniały błyszczące gwiazdy. Światło lamp oświetlało parkową ścieżkę, po której dwoje młodych mężczyzn szło, trzymając się za odziane w rękawiczki dłonie, a białe płatki spadały na ich głowy i płaszcze. Ich kroki były równe, policzki zarumienione nie tylko od niskiej temperatury będącej na zewnątrz lecz także od słów, które padały z ich ust w stosunku do siebie. Atmosfera była wręcz idealna.
"Sehun?" szepnął Jongin, na co ten uśmiechnął się lekko.
"Tak?" spytał chłopak i przechylił głowę tak, by mógł spojrzeć na bruneta, który wziął teraz głęboki wdech. Przyciągnął go do siebie blisko i pocałował namiętnie, nie zwracając uwagi na inną parę będąca kawałek dalej, która ciągle patrzyła się na nich. Jongin czule całował usta Sehuna, mocno trzymając go w pasie.
"Kocham cię Sehunnie."
"Ja ciebie też, Jongin, bardzo. Jestem pewien" szepnął blondyn patrząc w czekoladowe oczy bruneta z uśmiechem i rumieńcami na twarzy.
"Jest coś, co chcę ci powiedzieć" zaczął Jongin, nachylając się do ucha partnera.
"Hmmm?"
"Jesteś moim największym i najważniejszym szczęściem. Najważniejszą osobą w całym moim życiu. Nie umiem wyobrazić siebie tego, że ciebie nie ma obok mnie... Nie potrafię przestać o tobie myśleć Sehun-ah... Nie potrafię. Jesteś moim... Najpiękniejszym snem, z którego nie chcę się nigdy już obudzić. Moim życiem, duszą, sercem, myślami... Wszystkim."
"J-Ja..." zaczął Sehun ale słowa Jongina tak na niego podziałały, że tylko mocno wtulił się w jego ciało, ściskając jego płaszcz w dłoniach.
"Nigdy cię nie zostawię, nie zapomnę o tobie. Nigdy cię nie stracę Sehun, nigdy" Blondyn nagle zaczął płakać, ze szczęścia. Szczęścia, które go ogarniało. Które zostało zesłane skądś w jego ręce.
"Powierzam ci siebie Jongin. Siebie i moje serce" powiedział cicho, a po chwili poczuł usta bruneta na swoich.
"Kocham cię Sehun-ah."
"Ja ciebie też Jongin."



A/N: No nareszcie part 4 ♥ i no ten, jeszcze 2-3 części i to skończę. a potem biorę się za 4 rozdział BaekYeol a potem za fanfici, które mam pisać dla Was ^^

15 września 2013

Sehun's Sweet Memories Part 3

*zawiera smut*
Podniecenie było wyczuwalne w całym pomieszczeniu. Ciche jęki i westchnienia słyszalne wokoło doprowadzały tych dwoje do szału.
Sehun przesunął dwoma palcami po erekcji Jongina wpatrując się w jego ciemne, czekoladowe teraz błyszczące z pożądania oczy. Jego miękkie usta były rozchylone, napuchnięte od tych wszystkich pocałunków, a dolna warga drżała lekko. Był już pozbawiony koszulki, co Sehun wyraźnie wykorzystywał. Ssał i lizał sterczące twarde sutki bruneta nie szczędząc czasu by tylko podniecić chłopaka jeszcze bardziej. Jego ręka ciągle znajdowała się blisko zamka spodni Jongina, kiedy wreszcie rozpiął guzik.
Brunet jęknął głośno, zagryzając dolną wargę jednocześnie zaciskając  powieki po czym wsunął swoje dłonie we włosy partnera.
Nagle zmienił ich pozycję; Jongin zawisł nad Sehunem po czym szybkim ruchem ściągnął z niego spodnie, koszulkę i bokserki. Uśmiechnął się widząc stojącego na baczność penisa Sehuna. Oblizał usta, po czym sięgnął ręką do szafki obok łóżka i wyciągnął z niej balsam. Wylał trochę na swoje ręce po czym zaczął nasmarowywać członka blondyna białą mazią. Sehun jęknął głośno i zacisnął dłonie na jasnofioletowej satynowej pościeli wypychając biodra ku ręce Jongina. Brunet uśmiechnął się do chłopaka i odsunął się do niego rozbierając się powoli. Zagryzał przy tym wargę, co doprowadzało jego parnera wręcz do gorączki. Pochylił się nad nim,  wsunął dwa palce i zaczął go rozciągać. Drugą dłonią, rozsmarowywał balsam na swoim penisie, by jeszcze mniej bolało podczas stosunku.
"J-Jongin... W-Wejdź już w-we mnie..." szepnął Sehun unosząc podbródek starszego delikatnie do góry. Zagryzł dolną wargę odchylając głowę do tyłu. Jongin uśmiechnął się pochylając swe ciało nad blondynem po czym musnął jego usta wchodząc w niego powoli. Cichy jęk wydostał się z ust Sehuna a jego biodra same poruszyły się do przodu. Ugiął nogi w kolanach rozchylając je mocniej dając więcej dostępu Jonginowi, który chętnie to wykorzystał. Powoli, delikatnie, zaczął się poruszać we wnętrzu partnera splatając przy tym jedną z jego dłoni ze swoją. Drugą dłoń ułożył tuż obok tułowia blondyna, by łatwiej było mu sprawiać przyjemność Sehunowi co tym samym oznaczało również i sobie.
Brunet wzdychał cicho, wysłuchując się w te głośne jęki przyjaciela obserwując jednocześnie jego delikatną twarz wykrzywioną w rozkoszy, której on sam był powodem.
Odgłosy uderzających o siebie rozgrzanych ciał, jęki i westchnienia przeszywały pomieszczenie, w którym atmosfera była tak gęsta od panującego zewsząd podniecenia,że można by zbierać ją łyżkami czy wiaderkami.
"J-Jo-Jongin... Sz-Szybciej" szepnął Sehun oddając pożądliwie ruchy bioder mocno przejeżdżając paznokciami lewej ręki po plecach partnera. Jongin syknął cicho, jednak nie przejął się zbytnio ranami z których teraz ściekały stróżki krwi. Przyspieszył swoje ruchy, coraz głębiej wchodząc w blondyna aż w końcu trafił w jego prostatę. Oblizał usta zaczynając ruszać się w przeciwnym kierunku do ruchów bioder Sehuna.
"A-ahh! J-Jongin!"pisnął blondyn przyciągając bruneta do siebie po czym wpił się w jego usta z agresywnym pocałunkiem. Jongin oddał pocałunek zachłannie, coraz szybciej i mocniej ruszając się we wnętrzu młodszego.
"A-Ahh J-Jongin! J-Ja zaraz...! Aahhhmm!" Chłopak uśmiechnął się i zagryzając dolną wargę wyginał swe ciało mocno ruszając swymi biodrami, by jego partner mógł po kilku pchnięciach dojść w spokoju.
On także ledwo trzymał, czuł jak mięśnie Sehuna zaciskają się na jego pulsującym od nadmiaru przyjemności penisie.
"J-Jongin...!" jęk Sehuna wywołał falę; orgazm przeszedł przez ciało bruneta zalewając ciasne ścianki blondyna lepką spermą.
Jongin westchnął głośno opadając na ciało przyjaciela, opanowując powoli swój chaotyczny oddech. Musnął wargi Sehuna uśmiechając się do niego czule.
"S-Sehun... J-Jesteś w-wspaniały" szepnął powoli wychodząc z jego wnętrza. Położył się obok niego po czym wtulił go w siebie. Przykrył ich mokre od potu, lepkie od spermy, nadal drżące od orgazmu ciała satynową kołdrą. Przymknął powieki muskając czubek głowy Sehuna.
"Kocham Cię Sehun... Wesołych Świąt" szepnął nim oddał cię całkowicie przyjemnemu snu. Sehun także zasnął, z uśmiechem na ustach, czując się kochanym i bezpiecznym w silnych ramionach Jongina.
A zegar właśnie wybijał północ, rodzice chowali dzieciom prezenty pod choinką, choć Jongin i Sehun dostali najpiękniejszy ze wszystkich prezentów- wzajemną miłość.

