Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taoris. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taoris. Pokaż wszystkie posty

7 lipca 2013

EXO LOVE


"Chen i XiuMin, kto by pomyślał prawda? A jednak stało się, ich serca zabiły mocniej, w głowie tysiące myśli na temat drugiego, miliony motyli uwalniają się z każdym kolejnym wspólnym dniem spędzonym razem. Nieśmiałe pocałunki, przypadkowe zetknięcia się dłoni czy spojrzeń i pojawiające się na ich zdumionych twarzach rumieńce. To wszystko powodowało, że dosłownie w całym dormie zapanował romantyczny nastrój. 
Dzięki temu załamany własnymi uczuciami Tao uśmiechał się i wreszcie odważył powiedzieć Krisowi co czuje. 
I nawet nieśmiały Kyungsoo zaprosił na randkę nieświadomego Jongina.
Wydawało się, że jest wręcz idealnie, bo gdzie by się nie spojrzało, ujrzałoby się miłość.
Czy według was coś to mogło zepsuć? Owszem, pierwsza kłótnia Jongdae i Minseoka. 
Złość tej dwójki wyczuwalna była na kilometr, a pozostali członkowie EXO aż się dziwili, no bo jak to tacy zakochańcy jak oni się pokłócili.
O co poszło, spytacie? 
O pluszowego misia XiuMina, którego Chen pożyczył jednej nocy bo menager nie pozwolił na zamianę pokoi.
Oczywiście mogłoby się wydawać, że to nic strasznego ale gdybyście widzieli biednego main vocala uciekającego przed wrzeszczącym XiuMinem nie śmialibyście się, o nie.
Płakalibyście i tarzali po podłodze z bólami brzucha jak robił to Lulu i Sehun.
Jednak gdy Minseok dorwał swojego chłopaka i odebrał swoją własność pocałował przy tym Chena. 
I waśnie zostały ponownie zażegnane." 
"Lay? Znowu czytasz te głupie opowiadania o nas?" zapytał Lu Han wchodząc niepostrzeżenie do pokoju unicorna. Ten oderwał się od ekranu laptopa i spojrzał na czerwonowłosego uśmiechnięty. Kiwnął głową i ręką zaprosił Lu aby ten usiadł obok niego i przeczytał wpis pewnej fanki na tumblr.
"Yixing, wpadasz w obsesję" 
"Nie sądzę, po za tym, to tylko raz" oburzył się Yixing i wzruszył ramionami. Starszy pokręcił głową i uśmiechnął pod nosem. Wstał z łóżka i łapiąc za rękę młodszego przyciągnął go do siebie wtulając głowę w jego ciało. Cudownie było czuć bijące serce tuż obok ucha.
"Luhan-ge, znowu zjadłeś za dużo truskawkowych żelków?" spytał rozbawiony Yixing odwzajemniając uścisk starszego.
"Lay!" wykrzyknął nagle SuHo pojawiając się z nikąd w pokoju Chińczyka. 
"S-SuHo?" spytali zdziwieni Luhan i Yixing. 
"Chciałem cię poinformować iż... A zresztą nieważne. Pogadamy później" słychać było tylko trzaśnięcie drzwiami. Zhang puścił Lu z objęć i wybiegł za Koreańczykiem.
"Junmyeon!" zawołał tancerz i złapał starszego za ramię. "Jesteś zazdrosny o Luhana?" zapytał, a uśmiech wkradł się na jego usta. 
"Nie. Tylko mnie denerwuje to, że wolisz poświęcać jemu czas a nie mnie" odparł drugi nadal nie odwracając się do Chińczyka.
"Myeonnie?" 
"Myeonnie? Od kiedy jestem Myeonnie?" spytał Koreańczyk i wreszcie spojrzał prosto w oczy Yixingowi.
"Kocham cię" mruknął Zhang spuszczając wzrok. 'Cudownie' pomyślał.
"Ja ciebie też Xinggie" odpowiedział mu JunMyeon i poszedł sobie w głąb ich dormu zostawiając otępionego chłopaka samego. 'Xinggie?' spytał sam siebie i rumieniąc się pozwolił sobie na uśmiech.
W takim właśnie stanie wrócił do pokoju zastając leżącego na jego łóżku Luhana z wzrokiem wbitym w laptopa. 
"Hyung" powiedział trochę nie wyraźnie po koreańsku ale starszy nie zareagował. Spróbował po chińsku i też nic. Przysiadł się więc obok niego i czytał to, co Luhan właśnie studiował wzrokiem.

