Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BaekYeol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą BaekYeol. Pokaż wszystkie posty

4 stycznia 2017

List

Życie jest pełne niebezpieczeństw, pełne pułapek, które czyhają na nas na każdym kroku. Wierzymy, że wszystko może się w końcu ułożyć, ale nie zawsze tak bywa. Chociaż ta historia nie ma happy endu, proszę, żebyście mnie wysłuchali. To co tu opiszę działo się naprawdę, choć minęło już wiele lat od tamtych wydarzeń. Wciąż jednak tęsknię, chciałbym by to wszystko wróciło, ale jest to niemożliwe. Ale nie zdradzam szczegółów, po prostu czytajcie.

Poznałem go w barze, gdy przysiadł się do mnie po kilkunastu minutach obserwacji z ukrycia. W sumie nawet nie wiem o czym rozmawialiśmy, skupiałem się na jego głębokim głosie, zamiast na słowach, które wypowiadał. Pamiętam, że mówił coś o tym, dlaczego jestem tutaj sam. To wszystko co zrozumiałem. Potem poszliśmy do mnie i rozmawialiśmy do rana, na szczęście była sobota i żaden z nas nie musiał iść do pracy. Zjedliśmy śniadanie, nadal prowadząc konwersację. I choć czuliśmy zmęczenie, nie pokazywaliśmy tego przed sobą. Tematy się nie kończyły, czuliśmy, że znamy się całe życie, a nie zaledwie 12 godzin. To jednak było cudowne uczucie, coś czego oczekiwałem od siebie przez całe życie. Zaufałem mu, jak cholera zaufałem, bo w jego oczach widać było, że warto. Bo Chanyeol był warty zaufania. 
Nawet nie zauważyliśmy aż nastał wieczór. Tym razem poprosiłem go, aby został na noc i spał przy mnie, bo cholera, czułem się samotny będąc samemu w domu przez cały czas. Zgodził się, co przyjąłem z entuzjazmem. Na początku chciał spać na kanapie w salonie, ale się nie zgodziłem. Chciałem, żeby był przy mnie tej nocy, by mnie przytulił, bym czuł się bezpiecznie. W końcu zrobił to. Przytulił mnie kiedy zasypiałem. Tamtej nocy pierwszy raz przespałem do rana, nie budząc się ani na chwilę, co nigdy się nie zdarzało wcześniej. Wiedziałem, że to on będzie dla mnie ostoją w problemach. Czułem się przy nim tak dobrze, jak nigdy przy nikim. Nawet rodzice nie byli w stanie dać mi czegoś tak cudownego jak Chanyeol. 
Spotykaliśmy się codziennie po pracy. On - przystojny biznesmen z bogactwem, a ja... cóż. Byłem zwykłym baristą w kawiarni swojego kuzyna. Ktoś mógłby pomyśleć, że lecę na niego ze względu na pieniądze, ale tylko ja dostrzegałem w nim więcej niż ktokolwiek na świecie. Ja widziałem jego cudowny charakter, który omotał mnie w całości. W zaledwie kilka dni poczułem w sobie uczucie, jakiego pragnąłem odkąd pamiętam. Poczułem prawdziwą miłość, nie zauroczenie, ale silne, piękne, choć trudne uczucie. Cieszyłem się jednak, bardzo się cieszyłem.
Mógłbym przytoczyć wiele historii z Chanyeolem, ale jednak nie mam na to czasu ani siły. To wciąż we mnie tkwi, wciąż siedzi głęboko we mnie, a ja nie potrafię... a może nie chcę... zapomnieć o nim. Zapomnieć o tym co się działo przez te cudowne miesiące z nim. Nie było ich zbyt wiele, przynajmniej nie tyle ile bym chciał, ale było to najlepsze miesiące mojego życia. 
Ostatni miesiąc z nim był pełen smutku. Coś w Chanyeolu pękło, nie dawał sobie rady. Wiele razy zamyślał się, gubił wątek. Codziennie jednak pisał coś na kartce, a potem wyrzucał ją do kosza. Nie raz chciałem zajrzeć do tego co pisał, ale zawsze wyrzucał śmieci wieczorem, nawet gdy worek nie był pełny. Aż w końcu pewnego dnia... aż na samo wspomnienie mam łzy w oczach... pewnego dnia, dokładnie 12 października, zobaczyłem na stole kopertę zaadresowaną do mnie. Otworzyłem ją i zamarłem. To było pismo Chanyeola. Niektóre litery były rozmyte, wiedziałem, że płakał kiedy to pisał. Po 3 pierwszych linijkach, sam miałem łzy w oczach. Odłożyłem list na stolik, by trochę ochłonąć. Dopiero po 30 minutach byłem w stanie do niego wrócić. Westchnąłem i zacząłem czytać. To było tak piękne, a jednocześnie sprawiało, że nie mogłem powstrzymać płaczu. Nie wiedziałem co robić ze sobą, gdy zobaczyłem ostatni wers. Wiedziałem, że zrobił to. Że zniknął na zawsze. Wiedziałem też, że nie ma szans, żeby go szukać gdziekolwiek. Las Aokigahara to było dla niego odpowiednie miejsce, bo przez ten list wyraził to. Usiadłem na podłodze, chowając twarz w dłoniach. Płakałem przez bardzo długo, nawet nie zauważyłem kiedy zrobiło się ciemno. Westchnąłem i otarłem twarz z łez. Nie potrafiłem sobie uświadomić, że nie wróci na noc, że nie zobaczę jego uśmiechu rano, że... że jego po prostu już nie ma. Kochałem go, o tak, kochałem jak cholera. Ale dlaczego nie potrafiłem mu pomóc? Do tej pory zadaję sobie to pytanie, choć minęło już kilka lat.
Nie będę przytaczać wam całego listu, ale ostatnie zdania. Coś, co sprawia do dziś, że pękam ze smutku.

"Nie chciałem Cię narażać na niebezpieczeństwo, jakim jestem ja sam. Tak bardzo chciałbym, żebyś był szczęśliwy, bo ja tego szczęścia nie potrafię Ci dać. Nie potrafię już tak dłużej. I choć wiem, że w nas wierzyłeś, to nie potrafię tego ciągnąć. Kocham Cię, ale nie umiem inaczej, żegnaj Baekhyunnie"

Dziś minęło 12 lat od tamtego dnia, w którym nawet nie zdążyłem się z nim pożegnać. Codziennie potrafię iść na cmentarz i postawić świeczkę. Wtedy wyobrażam sobie, że on wciąż jest przy mnie. Że słyszę jego głos, który mnie woła. Chyba pójdę dziś do niego... dobranoc.

___________________________________________________
Witajcie kochani w nowym roku! Wszystkiego dobrego <3
Napisałam coś smutnego, coś, co tkwiło we mnie. Mimo, że ten rok zaczął się świetnie (dzięki mojemu Kamilowi oczywiście <3), to postanowiłam napisać coś smutnego. 
Mam nadzieję, że to jest w miarę w porządku. 
Do następnego! 
Wasza Jaerinnie

