Noc była piękna, bezchmurna, pełna gwiazd, a księżyc błyszczał między nimi. Wiatr delikatnie wiał na północ, jednak był ciepły, a nie przeraźliwie zimny jak zawsze. Ta noc była inna niż wszystkie.
W jednym z małych domostw na przedmieściach Seulu wciąż paliło się światło. Nikomu jednak to nie przeszkadzało, wszyscy byli przyzwyczajeni do dziwnego zachowania swojego sąsiada z końca ulicy. Pod numerem 17, w pomalowanym na beżowo domu mieszkał młody, 21-letni mężczyzna, zajmujący się niczym innym jak śpiewem. Głos miał piękny, nie było nikogo, kto nie chciałby go posłuchać choćby przez malutką chwilę. Niestety, chłopak był niepełnosprawny.
W wyniku wypadku kilka lat temu stracił czucie w nogach, przez co poruszał się teraz na wózku. Mimo tej niepełnosprawności, chłopak miał wspaniałą osobowość i nie raz pokazywał ludziom wokół siebie, że nie warto się tym smucić, a uśmiechać się do życia, bo widocznie ktoś tak chciał. Miał w sobie spore pokłady energii, wrażliwy na ludzkie krzywdy w każdym stopniu, nie szukał współczucia ani zrozumienia. Poradził sobie doskonale, lepiej niż spora część społeczeństwa. Nazywał się Kim Jongdae.
Gra na fortepianie i gitarze były jego ulubionymi zajęciami po śpiewie. Często łączył swoje pasje w jedno i dawał małe koncerty w pobliskim domu kultury. Utrzymywał się z renty oraz spadku po rodzicach, w międzyczasie dorabiając sobie właśnie przez koncerty. Był niezwykły pod każdym względem.
Miał przyjaciela, bardzo bliskiego, który nawet w ramach bezstronnej pomocy dla Jongdae, zamieszkał z nim mimo wcześniejszych sprzeciwów chłopaka. Kim Minseok, jak się nazywał, był urodziwym, 23-letnim mężczyzną, o stałej pracy w małej kawiarni jako barista. Uśmiechał się równie często jak Jongdae i miał w sobie równie dużo energii.
Właśnie o tak późnej porze, Minseok z zapałem opowiadał przyjacielowi o nowym kliencie.
- Ma takie piękne duże oczy! I wspaniały głos. O, właśnie! Mówił że nazywa się Xi Luhan. Brzmi chińsko, nie uważasz? Pewnie jego ojciec jest z Chin, bo to niemożliwe, by tak pięknie mówił po koreańsku.. -Ujął swoją twarz w dłonie i westchnął.- Szkoda tylko, że prawdopodobnie już nigdy go nie zobaczę.
- Jeśli to właśnie on ma zostać wybrankiem twojego serca, to wasze drogi z pewnością się zejdą -wyrecytował Jongdae patrząc na przyjaciela z szerokim uśmiechem.- Myślisz, że się zakochałeś?
- Jeśli tak, to od pierwszego wejrzenia.. Mówiłem już o jego dużych pięknych błyszczących oczach? Są naprawdę piękne... -Rozmarzył się Minseok.
- Ziemia do Minniego, ziemia do Minniego! -Jongdae zamachał dłonią przed oczami starszego. Ten uśmiechnął się.
- Trafiło mnie, Jong.. Zakochałem się! -Westchnął z przejęciem Minseok na co Jongdae wybuchł śmiechem. Jednak to, co czuł w sercu i żołądku wcale nie było skutkiem radości. - Wszystko w porządku? -zapytał starszy Kim patrząc na młodszego.
- Tak, wszystko okej. Pójdziemy spać? -Poprosił Jongdae, a Minseok spełnił jego prośbę. Kilka minut później, leżeli w łóżku próbując zasnąć. Minseokowi przyszło to jednak dość sprawnie, natomiast Jongdae patrzył w sufit.
Dlaczego boli mnie serce? Powinienem być szczęśliwy, że ta kluska emocji wreszcie kogoś sobie znalazła -powiedział do siebie w myślach i przymknął powieki, widząc swojego przyjaciela w objęciach nieznanego mu chłopaka. Otworzył oczy.
- Nienawidzę cię -powiedział sam do siebie na głos, a Minseok poruszył się lekko i spojrzał na młodszego tak nagle, że nawet on sam się przestraszył.
- Mówiłeś coś? -Zapytał sennie starszy i przetarł swoje oczy.
- Nie, możesz spać spokojnie -posłał przyjacielowi promienny uśmiech. Minseok odwzajemnił to i znów zasnął.
Tej nocy Jongdae jednak nie zasnął. Patrzył to na okno, to na sufit lub ścianę, albo też na pogrążoną we śnie pulchną twarz Minseoka. Chciał się zakochać, tak jak starszy. Pragnął tego najbardziej na świecie, to było jego największe marzenie. Tylko, dlaczego na myśl o zakochaniu myślał o Minseoku?