"... "Jesteś idiotą! Zdradziłeś mnie z Krisem! Wynoś się!" wydarł się Luhan kierując swoje wyrzuty w stronę XiuMina. Starszy z nich miał łzy w oczach i ściskał prawą dłoń w pięść. Młodszy płakał i rzucał rzeczami Koreańczyka w niego. 
"Przecież wiesz, że Tao kłamał bo sam pokłócił się z Krisem!" krzyknął XiuMin i uderzył o ścianę. 
"Sam kłamiesz! Przecież ja też to widziałem!" wrzasnął jeszcze głośniej Chińczyk. MinSeok nie wytrzymał,  podszedł do niego i pocałował go w usta..."

"Luhan-ge? Ty też wpadasz w obsesję?" zaśmiał się Lay. 
"T-to nie tak Yixing!" blondyn jąkał się i zarumienił. Lay wiedział, że ten zakochał się w najstarszym z całej dwunastki.
"Oh, nie przesadzaj. Przecież ja wiem, że ty go lubisz" 
"Lay, ale nie mów nikomu!" 
"Nie musi nikomu nic mówić. Sam właśnie to przyznałeś" powiedział nagle Minseok wychylając się zza drzwi. Pomidory i buraki mogą Lu pozazdrościć koloru. Najstarszy nie wahając się ani chwili wszedł głębiej do pomieszczenia, podszedł do Luhana i łapiąc jego twarz w swoje dłonie pocałował go. 
"Ja ciebie też lubię Lulu" mruknął Koreańczyk.
Lay stał osłupiały. Czy w tym dormie wszyscy się nagle kochają? 
Wyszedł ponownie z pokoju zostawiając pochłoniętą w pocałunki dwójkę i pokierował się do kuchni. Tam zastał Kyungsoo i pomagającego mu JongIna. Od kiedy Kai mu pomaga? Przeszedł szybko obok i wszedł do salonu. Na kanapie siedzieli wtuleni w siebie Kris, Tao i Chen.
Na podłodze leżeli Chanyeol i Baekhyun.
Tylko Sehun siedział w fotelu i nie patrzył na nic.
"Hunnie?" zapytał Lay kucając obok najmłodszego.
"Hmm?" mruknął i pozwolił sobie spojrzeć w stronę Chińczyka.
"Oni wszyscy się kochają?" zapytał Yixing a Sehun osłupiał.
"Jak to wszyscy?" Koreańczyk rozejrzał się dookoła. Nagle posmutniał i spojrzał na starszego.
"Luhan hyung też?" 
"Na górze" odparł Lay patrząc w sufit.
Młodszy westchnął i obrócił oczami.
"Hunnie, ty też kogoś masz prawda?" 
"Nie" krótka odpowiedź bez emocji. "I nie mam zamiaru mieć."
"Forever alone z kotami?" zakpił starszy ale kiedy Sehun spojrzał na niego tym swoim wzrokiem typu 'zaraz zginiesz' uspokoił się trochę.
"Nawet jeśli"
"Hunnie~?" zawołał nagle Luhan wchodząc do salonu i ciągnąc za sobą XiuMina. 