4 września 2015

You're my butterfly

Ich przygoda rozpoczęła się jeszcze w czasach gimnazjum, gdy oboje uczęszczali do jednej klasy. On, mimo że przewyższał wszystkich wzrostem, był najmłodszy z całego rocznika, lecz drugi, mimo niskiego wzrostu należał do pierwszej połowy klasy. Wtedy, mając lat 14 nie przepadali za sobą i było to spowodowane głównie różnicą klas społecznych w jakich się wychowywali. Wyższy z nich należał do tych bogatszych, mających łatwiejszy start w życiu dzięki dzianym rodzicom, natomiast niższy był z dobrze żyjącej rodziny, która miała średnie zarobki. Ta różnica między nimi powodowała wręcz odrazę do siebie, gdyż każdy z nich nie chciał zaprzyjaźnić się ze sobą.
Nazywali się Park Chanyeol i Byun Baekhyun.
Lata mijały i w ten sposób oboje trafili znów do jednej klasy w liceum. Przypadek zadecydował o tym fakcie i oboje chcąc nie chcąc musieli zacząć się tolerować. Z początku przychodziło im to trudno, co było normalne po całej niechęci w gimnazjum, jednak z biegiem kolejnych miesięcy w szkolnych ławkach, zmieniło się wszystko o 180 stopni.
Tamtego dnia, dnia wielkiej zmiany w ich zachowaniu, ważny był po prostu pech Chanyeola.
Zaczęło się od głupiego upadku ze schodów na oczach całej szkoły. Mimo że chciał wyjść on z głową wysoko, udając jakby nieszczęśliwy wypadek nie miał miejsca, niestety jednak tak się nie stało i potknął się ponownie, schodek wyżej. Uderzył się w głowę z otwartej dłoni i westchnął, poddając się. Usiadł na schodach, obserwując przechodzących obok niego uczniów. Jednym z nich był Baekhyun. Jednak zamiast przejść spokojnie i zaśmiać się pod nosem, Byun wyciągnął do Parka pomocną dłoń i uśmiechnął się łagodnie do siedzącego chłopaka.
- Każdemu się zdarza - powiedział Baekhyun, patrząc w oczy wyższego chłopaka, cały czas się uśmiechając.
- Dziękuję - odparł Park, sam patrząc w oczy niższego.
Nie zliczyli sekund, które minęły, ale cały czas trzymali się za ręce, patrząc sobie w oczy. Gdy tylko zadzwonił dzwonek na lekcję, speszeni puścili się nagle i zaczęli patrzeć na swoje obuwie. Z westchnieniem, Baekhyun pierwszy ruszył do góry na lekcję chemii. Chanyeol podążył tuż za nim, uważając na każdy przebyty na schodach krok. Siedząc na lekcji nie mogli się powstrzymać przed zerkaniem na siebie, zwłaszcza że siedzieli obok siebie. Nie rozumieli jeszcze tego uczucia, jakie właśnie zaczęło się w nich tworzyć.
Ich przyjaźń zaczęła się właśnie tamtego dnia i wszystko zaczęło się łatać w całość, każdy dzień stał się najlepszym i oboje byli z tego powodu szczęśliwi.
Rok skończył się szybko i Baek liczył na spotkania ze swoim przyjacielem również w okresie wakacji, choć mieszkali na dwóch końcach Seulu. Byun obawiał się, że rodzice Chanyeola go nie polubią, jednak tak się nie stało i pierwsze spotkanie państwa Park i przyjaciela ich syna przebiegło w przyjemnej atmosferze. Nawet pozwolili  nocować starszemu z chłopców w ich domu, co bardzo przypadło do gustu obojgu. I tak Baek spędzał niemal wszystkie noce w domu Chanyeola, ale nie przejmował się tym, bowiem rodzice młodszego chłopaka bardzo go polubili i nawet cieszyli się z przyjaźni nastolatków.
Rok za rokiem kończyli szkołę razem, z wysokimi wynikami, dzięki czemu ich przyjęcie na studia było po prostu kwestią formalną. Wszystko układało im się pomyślnie. Prócz jednej kwestii.
Jedyną różnicą między nimi był fakt orientacji seksualnej. Baekhyun zarzekał się na bycie heteroseksualnym mężczyzną, natomiast Chanyeol był w 100% homoseksualny. Nie spierali się jednak przez to, tolerowali swoje wybory i nikomu to nie przeszkadzało w żadnym stopniu. Byłoby głupotą ze strony któregoś z nich, gdyby nie akceptował orientacji przyjaciela. W końcu w przyjaźni też muszą być kompromisy i właśnie to zastosowała ta dwójka.
Mając 22-lata ich przyjaźń ani na chwilę się nie zawahała. Chanyeol jednak czuł, że coś jest między nimi nie tak. Czuł że zaczyna coś czuć do starszego o parę miesięcy Baekhyuna, i to wcale nie była tylko przyjaźń. To było o wiele głębsze uczucie, które pojawiło się już na początku liceum na początku ich przyjaźni. Wszystko byłoby jeszcze do zniesienia, gdyby nie fakt iż Byun miał dziewczynę. Taeyeon była uroczą kobietą i idealnie wpasowała się w ideały Baekhyuna, dlatego tworzyli szczęśliwą parę i w dodatku idealną. Kim starała się być zawsze przy swoim chłopaku i to z powodu czystego uczucia i bezinteresowności, jakimi darzyła ukochanego mężczyznę. Chanyeol również ją lubił, ale z powodu dręczących go myśli o Baekhyunie, nie potrafił patrzeć na nią kiedy przebywa z jego przyjacielem i odbiera mu go.
Któregoś razu w końcu nie wytrzymał. Postanowił wyznać uczucia swojemu przyjacielowi, poświęcając nawet ich przyjaźń dla swoich uczuć. Wiedział również, że są one czysto platoniczne, dlatego nie oczekiwał niczego od Baekhyuna.
Zaprosił Byuna na dach budynku pod wieczór, kiedy słońce powoli już zachodziło pozostawiając pomarańczowo-czerwone niebo w nadziei, że to doda mu sił i pozwoli stworzyć dobrą atmosferę, która popchnie go do działania i pokaże Baekhyunowi jak bardzo mu na nim zależy.
Minuty oczekiwania ciągnęły się bardzo powoli i Chan z trudem wytrzymywał chwile i już miał uciec, gdy nagle Baek pojawił się na dachu z ciekawością wypisaną na twarzy. Nie zabrał na szczęście ze sobą swojej ukochanej partnerki, dlatego to podniosło u Parka pewną skalę uczuć.
- Co się stało Channie? - spytał spokojnie Baekhyun, podchodząc do chłopaka.
- Tak... i to bardzo dużo, Baek. Bardzo dużo - odpowiedział mu wyższy.
- To w takim razie zamieniam się w słuch.
- Więc.. chciałem to zacząć jakoś spokojnie ale po prostu nie potrafię. Widzisz, Baekhyun... jesteś dla mnie naprawdę ważny i nie chodzi mi tylko o przyjaźń - powiedział i westchnął. Wziął głęboki wdech i po wypuszczeniu powietrza, spojrzał starszemu w oczy. - Bo widzisz, ja cię kocham.
- Chan, co ty... co ty mówisz? - Byun nie ukrywał szoku.
- Wyznaję ci to, co do ciebie czuję. Nie oczekuję niczego, nawet możemy zerwać przyjaźń ale po prostu nie mogłem patrzeć na to wszystko z boku. Cierpiałem bardzo długo i cierpię nadal, patrząc jak szczęśliwy jesteś z Taeyeon. Cieszę się z twojego szczęścia, to oczywiste, ale.. żałuję że to nie jestem ja.
- Chan.. nie wiedziałem - powiedział cicho blondyn.
- Nikt nie wiedział, nawet ja.. ale od ponad roku, odkąd jesteś z Taeyeon, zrozumiałem co do ciebie czuję.. rozumiem jeśli nie chcesz mnie znać.
- Przepraszam Chan - nagłe słowa Baekhyuna zmroziły Parka. - Muszę to przemyśleć, przepraszam.
I znikł. A Chanyeol czuł tylko jak jego serce boleśnie uderza w jego piersi.
Dni mijały powoli i nie tak jak chciał Chanyeol. Baekhyun nie odzywał się do niego już od 3 tygodni i to bardzo go męczyło. Byun również nie czuł się zbyt dobrze. Brakowało mu śmiechu swojego przyjaciela i dręczyły go pytania o własną orientację. Taeyeon również nie była zbyt pomocna, bo dopiero po wyznaniu Parka, Baek zaczął zauważać jak bardzo dziewczyna jest irytująca i męczy go związek z Kim. Jakkolwiek by nie patrzeć, coraz bardziej nie był pewny siebie. Aż w końcu, po miesiącu przerwy postanowił porozmawiać z Chanyeolem.
Zaprosił go na ten sam dach, o tej samej porze by powiedzieć mu o swoich przemyśleniach. Nie były one łatwe, ani tym bardziej zrozumiałe dla niego samego, ale Park musi go wysłuchać.
- Martwiłem się, że nie żyjesz.. tak długo nie rozmawialiśmy ze sobą - powiedział Chan na wstępie, śmiejąc się, na co wtórował mu Baek.- Słucham cię, co chcesz mi powiedzieć.
- Zacznę od początku. Więc tak, jesteś mi bliższy niż ktokolwiek na tym świecie. Nawet rodzice nie znali mnie tak dobrze jak ty, za co się ciesze, bo jeśli ktoś poza naszą dwójką wiedział o tym co robiłem przez pół mojego życia, to pewnie już dawno nie miałbym życia. Ale do rzeczy. Zastanawiałem się długo i dużo myślałem o tym co mi powiedziałeś. Pamiętam dzień w którym się zaprzyjaźniliśmy i myślę, że to był błąd że tak długo z tym zwlekałem. Bo.. widzisz, przez ten miesiąc zrozumiałem coś bardzo ważnego i czuję, że ci się to spodoba.
Chanyeol spojrzał niezrozumiale na chłopaka, a ten tylko się uśmiechnął.
- Widzisz, to nie takie proste, ale może i masz rację wyznając mi uczucia...? Może to ty jesteś mi przeznaczony a nie Taeyeon?
- Przecież to twój ideał - powiedział Park.
- Nie istnieją ideały, ale masz rację. Bardzo ją lubiłem i myślę, że strach przed tym co ci zaraz powiem po prostu pchnął mnie do niej. Tak długo jeszcze nie myślałem o niczym, aż nagle pojawiasz się ty i wszystko się niszczy. Cały mój świat stoi do góry nogami przez ciebie! Ty głupku! Kocham cię, wiesz? Tak naprawdę cię kocham. I tylko ciebie. Z Tae...to nie było to czego oczekiwałem, choć tak wyglądało. Taeyeon też pomogła mi do tego dojść. Wiedziała, chyba nawet od początku, że to do ciebie coś czuję i myślę, że to zaczęło się jeszcze w liceum.
- Baek, ja..
- Ciii, nic nie mów, niech ta chwila trwa - powiedział Baekhyun, przytulając do siebie wyższego.
Nagle zaczęło padać, choć niebo na to nie wskazywało. Uciekli więc pod daszek wejścia na dach, gdzie stali dobrych parę minut.
- Patrz! - zawołał Chanyeol, patrząc i wskazując palcem w jeden punkt.
- Tęcza - powiedział Baekhyun, uśmiechając się wesoło.
- To przeznaczenie - odparł na to Park i przytulił do siebie Byuna.
- Wiesz... zawsze chciałem być pocałowany w deszczu, więc... może teraz? - zapytał nieśmiało Baek, rumieniąc się nagle. Chan od razu to podchwycił i wyprowadził ich z zadaszenia, po czym uniósł podbródek chłopaka dłonią i pocałował go namiętnie, a jednocześnie delikatnie. A tęcza wesoło błyszczała tuż za nimi.
Gdy deszcz ustał po kilku minutach, postanowili usiąść na murze i po prostu cieszyć się chwilą. Trzymając się za ręce postanowili tworzyć nowy rozdział w ich życiu; wspólny rozdział.
Zauważyli wtedy piękno natury, a zwłaszcza małego motylka, który usiadł na ich splecionych dłoniach.
-  You're my butterfly, Baekkie - szepnął do ucha Baekhyuna Chanyeol. Ten tylko się uśmiechnął i spojrzał w oczy chłopaka. Chwila ta mogła trwać wieczność i nigdy nie znudziła by się im ani trochę.