- Jong... Dae... Kocham cię... -szepnął nagle Minseok przez sen. Jongdae prawie poczuł smak swojego serca.
Do momentu pobudki Minseoka, to zdarzenie nie dawało mu spokoju. Myślał o tym tak intensywnie, że nawet nie zauważył kiedy zrobiło się jasno, a starszy wstawał do pracy. Nie usłyszał nawet tego okropnego dźwięku budzika przyjaciela.
- Jongdae?
- C-Co? Ah, tak. Dzień dobry.
- Spałeś coś w nocy w ogóle? -Ton głosu Minseoka wskazywał na zmartwienie.
- Nie. Ale nie przejmuj się, odrobię to jak będziesz w pracy -uśmiechnął się. Minseok również to zrobił.
- Mam nadzieję. Martwię się o ciebie..
- Poradzę sobie, Minnie. A teraz leć już, bo Luhan ucieknie -zaśmiał się widząc iskierki w oczach Minseoka. Zamknął oczy i ułożył się na tyle na ile pozwoliła mu jego sprawność, po czym zasnął tak nagle, że nawet nie wiedział kiedy.
Obudził go Minseok.
- Jongdae? -zapytał cicho patrząc na młodszego.
- Która godzina? -szepnął sennie chłopak.
- 23 -odpowiedział krótko starszy. Jongdae zerwał się z łóżka do siadu.
- Żartuję, jest 18. Właśnie wróciłem. I nie uwierzysz! Przyszedł tam -Jongdae spojrzał na przyjaciela. Dopiero wtedy zauważył mokre policzki i czerwone oczy.
- Płakałeś?
- Luhan... Miał kogoś. Takiego... Tao... -Minseok spojrzał na Jongdae, wzdychając cicho.- Wiem, to głupie, ale naprawdę zacząłem robić sobie nadzieję...
- Minnie, jak nie Luhan, to ktoś inny, prawda? Na pewno będzie ktoś dużo odpowiedniejszy dla ciebie. Zasługujesz na szczęście -powiedział Jongdae i poklepał starszego po ramieniu posyłając mu promienny uśmiech.
- Naprawdę?
- Tak, Minnie, każdy zasługuje na odpowiednią osobę i szczęście -Jongdae znów poczuł to dziwne uczucie w sercu. Westchnął cicho.
- Um, Jong? Bo zachowywałeś się trochę dziwnie rano.. Coś zrobiłem?
- Nie! Wszystko jest w porządku... Tylko...
- Tylko co? -Jongdae wziął głęboki oddech i spojrzał na starszego.
- Mówiłeś przez sen. I.. I powiedziałeś, że mnie kochasz... -szepnął Jongdae bawiąc się swoimi dłońmi. Minseok przełknął ślinę.
- Ja..
- To był tylko sen, prawda?
- Nie.
- Ja rozu.. Co?! Jak to nie był tylko sen?! -pisnął Jongdae i spojrzał na starszego.
- No bo.. Nie był. Ja.. Ja to czuję, Jong. Tak normalnie -powiedział poważnie Minseok, choć Jongdae liczył na nagły wybuch śmiechu starszego. Nie doczekał się go.- To nie daje mi spokoju, Jonggie.. Ja nie płakałem przez Luhana, choć rzeczywiście, on jest z Tao i wiem to od wczoraj, ja płakałem, bo.. Bo ja cię kocham.. I nie umiem sobie już z tym radzić! -Powiedział rozpaczliwie Minseok.
Jongdae zatkało. Nie wiedział co powiedzieć, więc tylko przyciągnął starszego do siebie za jego krawat i pocałował go.
Zaskoczył się miękkością ust starszego i ich słodkim smakiem, bo był niemal w 100 procentach pewny, że będą przesiąknięte kawą. Z pasją smakował jego ust, kładąc swoją delikatną dłoń na jego plecach. Czuł, że czas się zatrzymał, nic się nie liczyło. Był tylko on i Minseok.
Czuł jak jego serce zapełnia się uczuciem, którego istnienie wykrył ledwie chwilę temu. Biło jak szalone.
- Jongdae... Kocham cię.
- A ja ciebie, Minnie.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XiuChen. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XiuChen. Pokaż wszystkie posty
13 stycznia 2014
You whispered my name
7 lipca 2013
EXO LOVE
"Chen i XiuMin, kto by pomyślał prawda? A jednak stało się, ich serca zabiły mocniej, w głowie tysiące myśli na temat drugiego, miliony motyli uwalniają się z każdym kolejnym wspólnym dniem spędzonym razem. Nieśmiałe pocałunki, przypadkowe zetknięcia się dłoni czy spojrzeń i pojawiające się na ich zdumionych twarzach rumieńce. To wszystko powodowało, że dosłownie w całym dormie zapanował romantyczny nastrój.