"Hyung... Szczęścia" mruknął Koreańczyk i udał się do Kyungsoo i Jongina.
"Coś go ugryzło?" spytał troskliwie Lu wzrokiem podążając za maknae.
"Ma zły dzień i tyle" stwierdził Minseok i położył głowę na ramieniu Hana.
"Ale... Martwię się. Widać, że coś go gryzie" mruknął smutno Jeleń i usiadł na tym samym fotelu, na którym siedział wcześniej Sehun. XiuMn jęknął z niezadowolenia, poczym usadził się na kolanach młodszego.
"Wiesz co Minseokkie? Myślę, że on jest zazdrosny" szepnął Lu Han do ucha starszego.
"O kogo?"
"O nas... O wszystkich. Widzisz? Kyungsoo-ah i Jongin-ah są razem, Kris, Tao i Chen też. Junmyeon i Yixing również. I my. Tylko on jeden jest sam... Mogę z nim porozmawiać?" zapytał Lu, a Minseok zgodził się od razu, wiedząc, że Sehun jest dla Hana jak młodszy brat.
"To wiesz... Ja może zrobię to teraz" XiuMin zszedł więc z nóg młodszego i zamienił się z nim miejscami. Lu poszedł do kuchni i wyciągnął z niej Sehuna ciągnąc go teraz do ich pokoju. 
"Coś się stało hyung?" zapytał Sehun siadając na łóżku.
"Sehunnie... Powiedz mi co cię gryzie" poprosił starszy siadając naprzeciwko maknae. Spojrzeli sobie prosto w oczy.
"J-ja... Bo ja nie mam nikogo hyung... A wszyscy mają..."
"A kochasz kogoś?"
"K-kocham... Jongina kocham. Ale on kocha Kyungsoo hyunga" powiedział smutno Sehun patrząc w podłogę.
"To porozmawiaj z Jonginem, może on cię zrozumie? I może będziecie razem jak Tao, Chen i Kris? Oni też są we trójkę i sobie radzą" powiedział wesoło Lu, a Sehun kiwnął głową.
Nagle ktoś zapukał do drzwi i nie czekając na pozwolenie, wszedł do środka.
To był Kai.
"Um, Sehun... Przepraszam, że podsłuchiwałem, ale naprawdę mnie lubisz?"
"J-ja... Um, tak" mruknął Sehun czując jak jego policzki robią się czerwone.
"To ja może was zostawię" powiedział Lu i ewakuował się ze swojej i maknae sypialni.
"Bo widzisz Sehunnie... J-ja też cię lubię. I Kyungsoo też lubię w ten sposób... Myślę że Kyungsoo hyung nie będzie miał nic przeciwko" powiedział Jongin i pocałował Sehuna.
"Jasne że nie będę miał nic przeciwko" powiedział nagle D.O., który wziął się niewiadomo skąd w tym pokoju. Podszedł do dwójki najmłodszych i przytulił ich obu naraz. Sehun skakał teraz wewnętrznie w sobie.
Za dużo miłości. Za dużo.
A to dopiero początek.