_________________________________________________
bardzo przyjemnie mi się to pisało, więc jestem zadowolona z efektu. A jak Wam podoba się nowy ff? Jakieś sugestie o czym ma być kolejne opowiadanie? Z góry dziękuję za komentarze, i oczywiście, za ponad 64 tyś. wejść na bloga. Dla mnie to spore osiągnięcie, zwłaszcza że blog istnieje zaledwie 2,5 roku! Dziękuję wszystkim i do zobaczenia w następnym ff! Kocham Was,
Jaerin

5 czerwca 2015

Przygoda nad morzem

- Baek! Baek!- wołał mnie Chanyeol, ale ja nie miałem ochoty nawet się ruszyć z łóżka. Od co najmniej godziny dawałem, że nadal śpię. Nagle usłyszałem przyspieszone kroki, otwieranie drzwi i nim zdołałem otworzyć oczy, coś, a raczej ktoś wyrwał mnie siłą z łóżka. Zacząłem marudzić i uderzać pięściami w plecy giganta, ale nie było skutku. - Chan! -pisnąłem w końcu i zsunąłem się trochę. Moje oczy były na wysokości jego. Pocałowałem go i po chwili zarzuciłem mu ręce za szyję, pogłębiając pocałunek. -Dzień dobry - powiedziałem po chwili, wtulając się w niego mocno. - Śniadanko? - spytał, sadzając mnie na krześle. - Mmm... chętnie - dotarłem, po czym położyłem się na stole. - Baek, jest środek dnia. Nie śpij. Jedziemy niebawem. - spojrzałem nagle na niego zaciekawiony. - Co ty znowu planujesz? - A wiesz... powspominać studenckie czasy - puścił mi oczko a ja automatycznie się ożywiłem. - To czekaj! Jesteśmy spakowani? Matko boska, Chan, nie mogłeś mówić wcześniej?! Zabije cię gigancie! Zobaczysz, nogi ci z dupy urwę i będziesz taki niski jak ja! Chociaż nie, masz piękne uda, ale... ach! Zabije cię i zakopie! - marudziłem, przerzucając rzeczami w sypialni. Dobiegł mnie śmiech Parka. - Spakowani. Czekałem aż wstaniesz, bo chciałem byś miał niespo- nie dał rady dokończyć, bo zawisłem na jego szyi i pocałowałem go znów namiętnie. Zjadłem szybko śniadanie, poprawiłem włosy, podkreśliłem je eyelinerem i ubrałem się zwyczajnie, by nie było mi szkoda ciuchów, gdy już wpadnę do morza zaraz gdy tylko przyjedziemy. Poznałem Chanyeola jeszcze w liceum, ale kiedy byliśmy na studiach dopiero zaczęło między nami zaczęło się dziać, choć byłem w nim zakochany od co najmniej 3 lat wstecz. Kiedy mieliśmy wolne w wakacje, postanowiliśmy się wybrać nad morze. Mimo że wynajmowaliśmy domek, i tak wzięliśmy namioty by chociaż móc oglądać w nocy gwiazdy na plaży i bawić się, a potem nad ranem wrócić do łóżek i spać do południa. Któregoś razu postanowiliśmy sami z Yeolem posiedzieć na plaży. Jeszcze nic między nami nie było ale chciałem po prostu spędzić z nim czas sam na sam. Rozłożyliśmy namiot daleko od domku i dość daleko od linii brzegu, by morze nas nie wzięło i nikt nam nie przeszkadzał. Leżeliśmy na piachu obok siebie, oglądając gwiazdy na niebie. Było cicho wokół nas, przez co mogłem usłyszeć jak głośno bije mi serce. Spojrzałem na Chanyeola. - Yeollie? - Hmm? - Muszę ci coś powiedzieć. Chanyeol automatycznie usiadł i spojrzał pytająco na mnie. Przełknąłem głośno ślinę. - Bo... widzisz.. czuję w sobie coś takiego.. takiego dziwnego... czuję gorąc w sercu... czuję jak mocno mi bije... - zacząłem się motać. Nie wiedziałem jak mam mu to powiedzieć, to było cholernie trudne. - To zaraźliwe? -był zaniepokojony. - Boże Chanyeol, mam na myśli że się w tobie zakochałem! - mruknąłem w końcu. Dopiero po chwili dotarło do mnie co powiedziałem. - Z-znaczy... Ja... - Wow, tego się nie spodziewałem... - powiedział, przy czym zaczesał brązowe włosy do tyłu, choć i tak opadły one do przodu. - Przepraszam, Chan... - powiedziałem ze łzami i po prostu schowałem się w namiocie. Zakryłem się po sam czubek. Nie wiem ile czasu minęło nim Chanyeol przyszedł do namiotu. Miałem nadzieję, że nie chciał mnie zabić przez sen. Położył się w swoim śpiworze, a ja usilnie próbowałem zasnąć. Nagle coś wleciało do środka. Poza bzyczeniem, słyszałem jak Chanyeol ciężko oddycha; przynajmniej on spał. W końcu to coś, czym okazał się jakiś zmutowany komar, ugryzł mnie w rękę. Usiadłem momentalnie i zacząłem się drapać. Wiem, że nie powinienem, ale to tak cholernie swędziało! Odwróciłem się od Chanyeola choć trochę, po czym zacząłem wydawać dziwne odgłosy z siebie. - Już dłużej nie wytrzymam! - pisnąłem w końcu, czym obudziłem Yeola. - Baek... - wydukał. Dopiero wtedy zrozumiałem jak musiało to brzmieć i wyglądać. - T-to nie tak! - Broniłem się szybko. - Komar mnie ugryzł... zobacz - podsunąłem mu rękę pod twarz. Na szczęście mi uwierzył. - Wiesz, że to wyglądało jakbyś sobie walił? - zapytał, po czym wyszedł z namiotu tak nagle. Szybko zrobiłem to samo co on. - Domyślam się... musiałem cię wystraszyć tym... najpierw to wyznanie.. teraz to... jestem okropnym kumplem. Chanyeol już się nie odezwał. Czułem że nie wie co ma powiedzieć i nie miałem mu tego za złe, choć chciałbym wiedzieć co myśli o tym. To było coraz bardziej niezręczne. - Czy jeśli powiem, że chciałbym zobaczyć twojego penisa, to bedzie wystarczająca odpowiedź? Zakrztusiłem się nagle. Spojrzałem na niego zszokowany. - Co? - Mam powtórzyć? - Nie.. zrozumiałem co powiedziałeś ale... - Po prostu cię kocham i chciałbym uprawiać z tobą seks. - Wow.. tego się nie spodziewałem. - powiedziałem, a po chwili poczułem jego miękkie usta na swoich. Nie wiem co mnie popchnęło do tego, ale już po chwili całowaliśmy się namiętnie, opierając się o siebie. Czułem jak moje nogi drżą gdy trzymał mnie mocno, czułem jego penisa pod sobą i czułem jak i mnie podniecenie bierze górę. - Wróćmy do domu - wyszeptałem, ciągnąc jego włosy. Nagle pisnąłem, gdy złapał moje sutki w swoje palce. Nie wiem jak trafiliśmy do domu ze wszystkimi rzeczami, ale głosu Chanyeola w tamtej chwili nie zapomnę nigdy. - Wynosić się kurwa! - wrzasnął, a po chwili cała ekipa z którą przyjechaliśmy stanęła przed nami. - C-co się dzieje? - zapytał Jongdae, przecierając oczy. - G e j o z a - wyszeptał mu do ucha gigant. Po chwili zostaliśmy sami. Chan jeszcze zamknął drzwi na klucz, poopuszczał rolety w całym domku, byśmy mieli trochę prywatności. Wiele razy czytałem, czy też słyszałem od innych, że pierwszy raz boli. Bałem się tego, ale zaufałem Parkowi który właśnie trzymał palce w moim tyłku. - Zrelaksuj się, Baek. - Łatwo ci mówić! To nie ja trzymam paluchy w twojej dupci! - pisnąłem, starając się rozluźnić. Nagle poczułem wszechobecną rozkosz. - Boże. Tam! Tam Chan! Jeszcze raaaaaaz! - krzyknąłem. Otarł się swoimi długimi palcami o moją prostatę. I właśnie wtedy był mój koniec. Zsunąłem z niego bokserki i wsunąłem jego penisa w siebie. Wybuch namiętności jaki we mnie wybuchł właśnie wtedy, pozwolił nam na przeżycie najlepszego seksu, jakiego nigdy nie zapomnę i będę go mile wspominać. Wiedziałem, że nikt poza Chanyeolem nie da mi tyle rozkoszy. Kochaliśmy się zaledwie godzinę, ale była to najlepsza godzina mojego życia. Zmęczony, ale szczęśliwy wtuliłem się w spocone ciało giganta, muskając jego pierś ustami. Byłem padnięty. - Nie żałuję że ci powiedziałem - powiedziałem po chwili. Niestety, Chan już spał, ale nie zraziło mnie to. Sam po chwili zasnąłem. Nagle obudziłem się. Byłem w samochodzie, niedaleko już naszego miejsca, bo widziałem znajome tereny. Spojrzałem na Chanyeola. - Spałem? - Tak - zaśmiał się. - Śnił mi się nasz pierwszy raz.. - powiedziałem do giganta. - Ta wycieczka jest w celu wspomnień, tak? - Dziś jest rocznica tamtych wydarzeń, wiesz? I nie żałuję niczego z tamtej nocy. - Ja tym bardziej! Ani mojego "walenia", ani twojego "Czy to zaraźliwe?" - zaśmiałem się. Cholernie chciałem powtórzyć wydarzenia z tamtego dnia i wiedziałem, że Chan sobie tego nie odpuści. Ani ja. Choć do dzisiaj zastanawia mnie jedno. Jak Jongdae, Sehun i Minseok wrócili do domku, skoro drzwi były zamknięte?