Dzięki temu załamany własnymi uczuciami Tao uśmiechał się i wreszcie odważył powiedzieć Krisowi co czuje.
I nawet nieśmiały Kyungsoo zaprosił na randkę nieświadomego Jongina.
Wydawało się, że jest wręcz idealnie, bo gdzie by się nie spojrzało, ujrzałoby się miłość.
Czy według was coś to mogło zepsuć? Owszem, pierwsza kłótnia Jongdae i Minseoka.
Złość tej dwójki wyczuwalna była na kilometr, a pozostali członkowie EXO aż się dziwili, no bo jak to tacy zakochańcy jak oni się pokłócili.
O co poszło, spytacie?
O pluszowego misia XiuMina, którego Chen pożyczył jednej nocy bo menager nie pozwolił na zamianę pokoi.
Oczywiście mogłoby się wydawać, że to nic strasznego ale gdybyście widzieli biednego main vocala uciekającego przed wrzeszczącym XiuMinem nie śmialibyście się, o nie.
Płakalibyście i tarzali po podłodze z bólami brzucha jak robił to Lulu i Sehun.
Jednak gdy Minseok dorwał swojego chłopaka i odebrał swoją własność pocałował przy tym Chena.
I waśnie zostały ponownie zażegnane."
"Lay? Znowu czytasz te głupie opowiadania o nas?" zapytał Lu Han wchodząc niepostrzeżenie do pokoju unicorna. Ten oderwał się od ekranu laptopa i spojrzał na czerwonowłosego uśmiechnięty. Kiwnął głową i ręką zaprosił Lu aby ten usiadł obok niego i przeczytał wpis pewnej fanki na tumblr.
"Yixing, wpadasz w obsesję"
"Nie sądzę, po za tym, to tylko raz" oburzył się Yixing i wzruszył ramionami. Starszy pokręcił głową i uśmiechnął pod nosem. Wstał z łóżka i łapiąc za rękę młodszego przyciągnął go do siebie wtulając głowę w jego ciało. Cudownie było czuć bijące serce tuż obok ucha.
"Luhan-ge, znowu zjadłeś za dużo truskawkowych żelków?" spytał rozbawiony Yixing odwzajemniając uścisk starszego.
"Lay!" wykrzyknął nagle SuHo pojawiając się z nikąd w pokoju Chińczyka.
"S-SuHo?" spytali zdziwieni Luhan i Yixing.
"Chciałem cię poinformować iż... A zresztą nieważne. Pogadamy później" słychać było tylko trzaśnięcie drzwiami. Zhang puścił Lu z objęć i wybiegł za Koreańczykiem.
"Junmyeon!" zawołał tancerz i złapał starszego za ramię. "Jesteś zazdrosny o Luhana?" zapytał, a uśmiech wkradł się na jego usta.
"Nie. Tylko mnie denerwuje to, że wolisz poświęcać jemu czas a nie mnie" odparł drugi nadal nie odwracając się do Chińczyka.
"Myeonnie?"
"Myeonnie? Od kiedy jestem Myeonnie?" spytał Koreańczyk i wreszcie spojrzał prosto w oczy Yixingowi.
"Kocham cię" mruknął Zhang spuszczając wzrok. 'Cudownie' pomyślał.
"Ja ciebie też Xinggie" odpowiedział mu JunMyeon i poszedł sobie w głąb ich dormu zostawiając otępionego chłopaka samego. 'Xinggie?' spytał sam siebie i rumieniąc się pozwolił sobie na uśmiech.
W takim właśnie stanie wrócił do pokoju zastając leżącego na jego łóżku Luhana z wzrokiem wbitym w laptopa.
"Hyung" powiedział trochę nie wyraźnie po koreańsku ale starszy nie zareagował. Spróbował po chińsku i też nic. Przysiadł się więc obok niego i czytał to, co Luhan właśnie studiował wzrokiem.
"... "Jesteś idiotą! Zdradziłeś mnie z Krisem! Wynoś się!" wydarł się Luhan kierując swoje wyrzuty w stronę XiuMina. Starszy z nich miał łzy w oczach i ściskał prawą dłoń w pięść. Młodszy płakał i rzucał rzeczami Koreańczyka w niego.
"Przecież wiesz, że Tao kłamał bo sam pokłócił się z Krisem!" krzyknął XiuMin i uderzył o ścianę.
"Sam kłamiesz! Przecież ja też to widziałem!" wrzasnął jeszcze głośniej Chińczyk. MinSeok nie wytrzymał, podszedł do niego i pocałował go w usta..."
"Luhan-ge? Ty też wpadasz w obsesję?" zaśmiał się Lay.