22 czerwca 2013

Puka się


SuHo jęczał gdy język Krisa jeździł po jego penisie doprowadzając go do szału. wydał stłumiony okrzyk, gdy Kris nagle wpechnął pyszczek swojej kochanej pluszowej alpaki do jego tyłka tak bez zapowiedzi. Nagle został bestialsko powalony na podłogę Lay klęknął przed jego twarzą i wepchnął swojego twardego i dużego kutasa do jego ust. przy upadku Ace jednak wepchnął się głębiej do tyłka lidera EXO-K... Kris nadal nie przestawał mu robić dobrze. Do czasu gdy ciało SuHo zatrzęsło się, mięśnie na brzuchu spięły się, z ust wyciekł stłumiony krzyk a z penisa wytrysnęła sperma o słodkim smaku
SuHo nawet nie zauważył gdy jego biodra zaczęły się same poruszać coraz bardziej nabijąjąc swoje pośladki o pluszaka... Lay odchodził od zmysłów gdy koreańczyk zasysał się na jego twardym penisie.
Lay nie musiał długo czekać na orgazm... SuHo połknął wszystko.
Potym Kris zastąpił miejsce jednorożna i również kazał drugiemu liderowi obciągać swoją pałę.
dreszcz przeszył jego ciało gdy SuHo zrobił mu głębokie gardło.
biała ciecz bardzo szybko znalazła się w podniebieniu młodszego
po wszystkim Kris podniósł koreańczyka a Lay wyciągnął Ace z tyłka SuHo
wtedy wszedł Tao i rzucił się na szyję Krisa robiąc mu malinkę. potem wszedł nagle Luhan, Sehun i Kai... byli połączeni ze sobą... jak w ludzkiej stonodze tylko w tym wypadku przełyk zastępowały penisy... Za Kai stał D.O... za nim był Baek, następny Channie
Po raperze był Chenchen, któremu Xiu wpychał kutasa do dupy
poruszali się w jednakowym rytmie tworzac idealną harmonię podnieconych ciał
wszyscy doszli razem.
oprócz Tao...
który teraz siedział z głową opartą na łóżku. jego ręce owijały jego członka.
musiał sobie jakoś pomóc.
Kris robił mu mini striptiz bo bokserek już przecież dawno na sobie nie miał
"Ah, Kris-ge!" krzyknął nagle panda
sperma rozlała się na udach lidera EXO-M który pochylił się nad dochodzącym chłopakiem
pocałował go mocno
"kocham cię Tao" szepnął mu prosto w usta
po czym padł obok Zitao i zasnął.
podobnie uczyniła reszta zespołu
w końcu... sex jest trochę męczący
a właśnie rano...
Kris obudził się pierwszy i poszedł zrobić czekoladę na śniadanie dla swojej kochanej Pandy.
która wstała zaraz za nim, jednak lider go nie zauważył.
dlatego też pobudką reszty EXO był dźwięk tłuczonego kubka i krzyk wystraszonego Krisa
"Kris gege... Panda cię kocha!" powiedział Tao i rzucił się na Krisa
"Kris ja cię kurwa zajebię! Ta twoja alpaka rozerwała mi dupę!" wrzasnął niczego nie świadomy SuHo.
dlaczego nieświadomy? bo Kris dobierał się do Tao na stole
"Puka się" warknął Kris
"Sam se pukaj" odpowiedział mu SuHo i podszedł do miotły. Zaczął na niej tańczyć nim zmiótł resztki ukochanego kubka Laya...
Kris odebrał to jednak inaczej niż SuHo miał na myśli i po chwili Tao jęczał, a stół ruszał się po podłodze.


6 czerwca 2013

Pragnienie bliskości


Pewnie wielu z nas przeżywa jakieś problemy- większe czy mniejsze- nieważne, one zawsze są.
Nie jeden kiedyś miał ochotę zniknąć i czasami się to udało.
Niektórzy odchodzili zbyt szybko, jednak było to w pewnym sensie normalne.
Każdy pragnie dać sobie radę z przejmującym chłodnym powietrzem wokół nas. Ta cisza, pustka będąca od pewnego czasu tuż obok- zdołaliśmy się do niej przyzwyczaić?
"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą".
Czy potrafimy zapomnieć o bólu po czyjejś stracie? Po stracie najważniejszej osoby w naszym życiu?