14 września 2013

Sehun's Sweet Memories Part 2


Śnieg sypał gęsto, biały puch był już niemalże wszędzie. Księżyc przebijał się przez warstwy ciemnych chmur by dać dodatkową cząstkę światła.
Świąteczne lampki i ozdoby migały wokoło, na słupach i drzewach wisiały jemioły, ludzie zasiadali w swoich domach do kolacji tylko nie dwójka młodych mężczyzn.
Stali w swoich objęciach, nie zwracając uwagi na świat wokół nich. Mimo chłodu panującego zewsząd, śniegu sypiącego się na głowy i ciała, im było ciepło.
"J-Jongin..." szepnął Sehun odrywając się od miękkich ust przyjaciela. Patrzył na jego ruszającą się szybko klatkę piersiową, na jego rumiane policzki, na jego błyszczące oczy i rozchylone wargi. Nie powiedział nic, nie mógł, to co właśnie między nimi się wydarzyło szybko oplotło serce i myśli chłopaka.
"Sehun ja..." zaczął brunet, jednak nie skończył, a tylko przytulił do siebie blondyna. Nagle Sehun kichnął więc Jongin roześmiał się cicho i łapiąc go za rękę, zaczął iść w stronę swojego mieszkania. Uśmiechał się do przyjaciela, którego twarz była czerwona, a oddech nadal nie opanowany.
Szli długo, Jongin specjalnie wybrał dłuższą drogę by jak najdłużej trzymać Sehuna za rękę. Gdy byli już pod drzwiami mieszkania bruneta, Jongin przyciągnął Sehuna do siebie i musnął jego wargi. Blondyn zarumienił się jeszcze bardziej i mocniej chwycił za rękę przyjaciela.
"Sehun... Muszę ci to wyjaśnić... Bo widzisz ja..." zaczął gdy usiedli w kuchni łapiąc w swoje dłonie kubki z gorącą czekoladą.
"Ja się w tobie zakochałem Sehun..." dodał po wzięciu głębokiego oddechu. Sehun spojrzał na niego przełykając głośno ślinę. Wstał nagle od stołu i poszedł do salonu gdzie stanął w miejscu zamykając oczy. Chciał uspokoić swoje biedne serce, które biło jak szalone. Gdy już zaczęło mu to przechodzić, poczuł nagle wokół swoich bioder ręce Jongina.
"Sehun..." szepnął wtulając w jego kark swój ciepły policzek. Blondyn westchnął cicho, gdyż serce znów chciało wydostać się na zewnątrz jego piersi łomocząc jak szalone.
"Hunnie..." Brunet myślał że przyjaciel go odrzuci, wyrwie jego serduszko i zniszczy je śmiejąc się głośno jak kat nad swoją kolejną ofiarą. Pozwolił by jedna łza spłynęła po jego policzku.
Sehuna przeszedł dreszcz. Odwrócił się szybko i łapiąc starszego te parę miesięcy przyjaciela w talii wpił się w jego usta z namiętnym, długim i idealnym w tym momencie pocałunku.
"Masz miękkie usta" powiedział Sehun gdy oderwali się od siebie niechętnie. Spojrzał prosto w oczy Jongina uśmiechając się przy tym.
"Kocham cię Jongin" dodał po chwili wtulając się w ciepłe ciało przyjaciela.
"Sehun..." szepnął brunet łącząc ich dłonie razem. Długo wpatywał się w oczy blondyna widząc w nich tylko jedno- uczucie. Uczucie, którym on sam darzył Sehuna.
"Jongin...?" zaczął szeptem Sehun stając na przeciw Jongina. Przechylił głowę w prawo i uśmiechnął się łagodnie.
"Tak Sehunnie?" spytał zaciekawiony Jongin przekręcając swoją głowę w lewo.
"Skoro ja kocham ciebie... A ty kochasz mnie... To nie oznacza, że jesteśmy parą?" Brunet wziął głęboki oddech czując więcej ciepła na swoich już i tak gorących policzkach.
"Jeśli... Jeśli się na to zgodzisz..." powiedział Jongin. Reakcja Sehuna zaskoczyła go trochę. Chłopak wskoczył w jego ramiona otaczając swoimi nogami jego talię.
"Oczywiście że się zgadzam głuptasie" szepnął.
Nagle ich równowaga zachwiała się więc oboje runęli na kanapę.
Kolano Sehuna znalazło się między udami bruneta, a dłonie na jego piersiach. Rozejrzał się speszony przez co ruszał kolanem.
Nagle Jongin jęknął cicho, co wystraszyło blondyna. Zawisł nad nim sparaliżowany nie wiedząc co robić.
Jęk Jongina rozbrzmiewał w jego uszach i głowie, powodując u siebie dziwne ciepło. Spojrzał na Jongina, który uroczo zagryzał swoją dolną wargę. Instynktownie przesunął opuszkami palców po jego torsie przez brzuch, aż do zamka w spodniach.
Uśmiechnął się delikatnie.
"S-Sehun..." szepnął Jongin przymykając powieki. Blondyn ścisnął delikatnie lekkie wybrzuszenie w jeansach chłopaka z przyjemnością wysłuchując się w jego cichy jęk. Pochylił się nad nim i pocałował go namiętnie wodząc dwoma palcami po coraz bardziej wyczuwalnej erekcji bruneta.
"S-Sehun..." jęknął w ustach blondyna coraz zachłanniej oddając pocałunki.
"Pragniesz mnie... Prawda?" szepnął mu do ucha niskim głosem. Po ciele Jongina przeszedł dreszcz. Sehun wyczuł, że już nie mają odwrotu. On także tego pragnął.