"T-to nie tak Yixing!" blondyn jąkał się i zarumienił. Lay wiedział, że ten zakochał się w najstarszym z całej dwunastki.
"Oh, nie przesadzaj. Przecież ja wiem, że ty go lubisz"
"Lay, ale nie mów nikomu!"
"Nie musi nikomu nic mówić. Sam właśnie to przyznałeś" powiedział nagle Minseok wychylając się zza drzwi. Pomidory i buraki mogą Lu pozazdrościć koloru. Najstarszy nie wahając się ani chwili wszedł głębiej do pomieszczenia, podszedł do Luhana i łapiąc jego twarz w swoje dłonie pocałował go.
"Ja ciebie też lubię Lulu" mruknął Koreańczyk.
Lay stał osłupiały. Czy w tym dormie wszyscy się nagle kochają?
Wyszedł ponownie z pokoju zostawiając pochłoniętą w pocałunki dwójkę i pokierował się do kuchni. Tam zastał Kyungsoo i pomagającego mu JongIna. Od kiedy Kai mu pomaga? Przeszedł szybko obok i wszedł do salonu. Na kanapie siedzieli wtuleni w siebie Kris, Tao i Chen.
Na podłodze leżeli Chanyeol i Baekhyun.
Tylko Sehun siedział w fotelu i nie patrzył na nic.
"Hunnie?" zapytał Lay kucając obok najmłodszego.
"Hmm?" mruknął i pozwolił sobie spojrzeć w stronę Chińczyka.
"Oni wszyscy się kochają?" zapytał Yixing a Sehun osłupiał.
"Jak to wszyscy?" Koreańczyk rozejrzał się dookoła. Nagle posmutniał i spojrzał na starszego.
"Luhan hyung też?"
"Na górze" odparł Lay patrząc w sufit.
Młodszy westchnął i obrócił oczami.
"Hunnie, ty też kogoś masz prawda?"
"Nie" krótka odpowiedź bez emocji. "I nie mam zamiaru mieć."
"Forever alone z kotami?" zakpił starszy ale kiedy Sehun spojrzał na niego tym swoim wzrokiem typu 'zaraz zginiesz' uspokoił się trochę.
"Nawet jeśli"
"Hunnie~?" zawołał nagle Luhan wchodząc do salonu i ciągnąc za sobą XiuMina.
"Hyung... Szczęścia" mruknął Koreańczyk i udał się do Kyungsoo i Jongina.
"Coś go ugryzło?" spytał troskliwie Lu wzrokiem podążając za maknae.
"Ma zły dzień i tyle" stwierdził Minseok i położył głowę na ramieniu Hana.
"Ale... Martwię się. Widać, że coś go gryzie" mruknął smutno Jeleń i usiadł na tym samym fotelu, na którym siedział wcześniej Sehun. XiuMn jęknął z niezadowolenia, poczym usadził się na kolanach młodszego.
"Wiesz co Minseokkie? Myślę, że on jest zazdrosny" szepnął Lu Han do ucha starszego.
"O kogo?"
"O nas... O wszystkich. Widzisz? Kyungsoo-ah i Jongin-ah są razem, Kris, Tao i Chen też. Junmyeon i Yixing również. I my. Tylko on jeden jest sam... Mogę z nim porozmawiać?" zapytał Lu, a Minseok zgodził się od razu, wiedząc, że Sehun jest dla Hana jak młodszy brat.
"To wiesz... Ja może zrobię to teraz" XiuMin zszedł więc z nóg młodszego i zamienił się z nim miejscami. Lu poszedł do kuchni i wyciągnął z niej Sehuna ciągnąc go teraz do ich pokoju.
"Coś się stało hyung?" zapytał Sehun siadając na łóżku.
"Sehunnie... Powiedz mi co cię gryzie" poprosił starszy siadając naprzeciwko maknae. Spojrzeli sobie prosto w oczy.
"J-ja... Bo ja nie mam nikogo hyung... A wszyscy mają..."
"A kochasz kogoś?"
"K-kocham... Jongina kocham. Ale on kocha Kyungsoo hyunga" powiedział smutno Sehun patrząc w podłogę.
"To porozmawiaj z Jonginem, może on cię zrozumie? I może będziecie razem jak Tao, Chen i Kris? Oni też są we trójkę i sobie radzą" powiedział wesoło Lu, a Sehun kiwnął głową.
Nagle ktoś zapukał do drzwi i nie czekając na pozwolenie, wszedł do środka.
To był Kai.
"Um, Sehun... Przepraszam, że podsłuchiwałem, ale naprawdę mnie lubisz?"
"J-ja... Um, tak" mruknął Sehun czując jak jego policzki robią się czerwone.
"To ja może was zostawię" powiedział Lu i ewakuował się ze swojej i maknae sypialni.