"Kris?" zapytał średniego wzrostu mężczyzna o jasnych farbowanych włosach i łagodnie patrzących oczach. 
"Hmm?" mruknął pytany nie odwracając się od zdjęcia stojącego na biurku. Przedstawiało ono dwóch nastolatków stojących obok siebie. Jeden z nich miał przewieszoną rękę przez szyję drugiego. Oboje się uśmiechali.
"Kris, nie możesz tu tkwić kolejny dzień" westchnął blondyn i nie widząc żadnej reakcji swojego przyjaciela podszedł do niego i położył mu rękę na ramieniu. Dopiero wtedy zobaczył, a właściwie to tylko poczuł bo w pokoju panowała ciemność, łzy cieknące po policzkach siedzącego.
"Kris, proszę" prosił jednak on nie zwracał uwagi i nadal wpatrywał się w zdjęcie, które nagle wydało mu się tak odległym wspomnieniem, chociaż minęły zaledwie 2 miesiące od jego zrobienia. I od tamtego wypadku.
"Kris, proszę cię" szepnął chłopak i zacisnął powieki by również się nie rozpłakać. Jednak ta próba nie powiodła się i już po chwili uronił pierwsze łzy. On także cierpiał, jednak wiedział iż jego przyjaciel przeżywa to bardziej.
"Nie zdążyłem mu powiedzieć" to było pierwsze zdanie Krisa. Zachrypnięty głos nie przypominał nawet cząstki dawnego Krisa.
Blondyn nie rozumiał tych słów.
"Kris, chodź. To nie pomoże... On nie wró-"
"Nie mów tak!" krzyknął nagle chłopak i odrzucił rękę przyjaciela swoją własną. Przycisnął chłodną ramkę do swojego ciała pozwalając by kolejne słone krople upadły na jej powierzchnię. 
Blondyn wyczuł, że pora się wycofać więc tak też zrobił zostawiając płaczącego samego w tym ciemnym, pogrążonym w smutku pokoju.
Ciało odmawiało mu posłuszeństwa. Każdy dzień był męczarnią spowodowaną brakiem tej jednej osoby tuż obok.
Kris odłożył zdjęcie z powrotem na orzechowy blat i sięgnął do szuflady wyjmując z niej czarne pudełeczko. Otworzył je i wyciągnął z niego flakonik uśmiechając się smutno.
Wysypał zawartość na stół nie licząc nawet jej ilości. To nie było istotne. 
Szklanka z wodą stojąca tuż obok była mu teraz potrzebna. 
"Przepraszam, bo wiem, że nie tak chciałeś. Przepraszam, że nie zdążyłem wtedy. Kocham cię Moja Pando. Mam nadzieję że mi wybaczysz..." i 23 tabletki wylądowały w jego ustach. Popił je wodą i wziął kolejną serię lekarstw. Trucizna. Ostatni raz upił łyk chłodnej cieczy i zamknął powieki.
To jednak było za mało. 
Sięgnął i tak słabą już ręką do szafki i wyciągnął z niej wódkę i wino.
Najpierw wypił trochę wina i zapił to wódką. Zapach alkoholu roznosił się po nie wietrzonym pokoju. Jednak Krisowi to nie przeszkadzało.
Czuł, że jego głowa robi się ciężka, słabiej oddycha, a serce coraz wolniej pracuje. Był tak blisko.
Huk opadającego ciała na biurko rozniósł się po pokoju. Wstrząs jaki się z tym rozniósł spowodował pęknięcie szklanki i woda wylała się na podłogę coraz bardziej powiększając swój obszar w postaci plamy.
Czas się zatrzymał. Tego właśnie pragnął.
Tak jak ukochany Tao, Kris odszedł z tego świata z uśmiechem na ustach.
Wreszcie mógł być blisko niego. Wreszcie spełnił swoje pragnienie.


9 maja 2013

To tylko gra


 „Potrzebuję cię, Tao” mówiłeś.
„Pragnę cię, Tao” szeptałeś.
 „To tylko gra, Tao” mówiłeś.
„To tylko sex, Tao” wołałeś.
A ja jak głupi na to pozwalałem.
Byłem dla ciebie tanią dziwką.
Taką sex-zabawką.
Wykorzystywałeś mnie.
A ja jak głupi ci na to pozwalałem.
Dotykałeś mnie tam, gdzie nikt inny nie mógł.
Robiłeś to, czego nigdy nikt inny wcześniej nie mógł.
A ja jak głupi na to pozwalałem.
Brałeś mnie do swojego mieszkania.
Dotykałeś, całowałeś, pieprzyłeś.
Rżnąłeś mnie jak dzikie zwierze.
A ja jak głupi ci na to pozwalałem.
Od samego twojego wzroku dochodziłem.
Twój głos sprawiał, że robiłem się twardy.
A wtedy mnie pieprzyłeś.
I było mi cholernie dobrze.
Mimo, iż byłem wykorzystany.
Teraz to nasza rutyna.
Bo to tylko gra, prawda Kris?