11 września 2013

Sehun's sweet memories Part 1

Zaczęło się niewinnie, tak jak w każdej historii miłosnej, którą do tej pory czytał lub robiła to jego mama czy babcia. Romantyczne spacery wieczorami, spotkania, o których on sam wypowiadał się jako randki, czułe gesty czy ukradkowe spojrzenia tylko sprawiały, że czuł się dziwnie radosny, szczęśliwy, miał pełno energii, przez kogoś, kto nazywał się Kim Jongin.
On sam nie wiedział, że czuł coś więcej do swojego przyjaciela, że jego serce bije mocniej na jego widok, że uśmiecha się do siebie gdy widzi jego uśmiech.
Nigdy wcześniej nie znał czegoś takiego, jak miłość, zakochanie czy nawet zwykłe zauroczenie, a co dopiero pożądanie. Był nowicjuszem, nic nie wiedzącym młodym mężczyzną, bez żadnego doświadczenia ani nic.
Chciał kochać, tak jak jego mama kochała jego ojca, a babcia dziadka, i możnaby wymieniać tak dalej i dalej, a lista nie skończyłaby się zbyt prędko.
Właśnie tego dnia, wybrał się z Jonginem do kawiarni na bubble tea, by porozmawiać trochę o nich samych, ot takie pierdółki, ploteczki czy inne sprawy w ich własnym świecie przyjaźni.
Jongin z zawzięciem opowiadał o tym, jak bardzo irytują go ludzie z kierunku matematycznego, których akademiki mieszczą się tuż obok akademiku, w którym chłopak zamieszkiwał. Sehun słuchał go uważnie, nie przerywając ani na moment. Dopiero gdy Jongin zaczął pić swoją truskawkową herbatkę, chłopak ocknął się z transu w który wpadł przez głos przyjaciela, nie pierwszy i nie ostatni już raz zresztą.
Nawet nie zauważył, gdy odległość ich twarzy zmniejszyła się, przez co ich nosy niemalże się ze sobą stykały. Przełknął głośno ślinę i spojrzywszy w hipnotyzujące oczy starszego o parę miesięcy Jongina, zarumienił się delikatnie. Łagodny uśmiech pojawił się na twarzy bruneta bacznie obserwującego blondyna, po czym złapał go lekko za położoną na stoliku bladą dłoń chłopaka.
"J-Jongin" szepnął Sehun czując jak robi mu się gorąco mimo iż w kawiarni panował chłód, a na zewnątrz sypał gęsty śnieg.
"Coś się stało Hunnie?" spytał Jongin patrząc na blondyna zdziwionymi oczyma, przez co Sehun zaczerwienił się jeszcze bardziej spuszczając wzrok na plastikowy kubeczek. Wyrwał dłoń z uścisku bruneta zaczynając bawić się palcami obu rąk pod stolikiem.
Nie mógł w tamtym momencie nic z siebie wydusić, gula będąca w jego gardle hamowała wszelakie dźwięki, a sam Sehun nawet nie chciał się odzywać. Ciągle wlepiał wzrok w swoją bubble tea gdy nagle Jongin wstał ze swojego miejsca zaczynając się ubierać. Sehun również to zrobił, po czym podszedł do kasy i zapłacił za obie bubble tea i wyszedł. Nagle został pociągnięty do tyłu, a gdy odwrócił się i zobaczył przez kogo, na głowę została wyłożona mu wełniana czapka a na jedną rękę rękawiczka. Wokół szyi został owinięty do połowy szalik, bo drugą połowę miał jego przyjaciel Jongin. Brunet uśmiechnął się do blondyna po czym złapał jego dłoń, tą bez rękawiczki, i zaczął iść.
"Dlaczego to robisz?" zapytał Sehun rumieniąc się nie przez zimno panujące wokoło, lecz przez czułe gesty Jongina.
"Bo tak chciałem" odpowiedział Jongin przyciągając blondyna za rękę bliżej siebie.
"Um, n-no skoro t-tak" Sehun nawet nie spojrzał na twarz przyjaciela uśmiechniętą od ucha do ucha. Patrzył w chodnik prawie potykając się o własne nogi.
"Ah, zapomniałbym!" zawołał nagle Jongin, przez co biedny Sehun wystraszył się i podskoczył na zlodowaconym chodniku niemal przewracając się od razu, gdyby nie szybki ruch bruneta. Przyciągając go do siebie uchronił Sehuna przed koszmarn upadkiem na tyłek, jednak koszta tego musiały być spłacone. Niedoszły incydent chciał, aby tych dwoje w ramach zapłaty pocałowało się.
A jako że były to święta, a dokładniej mówiąc Wigilia Bożego Narodzenia, wszędzie wisiały jemioły i tego typu podobne drobiazgi, więc akurat pocałunek tych dwoje wypadł pod jedną z kiści jemioły.
Sehun mocno się zaczerwienił otwierając szeroko oczy, by po chwili móc je zamknąć i spokojnie oddać się przyjemności, o której marzył i myślał już od dawna.
Jongin natomiast czuł, ze jego policzki są rumiane przez pocałunek, jednak widząc i czując reakcję swojego przyjaciela, nie przerwał tego zbliżenia, a wręcz nawet je przedłużył.