"Bo widzisz Sehunnie... J-ja też cię lubię. I Kyungsoo też lubię w ten sposób... Myślę że Kyungsoo hyung nie będzie miał nic przeciwko" powiedział Jongin i pocałował Sehuna.
"Jasne że nie będę miał nic przeciwko" powiedział nagle D.O., który wziął się niewiadomo skąd w tym pokoju. Podszedł do dwójki najmłodszych i przytulił ich obu naraz. Sehun skakał teraz wewnętrznie w sobie.
Za dużo miłości. Za dużo.
A to dopiero początek.
22 czerwca 2013
Puka się
SuHo nawet nie zauważył gdy jego biodra zaczęły się same poruszać coraz bardziej nabijąjąc swoje pośladki o pluszaka... Lay odchodził od zmysłów gdy koreańczyk zasysał się na jego twardym penisie.
Lay nie musiał długo czekać na orgazm... SuHo połknął wszystko.
Potym Kris zastąpił miejsce jednorożna i również kazał drugiemu liderowi obciągać swoją pałę.
dreszcz przeszył jego ciało gdy SuHo zrobił mu głębokie gardło.
biała ciecz bardzo szybko znalazła się w podniebieniu młodszego
po wszystkim Kris podniósł koreańczyka a Lay wyciągnął Ace z tyłka SuHo
wtedy wszedł Tao i rzucił się na szyję Krisa robiąc mu malinkę. potem wszedł nagle Luhan, Sehun i Kai... byli połączeni ze sobą... jak w ludzkiej stonodze tylko w tym wypadku przełyk zastępowały penisy... Za Kai stał D.O... za nim był Baek, następny Channie
Po raperze był Chenchen, któremu Xiu wpychał kutasa do dupy
poruszali się w jednakowym rytmie tworzac idealną harmonię podnieconych ciał
wszyscy doszli razem.
oprócz Tao...
który teraz siedział z głową opartą na łóżku. jego ręce owijały jego członka.
musiał sobie jakoś pomóc.
Kris robił mu mini striptiz bo bokserek już przecież dawno na sobie nie miał
"Ah, Kris-ge!" krzyknął nagle panda
sperma rozlała się na udach lidera EXO-M który pochylił się nad dochodzącym chłopakiem
pocałował go mocno
"kocham cię Tao" szepnął mu prosto w usta
po czym padł obok Zitao i zasnął.
podobnie uczyniła reszta zespołu
w końcu... sex jest trochę męczący
a właśnie rano...
Kris obudził się pierwszy i poszedł zrobić czekoladę na śniadanie dla swojej kochanej Pandy.
która wstała zaraz za nim, jednak lider go nie zauważył.
dlatego też pobudką reszty EXO był dźwięk tłuczonego kubka i krzyk wystraszonego Krisa
"Kris gege... Panda cię kocha!" powiedział Tao i rzucił się na Krisa
"Kris ja cię kurwa zajebię! Ta twoja alpaka rozerwała mi dupę!" wrzasnął niczego nie świadomy SuHo.
dlaczego nieświadomy? bo Kris dobierał się do Tao na stole
"Puka się" warknął Kris
"Sam se pukaj" odpowiedział mu SuHo i podszedł do miotły. Zaczął na niej tańczyć nim zmiótł resztki ukochanego kubka Laya...
Kris odebrał to jednak inaczej niż SuHo miał na myśli i po chwili Tao jęczał, a stół ruszał się po podłodze.
28 kwietnia 2013
Game Over
Nie, proszę! Zostawcie go! Nie! - Chłopak
krzyczał, próbując uratować swojego przyjaciela przed bandą zbirów. Łzy zaczęły
spływać po jego policzku a jego krzyk był coraz głośniejszy. Nagle huk, odgłos
strzału i czas staje w miejscu. Chłopak pada na kolana i patrzy w oddalone od
niego o jakieś 5 metrów martwe ciało przyjaciela. Pełno krwi. Kolejny krzyk.
"Kolejna
nieprzespana noc" pomyślał MinSeok budząc się zlany potem przez senny
koszmar, który powracał każdej nocy od kilku lat, jednocześnie przewracając się
na prawą stronę. Oparł się łokciem
o materac i spojrzał na twarz swojego chłopaka. On też nie spał.
o materac i spojrzał na twarz swojego chłopaka. On też nie spał.
-JongDae,
dlaczego nie śpisz? - Zapytał XiuMin przysuwając się do chłopaka.
- Bo ty nie
śpisz.
- Ale powinieneś
spać, musisz być rano na uczelni.
- Dopóki nie będę
pewny, że śpisz, ja sam nie zasnę. – JongDae uśmiechnął się delikatnie w stronę
drugiego i pogłaskał jego pucaty policzek. Starszy chłopak wtulił się w ciało
młodszego, wsłuchując się jednocześnie w bicie jego serca. Objął go mocniej i
zamknął oczy, oddychając spokojniej. Chen czując, że jego ukochany uspokaja się
i powoli odlatuje w stronę objęć Morfeusza, sam zamknął zmęczone oczy i całując
delikatnie czoło wtulonego chłopaka zasnął.