17 kwietnia 2013

Jesteś.

Opowiada Tao

Z każdym dniem czułem się coraz gorzej. Nie umiałem spać w nocy. Zachowywałem się jak zombie. Przez ostatnie kilka dni nic nie jadłem, ale nie byłem głodny. Wszyscy myślą, że jestem po prostu chory, dlatego codziennie dają mi tabletkę. Ale nie potrzebuję ich. A dlaczego? Bo się zakochałem. Zakochałem się na zabój w nim, w jego uśmiechu, w jego oczach, w jego pociągającym głosie. Ale on mnie nie kocha. Skąd wiem? Bo to wszystko co robimy to dla niego po prostu fanserwis, który przyspiesza bicie mojego serca. Ale umiem się opanowywać. Ale nie wiem jak długo jeszcze będę musiał to robić. Czasami mam ochotę wyznać mu wszystko o czym myślę, czego pragnę... Ale nie chcę naruszać cienkiej granicy naszej przyjaźni. Nie chcę niszczyć tego co jest teraz między nami.
- Tao! Chodź coś zjeść! - Zawołał XiuMin. Nie miałem ochoty. Kolejny raz bez kolacji. Odpowiedziałem cicho, że nie jestem głodny i usiadłem w kącie pokoju i zacząłem płakać. Po raz kolejny. Łzy nie chciały przestać lecieć. Znowu czułem się bezsilny.
- Tao... To już ponad tydzień... Proszę, zejdź na dół i chodź coś zjeść. Proszę. - Czułem, że MinSeok się martwi, więc pozwoliłem mu wejść, mimo iż to był także jego pokój. Gdy tylko przeszedł przez próg, zamknął za sobą drzwi i spojrzał na mnie smutno. - Tao, co się z tobą stało? Dlaczego siedzisz tutaj sam kolejny dzień? Dlaczego płaczesz? - Odwróciłem wzrok. Sam nie wiem dlaczego płakałem. Może z mojej bezsilności co do spraw miłości? - ZiTao, spójrz jak ty wyglądasz. Jak trup... Tao, proszę, chodź na dół.
- Przepraszam. - Wyszeptałem. Nawet normalnie mówić już nie mogłem. Znowu zaniosłem się płaczem. Dlaczego jestem taki bezsilny?  Spojrzałem na XiuMina zapłakanymi oczami. Widziałem w jego pulchnej twarzy smutek. Swoją osobą doprowadzam innych do smutku. Muszę zniknąć. - Przepraszam. - Szepnąłem trochę głośniej po raz drugi i wybiegłem z pokoju zostawiając zdziwionego Koreańczyka samego. Zbiegłem ze schodów dość szybko jak na mój obecny stan i chwyciłem parę ulubionych czarnych trampek i czarną skórzaną kurtkę i wyszedłem. A raczej wybiegłem. Buty ubrałem przed dormem. Znowu zacząłem płakać. Przetarłem szybko oczy i pobiegłem w stronę parku. Nareszcie mogłem zniknąć. Ludzie wokół mnie patrzyli na mnie zdziwieni. Może mnie rozpoznawali może nie, tego nie wiem i nawet nie było mi to potrzebne. Biegłem najszybciej jak mogłem. Zatrzymałem się dopiero, kiedy dotarłem już do głębi parku. Stanąłem na rozwidleniu dróg i postanowiłem iść w prawo.  