7 lipca 2013

EXO LOVE


"Chen i XiuMin, kto by pomyślał prawda? A jednak stało się, ich serca zabiły mocniej, w głowie tysiące myśli na temat drugiego, miliony motyli uwalniają się z każdym kolejnym wspólnym dniem spędzonym razem. Nieśmiałe pocałunki, przypadkowe zetknięcia się dłoni czy spojrzeń i pojawiające się na ich zdumionych twarzach rumieńce. To wszystko powodowało, że dosłownie w całym dormie zapanował romantyczny nastrój. 
Dzięki temu załamany własnymi uczuciami Tao uśmiechał się i wreszcie odważył powiedzieć Krisowi co czuje. 
I nawet nieśmiały Kyungsoo zaprosił na randkę nieświadomego Jongina.
Wydawało się, że jest wręcz idealnie, bo gdzie by się nie spojrzało, ujrzałoby się miłość.
Czy według was coś to mogło zepsuć? Owszem, pierwsza kłótnia Jongdae i Minseoka. 
Złość tej dwójki wyczuwalna była na kilometr, a pozostali członkowie EXO aż się dziwili, no bo jak to tacy zakochańcy jak oni się pokłócili.
O co poszło, spytacie? 
O pluszowego misia XiuMina, którego Chen pożyczył jednej nocy bo menager nie pozwolił na zamianę pokoi.
Oczywiście mogłoby się wydawać, że to nic strasznego ale gdybyście widzieli biednego main vocala uciekającego przed wrzeszczącym XiuMinem nie śmialibyście się, o nie.
Płakalibyście i tarzali po podłodze z bólami brzucha jak robił to Lulu i Sehun.
Jednak gdy Minseok dorwał swojego chłopaka i odebrał swoją własność pocałował przy tym Chena. 
I waśnie zostały ponownie zażegnane." 
"Lay? Znowu czytasz te głupie opowiadania o nas?" zapytał Lu Han wchodząc niepostrzeżenie do pokoju unicorna. Ten oderwał się od ekranu laptopa i spojrzał na czerwonowłosego uśmiechnięty. Kiwnął głową i ręką zaprosił Lu aby ten usiadł obok niego i przeczytał wpis pewnej fanki na tumblr.
"Yixing, wpadasz w obsesję" 
"Nie sądzę, po za tym, to tylko raz" oburzył się Yixing i wzruszył ramionami. Starszy pokręcił głową i uśmiechnął pod nosem. Wstał z łóżka i łapiąc za rękę młodszego przyciągnął go do siebie wtulając głowę w jego ciało. Cudownie było czuć bijące serce tuż obok ucha.
"Luhan-ge, znowu zjadłeś za dużo truskawkowych żelków?" spytał rozbawiony Yixing odwzajemniając uścisk starszego.
"Lay!" wykrzyknął nagle SuHo pojawiając się z nikąd w pokoju Chińczyka. 
"S-SuHo?" spytali zdziwieni Luhan i Yixing. 
"Chciałem cię poinformować iż... A zresztą nieważne. Pogadamy później" słychać było tylko trzaśnięcie drzwiami. Zhang puścił Lu z objęć i wybiegł za Koreańczykiem.
"Junmyeon!" zawołał tancerz i złapał starszego za ramię. "Jesteś zazdrosny o Luhana?" zapytał, a uśmiech wkradł się na jego usta. 
"Nie. Tylko mnie denerwuje to, że wolisz poświęcać jemu czas a nie mnie" odparł drugi nadal nie odwracając się do Chińczyka.
"Myeonnie?" 
"Myeonnie? Od kiedy jestem Myeonnie?" spytał Koreańczyk i wreszcie spojrzał prosto w oczy Yixingowi.
"Kocham cię" mruknął Zhang spuszczając wzrok. 'Cudownie' pomyślał.
"Ja ciebie też Xinggie" odpowiedział mu JunMyeon i poszedł sobie w głąb ich dormu zostawiając otępionego chłopaka samego. 'Xinggie?' spytał sam siebie i rumieniąc się pozwolił sobie na uśmiech.
W takim właśnie stanie wrócił do pokoju zastając leżącego na jego łóżku Luhana z wzrokiem wbitym w laptopa. 
"Hyung" powiedział trochę nie wyraźnie po koreańsku ale starszy nie zareagował. Spróbował po chińsku i też nic. Przysiadł się więc obok niego i czytał to, co Luhan właśnie studiował wzrokiem.

"... "Jesteś idiotą! Zdradziłeś mnie z Krisem! Wynoś się!" wydarł się Luhan kierując swoje wyrzuty w stronę XiuMina. Starszy z nich miał łzy w oczach i ściskał prawą dłoń w pięść. Młodszy płakał i rzucał rzeczami Koreańczyka w niego. 
"Przecież wiesz, że Tao kłamał bo sam pokłócił się z Krisem!" krzyknął XiuMin i uderzył o ścianę. 
"Sam kłamiesz! Przecież ja też to widziałem!" wrzasnął jeszcze głośniej Chińczyk. MinSeok nie wytrzymał,  podszedł do niego i pocałował go w usta..."