______________________________
Przepraszam za brak rozdziału drugiego z "Island". Mam nadzieję, że go skończę w wakacje. Cóż, to mój ostatni fanfic w tym miesiącu. Mam nadzieję wrócić w lipcu, choć jest to dość niepewne, bo nie wiem ile mnie przetrzymają w tym szpitalu ;-; 
W każdym razie, udanych wakacji Kochani! Wrócę! Kocham Was,
Jaerin

8 października 2014

Happy Birthday, Byun


Baekhyun nienawidził wysokich ludzi, a Chanyeol właśnie do takich należał. Byun uwielbiał denerwować go pseudonimami, np trójnóg, gigant czy też wielkolud lub rudzielec.
Mimo że Park przefarbował swoje włosy na naturalną czerń, przezwisko zostało, co Baekhyun perfekcyjnie lubił wykorzystywać przeciwko niego.
Byli przyjaciółmi ze szkoły, którzy mieszkali obok siebie i przechodzili do swoich pokoi przez rosnące drzewo między ich domami. Wiedzieli o sobie wszystko, nawet więcej niż zwykli przyjaciele zwykle wiedzą o sobie.
Tego wieczoru Chanyeol wpadł do pokoju blondyna nagle i niespodziewanie, zastawając go w dwuznacznej sytuacji.
Baekhyun siedział na łóżku z rozchylonymi udami, z dłonią między nogami. Przejeżdżał palcami po swoim penisie, dopieszczając go mocno.
Park zaśmiał się cicho pod nosem, bo Byun nawet go nie zauważył. Wykorzystał to i podszedł do niego, po czym oblizał usta. Wysunął język i polizał jego penisa, kiedy nagle usłyszał jęk Baekhyuna. Spojrzał mu w oczy i zawisł nad nim, zastępując jego dłoń swoją.
- Jęcz, mały - szepnął niskim głosem do niego, po czym wpił się w jego usta.
- Cha-Chanyeol... - wyjęczał chłopak.
- Tak skarbie.. głośno, o tak - rozkazał młodszy, waląc przyjacielowi mocno. Zagryzł przy tym wargę, a drugą ręką rozpinał sobie rozporek.
Przyszedł tu w zupełnie innym celu, jednak sytuacja mogła być tą jedną na milion, gdzie po prostu chciał czuć inną bliskość niż własnej ręki.
- Uwielbiam twój głos.. ale twoje jęki są arcydziełem - wyszeptał, po czym wsunął mokre i lepkie od lubrykantu palce w jego ciasny tyłek. Nawet nie zauważył, kiedy oboje stali się nadzy.
Rozciągał go jak najlepiej mógł, by po kilku minutach wsłuchiwania się w słodkie jęki Baekhyuna wejść w niego.
- O mój boże, błagam, ty cholerny trójnogu! - krzyknął Byun, przejeżdżając paznokciami po jego plecach.
- Zamknij się i jęcz - warknął Yeol, zaczynając ruszać mocno biodrami. Baekhyun ciągle krzyczał i jęczał, co było najpiękniejszą melodią dla jego uszu.
Kochali się długo i namiętnie, przeplatając stosunek jękami i krzykami, aż w końcu opadli na siebie zdyszeni, ale usatysfakcjonowani.
- Chanyeol.. - wydyszał Byun, wtulając się w niego mocno.- Jesteś... popieprzonym rudzielcem..
- Który właśnie dał ci najlepszy orgazm w życiu w dniu twoich 22 urodzin - powiedział ze śmiechem. - Najlepszego, Byun.
- Kurwa. Zapomniałem.
- O urodzinach? - zaśmiał się Rudzielec. - Więc właśnie ci o nich przypominam.
- Kurwa, Trójnogu, ja mam dzi- jego słowa zostały brutalnie przerwane przez namiętny pocałunek Yeola. - Nienawidzę cię, wielkoludzie.
- A tak się składa, że ja cię kocham - zaśmiał się i znowu go pocałował.