Nagle zaczęło padać. Spojrzałem w górę i uśmiechnąłem się. Po raz pierwszy od wielu dni. Poszedłem kawałek dalej i usiadłem na mokrej ławce. Nałożyłem kaptur na głowę i podkurczyłem nogi, kurczowo przytrzymując je rękoma. Dlaczego tak łatwo chciałem się poddać? -- Bo tak jest łatwiej. - Odpowiedziałem samemu sobie i usiadłem normalnie. Siedziałem tak jeszcze przez długi czas. Nawet deszcz przestał padać ale zrobiło się dużo chłodniej. Nie wiem ile czasu minęło, ale było już pewnie późno. Drżącymi rękoma wyciągnąłem więc telefon i wysłałem krótki sms do XiuMina, LuHana, Chena i Laya. Do Krisa chciałem zadzwonić. I powiedzieć, tylko kilka słów. Nic więcej. Wybrałem więc jego numer i nacisnąłem słuchawkę. Odebrał po pierwszym sygnale.
- Przepraszam Kris. Tak będzie lepiej. - Powiedziałem cicho i chciałem się rozłączyć. Ale nie umiałem. Pragnąłem teraz usłyszeć jego głos, który tak kocham.
- Tao, nie przepraszaj tylko powiedz gdzie jesteś... Martwię się... - Słyszałem w jego głosie smutek. Znowu przeze mnie ktoś smucił. Ale tym razem zabolało mnie to mocniej.
- Przepraszam, ale pozwól... Ale pozwól mi zniknąć. By nikogo już nie smucić. - Łamiącym głosem odpowiedziałem mu i rozłączyłem się. Nie chcę żeby ktokolwiek cierpiał z mojego powodu. Zerwałem się szybko z ławki i pobiegłem w stronę najbliższego wyjścia. Nie zajęło mi to dużo czasu. Wybiegłem na przeciwko dworca. To było to. Przetrząsnąłem kieszenie i wyjąłem z nich 20$. Powinno wystarczyć na bilet. Przeszedłem przez ulicę i wszedłem do budynku. Swoje kroki skierowałem do najbliższego okienka i poprosiłem o bilet na najszybszy autobus do "jak najdalej stąd".Kobieta po drugiej stronie uśmiechnęła się i przyjęła opłatę ode mnie wydając mi równocześnie bilet. Za 10 minut wyjeżdżam. Podziękowałem uprzejmie i wyszedłem na parking. Stał tam tylko jeden autobus i może jakieś 5-6 osób. Ruszyłem w ich stronę, kiedy dobiegł mnie huk trzaśnięcia drzwiami. Przyspieszyłem kroku. Wszyscy pasażerowie już wsiedli więc i ja zacząłem pakować się do środka kiedy poczułem jak czyjeś ręce oplatają mnie w pasie.
- Błagam, nie odchodź. Tao, proszę, nie rób mi tego. - O boże, Kris. Ale zaraz, czy on płakał? Poczułem, że jego ręce mnie puszczają i jednocześnie obracają przodem do niego. Na widok jego zapłakanej twarzy sam zacząłem płakać. Podniósł mnie i przytulił mocno. - Tao, to ja powinienem cię przepraszać. Nie powinienem był dopuścić abyś doprowadził się do takiego stanu. Przepraszam Tao...
- Panowie, wsiadacie czy nie, bo zaraz się spóźnię z odjazdem... - Odwróciłem się na moment i kiwnąłem głową mając na myśli "może pan już jechać, ja jednak zostaje" co kierowca na szczęście zrozumiał i zaczął zamykać drzwi. A ja z Krisem dalej staliśmy wtuleni w siebie. I wtedy zrozumiałem, że nie wytrzymam dłużej i musiałem mu wreszcie wyznać prawdę.
- Em, um, ja... Muszę ci coś wyznać Kris. - Spojrzałem na niego uwalniając się z jego uścisku. Poczułem nagły skurcz żołądka, kiedy moje spojrzenie spotkało się z jego spojrzeniem. - Bo widzisz ja... Ja cię kocham Kris... I nie umiem przestać o tobie myśleć. Zrozumiem jeśli nie będziesz chciał mn.. - Nie zdołałem dokończyć, bo Wu Fan zakrył mi usta... Swoimi własnymi. Nagle jakieś tryliard motyli uwolniło się z klatki w moim brzuchu, a serce miało ochotę wyrwać się z klatki piersiowej. Zamknąłem oczy i oddałem się pocałunkowi, jednocześnie zarzucając swoje ręce za szyję blondyna.