"Luhan-ge? Ty też wpadasz w obsesję?" zaśmiał się Lay. 
"T-to nie tak Yixing!" blondyn jąkał się i zarumienił. Lay wiedział, że ten zakochał się w najstarszym z całej dwunastki.
"Oh, nie przesadzaj. Przecież ja wiem, że ty go lubisz" 
"Lay, ale nie mów nikomu!" 
"Nie musi nikomu nic mówić. Sam właśnie to przyznałeś" powiedział nagle Minseok wychylając się zza drzwi. Pomidory i buraki mogą Lu pozazdrościć koloru. Najstarszy nie wahając się ani chwili wszedł głębiej do pomieszczenia, podszedł do Luhana i łapiąc jego twarz w swoje dłonie pocałował go. 
"Ja ciebie też lubię Lulu" mruknął Koreańczyk.
Lay stał osłupiały. Czy w tym dormie wszyscy się nagle kochają? 
Wyszedł ponownie z pokoju zostawiając pochłoniętą w pocałunki dwójkę i pokierował się do kuchni. Tam zastał Kyungsoo i pomagającego mu JongIna. Od kiedy Kai mu pomaga? Przeszedł szybko obok i wszedł do salonu. Na kanapie siedzieli wtuleni w siebie Kris, Tao i Chen.
Na podłodze leżeli Chanyeol i Baekhyun.
Tylko Sehun siedział w fotelu i nie patrzył na nic.
"Hunnie?" zapytał Lay kucając obok najmłodszego.
"Hmm?" mruknął i pozwolił sobie spojrzeć w stronę Chińczyka.
"Oni wszyscy się kochają?" zapytał Yixing a Sehun osłupiał.
"Jak to wszyscy?" Koreańczyk rozejrzał się dookoła. Nagle posmutniał i spojrzał na starszego.
"Luhan hyung też?" 
"Na górze" odparł Lay patrząc w sufit.
Młodszy westchnął i obrócił oczami.
"Hunnie, ty też kogoś masz prawda?" 
"Nie" krótka odpowiedź bez emocji. "I nie mam zamiaru mieć."
"Forever alone z kotami?" zakpił starszy ale kiedy Sehun spojrzał na niego tym swoim wzrokiem typu 'zaraz zginiesz' uspokoił się trochę.
"Nawet jeśli"
"Hunnie~?" zawołał nagle Luhan wchodząc do salonu i ciągnąc za sobą XiuMina. 
"Hyung... Szczęścia" mruknął Koreańczyk i udał się do Kyungsoo i Jongina.
"Coś go ugryzło?" spytał troskliwie Lu wzrokiem podążając za maknae.
"Ma zły dzień i tyle" stwierdził Minseok i położył głowę na ramieniu Hana.
"Ale... Martwię się. Widać, że coś go gryzie" mruknął smutno Jeleń i usiadł na tym samym fotelu, na którym siedział wcześniej Sehun. XiuMn jęknął z niezadowolenia, poczym usadził się na kolanach młodszego.
"Wiesz co Minseokkie? Myślę, że on jest zazdrosny" szepnął Lu Han do ucha starszego.
"O kogo?"
"O nas... O wszystkich. Widzisz? Kyungsoo-ah i Jongin-ah są razem, Kris, Tao i Chen też. Junmyeon i Yixing również. I my. Tylko on jeden jest sam... Mogę z nim porozmawiać?" zapytał Lu, a Minseok zgodził się od razu, wiedząc, że Sehun jest dla Hana jak młodszy brat.
"To wiesz... Ja może zrobię to teraz" XiuMin zszedł więc z nóg młodszego i zamienił się z nim miejscami. Lu poszedł do kuchni i wyciągnął z niej Sehuna ciągnąc go teraz do ich pokoju. 
"Coś się stało hyung?" zapytał Sehun siadając na łóżku.
"Sehunnie... Powiedz mi co cię gryzie" poprosił starszy siadając naprzeciwko maknae. Spojrzeli sobie prosto w oczy.
"J-ja... Bo ja nie mam nikogo hyung... A wszyscy mają..."
"A kochasz kogoś?"
"K-kocham... Jongina kocham. Ale on kocha Kyungsoo hyunga" powiedział smutno Sehun patrząc w podłogę.
"To porozmawiaj z Jonginem, może on cię zrozumie? I może będziecie razem jak Tao, Chen i Kris? Oni też są we trójkę i sobie radzą" powiedział wesoło Lu, a Sehun kiwnął głową.
Nagle ktoś zapukał do drzwi i nie czekając na pozwolenie, wszedł do środka.
To był Kai.
"Um, Sehun... Przepraszam, że podsłuchiwałem, ale naprawdę mnie lubisz?"
"J-ja... Um, tak" mruknął Sehun czując jak jego policzki robią się czerwone.
"To ja może was zostawię" powiedział Lu i ewakuował się ze swojej i maknae sypialni.
"Bo widzisz Sehunnie... J-ja też cię lubię. I Kyungsoo też lubię w ten sposób... Myślę że Kyungsoo hyung nie będzie miał nic przeciwko" powiedział Jongin i pocałował Sehuna.
"Jasne że nie będę miał nic przeciwko" powiedział nagle D.O., który wziął się niewiadomo skąd w tym pokoju. Podszedł do dwójki najmłodszych i przytulił ich obu naraz. Sehun skakał teraz wewnętrznie w sobie.
Za dużo miłości. Za dużo.
A to dopiero początek.

4 lipca 2013

Bez szczegółów proszę.

POV: KAI

"Sehunnie... Chodź do mnie" zawołałem z łazienki wychylając się lekko zza drzwi. Nie wiedziałem, że Sehun stał tuż obok.
Jednak było mi to na rękę. Wciągnąłem go do środka i niemal od razu wepchnąłem nas pod prysznic.
Odkręciłem wodę i zacząłem rozpinać guziki koszuli Sehuna. Ten ugryzł moją dolną wargę czując jak ciepłe krople wody spływają po jego karku i plecach. Kiedy wreszcie górna część ubrania Sehuna wylądowała na podłodze zaatakowałem ustami jego obojczyk, a rękoma zacząłem pocierać jego sutki.
Sehun westchnął zanim odepchnął mnie na ścianę i zanim rozwiązał ręcznik będący na moich biodrach. Nie mogłem mu pozostać dłużny i już dorwałem się do jego spodni. Szybkim ruchem dłoni rozpiąłem rozporek i guzik. Pocierałem jego penisa przez materiał bokserek wsłuchując się w jego stęknięcia i odgłosy lejącej się wody.
Sehun oplótł swoje długie kończyny wokół mojej talii. Postanowiłem, że nie zrobimy tego tutaj.
Z ledwością dosięgnąłem kurka żeby zakręcić wodę, bo Sehun zaczął się o mnie ocierać.
Gdy wyszliśmy z kabiny upadłem z Sehunem na podłogę.
Nasze nagie ciała ocierały się o siebie powodując u nas stęknięcie i ciche jęki.
Przyssałem się do jego szyi i zrobiłem mu malinkę.
"A-ah, Jongin!" jęknął Sehun a ja poczułem, że nie wytrzymam. Wstałem i pchnąłem go na ścianę. Jednak Sehun miał inny plan. Obrócił nas tak, że to ja opierałem się o ścianę a on klęczał przede mną.
Zdusiłem w sobie jęk, gdy mokry język Sehuna zatoczył kółeczko wokół główki mojego penisa. Rękami stymulował całą długość a ustami zasysał się tylko w górnej części.
Kiedy nagle Sehun zanucił, jęknąłem, a na twarzy Sehuna pojawił się diabelski uśmiech.
Wstał i łapiąc mnie za rękę wyprowadził z łazienki. Szedłem z ledwością, bo mój penis pulsował na sam widok tego pięknego tyłka Sehuna.
Wtedy zauważyłem stół. Wyrwałem się z uścisku Sehuna i pchnąłem go właśnie na ten mebel. Odszedłem na moment i sięgnąłem ręką do najbliższej szafki wyciągając z niej czekoladę. Sięgnąłem jeszcze po bitą śmietanę i wróciłem do Sehuna.
Jako że było ciepło, a nasze ciała już były rozgrzane,czekolada bardzo łatwo rozprowadzała się po klatce piersiowej Sehuna, po jego brzuchu, po udach i wokół sutków. Na samych brodawkach znalazła się góra z bitej śmietany, w pępku również, a na najważniejszej części była i czekolada i bita śmietana.
Zacząłem wszystko zlizywać bardzo, bardzo powoli. Od tych pięknych obojczyków, przez delikatne, ale twarde sutki, którym poświęciłem znacznie więcej uwagi, potem zlizywałem czekoladę z jego brzucha.
Wsunąłem swój język do jego uroczego pępka na co jęknął.
Szybko zlizałem słodki smak z jego ud na koniec zostawiając najlepsze.
Zassałem się na górnej warstwie bitej śmietany zjeżdżając  językiem w dolne partie jego penisa.
Zacząłem poruszać głową miarowo, cały czas głaskając uda Sehuna.
Wtedy zrobiłem mu głębokie gardło pochłaniając całego penisa w głąb mojej jamy ustnej.
Usłyszałem głośny jęk i poczułem gorące krople nasienia Sehuna na swoim języku.
Mlasnąłem kiedy wypuściłem członka Sehuna z ust i napawałem się tym cudownym widokiem.
Wziąłem go na ręce i zaniosłem do mojej sypialni. Rzuciłem Sehuna na łóżko. Sięgnąłem jeszcze tylko po lubrykant i wreszcie mogłem dokończyć wszystko.
Rozsmarowałem maź na swoich palcach i wepchnąłem je prosto do ciasnego tyłka Sehuna.
Nie wiem, jak on to robi, ale przecież uprawialiśmy seks już tyle razy a on za każdym razem jest ciasny.
Jednak nie przeszkadzało mi to. Wręcz przeciwnie, pobudzało jeszcze bardziej.
Nagle stęknąłem, bo Sehun zaczął jeździć swoimi palcami po całej mojej długości rozprowadzając po niej coś gorącego. Domyśliłem się, że to był lubrykant.
Wyciągnąłem swoje długie palce i ustawiłem się między jego nogami. Pchnąłem mocno biodrami wsuwając penisa do połowy. Zrobiłem to drugi raz, i trzeci i jeszcze czwarty aż w końcu cały penis znalazł się w jego wnętrzu.
Sehun musiał przytrzymać się mojej szyi by dorównać mojemu tempu.
Ruszałem się szybko, mocno pchałem, a Sehun dopiero teraz zaczął oddawać ruchy swoimi biodrami.
Nagle zatrząsł się i krzyknął cicho. Trafiłem.
Pchnąłem tam jeszcze raz by móc usłyszeć ten cudowny jęk rozkoszy.
"Agh... J-Jongin.. Szybciej!" krzyknął Sehun a ja wypełniłem jego prośbę. Nasze biodra uderzyły o siebie czując, że zaraz oboje sięgniemy gwiazd.
Doszliśmy naraz po moich dwóch, najmocniejszych i najpewniejszych pchnięciach bioder.
"A-ah! J-Jongin!"
"S-sehunnie" szepnąłem, a sperma Sehuna wytrysnęła na nasze brzuchy. Moja zalała jego ciasne ścianki.
Odczekałem może kilka sekund zanim wysunąłem się z niego obserwując jak słodkawa wydzielina wydostaje się z jego tyłka.
Oblizałem usta i pocałowałem Sehuna. Słodki buziak szybko zmienił się w otwarte, coraz agresywniejsze pocałunki. Nasze języki toczyły zwartą bitwę, którą oczywiście wygrałem.
"Kocham cię Sehunnie" powiedziałem mu prosto w usta kiedy oderwałem się na moment by zaczerpnąć powietrza.
"Ah, Jonginnie... Też cię kocham" szepnął Sehun i ponownie złączył nasze usta razem.