___________
Krótki smutowy fanficzek na wieczorek :3 przyszło mi to nagle do głowy, ale przepraszam bardzo za długość :c

4 lipca 2014

You, me and one night on the Côté d'Azur

 fanfic specjalnie dla ming unni <3


Cisza w mieszkaniu dawała uczucie smutku i żalu, powodowała również wyrzuty sumienia u średniego wzrostu młodego chłopaka o jasnych włosach. Przed chwilą wyrzucił za drzwi swojego przyjaciela, który wyznał mu swoją miłość tuż przed wyjazdem do Francji. Baekhyun nie wiedział co robić, jak ma teraz wszystko odkręcić, więc stał w miejscu i zaciskał jednocześnie oczy jak i pięści, powstrzymując łzy. Było mu głupio, że tak się zachował, zwłaszcza, że on sam czuł coś do Chanyeola. Od samego początku, odkąd tylko poznał wysokiego ciemnowłosego chłopaka na jednej z lekcji wychowania fizycznego, był nim zafascynowany, a po niewielu miesiącach stwierdził, że się zakochał w brunecie. Został jego najlepszym przyjacielem ciesząc się tą bliskością, bo myśląc, że Chanyeol nie spojrzy na niego tak, jak on na niego, nie próbował nawet nic zrobić w tym kierunku. Jednak teraz, kiedy to Chanyeol wyszedł z inicjatywą, już kilka lat po zakończeniu liceum, on odrzucił go, bo się wystraszył. Przecież tyle razy marzył o tym, by coś między nimi było, by jednak im się udało...
Baekhyun westchnął cicho i po chwili uświadomił sobie, że Chanyeol jutro wyjeżdża. Musi się z nim przecież pogodzić przed tym wyjazdem! Na szybko zaczął szukać jakiegoś wolnego miejsca w samolocie, którym leciał Chanyeol, więc gdy znalazł jedno, od razu je zamówił dla siebie. Odetchnął z ulgą, dopiero wtedy zauważając, że przez cały czas zamawiania wstrzymywał oddech. Odsunął od siebie laptopa i poszedł do swojej sypialni, zaczynając się po chwili pakować do małej walizki. Uśmiechnął się, widząc starannie ułożone ubrania w szafie, które zwijane w kulkę lądowały wewnątrz walizki. Nie spostrzegł kiedy bagaż zrobił się pełny w przeciągu 10 minut. Z ledwością zapiął zamek, po czym przetarł czoło swoją ręką, nie powstrzymując się od uśmiechu. Był gotowy ponownie spotkać się z Chanyeolem i na spokojnie jeszcze raz porozmawiać. Miał tylko nadzieję, że wszystko się uda.
Nim się obejrzał było już późno, a on leżał zmęczony na łóżku, wpatrując się załzawionymi oczami w sufit. Wyciągnął dłoń ku górze, zasłaniając się przed światłem, bo zaczęło go po prostu razić. Mimo łez na jego policzkach uśmiechnął się szeroko do samego siebie, wyobrażając sobie samego siebie oraz Chanyeola o zachodzie słońca. Zarumienił się nagle, kiedy jego oczom ukazał się widok ich pocałunku. Przełknął ślinę i starł łzy z policzków, po czym rozebrał się z jeansów, wchodząc pod kołdrę po chwili, by zasnąć w błogim śnie. Łzy tylko mu w tym pomogły.
Słońce padało na jego twarz pogrążoną jeszcze we śnie, kiedy nagle do jego uszu dobiegł dźwięk znienawidzonej przez niego piosenki ustawionej specjalnie na budzik. Otworzył oczy i szybko wyłączył urządzenie, po czym uśmiechnął się i wstał z łóżka, idąc do kuchni na lekkie śniadanie. Prawie nic nie przeszło przez jego gardło, bo zaczął się denerwować wyjazdem. Miał nadzieję, że wszystko się uda, że cały plan wypali. Westchnął cicho i zacisnął dłonie na kubku, po czym spojrzał na zegar w kuchni. Według jego obliczeń, we Francji właśnie była północ. Westchnął ponownie i udał się do sypialni, po czym wziął ubrania na wyjazd idąc do łazienki. Wziął szybki prysznic, po czym ubrał się, uczesał i poprawił wygląd ogółem. Zarzucił bluzę na ramiona, wziął torbę do ręki, a w drugą dłoń złapał rączkę od walizki. Uśmiechnął się delikatnie, nim wyszedł z mieszkania, uprzednio zamykając je na zamek. Zamówił taksówkę na lotnisko i po prostu czekał. Będąc już przed halą lotniska, uśmiechnął się delikatnie.
- Trzeba wszystko naprawić - powiedział do siebie i wszedł do środka budynku. Przeszedł odprawę bardzo szybko, starając się aby Park go nie zobaczył. Ciągle się gdzieś ukrywał, to w łazience, to gdzieś pomiędzy ludźmi, aż w końcu dotarł na swoje miejsce w samolocie i odetchnął z ulgą. Widział Chanyeola jak wchodził, ale na szczęście on jego nie widział. Ułożył się w fotelu i zapiął pasy, zaczynając patrzeć przez okno, gdy nagle ktoś usiadł obok. Odwrócił się z uśmiechem i już miał zobaczyć kto koło niego siedzi, gdy zamarł w szoku.
- Baekhyun? - do jego uszu dobiegł ten cudowny głos.
- Ch-Chanyeol... - wyjąkał. Nie miał odwagi na niego spojrzeć.
- Co ty tu robisz? - Zapytał Park. Byun przełknął ślinę. Zacisnął powieki i pięści, patrząc po chwili na chłopaka.
- Lecę naprawić największy błąd mojego życia - wyjaśnił szybko Baekhyun i spojrzał na Chanyeola. - Pozwolisz mi?
Park spojrzał zaskoczony na przyjaciela. Zastanawiał się o co chodziło starszemu, kiedy nagle przypomniał sobie rozmowę z wczoraj zanim jeszcze wyjawił uczucia Baekhyunowi.
- Baekkie… - szepnął.
- Tak. Chcę naprawić ten błąd, Channie - oznajmił Baekhyun i uśmiechnął się lekko, jednak po chwili westchnął. Teraz wszystko musiał zmienić w swoim planie, bo nie tak sobie to wyobrażał.
- Baekhyun, przecież ty... Ty mnie... Nie kochasz... - wydukał brunet.
- Chanyeol, możemy porozmawiać? - Byun spojrzał na Chanyeola, wzdychając cicho.
- O-Oczywiście... - odparł Park.
- Bo widzisz Chanyeol... Ja... Popełniłem błąd. Nie powinienem tak zareagować. Powinienem cię zatrzymać, przytulić i samemu powiedzieć to samo co ty mnie.. I nie mówię tego z litości.- Starszy spuścił głowę i złapał się koszulki w miejscu, gdzie biło jego serce. - Ja naprawdę cię kocham Chanyeol... Cholernie cię kocham od czasów liceum..
Brunet spojrzał zaskoczony na przyjaciela, nim złapał go za nadgarstek i przyciągnął do siebie, wpijając się w jego usta. Czuł jak serce przyspiesza mu z każdą chwilą, jak jego umysł staje się pusty, a ciało drży delikatnie. Wszystko nagle się zatrzymało, choć nie tak sobie to wyobrażał, cieszył się ogromnie. Pogłębił pocałunek delikatnie, nie chcąc być zbyt nachalnym, gdy nagle na swojej dłoni poczuł łzy Baekhyuna. Odsunął się trochę, przerywając pocałunek i spojrzał na starszego.
- Baekkie...? - szepnął cicho i musnął jego czoło, gdy nagle poczuł szarpnięcie na swojej koszulce. Blondyn trzymał się kurczowo materiału, płacząc cicho. - Kochanie, spokojnie.. Już wszystko dobrze.
- Chanyeol ty idioto..! Zawsze wywołujesz we mnie takie emocje! - pisnął cicho niższy chłopak, nim sam przyciągnął bruneta do pocałunku. - Kocham cię, baranie - szepnął Byun i wtulił się w wyższego na tyle, na ile pozwalały mu fotele samolotu.
Lot minął im w przyjaznej atmosferze, choć nie raz już mieli dość siedzenia, więc wiercili się, zamieniali miejscami, chodzili do toalety, aż w końcu, kiedy znudzeni usiedli na swoich miejscach, zapięli pasy, bo po chwili lądowali.
- Nareszcie - westchnął cicho Baekhyun. Spojrzał z uśmiechem na Chanyeola, po czym złapał go za rękę.
- Boisz się? – spytał Park ze śmiechem, muskając swoimi miękkimi wargami jego ucho. Opuszkami palców prawej dłoni, będącej na policzku starszego, wyczuł, jak po ciele blondyna przechodzą dreszcze. Oblizał nieświadomie usta, zagryzając po chwili dolną wargę.
- Nie boję…
- To dlaczego złapałeś mnie tak nagle za rękę, właśnie wtedy, kiedy podchodzimy do lądowania? – kolejne muśnięcie.
- Bo chciałem – powiedział cicho Byun, zupełnie ignorując kuszące wargi wyższego, błądzące teraz po jego szyi.
- Ja też chciałem… I się cieszę – szepnął i nagle zrobił mu malinkę. Nie mógł się powstrzymać, to było dla niego zbyt trudne. Szyja Baekhyuna bardzo go kusiła, od zawsze chciał to zrobić, móc ją całować, robić malinki, muskać wargami… To był jego słaby punkt.
- Channie… Nie tu… - wyszeptał blondyn, zaciskając dłoń. Park tylko zachichotał cicho, po czym ostatni raz skubnął ustami płatek ucha, nim usiadł normalnie w swoim fotelu, ostatecznie przygotowując się do lądowania.
Odprawa poszła szybko, nawet nie zdążyli się porządnie rozejrzeć po lotnisku, a już byli na zewnątrz, wdychając świeże, francuskie powietrze. Brunet uśmiechnął się do blondyna, ciągnąc go do taksówki, którą mieli dojechać do hotelu. Przez pierwsze dwa tygodnie, Chanyeol miał wynajęty pokój, a dopiero potem miał przeprowadzić się do mieszkania, które kupił w bardzo dobrej cenie. Baekhyun oczywiście nie pomyślał o noclegu, bo chciał tylko porozmawiać z wyższym i przeprosić go za swoje zachowanie. Miał więc nadzieję, że obsłucha hotelu nie zrobi problemu i pozwoli mu mieć pokój razem z Parkiem, bo oboje tego przecież chcieli.
- Chanyeol? Ale… Ja nie znam francuskiego – powiedział cicho Byun.
- Spokojnie, będziesz cały czas ze mną, więc na początku mogę ci pomagać tłumaczyć – brunet musnął jego policzek. Baekhyun jednak nie był zadowolony z tego pomysłu.
- Ja nawet nie umiem podstaw - dodał zmartwiony, spuszczając głowę. Westchnął cicho i uniósł wzrok na Parka, który zgarnął palcami niesforne kosmyki włosów blondyna, układając je po swojemu. Starszy zarumienił się mocno, chowając twarz w ramieniu wyższego, który zareagował gromkim śmiechem na tą reakcję.
- Jesteś uroczy, Baekhyunnie - zamruczał mu do ucha, na co Byun zacisnął dłonie na bluzie młodszego, jeszcze bardziej się rumieniąc.
- Przecieżtojajestemstarszyiniepowinienemtakreagowaćprzygłupie - mruknął niewyraźnie w materiał. Chan znów pokręcił głową ze śmiechem.
Kilkanaście minut później dojechali do hotelu, gdzie, na ich szczęście, nie robiono problemów z faktem dodatkowej osoby w pokoju Parka. Recepcjonista zapewnił ich nawet, że nie będą musieli płacić za to, ponieważ i tak wynajęcie pokoju, który dostał Chanyeol było bardzo drogie. Baekhyun zaśmiał się pod nosem, jakby młodszy przewidział to, że oboje tam będą. Złapał chłopaka pod rękę, po czym z radosnym uśmiechem popędził za mężczyzną, który miał ich walizki. Wydawało się, że lepiej być nie może, jednak to, co ujrzał po chwili zatrzęsło nim.
- Chanyeol... Jakim. Cudem. Wynająłeś. Tak. Piękny. Pokój. - spojrzał pytająco na młodszego, unosząc brew do góry, jednak po chwili wskoczył mu na ręce i uwiesił się na nim. - Jest cudownie... Przewidziałeś to, że przylecę z tobą, tak?! - spojrzał mu głęboko w oczy. Pocałował go namiętnie.
- Baekhyun? - szepnął wyższy, łapiąc niższego pod udami. Zaczerpnął oddech i wsunął usta na jego szyję, zaczynając ją całować. Nie mógł się powstrzymać, zwłaszcza, że zostali sami. Położył blondyna na łóżku, zahaczając długimi palcami o materiał spodni Byuna, kiedy coś go powstrzymało. - Baekkie? M-Mogę?
- Czy ty widzisz w jakim stanie się znajduję? Bierz co masz brać i do roboty. Nie mam całego dnia na czekanie, aż łaskawie zdejmiesz ze mnie wszystkie ubrania i wsadzisz to monstrum, które masz w spodniach, w mój tyłek - mruknął starszy, patrząc na Chanyeola z pożądaniem. - Bierz mnie, ogierze. Jestem twój.
Te słowa zmroziły Parka, jednak po chwili, jakby dostał dodatkowej energii, zdarł wszystkie ubrania z leżącego pod nim chłopaka, wpatrując się z błyskiem w oku i zagryzioną wargą w jego nagie, piękne ciało. Było bez skazy, zupełnie czyste i niewinne, a w dodatku- należało tylko do niego. Pocałował go między obojczykami, a potem kierował swoje gorące wargi coraz niżej, do pępka, jednocześnie gładząc dłońmi jego porcelanowe uda. Nie mógł się powstrzymać, by zostawić czerwony ślad na biodrze Byuna. Jego żądza powoli przejmowała nad nim zupełną kontrolę.
*
Opadł na ciało Baekhyuna, oddychając głęboko. To co właśnie zrobili, było oddaniem wszystkich uczuć w jednym stosunku. To nie tak, że przez seks pokazał mu jak bardzo go kocha. To był tylko dodatek, do całego dnia, bo wieczorem... Wszystko było jeszcze piękniejsze.
Baekhyun szybko udał się do łazienki, by wziąć odświeżający prysznic. Chanyeol w tym czasie wyszedł na balkon, po czym wpadł na pomysł, by zabrać starszego na randkę. Spojrzał przez okno na drzwi do łazienki, w których po chwili pojawił się Byun z ręcznikiem na biodrach.
- Baekhyun, a co powiesz na randkę? - zawołał ze śmiechem, po czym wszedł do pokoju. Starszy spłonął rumieńcem, ale przytaknął. Nawet jeśli w bardziej intymnych sytuacjach był bardzo śmiałym mężczyzną, to przy normalnych sprawach, typu pocałunki czy trzymanie się za ręce, reagował zupełnie odwrotnie, nadając sobie cechę bycia uroczym.
- Zabijęciękiedyśchanyeol - wymamrotał, na co Chanyeol się zaśmiał i pocałował go namiętnie.
- Chodź, trzeba się szykować.
Tak jak Park oznajmił, zaczęli się ubierać, układać włosy, podkreślać oczy, czy denerwować. To była ważna chwila dla nich, pierwsza wspólna randka. To nie tak, że Chanyeol czy Baekhyun nie próbowali umawiać się z kimś innym. Po prostu nie wychodziło im, bo kochali kogoś innego, doszczętnie ukrywając to nie tylko przed sobą, ale także samym zainteresowanym, przez co wyszło jak wyszło i dopiero we Francji mogli się pogodzić.
Po półtorej godzinie, wreszcie byli gotowi. Baekhyun ubrany w przewiewną białą koszulkę, krótkie spodenki do kolan w kolorze beżu, a Chanyeol natomiast w zwykłej, jasnoniebieskiej koszulce i białych spodenkach. Oboje wyglądali dobrze, a ich ubrania dobrane były do pogody. O tej porze we Francji panował niesamowity upał.
Wyższy złapał Baekhyuna za rękę, ciągnąc go na dół, na plażę, gdzie mieli zrobić sobie spacerek po brzegu, o zachodzie słońca. Dużo rozmawiali, wyjaśniali sobie wszystko, sprawiali, że ich randka była idealna.
Słońce powoli znikało za horyzontem, morze się uspokajało, mewy tylko trzepotały swoimi skrzydłami, a wiatr delikatnie muskał liście drzew i krzewów, a także odkrytą skórę Chanyeola i Baekhyuna.
- Co widzisz? -spytał blondyn, obejmując ciało Parka swoimi drobnymi ramionami.
- Morze - odparł lekko chłopak.
- Miałeś odpowiedzieć, że widzisz swój najpiękniejszy widok w życiu!  - mruknął smutnym głosem Byun.
Po chwili został odwrócony przodem do drugiego. Zarumienił się delikatnie i rozszerzył źrenice.
- Teraz widzę najpiękniejszy widok - powiedział brunet, ujmując podbródek blondyna dłonią. Spojrzał głęboko w jego oczy. - Kocham cię, wiesz? Jesteś naprawdę uroczy, skarbie...
Baekhyun odwrócił wzrok i przełknął ślinę, a soczysty rumieniec wkradł się na jego twarz.
- Mówiłem ci, żebyś tak nie mówił - wyjąkał, na co Chanyeol się zaśmiał. - Też cię kocham - dodał po chwilo, zarzucając ręce za szyję chłopaka. Ten wykorzystał ten ruch i pocałował go namiętnie. Położył swoją ciepłą dłoń na rozgrzanym policzku Baekhyuna, drugą ręką obejmując go w pasie.
- Baekkie?
- Tak?
- Dziękuję, że przyleciałeś to naprawić.
~ 5 tygodni później ~
- Chanyeol! Do jasnej cholery, rusz się! Te kartony same się nie przeniosą! - zawołał głośno blondyn, kiedy tuż przed nim wyrósł nagle chłopak, z wesołym uśmiechem. Skradł niższemu całusa, po czym czmychnął do drugiego pokoju po kartony z ich osobistymi rzeczami. To była ich sypialnia, więc jako pierwsze ją wyremontowali i wstawili meble. Ściany miały ładny, jasnoniebieski odcień, prócz jednej, która była ciemniejsza. Na niej właśnie wisiały ich wspólne zdjęcia, wypisane czarnym markerem różne rzeczy, głównie po koreańsku, by nikt, kto ich odwiedził z francuskich znajomych Parka, nie dowiedział się o ich małych tajemnicach.
Byli ze sobą lekko ponad miesiąc, jednak czuli, że jeśli teraz się to zacznie, to nigdy nie skończy.
- Baekkie, podejdź tu - powiedział nagle poważnym głosem Chanyeol. Byun przełknął ślinę, ale posłusznie znalazł się obok wyższego, który nagle wyciągnął z pudła pluszowego misia. - Co to jest?
- Ja.. Um... Chciałem ci to dać, no wiesz.. na prezent... - wyjąkał starszy, czując że zaraz zapadnie się pod ziemię. Spuścił głowę rumieniąc się mocno, jednak nagle poczuł woń perfum Parka i jego ciepłe dłonie na swojej twarzy.
- Dziękuję - pocałował go namiętnie, odrzucając pluszaka na karton, by wziąć Baekhyuna na swoje ręce. Spojrzał mu głęboko w oczy i zakręcił się. - Zaczynamy wspólne życie, co?
- Nie gadaj tylko całuj, palancie - mruknął Byun, przewracając oczami, na co Park się zaśmiał i musnął jego usta.
- Później, teraz jest coś do roboty..
- Huh?
- No przecież żartuję! Chodź tu, malinko - zaśmiał się Yeol, po czym przeniósł się z Baekhyunem do sypialni, zamykając drzwi za sobą. - To jak? Chyba jednak jest... robota - zagryzł wargę, po czym przylgnął do Byuna całym ciałem, zaczynając zrzucać z niego wszystkie ubrania.