- Przepraszam, że kazałem ci czekać ale... Ja również nie potrafię przestać o tobie myśleć. Kocham cię, Tao. - Usłyszałem to. Powiedział "kocham cię Tao". Poczułem, jak moje ciało ugina się pod własnym ciężarem a głowa staje się ciężka. Omal nie upadłem na ziemię, gdyby nie Kris. Wziął mnie na barana i niósł całą drogę do dormu. Obudziłem się dopiero rano. Dawno tak nie spałem. Podniosłem się do pozycji siedzącej i rozejrzałem po pokoju, myśląc, że trafiłem do swojego pokoju. A tu niespodzianka. Spałem w pokoju Krisa i LuHana. A do tego na łóżku Krisa. I do tego obok niego. Moje serce zabiło mocniej a na twarzy pojawił się rumieniec, kiedy zorientowałem się, że Wu Fan patrzy na mnie wesoło.
- Dobrze się spało Tao? - Uśmiechnął się i usiadł obok mnie łapiąc moją rękę.
- Kocham cię. - Odpowiedziałem mu a on uśmiechnął się szerzej. Nagle wstał i wziął mnie na ręce, a ja, żeby nie spaść kurczowo chwyciłem się jego szyi całując go jednocześnie w policzek. Kris skierował swoje kroki do kuchni, skąd przyciągał nas zapach świeżo zrobionego dobrego śniadania. Zaburczało mi w brzuchu, Kiedy ostatni raz jadłem? -Kris, ja wiem, że ostatnio nic nie jadłem ale czy mógłbyś mnie już puścić?
- Nie. - Lider uśmiechnął się zaraz potem całując mnie namiętnie. Odwzajemniłem pocałunek. I wtedy usłyszałem klaskanie. Przerwaliśmy a Kris wreszcie postawił mnie na podłodze.
- Witaj wśród żywych Tao. - Uśmiechnęli się wszyscy i podali mi wielki stos naleśników.
- Dziękuję. - Szepnąłem a łzy zaczęły mi spływać po policzku. Kris uśmiechnął się tylko i przetarł je swoimi dłońmi.
- Baby don't cry. - Wyszeptał mi w ucho. Odwróciłem się do niego i pocałowałem go w usta.
- Wiem, i dziękuję raz jeszcze. - Szepnąłem w jego stronę i usiadłem na krześle.
- Kocham cię Tao. I nie pozwolę abyś już więcej razy tak wyglądał. - Powiedział Kris normalnym głosem. Wreszcie moja miłość została odwzajemniona.
- Dziękuję Kris, za to że jesteś.- Odpowiedziałem i zabrałem się za jedzenie. Kiedy wszystko zniknęło wreszcie z mojego talerza zobaczyłem tam karteczkę. Spojrzałem na resztę, a oni tylko pokiwali głowami abym ją otworzył i przeczytał. "16 miesięcy. Tyle na to czekałem. Tyle myśli miałem. I jedno marzenie. Odwzajemniona miłość. Które właśnie się spełnia. Dziękuję." Gdy przeczytałem te słowa, wstałem od stołu i rzuciłem się na Krisa powtarzając cały czas "dziękuję".

Miłość jest jak róża.
Aby była piękna, trzeba o nią dbać.
Żeby nie raniła, trzeba usunąć kolce.
Żeby nie umarła, trzeba ją doceniać.
Bo róża jest piękna.
Tak jak miłość.