POV: D.O.

Wszedłem do naszego dormu niczego nie świadomy, z siatką zakupów w rękach. Sehun i Jongin zostali bo cośtam a resztę naszej ekipy wywiało. Junmyeon hyung miał mi pomóc ale wyszedł chyba z Baekhyunem i Chanyeolem hyungami... Serio, czy w tym dormie wszystko muszę robić sam? Eh.
Westchnąłem i po ściągnięciu butów udałem się do kuchni żeby odłożyć zakupy.
"Aaaaaa!" wrzasnąłem kiedy zobaczyłem ten bałagan. Pełno plam po czekoladzie i bitej śmietanie. Ja tę dwójkę chyba uduszę.
Postawiłem reklamówkę na podłodze, podwinąłem rękawy bluzy, zacisnąłem pięści i pędem poszedłem do mojej i Jongina sypialni spodziewając się tam chociażby mojego współlokatora.
Okej, tego się nie spodziewałem.
Sehun i Jongin na łóżku. Sehun i Jongin nadzy. Sehun i Jongin w spermie. Sehun i Jongin właśnie się całujący.
"Jongin!" wrzasnąłem a ta dwójka na mnie zdziwiona przerywając swój pocałunek.
"Eee... Hyung... M-my zaraz ci do wytłumaczymy" jęknął Jongin przykrywając siebie i Sehuna kołdrą.
"No ja mam nadzieję. Tylko bez jakiś bardzo szczegółowych opisów proszę" powiedziałem czując, że Jongin będzie miał ochotę właśnie tak to wszystko mi wytłumaczyć. Usiadłem na podłogę pod drzwiami zacząłem słuchać.
"Bo widzisz hyung... Jesteśmy z Sehunem od roku" zaczął mówić Jongin. Spojrzałem na nich lekko zdziwiony.
"Dokładnie to rok i 2 miesiące" dodał Sehun wtulając się w klatkę piersiową Jongina.
"Czemu wcześniej nie powiedzieliście?"
"Bo się baliśmy... Po za tym, kazano nam robić fanservice więc to nam też utrudniało życie..."
"Czyli mogę wreszcie odetchnąć z ulgą?" spytałem a oni na mnie spojrzeli zdziwieni. A to niby ja mam wielkie oczy.
"Ale czemu?" zapytał Jongin.
"Bo myślałem że to we mnie się zakochałeś i teraz będę musiał cię zranić bo to nie ciebie kocham" powiedziałem rozbawiony. Sehun z Jonginem też zaczęli się śmiać.
"To w takim razie kogo?" zapytał po chwili Kkamjong patrząc podejrzliwie w moją stronę. Zarumieniłem się lekko i przełknąłem ślinę.
"N-nieważne"
"No weź... Ty znasz nasz sekret to teraz wymiana!"
"A-ale nikomu nie mówić, jasne?"
"Jasne jak słońce!" powiedział Sehun.
"Jasne jak tyłek Sehuna!" powiedział Jongin, a Sehun go pacnął ręką mrucząc coś pod nosem. Nawet nie chcę wiedzieć co mówił.
"M.." zacząłem.
"M?"
"M-Minseok hyung"
"Poważnie?" zapytał Sehun.
"Ty, a Minseok hyung nie jest z Lu Hanem hyung?" zapytał zdziwiony Jongin.
"T-tak jak i wy... To był fanservice" powiedziałem nie kryjąc uśmiechu. Dwójka młodszych też odwzajemniła uśmiech.
"Dobra, dzieciaki, teraz mi się ubrać, bo jak reszta przyjdzie to możecie mieć przerąbane" powiedziałem i wyszedłem.
Jednak zamiast wrócić do kuchni przytknąłem ucho do drzwi wsłuchując się w rozmowę tamtej dwójki.
"Nagrałeś to?"
"A coś ty myślał? Że ja taki głupi jestem, żeby później nie mieć czym hyunga męczyć?! Oczywiście że nagrałem!" i po chwili usłyszałem jak puszczają z telefonu chyba naszą rozmowę.
Uduszę.
Ale teraz to nie ważne, ja też znam ich sekret. I to nie mały sekret...