_________________________________________________________________
A więc... tadadadada! Wróciłam! (★^O^★)
Naprawdę długo zajęło mi pisanie tego, gdyż moja kochana W. sobie wspaniale postanowiła urządzić urlop bez mojej zgody (╥_╥) 
Ale wreszcie wróciła i mam nadzieję, że przez wakacje będzie nam się z W. dobrze pracowało! <3 
trzymajcie kciuki aby fanfici wychodziły spod mojej rączki (〜 ̄▽ ̄)〜
udanych wakacji (●´∀`●)

11 kwietnia 2014

I'm addicted to you

Chanyeol spojrzał pożądliwym wzrokiem na Baekhyuna, który właśnie kręcił tyłkiem idąc po schodach do jego i Suho pokoju. Zagryzł wargę i po chwili rzucił się na niego, nie mogąc wytrzymać. Pchnął go na ścianę, wpijając się w jego pełne miękkie usta, jednocześnie wsuwając mu nogę między uda.
Chanyeol był zakochany po uszy w Baekhyunie. Pragnął go całym sobą, w każdy sposób; szatyn był po prostu kimś, kto pobudzał zmysły. Byun był seksowny i uroczy zarazem, jego głos sprawiał ciarki na ciele Parka, a także silne podniecenie. Ale raper nie zwracał uwagi na to, że słuchając Baekhyunq robi się twardy, a spodnie stają się strasznie ciasne. Erupcja była na włosku.
- Ch-Chanyeol... - westchnął w jego usta szatyn, zaciskając dłonie na jego koszulce.
- Nie mogę. Muszę - jego słowa nie były składane; jego umysł był zaćmiony.
Baekhyun uległ i grzecznie poszedł za Chanyeolem do jego sypialni. Rzucili się na łóżko.
Ubrania latały wszędzie, jęki wypełniły całe pomieszczenie mieszając się z odgłosami uderzanych o siebie spoconych ciał. Nic ich nie obchodziło w tej chwili.
- Ch-Chanyeol... Ja zaraz... Nie wytrzymam...! - pisnął mniejszy, wijąc się pod wpływem silnych uderzeń bioder młodszego. Wbijał paznokcie w nieskazitelnie gładką skórę na jego plecach dając upust emocjom.
- Jeszcze chwilka - wysapał Chanyeol. I miał rację; ledwie kilka ruchów jego bioder a oboje wytrysnęli i osiągnęli upragniony orgazm.
- Kiedyś przesadzisz.. - powiedział z cichym wystchnieniem starszy. Chanyeol machnął tylko ręką, wychodząc z niego, by zasnąć. Tyle razy odmawiał sobie ulżenia, że gdy nastąpił wreszcie najbardziej oczekiwany orgazm opadł z sił. Baekhyun czasem nie rozumiał swojego chłopaka.
- Jesteś seksoholikiem, Chanyeol - powiedział któregoś razu Baekhyun.
- Ale lubisz to - Park miał rację; Byun nigdy nie narzekał na ilość seksu ani na przyjemność jaką z tego miał.
- Kiedyś przedawkujesz. To jest twój narkotyk Channie... - szepnął starszy patrząc smutno na chłopaka.
- Seks? Przedawkować? - Zaśmiał się raper.
- Nie... Miłość jest twoim narkotykiem. Seks to tylko dodatek, wiesz o tym.
- Baekkie... Ty jesteś jak narkotyk... Uzależniłem się - powiedział Chanyeol. Znów miał ochotę.
- Nie, Chanyeol, błagam... Nie teraz... - jęknął Baekhyun.
Nie było dnia kiedy Chanyeol nie kochał się z Baekhyunem. Wszystko przestało go obchodzić.
Ale Baekhyun widział korzyść w tym wszystkim. Głos Chanyeola naturalnie był niski ale teraz... jeszcze niższy... bardziej uwodzicielski...  Baekhyun też był uzależniony. Kochał ten zajebiście niski głos. Nie umiał się uwolnić.
Wpadli obaj. Tkwili w tej miłości, w tym pożądaniu, w tym uzależnieniu razem. Nawet gdy rozdzielono ich od mieszkania w.jednym pokoju, nawet jeśli próbowano wysłać ich na jakiś odwyk nic nie dawało rady.
Chanyeol powiedział kiedyś, że nie umie żyć bez Baekhyuna i czuje, że jeśli nie ma go obok to wariuje w negatywnym sensie.
Tak jak tego dnia.
Baekhyun został sam z Chanyeolem w domu na kilkanaście godzin. Cała reszta miała ich po prostu dość, więc dali im czas dla samych siebie. Oczywiście, wiadomo było co będą robić, więc kiedy Junmyeon zajrzał do pokoju Chanyeola i zastał nagich Baekhyuna i rapera, westchnął z ulgą w głosie. Już było po wszystkim, przez kilka dni będzie spokój.
Jednak im dłużej to wszystko trwało, tym ciężej było przerwać. Chanyeol potrafił zwabić Baekhyuna do garderoby czy toalety SM tylko po to, by trochę sobie ulżyć.
Ich pocałunki były długie, namiętne, pełne pasji i pożądania, niezależnie od sytuacji. Już nie umieli się powstrzymać. Robili to przy fanach, przy innych, w trakcie treningu czy spotkania z rodzinami.
Czasami nikt nie potrafił zrozumieć, dlaczego to wszystko wybuchło między nimi, dlaczego nie umieją się powstrzymać.
Ale co to obchodziło Chanyeola i Baekhyuna, kiedy właśnie zajmowali się sobą?

