4 września 2015

You're my butterfly

Ich przygoda rozpoczęła się jeszcze w czasach gimnazjum, gdy oboje uczęszczali do jednej klasy. On, mimo że przewyższał wszystkich wzrostem, był najmłodszy z całego rocznika, lecz drugi, mimo niskiego wzrostu należał do pierwszej połowy klasy. Wtedy, mając lat 14 nie przepadali za sobą i było to spowodowane głównie różnicą klas społecznych w jakich się wychowywali. Wyższy z nich należał do tych bogatszych, mających łatwiejszy start w życiu dzięki dzianym rodzicom, natomiast niższy był z dobrze żyjącej rodziny, która miała średnie zarobki. Ta różnica między nimi powodowała wręcz odrazę do siebie, gdyż każdy z nich nie chciał zaprzyjaźnić się ze sobą.
Nazywali się Park Chanyeol i Byun Baekhyun.
Lata mijały i w ten sposób oboje trafili znów do jednej klasy w liceum. Przypadek zadecydował o tym fakcie i oboje chcąc nie chcąc musieli zacząć się tolerować. Z początku przychodziło im to trudno, co było normalne po całej niechęci w gimnazjum, jednak z biegiem kolejnych miesięcy w szkolnych ławkach, zmieniło się wszystko o 180 stopni.
Tamtego dnia, dnia wielkiej zmiany w ich zachowaniu, ważny był po prostu pech Chanyeola.
Zaczęło się od głupiego upadku ze schodów na oczach całej szkoły. Mimo że chciał wyjść on z głową wysoko, udając jakby nieszczęśliwy wypadek nie miał miejsca, niestety jednak tak się nie stało i potknął się ponownie, schodek wyżej. Uderzył się w głowę z otwartej dłoni i westchnął, poddając się. Usiadł na schodach, obserwując przechodzących obok niego uczniów. Jednym z nich był Baekhyun. Jednak zamiast przejść spokojnie i zaśmiać się pod nosem, Byun wyciągnął do Parka pomocną dłoń i uśmiechnął się łagodnie do siedzącego chłopaka.
- Każdemu się zdarza - powiedział Baekhyun, patrząc w oczy wyższego chłopaka, cały czas się uśmiechając.
- Dziękuję - odparł Park, sam patrząc w oczy niższego.
Nie zliczyli sekund, które minęły, ale cały czas trzymali się za ręce, patrząc sobie w oczy. Gdy tylko zadzwonił dzwonek na lekcję, speszeni puścili się nagle i zaczęli patrzeć na swoje obuwie. Z westchnieniem, Baekhyun pierwszy ruszył do góry na lekcję chemii. Chanyeol podążył tuż za nim, uważając na każdy przebyty na schodach krok. Siedząc na lekcji nie mogli się powstrzymać przed zerkaniem na siebie, zwłaszcza że siedzieli obok siebie. Nie rozumieli jeszcze tego uczucia, jakie właśnie zaczęło się w nich tworzyć.
Ich przyjaźń zaczęła się właśnie tamtego dnia i wszystko zaczęło się łatać w całość, każdy dzień stał się najlepszym i oboje byli z tego powodu szczęśliwi.
Rok skończył się szybko i Baek liczył na spotkania ze swoim przyjacielem również w okresie wakacji, choć mieszkali na dwóch końcach Seulu. Byun obawiał się, że rodzice Chanyeola go nie polubią, jednak tak się nie stało i pierwsze spotkanie państwa Park i przyjaciela ich syna przebiegło w przyjemnej atmosferze. Nawet pozwolili  nocować starszemu z chłopców w ich domu, co bardzo przypadło do gustu obojgu. I tak Baek spędzał niemal wszystkie noce w domu Chanyeola, ale nie przejmował się tym, bowiem rodzice młodszego chłopaka bardzo go polubili i nawet cieszyli się z przyjaźni nastolatków.
Rok za rokiem kończyli szkołę razem, z wysokimi wynikami, dzięki czemu ich przyjęcie na studia było po prostu kwestią formalną. Wszystko układało im się pomyślnie. Prócz jednej kwestii.
Jedyną różnicą między nimi był fakt orientacji seksualnej. Baekhyun zarzekał się na bycie heteroseksualnym mężczyzną, natomiast Chanyeol był w 100% homoseksualny. Nie spierali się jednak przez to, tolerowali swoje wybory i nikomu to nie przeszkadzało w żadnym stopniu. Byłoby głupotą ze strony któregoś z nich, gdyby nie akceptował orientacji przyjaciela. W końcu w przyjaźni też muszą być kompromisy i właśnie to zastosowała ta dwójka.
Mając 22-lata ich przyjaźń ani na chwilę się nie zawahała. Chanyeol jednak czuł, że coś jest między nimi nie tak. Czuł że zaczyna coś czuć do starszego o parę miesięcy Baekhyuna, i to wcale nie była tylko przyjaźń. To było o wiele głębsze uczucie, które pojawiło się już na początku liceum na początku ich przyjaźni. Wszystko byłoby jeszcze do zniesienia, gdyby nie fakt iż Byun miał dziewczynę. Taeyeon była uroczą kobietą i idealnie wpasowała się w ideały Baekhyuna, dlatego tworzyli szczęśliwą parę i w dodatku idealną. Kim starała się być zawsze przy swoim chłopaku i to z powodu czystego uczucia i bezinteresowności, jakimi darzyła ukochanego mężczyznę. Chanyeol również ją lubił, ale z powodu dręczących go myśli o Baekhyunie, nie potrafił patrzeć na nią kiedy przebywa z jego przyjacielem i odbiera mu go.
Któregoś razu w końcu nie wytrzymał. Postanowił wyznać uczucia swojemu przyjacielowi, poświęcając nawet ich przyjaźń dla swoich uczuć. Wiedział również, że są one czysto platoniczne, dlatego nie oczekiwał niczego od Baekhyuna.
Zaprosił Byuna na dach budynku pod wieczór, kiedy słońce powoli już zachodziło pozostawiając pomarańczowo-czerwone niebo w nadziei, że to doda mu sił i pozwoli stworzyć dobrą atmosferę, która popchnie go do działania i pokaże Baekhyunowi jak bardzo mu na nim zależy.