19 maja 2013

Sex-Friend

Kim JongIn, znany również jako Kai, wśród męskiej części swojej paczki nazywany jest sex-kumplem. Gdy tylko któryś z chłopaków ma ochotę, przychodzi wtedy do Kaia i zaspokaja swe potrzeby.  JongIn nie widzi w tym nic złego, więc chętnie zgadza się na każdą propozycję.  Nawet te najdziwniejsze.
- Kai, a co powiesz na to, żebyśmy całą paczką do ciebie wpadli i urządzili sobie noc seksu? – Zaproponował któregoś dnia SeHun, który ostatnimi czasy najczęściej przychodził do przyjaciela.
- Hm, nie widzę problemu, podajcie tylko termin. – Odparł JongIn i powrócił do przeżuwania kanapki.
- Dzisiaj. O 7. Calutka noc. – Odpowiedział ChanYeol wyrywając nagle żarcie z rąk chłopaka.
- Dzisiaj o 7… - Powtórzył Kai zapisując sobie tą informację w telefonie. – Załatwione. – Pozostali uśmiechnęli się do siebie i zaczęli się zbierać.
- To do zobaczenia JongIn! – Krzyknął na pożegnanie LuHan.
- Gwarantuję ci, że nie będziesz umiał siedzieć przez najbliższy czas – szepnął SeHun do ucha Kaia, przesuwając jednocześnie swoją ręką po tyłku chłopaka.
- Jasne, jasne. No to, do 7! – Ostatni raz pomachał do oddalającej się grupy przyjaciół i szybkim ruchem odwrócił się w przeciwną stronę i poszedł do swojego domu. Po około 20 minutach dotarł na miejsce i od razu wpadł do łazienki, uprzednio zamykając oczywiście drzwi wejściowe. Rozebrał się i spojrzał na wielkie lustro na ścianie, w którym właśnie odbijała się cała sylwetka chłopaka. Na obojczyku zauważył ślad malinki z poprzedniej nocy spędzonej z SeHunem. „Dzisiaj będę miał tego więcej” pomyślał, po czym wszedł pod prysznic. Odkręcił wodę i zaczął się relaksować pod wpływem uderzeń strumieni przyjemnie ciepłej cieczy.
Spędził w łazience około 30 minut, zapominając o tym, że nie wziął ze sobą żadnych czystych ciuchów na przebranie, więc gdy tylko uświadomił sobie ich brak wyszedł nago z pomieszczenia i udał się do swojej sypialni choćby po białe bokserki, które wręcz uwielbiał. „Skoro i tak będę się pieprzył przez całą noc, to po co zakładać spodnie? Wystarczy koszula na wierzch i finto” pomyślał i tak też zrobił. Jego wybór padł na za dużą o dwa rozmiary niebieską koszulę bez żadnych dodatkowych wzorów., którą od razu zarzucił na ramiona. Po chwili namysłu rozejrzał się po pokoju, po czym zaczął zbierać niepotrzebne rzeczy z podłogi.  Nie minęły nawet 3 minuty, a w jego telefonie rozległ się dźwięk nowego połączenia.
- Słuchaj, Kai, mogę wpaść do ciebie trochę szybciej? Chcę pogadać z tobą o czymś ważnym a nie chcę tego robić w obecności reszty.
- Jasne, LuHan, nie ma sprawy.
- Dzięki, to ja za 20 minut będę! – W słuchawce rozległ się dźwięk zakończonego połączenia. JongIn spojrzał ostatni raz na swoją sypialnię i poszedł do salonu by i tam trochę ogarnąć przed przybyciem LuHana, a w późniejszym czasie pozostałeś ekipy. I wtedy Kai uświadomił sobie, na co się zgodził.
- O kurwa. – Zaklął pod nosem. – Będę się pieprzył z siedmioma facetami. Kurwa. Jestem pojebany. Ale tak w sumie, to może być całkiem przyjemne… - Chłopak zaczął się z siebie śmiać i powrócił do sprzątania. Po zakończeniu tejże czynności, sprawdził jeszcze zawartość lodówki i zapasów w barku na cały wieczór, po czym wreszcie usiadł na kanapie. Nie cieszysz się jednak długo tą czynnością, gdyż po chwili rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Chłopak wstał i otworzył drzwi odblokowując tym samym przejście dla LuHana. Starszy spojrzał na Kima i oblizał nerwowo wargę.
- To o czymś chciałeś pogadać, hyung? – Spytał Kai, kiedy usiedli na kanapie.
- Kochaj się tylko ze mną JongIn-ah. Teraz – odpowiedział starszy, po czym widząc minę przyjaciela wpił się w jego usta pewnie. Młodszy odwzajemnił pocałunek, a po chwili napierał na Lu całym swoim ciężarem przygwożdżając go tym samym do kanapy.
- Wiesz o tym, że zaraz przyjdzie reszta i nie spodoba im się to, że zaczęliśmy szybciej od nich? – Spytał Kai siadając na Lu okrakiem. Otarł się swoim kroczem o jego. Han kiwnął lekko głową i smutnym wzrokiem spojrzał w sufit. Nagle rozległo się pukanie, które zwiastowało przybycie ChanYeola, a co za tym idzie, również BaekHyuna. JongIn wstał z ciała Lu i poszedł otworzyć drzwi.
- No, no, JongIn, sexy wyglądasz – powiedział entuzjastycznie wyższy z nowoprzybyłych i przejechał ręką po klatce piersiowej chłopaka. BaekHyun kiwnął głową i wszedł głębiej do mieszkania. Gdy wreszcie usiedli, Yeol wyciągnął z torby, którą ze sobą przytargał, butelkę wódki, 7 butelek piwa i kajdanki, które od razu znalazł się w posiadaniu BaekHyuna. Kai wiedząc, że będą potrzebowali szklanek udał się do kuchni po te naczynia i wrócił ponownie do salonu rozkładając  je na stoliku. ChanYeol zabrał się za nalewanie wódki, bo jak stwierdził, bez alkoholu to nie będzie takiej frajdy. Równo o 7 przybyli SeHun, Kyungsoo i Kris przynosząc ze sobą colę do drinków i parę dodatkowych rzeczy. SeHun od razu przywitał się z gospodarzem mieszkania całując go namiętnie w usta. Po tym jakże przyjemnym powitaniu, usiedli wreszcie całą paczką w salonie i zaczęli pić pierwsze drinki przygotowane przez ChanYeola.