9 lutego 2014

PSPSS ROZDZIAŁ 6


Baekhyun otworzył gwałtownie oczy i odwrócił się przodem do młodszego, który patrzył na niego błyszczącymi oczami.
- C-Co?- Spytał nie dowierzając.
- To... Ja po prostu chciałbym być z tobą, Baekkie... - szepnął cicho Chanyeol i spojrzał w oczy starszego, który rzucił mu się na szyję i wpił w jego wargi z namiętnym pocałunkiem.
- Ty mały głupcze! No oczywiście, że chcę! - Park przyciągnął go mocniej idąc powoli do przodu, wpadając po chwili do morza.
Byun wrzasnął bo woda była cholernie zimna i prawie spowodowała u niego szok termiczny, jednak ciepłe ciało Chanyeola powodowało, że do tego nie doszło. Jednak wkurzył się trochę, więc zaczął chlapać Parka krzycząc, że jest wariatem.
Chanyeol w odwecie podtapiał blondyna, uśmiechając się szeroko do niego, gdy ten nagle rzucił się mu na szyję, zmuszając go do wyjścia na brzeg z lodowatej wody.
- Zaniesiesz mnie do domku, ogrzejesz, zabierzesz na randkę, a potem ewentualnie ci wybaczę za to, co zrobiłeś -powiedział Baekhyun poważnym tonem głosu, patrząc groźnie na młodszego, który kiwnął głową i wykonał pierwszy rozkaz. Zaniósł starszego do domku i położył na łóżku, zaczynając myśleć jak go rozgrzać, przy czym wpadł na pewien pomysł. Pochylił się i wpił w miękkie usta Baekhyuna namiętnie, poprawiając go do siadu, rozchylając jego uda na boki.
- Mam cię rozgrzać... A mogę też ci sprawić przyjemność...? - Szepnął cicho w jego wargi, jeżdżąc dłonią po jego udzie coraz bliżej krocza.
- Cha-Chanyeol... - Baekhyun wziął głęboki oddech. - J-Ja... Ale potem będziemy się kochać?
- Wieczorem. Po randce.
Byun kiwnął głową, patrząc jak Chanyeol klęka między jego udami, zsuwając po chwili jego mokre spodenki.
Chanyeol przybliżył swą twarz do krocza Baekhyuna, delikatnie całując namiętnie jego penisa przez materiał bokserek, czując jak zaczyna twardnieć.
Uśmiechnął się zadziornie i zassał się na główce, wciąż ukrytej pod bokserkami, otwartymi oczami widząc, jak po ciele starszego przebiega dreszcz. Po chwili oderwał się od jego penisa i przejechał językiem wokół pępka, uśmiechając się jeszcze zadziorniej niż wcześniej.
Baekhyun jęknął nagle pod wpływem dreszczy, które spowodował Chanyeol.
- Ch-Chanyeol... Nie... Nie chcę...
- A cieplej ci już? -uśmiechnął się Park.
- Tak.. Tak.. Dużo cieplej... A teraz mnie pocałuj głupku! - zaśmiał się Baekhyun. 
Chanyeol kiwnął głową i pocałował go namiętnie, przewracając starszego na plecy, siadając na jego biodrach, jednak uważał by go nie zgnieść.
- Chanyeol - szepnął Baekhyun wsuwając mu dłonie na plecy, by przyciągnąć go jeszcze bliżej. Zacisnął dłonie na jego mokrej koszulce zamykając swoje oczy. Nagle pisnął z bólu.
- Baekhyun? -szepnął speszony Chanyeol zrywając się nagle z ciała starszego. Usiadł obok patrząc na niego.
- B-Bo-Boli...
- Baekhyun, co cię boli? - Spytał wyraźnie zdenerwowany. Baekhyun tylko zmrużył oczy i krzyknął głucho, zaciskając dłoń na koszulce młodszego.
Chanyeol był naprawdę przerażony. Drżącą ręką wyciągnął telefon, patrząc na Baekhyuna ze łzami.
- Baekkie... Co się dzieje... -Już nie hamował łez, po prostu płynęły.
Szybko wyjaśnił przez telefon co się dzieje, po czym poczekał aż karetka przyjedzie. Ciągle trzymał mocno Baekhyuna, bo ten zaczął tracić przytomność.
- Baekhyun -szepnął i pocałował go.- Baekhyun... Będzie dobrze... Jestem tu... Nie zasypiaj... -szeptał, aż w końcu lekarze go zabrali. Powiedział szybko, że przyjedzie jak tylko się spakuje.
Gdy karetka odjechała, Chanyeol usiadł na łóżku i zakrył twarz dłońmi.
- Baekhyun... - Szepnął do siebie i znów zaczął płakać. To miał być przecież najlepszy wyjazd, takie wakacje. Tylko we dwoje.
Krzyknął i pociągnął swoje włosy mocno, po czym wstał nagle i zaczął ich pakować. Kiedy wreszcie, po wielkim trudzie, skończył, zamknął domek, wymeldował ich u właściciela, po czym pojechał do szpitala, w którym był Baekhyun. Dowiedział się, że musi długo poczekać, bo zabrano starszego na badania, ale pozwolono mu poczekać na korytarzu. Westchnął i usiadł, jednak nie mógł siedzieć w miejscu i zaczął chodzić w kółko, zastanawiając się nad całą sytuacją. Obwiniał siebie, bo mógł go przecież nie wrzucać do tej zimnej wody, mógł uważać bardziej.
Po godzinie Baekhyun został zawieziony do swojej sali, pozwalając jednocześnie wejść tam Chanyeolowi.
- Baekkie -szepnął i złapał blondyna za rękę. Sytuacja się powtarza.
- Channie... - Szepnął z trudem starszy. Złapał mocniej młodszego za rękę i spojrzał mu w oczy.
- Będzie dobrze... Będę tutaj...
- Nie będzie dobrze, Channie -powiedział poważnie Byun. Park przełknął ślinę a łzy napłynęły mu do oczu.- Channie... Ja umieram... Kilka miesięcy... Nie chciałem cię martwić... Ale... Ja to wiem od dawna.. Wiem, że niedługo umrę...
- Baekhyun... Nie mów tak... Uda się... Przeżyjesz... - Chanyeol naprawdę chciał by tak było, choć nie było to takie proste.
- Ja potrzebuję dawcy, Chanyeol. Kogoś, kogo serce przyjmie się u mnie, rozumiesz? - Baekhyun odwrócił głowę i zaczął cicho płakać. Miał nad sobą wyrok śmierci.
- Baekkie...
- Chanyeol, naprawdę chciałbym dać ci... szczęście...
- Dajesz mi je... - Powiedział Chanyeol.
- Ale.. Ja umrę...
- Baekhyun, mamy jeszcze kilka miesięcy według lekarzy, ale ja wiem... Wiem że to będzie dłużej -szepnął wyższy ciągle mocno trzymając chłopaka za rękę. - Weźmy ślub, Baekhyun. Weźmy ślub i... I razem damy sobie radę...
- Czy ty... Czy ty mi się oświadczasz..?
- Ja... - Chanyeol był zmieszany. Zarumienił się lekko i spojrzał na blondyna który uśmiechnął się.
- Czy powinienem za ciebie wyjść, Channie? - Zamyślił się Baekhyun. - Chyba nie mam wyjścia, głupku ty jeden! A gdzie pierścionek? Gdzie kwiaty? Gdzie romantyczna sytuacja? - Zaśmiał się gdy wyliczał.
- Będą, Baekhyun. Obiecuję - uśmiechnął się czule młodszy patrząc na starszego z radością.
- Wiesz Channie? -Chłopak spojrzał na niego pytająco.- Park Baekhyun brzmi naprawdę dobrze... - Byun uśmiechnął się po chwili przyciągając Chanyeola do siebie, by pocałować go namiętnie.