Minuty oczekiwania ciągnęły się bardzo powoli i Chan z trudem wytrzymywał chwile i już miał uciec, gdy nagle Baek pojawił się na dachu z ciekawością wypisaną na twarzy. Nie zabrał na szczęście ze sobą swojej ukochanej partnerki, dlatego to podniosło u Parka pewną skalę uczuć.
- Co się stało Channie? - spytał spokojnie Baekhyun, podchodząc do chłopaka.
- Tak... i to bardzo dużo, Baek. Bardzo dużo - odpowiedział mu wyższy.
- To w takim razie zamieniam się w słuch.
- Więc.. chciałem to zacząć jakoś spokojnie ale po prostu nie potrafię. Widzisz, Baekhyun... jesteś dla mnie naprawdę ważny i nie chodzi mi tylko o przyjaźń - powiedział i westchnął. Wziął głęboki wdech i po wypuszczeniu powietrza, spojrzał starszemu w oczy. - Bo widzisz, ja cię kocham.
- Chan, co ty... co ty mówisz? - Byun nie ukrywał szoku.
- Wyznaję ci to, co do ciebie czuję. Nie oczekuję niczego, nawet możemy zerwać przyjaźń ale po prostu nie mogłem patrzeć na to wszystko z boku. Cierpiałem bardzo długo i cierpię nadal, patrząc jak szczęśliwy jesteś z Taeyeon. Cieszę się z twojego szczęścia, to oczywiste, ale.. żałuję że to nie jestem ja.
- Chan.. nie wiedziałem - powiedział cicho blondyn.
- Nikt nie wiedział, nawet ja.. ale od ponad roku, odkąd jesteś z Taeyeon, zrozumiałem co do ciebie czuję.. rozumiem jeśli nie chcesz mnie znać.
- Przepraszam Chan - nagłe słowa Baekhyuna zmroziły Parka. - Muszę to przemyśleć, przepraszam.
I znikł. A Chanyeol czuł tylko jak jego serce boleśnie uderza w jego piersi.
Dni mijały powoli i nie tak jak chciał Chanyeol. Baekhyun nie odzywał się do niego już od 3 tygodni i to bardzo go męczyło. Byun również nie czuł się zbyt dobrze. Brakowało mu śmiechu swojego przyjaciela i dręczyły go pytania o własną orientację. Taeyeon również nie była zbyt pomocna, bo dopiero po wyznaniu Parka, Baek zaczął zauważać jak bardzo dziewczyna jest irytująca i męczy go związek z Kim. Jakkolwiek by nie patrzeć, coraz bardziej nie był pewny siebie. Aż w końcu, po miesiącu przerwy postanowił porozmawiać z Chanyeolem.
Zaprosił go na ten sam dach, o tej samej porze by powiedzieć mu o swoich przemyśleniach. Nie były one łatwe, ani tym bardziej zrozumiałe dla niego samego, ale Park musi go wysłuchać.
- Martwiłem się, że nie żyjesz.. tak długo nie rozmawialiśmy ze sobą - powiedział Chan na wstępie, śmiejąc się, na co wtórował mu Baek.- Słucham cię, co chcesz mi powiedzieć.
- Zacznę od początku. Więc tak, jesteś mi bliższy niż ktokolwiek na tym świecie. Nawet rodzice nie znali mnie tak dobrze jak ty, za co się ciesze, bo jeśli ktoś poza naszą dwójką wiedział o tym co robiłem przez pół mojego życia, to pewnie już dawno nie miałbym życia. Ale do rzeczy. Zastanawiałem się długo i dużo myślałem o tym co mi powiedziałeś. Pamiętam dzień w którym się zaprzyjaźniliśmy i myślę, że to był błąd że tak długo z tym zwlekałem. Bo.. widzisz, przez ten miesiąc zrozumiałem coś bardzo ważnego i czuję, że ci się to spodoba.
Chanyeol spojrzał niezrozumiale na chłopaka, a ten tylko się uśmiechnął.
- Widzisz, to nie takie proste, ale może i masz rację wyznając mi uczucia...? Może to ty jesteś mi przeznaczony a nie Taeyeon?
- Przecież to twój ideał - powiedział Park.
- Nie istnieją ideały, ale masz rację. Bardzo ją lubiłem i myślę, że strach przed tym co ci zaraz powiem po prostu pchnął mnie do niej. Tak długo jeszcze nie myślałem o niczym, aż nagle pojawiasz się ty i wszystko się niszczy. Cały mój świat stoi do góry nogami przez ciebie! Ty głupku! Kocham cię, wiesz? Tak naprawdę cię kocham. I tylko ciebie. Z Tae...to nie było to czego oczekiwałem, choć tak wyglądało. Taeyeon też pomogła mi do tego dojść. Wiedziała, chyba nawet od początku, że to do ciebie coś czuję i myślę, że to zaczęło się jeszcze w liceum.
- Baek, ja..
- Ciii, nic nie mów, niech ta chwila trwa - powiedział Baekhyun, przytulając do siebie wyższego.
Nagle zaczęło padać, choć niebo na to nie wskazywało. Uciekli więc pod daszek wejścia na dach, gdzie stali dobrych parę minut.
- Patrz! - zawołał Chanyeol, patrząc i wskazując palcem w jeden punkt.
- Tęcza - powiedział Baekhyun, uśmiechając się wesoło.
- To przeznaczenie - odparł na to Park i przytulił do siebie Byuna.
- Wiesz... zawsze chciałem być pocałowany w deszczu, więc... może teraz? - zapytał nieśmiało Baek, rumieniąc się nagle. Chan od razu to podchwycił i wyprowadził ich z zadaszenia, po czym uniósł podbródek chłopaka dłonią i pocałował go namiętnie, a jednocześnie delikatnie. A tęcza wesoło błyszczała tuż za nimi.
Gdy deszcz ustał po kilku minutach, postanowili usiąść na murze i po prostu cieszyć się chwilą. Trzymając się za ręce postanowili tworzyć nowy rozdział w ich życiu; wspólny rozdział.
Zauważyli wtedy piękno natury, a zwłaszcza małego motylka, który usiadł na ich splecionych dłoniach.
-  You're my butterfly, Baekkie - szepnął do ucha Baekhyuna Chanyeol. Ten tylko się uśmiechnął i spojrzał w oczy chłopaka. Chwila ta mogła trwać wieczność i nigdy nie znudziła by się im ani trochę.