JongDae obudził się tego poranka jako pierwszy, zdziwiony,
że MinSeok śpi dalej w jego objęć. Uśmiechnął się do siebie, myśląc o tym, żeby
chłopak spał tak każdej następnej nocy. Patrząc
na śpiącego jeszcze chłopaka, nie chciał go budzić, więc sięgnął delikatnie po
telefon i wyciszył go, aby nikt nie mógł im przeszkodzić. Po za tym, chciał
sobie zrobić tego dnia wolne, aby mógł spędzić cały czas ze swoim chłopakiem. Ułożył swoją głowę ponownie na poduszce i
oplatając ciało mniejszego z nich ponownie zamknął swoje oczy. Niestety, nie było
im dane trwać tak bardzo długo, gdyż zaledwie 30 minut później obudził ich
dzwonek do drzwi.
- A niech to szlag trafi! – Powiedział półszeptem Chen,
kiedy wreszcie zwlókł się z łóżka i podszedł do drzwi. Nie był zbytnio
zdziwiony, gdy za nimi ujrzał BaekHyuna i ChanYeola szczerzących się do
gospodarza domu.
- JongDae, kochanie, widzę, że cię obudziliśmy z Baconem –
powiedział wyższy z gości, wchodząc do mieszkania i jednocześnie przybierając
smutną minę, jakby miał zaraz się rozpłakać. – Ale to chyba nie problem?
- Ehh, wiecie, że chciałem pobyć z Hyungiem sam na sam,
robiąc sobie tym samym mały problem na uczelni… Ale oczywiście, bo wy wolicie
wpaść do nas z samego rana i…
- Daj spokój Jonggie. To tylko Baekkie i Channie. Nic złego
się nam nie stanie, prawda? – Powiedział MinSeok wchodząc do przedpokoju. – Po za tym, mogę ci to dzisiaj wynagrodzić. –
Szepnął chłopak do ucha kochanka przejeżdżając dłonią po jego pośladkach.
- Hyung! – Krzyknął półgłosem młodszy czerwieniąc się jak
burak, na co ChanYeol i BaekHyun wybuchli śmiechem.
- Och! Jakież to romantyczne! Ale wiecie, nie chcemy się
narzucać czy coś, ale mamy to was sprawę. I to dość poważną. – Powiedział
załamanym głosem najwyższy z nich, kiedy usiedli w salonie.
- Ale jak to, kurna, wyszli?! – Zapytał Chen, kiedy
wreszcie ochłonął po nowinie oznajmionej im przez przyjaciół. Spojrzał
zdenerwowany na XiuMina, który zaczął się trząść. Szybko przybliżył się do
niego
i przytulił go, próbując go tym samym uspokoić. – Przecież dostali dożywocie!
i przytulił go, próbując go tym samym uspokoić. – Przecież dostali dożywocie!
- Wiem, cholera, wiem… - Powiedział równie nerwowo
ChanYeol.
- Jest to pewne w 100%?
- Niestety tak. Będąc ostatnio poproszonym o
przesłuchanie jednego z tamtejszych więźniów słyszałem rozmowę dwóch gości ze
służby. Mówili, że to już jest potwierdzone przez sąd, bo dobrze się
sprawowali, więc ich szybciej wypuszczą. A wczoraj będąc w pobliżu Gangnam-gu,
widziałem jednego z nich. Tego z tą dziarą na szyi.
- Nie… Nie! J-ja muszę… Ja muszę uciekać! – Szept MinSeoka
zmienił się w rozpaczliwy krzyk. Zaczął się trząść jeszcze bardziej i próbował
wyrwać się z silnych objęć swojego chłopaka, bez skutku.
- Kochanie, spokojnie. – Chen próbował uspokoić
starszego, całując go delikatnie w czoło i gładząc swoimi dłońmi jego delikatne
ręce.
- Słuchajcie, wiedzieliśmy, że Xiu będzie chciał uciekać
od tych gnojków, dlatego załatwiliśmy wam mały prezent. I to jest ta dobra
część tej wiadomości. Proszę. Nie przyjmujemy zwrotów. – Bacon uśmiechnął się
do nich i podał im kopertę. – To prezent od nas dwóch, no już, otwierajcie! –
JongDae niepewnie spojrzał na przyjaciela ale pod jego szczenięcym wzrokiem
uległ i otworzył kopertę. W środku znajdowały się dwa bilety lotnicze do
Paryża. – I jak?
- M-my nie możemy tego przyjąć chłopaki.
- Mówiliśmy już, ze nie przyjmujemy zwrotów. Po za tym,
wyjazd dobrze wam teraz zrobi, prawda?