Po jakiejś godzinie samego picia, przyszedł czas na to, czego najbardziej oczekiwali. SeHun jako najbardziej pewny siebie w tamtym momencie usadził sobie JongIna na kolanach twarzą do siebie po czym wbił się w jego usta. Chłopak zareagował cichym westchnieniem i już po chwili ich języki toczyły zawziętą walkę o dominację. Tuż obok siedział Kris, który gdy tylko wyczuł, że właściwa impreza się rozkręca wstał z fotela i pochylił się na szyją Kaia całując ją delikatnie. Po chwili dołączył do nich LuHan, który wodził teraz swoimi palcami po klatce piersiowej chłopaka, powoli schodząc niżej.
W tym samym czasie BaekHyun siedział okrakiem na ChanYeolu pochylając się nad nim i stając jabłko Adama. Tuż za Byunem klękał KyungSoo ocierając się co chwila swoim kroczem o tyłek chłopaka.
W całym pomieszczeniu słychać było ciche stęknięcia i westchnienia wydobywające się z ust siedmiu przyjaciół.
W pewnym momencie Kris oderwał się od szyi JongIna i chwytając rękoma ciało KyungSoo oderwał go od BaekHyuna, a po chwili i Byun został oderwany od swojego zajęcia. Gdy ChanYeol został wreszcie uwolniony, Kris usiadł na jego biodrach ocierając się znacząco. Czuł jego stwardniałe przyrodzenie tuż obok uda. Pochylił się do ucha Chana jednocześnie jedną ręką bawiąc się guzikiem jego jeansów. Językiem przejechał po małżowinie usznej leżącego chłopaka, przez co Park jęknął.
W salonie zapanowała cisza. SeHun i Kai przestali się całować, LuHan zabrał swoje dłonie z brzucha JongIna, a KyungSoo przestał lizać dolną wargę BaekHyuna. Kris mimo iż wyczuł wzrok chłopaków na sobie nie przestawał ocierać się o krocze Yeola. Wręcz przeciwnie, przyspieszył tempa.
Nagle Chan ledwo słyszalnie wychrypiał:
- Z-zaraz dojdę… - i już po chwili jęknął głośno dochodząc w swoich spodniach. Ledwo zdążył złapać oddech, kiedy Kris od tak wpił się w jego usta.
Minęła może minuta, może dwie i Kai wylądował na ziemi opierając się na łokciach. Jego nogi były lekko ugięte i ochoczo rozsunięte. KyungSoo widząc to kucnął między nimi układając swoje dłonie na udach JongIna. Pochylił się i przejechał językiem po erekcji młodszego. W odpowiedzi dostał głośne westchnienie. Nie było odwrotu.
Wstał na moment aby się rozebrać. To samo zrobiła reszta grupy. W bieliźnie został już tylko Kai. Oczywiście, nie na długo. KyungSoo wrócił do swojej poprzedniej pozycji i zębami zaczął ściągać bokserki chłopaka. Jego penis był nabrzmiały i samym wyglądem zachęcał do zabaw z nim, co wykorzystał D.O. Końcówką języka nakreślał kółeczka na główce Kaia na co młodszy jęknął cicho.
Stojący za nimi BaekHyun zakładał prezerwatywę na swojego penisa i jednym mocnym ruchem wbił się w wypięty tyłek KyungSoo. Krzyknął. W tym czasie Kai został podniesiony do pionu przez Krisa. Włożył w tyłek chłopaka dwa palce i zaczął go rozciągać. Chwilę później zastąpił je czymś większym.
Gdy KyungSoo przyzwyczaił się do wielkości BaekHyunowego penisa w swoim tyłku, przesunął się do przodu przez co członek Byuna wysunął się trochę. Oparł się rękoma o biodra  Kaia i znowu zaczął ssać jego penisa.
LuHan w tym czasie był zajęty stukami SeHuna. Lizał je, ssał i pocierał palcami jednocześnie poruszając biodrami przez co ocierał się o nogę Hunniego.  Nagle złapał dłoń młodszego i nakierował ją na swoje przyrodzenie karząc mu tym samym pieścić jego członka.
W pewnym momencie Lu zawiesił głowę i jęcząc głośno ale i przerwanie doszedł w dłoń najmłodszego z grupy.
Po chwili dołączyli do niego BaekHyun i KyungSoo wymawiając swoje imiona jak jakąś modlitwę.
Byun gdy tylko uspokoił oddech wysunął się z tyłka D.O. i odszedł do ChanYeola całując go mocno. KyungSoo dalej pieścił penisa Kaia, który czując wibracje głosu starszego chłopaka wytrysnął do jego gardła.
Po nim doszedł Kris spuszczając się obficie do tyłka JongIna.
- Kai, pomóż mi skończyć – szepnął SeHun gdy tylko przyjaciel uwolnił się od pozostałych. Kim klęknął przy nim i masturbując jego penisa swoją ręką przyssał się do jego szyi tworząc malinkę.  – Aghh, Kai! – krzyknął nagle jednocześnie dochodząc. JongIn uśmiechnął się do niego i padł na ziemię.
Wszyscy padli.
- Co byście beze mnie zrobili? – zapytał nagle JongIn.
- Pewnie siedzielibyśmy teraz w swoich domach i robili sobie dobrze samemu – odparł mu Kris i wszyscy się roześmiali. Mimo zmęczenia odczuwali radość.
- JongInie, mogę jutro do ciebie wpaść? No wiesz… Sam na sam. Dokończyć to, co nie było nam dane dzisiaj skończyć – powiedział LuHan na co Kai zgodził się od razu.
- Ej, wiecie co, może za tydzień znowu zrobimy sobie taką noc? – Spytał ChanYeol szczerząc się do wszystkich.
- Jestem za! – krzyknęli pozostali i po chwili rozległ się śmiech. Nagle JongIn wstał z podłogi i skierował się do swojej sypialni.
- Mam jedno miejsce wolne, kto chętny spać ze mną w łóżku? – zapytał będąc już w pokoju. Reszta chłopaków spojrzała po sobie i zaczęła biec w stronę Kaia. Bieg wygrał KyungSoo i nie minęło nawet pół minuty a oboje leżąc już w łóżku odpływali w stronę objęć Morfeusza. Pozostała 5 musiała rozłożyć się w salonie ale nie przeszkadzało im to. Byli zbyt zmęczeni.