_________________________________________________
bardzo przyjemnie mi się to pisało, więc jestem zadowolona z efektu. A jak Wam podoba się nowy ff? Jakieś sugestie o czym ma być kolejne opowiadanie? Z góry dziękuję za komentarze, i oczywiście, za ponad 64 tyś. wejść na bloga. Dla mnie to spore osiągnięcie, zwłaszcza że blog istnieje zaledwie 2,5 roku! Dziękuję wszystkim i do zobaczenia w następnym ff! Kocham Was,
Jaerin

3 komentarze:

  1. Aww *_* jak uroczo się porobiło.
    Przyznam szczerze, że na początku (no dobra, może troszkę dalej) byłam przekonana co do wystąpienia złego zakończenia. To znaczy takiego, w którym Baek mówi Chanyeolowi, że go nie kocha, idzie do Taeyeon i z nią tworzy związek. Ale nie! Podarowałaś mi fluffa ze słodkim zakończeniem, a butterfly był wisienką na torcie (nie wnikajmy w to, że zwierzę nie jest owocem, proszę). Dlatego bardzo się cieszę i muszę przyznać, że opowiadanie bardzo mi się spodobało, oby więcej takich ^^
    Pozdrawiam i w chwili wolnego czasu zapraszam do siebie (http://crazy-yaoi-fanfiction.blogspot.com)
    ღ Sejin ღ

    OdpowiedzUsuń
  2. Taki uroczy fluff *.*
    Aż chce się czytać więcej!
    Pozdrawiam i życzę weny!
    Zapraszam na mojego bloga :D
    http://death-only-justice.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw po sobie ślad, który nie zginie, mimo mnóstwa kątów i korytarzy bezkresnego świata fanficów.