- J-ja nie wiem… Jak wam dziękować…
- Aj, nie przejmuj się tym, już nam to wynagrodziłeś. –
Powiedzieli na raz ChanYeol i BaekHyun uśmiechając się do siebie. Chen spojrzał
na nich zdziwiony, gdyż nie wiedział, o co chodzi tej zwariowanej dwójce. Jeden
z nich widząc zaskoczenie na twarzy chłopaka uśmiechnął się szerzej.
- Ale jak? – Wtedy wyższy z nich objął jedną ręką ciało
niższego od siebie chłopaka i splótł ich palce razem.
- Ano tak. – Powiedział Yeollie całując w policzek
Bacona. – Jesteśmy razem tylko dzięki tobie, bo ty nas ze sobą poznałeś.
- Eh, chłopaki… - Powiedział nagle MinSeok uśmiechając
się wesoło. – I wiesz co, JongDae? Dobrze mi zrobi chwila odpoczynku od tego
miasta. I od tych problemów.- I wtedy cała czwórka zaczęła się śmiać.
Dwa dni później byli już w Paryżu i czując ten piękny
klimat romantyzmu pod Wieżą Eiffla całowali się bez pamięci. Nagle XiuMin
przypomniał sobie o obietnicy złożonej swojemu chłopakowi parę dni wcześniej.
Łapiąc oddech oznajmił Chenowi, że nadal nie wypełnił obietnicy, na co chłopak
zarumienił się i pozwolił prowadzić się do hotelu.
Gdy weszli do swojego pokoju, starszy od razu zamknął
drzwi i wywiesił tabliczkę z napisem „nie przeszkadzać”, po czym jednym mocnym
pchnięciem powalił młodszego chłopaka na łóżko. MinSeok zrzucił z siebie
koszulkę i usiadł okrakiem na biodrach Chena znacząco ocierając się o niego.
Młodszy czując to zaczął wędrować dłońmi po nagim torsie chłopaka co chwilę pocierając
jego sutki. MinSeok jęknął cicho tuż przy jego uchu powodując tym samym większe
podniecenie u partnera. Otarł się mocniej
o krocze chłopaka, po czym zsunął się z łóżka i już chciał rozpinać spodnie kiedy nagle poczuł dłoń Chena tuż przy swojej. Jednak młodszy miał co innego w planach. Bawił się jego rozporkiem co wyraźnie pobudzało XiuMina, który jęknął głośniej. Nagle spodnie chłopaka znalazły się na podłodze, a po chwili także spodnie JongDae tam się znalazły. Będąc już w samych bokserkach, MinSeok ponownie usiadł na biodrach młodszego ocierając się jeszcze bardziej niż robił kiedykolwiek wcześniej. Jego ręce wędrowały wzdłuż pleców kochanka co jakiś czas łapiąc za jego jędrny tyłek. Przerwał nagle i podniósł się do pozycji klęczącej przybliżając tym samym swoje krocze do twarzy Chena. On natomiast wiedział już, co robić. Zsunął materiał bielizny, a jego oczom ukazał się nabrzmiały już członek XiuMina. Wystawił delikatnie język
i dotknął nim główki członka. Chłopak znowu zajęczał. Nie dając mu wytchnienia, wziął go całego do buzi, na co MinSeok zareagował lekkim wypchaniu bioder do przodu. Młodszy ssał i lizał na przemian a jego kochanek jęczał coraz to głośniej. Nagle MinSeok szepnął:
o krocze chłopaka, po czym zsunął się z łóżka i już chciał rozpinać spodnie kiedy nagle poczuł dłoń Chena tuż przy swojej. Jednak młodszy miał co innego w planach. Bawił się jego rozporkiem co wyraźnie pobudzało XiuMina, który jęknął głośniej. Nagle spodnie chłopaka znalazły się na podłodze, a po chwili także spodnie JongDae tam się znalazły. Będąc już w samych bokserkach, MinSeok ponownie usiadł na biodrach młodszego ocierając się jeszcze bardziej niż robił kiedykolwiek wcześniej. Jego ręce wędrowały wzdłuż pleców kochanka co jakiś czas łapiąc za jego jędrny tyłek. Przerwał nagle i podniósł się do pozycji klęczącej przybliżając tym samym swoje krocze do twarzy Chena. On natomiast wiedział już, co robić. Zsunął materiał bielizny, a jego oczom ukazał się nabrzmiały już członek XiuMina. Wystawił delikatnie język
i dotknął nim główki członka. Chłopak znowu zajęczał. Nie dając mu wytchnienia, wziął go całego do buzi, na co MinSeok zareagował lekkim wypchaniu bioder do przodu. Młodszy ssał i lizał na przemian a jego kochanek jęczał coraz to głośniej. Nagle MinSeok szepnął:
- przestań, chcę skończyć w tobie – poczym ledwo wstał i sięgnął
po lubrykant. W tym czasie Chen zdjął swoje bokserki i położył się na łóżku. XiuMin
wiedział, że dojdzie szybciej niż jego chłopak, dlatego zapewnił go, że później
pomoże mu skończyć godnie. Wziął trochę mazi w swoje palce i rozprowadził po
całej długości swojego penisa po czym ustawił się przed „wejściem” JongDae i
zaczął go delikatnie drażnić. Ten za to chcąc poczuć chłopaka w swoim wnętrzu
wypchnął biodra w stronę chłopaka, na co tamten zareagował mocnym pchnięciem w
jego dziurkę. Chen jęknął przeciągle, gdy poczuł go wreszcie w sobie. Ruszył
pewnie biodrami nakazując ukochanemu aby rozpoczął zabawę. Bez chwili wahania
starszy zaczął się ruszać we wnętrzu młodszego coraz mocniej pchając biodrami. Chen
jęczał coraz głośniej, a XiuMin poczuł to charakterystyczne mrowienie w swoim
podbrzuszu zwiastujące osiągnięcie szczytu. Chcąc przyspieszyć pchnął mocniej i
głębiej kiedy nagle usłyszał bardzo głośny i przeciągły jęk JongDae
zwiastujący, że znalazł prostatę. Pchnął tam jeszcze ze dwa razy po czym sam
jęknął głośno wymawiając przy tym imię kochanka. Doszedł. Złapał oddech i wysunął się z wnętrza chłopaka
po czym pochylił się nad penisem młodszego
i zaczął mu robić dobrze swoimi ustami. Ssał go tak, jak nigdy wcześniej. Chen jęczał coraz częściej
i głośniej, o ile to było możliwe w jego przypadku. XiuMin zassał się ostatni raz i poczuł gorące krople nasienia w swoich ustach. Połknął je bez zbędnych refleksji po czym przejechał jeszcze językiem po główce członka.
i zaczął mu robić dobrze swoimi ustami. Ssał go tak, jak nigdy wcześniej. Chen jęczał coraz częściej
i głośniej, o ile to było możliwe w jego przypadku. XiuMin zassał się ostatni raz i poczuł gorące krople nasienia w swoich ustach. Połknął je bez zbędnych refleksji po czym przejechał jeszcze językiem po główce członka.
- To było… - Zaczął JongDae kiedy ułożył się tuż obok
chłopaka.
- Wspaniałe –
dokończył MinSeok.
- I nasz pierwszy raz... – Powiedział po chwili
zastanowienia młodszy – ten prawdziwy pierwszy raz. Kocham cię.
- Ja ciebie też. – Szepnął starszy i zamknął oczy.
Następnego dnia oboje uśmiechnięci od samego rana wybrali
się ponownie na mały spacer pod wieże Eiffla. Usiedli na jednej z ławek i
zrobili sobie pamiątkowe zdjęcie i wysłali je od razu do ChanYeola i BaekHyuna.
Uśmiechnęli się, gdy przyjaciele
odesłali im ich wspólne zdjęcie w jednej z romantycznych restauracji.
- Wiesz, jak bardzo cię kocham? – Zapytał nagle MinSeok.
- Hm? – Mruknął JongDae i spojrzał na swojego chłopaka.
Ten złapał podbródek młodszego i pocałował go namiętnie w usta. A Chen odwzajemnił
pocałunek. Nagle usłyszeli krzyk jakiejś kobiety i odgłos strzelaniny.
Przerwali pocałunek bardzo niechętnie i spojrzeli w stronę z której zapewne
krzyczała kobieta. MinSeok od razu zaczął się trząść gdy tylko zobaczył martwe
ciało jakiegoś mężczyzny i pełno krwi. Chen nie wiedział co robić, więc złapał
trzęsącą się dłoń chłopaka i zaczął uciekać gdy tylko zobaczył sprawców tego
zdarzenia. Niestety, było już za późno. Oni również ich dostrzegli i zaczęli
gonitwę w czasie której strzelali do uciekającej dwójki kochanków. Kolejny huk.
Kolejny krzyk. Jego własny. Ostatni krzyk.
I nagła ciemność przed oczami jednego i drugiego kochanka.
I nagła ciemność przed oczami jednego i drugiego kochanka.
- Game Over – powiedział jeden z morderców i zaczął się
śmiać. Wreszcie zabił tego, przez którego trafił do pierdla.
Gdzieś po drugiej stronie.
-MinSeok? - Zapytał blondwłosy chłopak o
dziecięcym wyglądzie.
-LuHan? - Odpowiedział mu pytaniem na
pytanie ciemnowłosy chłopak o okrągłej twarzy.
- Game Over? – Szepnął pytająco blondyn.
-Game Over – potwierdził brunet.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