A/N: wybaczcie takie krótkie :c

11 stycznia 2014

PSPSS ROZDZIAŁ 5

Chanyeol westchnął cicho w usta Baekhyuna ściągając jego koszulkę, która po chwili znalazła się na podłodze.
"Już jesteś rozpalony!" Pisnął z uśmiechem i musnął czerwony policzek starszego.
"Chanyeol.. Jestem bardziej niż gotowy. Bierz mnie tu i teraz. Szybko. Moje ciało zaraz eksploduje" wyszeptał zmysłowo Baekhyun do ucha ciemnowłosego, sunąc swoimi delikatnymi dłońmi po jego nagim lekko umięśnionym brzuchu.
Chanyeol uśmiechnął się zadziornie i ułożył się wygodnie.
"Wiesz.. Mam ciekawy pomysł. Wczoraj kochaliśmy się tak, że to ja leżałem... Co powiesz, bym to dzisiaj ja był na górze?" Szepnął zmysłowo Baekhyun patrząc w oczy młodszego, uważnie śledząc jego mimikę twarzy.
"Masz zamiar.. Byś to ty..?"
"Nie! Znaczy.. Ty leżysz, a ja cię ujeżdżam!" Zawołał wesoło Baekhyun i usiadł na biodrach Chanyeola. Chłopak kiwnął głową.
Baekhyun zdjął swoje bokserki, oraz te młodszego, po czym rozchylił swoje nogi i patrząc Chanyeolowi w oczy, wsadził jeden palec w swój tyłek. Przymknął oczy, zaczynając nim ruszać, sięgając nim jednocześnie coraz dalej. Jęknął cicho, dokładając drugi palec, a po chwili również i trzeci. Ruszał nimi szybko, głęboko je wsadzając. Chanyeol oblizał usta gdy starszy jęknął jego imię.
Niespełna kilka minut później, Baekhyun usiadł ponownie na biodrach młodszego.
"Jesteś już taki twardy, Yeollie..." wyszeptał Baekhyun z błogim uśmiechem, ruszając biodrami tak, że penis Chanyeola znajdował się między jego pośladkami.
Wreszcie zaczął się na niego opuszczać. Serce biło Chanyeolowi strasznie szybko, a jego warga była ciągle zagryzana. Spojrzał mu w oczy, gdy Baekhyun już całkowicie opuścił się na niego, a jego penis był cały we wnętrzu starszego.
Jęknął cicho odrzucając głowę do tyłu, a jego język przejechał po lini jego dolnej wargi.
Nic nie musiał robić, Baekhyun sam ruszał biodrami, przez co raz w niego wchodził a raz nie. Czuł każdy mięsień tyłka starszego na swoim przyrodzeniu, co podniecało go tylko bardziej i bardziej.
Wreszcie nie wytrzymał; wsunął swoje dłonie na jego biodra i sam zaczął poruszać swoimi, a ich ruchy były zsynchronizowane. Dopełniali się, byli jednością, ich oddechy, jęki, krzyki- wszystko było równe i idealnie dopasowane; można by nawet rzec, że było jak w bajce.
Cały stosunek trwał kilka godzin, w różnych pozycjach, wielu orgazmach i chociaż nie chcieli kończyć tego wszystkiego, ich ciała były wycieńczone.
"Ch-Channie... To był najlepszy seks... Lepszy niż ten wczoraj... Jak.. Jak ty to.. robisz..." wyszeptał Baekhyun czując jak kropelka potu spływa po jego mokrym rozgrzanym ciele na łóżko.
"Nie.. Nie wiem.. Ale to było... o boże... cudowne..."
Chanyeol spojrzał starszemu w oczy.
"Kocham cię" powiedział i przejechał wierzchem dłoni po jego  ciepłym policzku.
"Channie... A ja.. Ciebie.. Nie kocham!" Zaśmiał się blondyn i zszedł z ciała wyższego, po czym zaczął uciekać. Oczywiście, że go kochał, znaczy jeszcze nie do końca, ale czuł, że to może być to. Chciał tej miłości.
Poczuł jak silne dłonie oplatają go w pasie i unoszą do góry.
"Channie!"
"Kocham cię, Baekkie." Szepnął chłopak przytulając Baekhyuna.
"A ja ciebie."
Chanyeol spojrzał na niego uśmiechając się czule i pocałował go namiętnie.
Czuł jeszcze szybsze bicie serca.
"Znaczy.. Tak myślę!"
"Wystarczy mi że jesteś tu teraz ze mną..."
*
Minęło kolejne kilka dni. Chanyeol i Baekhyun postanowili wyjechać na kilka dni za miasto, nad morze. Wynajęli domek blisko plaży, bo jak się okazało, obaj uwielbiają wschody słońca, więc chcieli na nie patrzeć każdego dnia, nie musząc specjalnie iść gdzieś daleko, czy nawet wychodzić z domku.
Chanyeol miał pewne plany na ten wyjazd, chciał zapytać starszego, czy chcą być oficjalnie razem, czy jeszcze z tym czekać.
Podczas drugiego dnia wyjazdu, Chanyeol wstał wcześnie rano i wziął starszego na plażę, bo ten od poprzedniego dnia marudził o wschodzącym słońcu i żeby go obudzić. Musiał nieść Baekhyuna, bo ten miał ciągłą ochotę spać, ale dopiero gdy postawił bose stopy na zimnym piasku, obudził się i ponownie znalazł się w ramionach młodszego, piszcząc z zimna.
Chanyeol zaśmiał się cicho. Przytulił Baekhyuna od tyłu, obejmując go w talii, oparł podbródek o jego głowę i patrzył na wschód.
"Powiedz życzenie" poprosił Baekhyuna.
"Hm... Chcę przezwyciężyć strach przed samym sobą" oznajmił Byun zamykając oczy.
"A ja.. Chcę być z tobą."

1 stycznia 2014

I fall in love with you.

Poranek był rześki, bezchmurne niebo i wschodzące słońce zza lasu kusiły, by zrobić dzisiaj coś szalonego, niezwykłego. Wstał więc z łóżka nie budząc przy tym śpiącej obok ukochanej osoby, na paluszkach przemierzył cały pokój o ścianach w kolorze beżowym, wypełnionym pamiątkowymi zdjęciami z ich wspólnego życia oraz zapachem ich samych. Udał się do niebieskiej łazienki na przeciw sypialni, wziął szybki prysznic by odświeżyć się po upojnej nocy, założyć na siebie czystą białą koszulę i jasne jeansy na białe bokserki marki Calvina Kleina. Przeczesał włosy czarnym grzebieniem, umył zęby swoją czerwoną szczoteczką, opłukał swoją twarz i uśmiechnął się jak codzień do swojego odbicia w wielkim lustrze. Otworzył drzwi, po chwili znikając w korytarzu, by wrócić do sypialni obudzić najwspanialszą osobę, leżącą właśnie w jego łóżku pod jasną pościelą.
- Kochanie -wyszeptał do ucha, muskając je delikatnie swymi miękkimi wargami.
- Jeszcze 5 minut, Channie -odezwał się zwinięty w kokon ukochany.
- Nie mogę ci odmówić -oznajmił z czułym uśmiechem Chanyeol, czekając, aż jego maleństwo otworzy swoje cudowne brązowe oczy i spojrzy na niego.
Gdy jego oczy napotkały wzrok ukochanego, kucnął przy nim, by musnąć jego słodkie niczym cukierek usta. Uśmiechnął się na widok uroczych rumieńców na jego twarzy. Wyciągnął dłonie by wziąć go na ręce, z czego on chętnie skorzystał.
- Channie, co dziś robimy? -zapytał miękkim głosem Maleństwo.
- Chciałem pójść na polanę na piknik.. Ale równie dobrze, możemy siedzieć dziś w domu i palić w kominku, świętując 700 dni naszego związku -oznajmił Chanyeol.
- To brzmi wspaniale! Możemy iść najpierw na piknik, a potem będziemy świętować! -zapiszczał ukochany.
Chanyeol zaniósł go do łazienki, zostawił, by się wyszykował, a sam poszedł do kuchni, która była na parterze ich małego domku, po lewej stronie od drzwi frontowych. Zaczął robić śniadanie dla nich, smażąc naleśniki, jednocześnie wstawiając ich ulubioną herbatę o smaku owoców leśnych. Nucił przy tym ich piosenkę, którą sami napisali na początku ich związku.
- Baekkie -wyszeptał miękko, gdy ukochany pojawił się w kuchni tuż za nim, przytulając się do jego pleców.
- Channie.. Odpuśćmy sobie piknik i bądźmy cały dzień w domu..
- Czemu nie? -uśmiechnął się.- Możemy na przykład układać te puzzle, które Luhan przysłał z Chin z okazji naszego pierwszego roku razem.
- Nie widziałem ich jeszcze i jeszcze chętniej z tego skorzystam -wyszeptał wprost do ucha Chanyeola Baekhyun, po czym musnął krótko jego miękki policzek.
- Kocham cię -powiedział Chanyeol i podał śniadanie na dębowy stół.
~*.
Usiadł przy kominku, owinięty ramionami Chanyeola, uśmiechając się szeroko. Ogień przyjemnie ogrzewał i jednocześnie oświetlał ich ciała, będąc jedynym źródłem światła o tej porze. Nie było to jednak przypadkiem, ponieważ oboje chcieli nadać temu wieczorowi szczególny nastrój.
Baekhyun przez dłuższy czas przyglądał się ustom Chanyeola, nim dotknął dolnej wargi opuszkami palców, uśmiechając się delikatnie, bo Chanyeol spojrzał na niego swymi wielkimi hipnotyzującymi oczami.
- Chcesz? -zapytał niepewnie, choć odpowiedź była zbyt prosta, by jej oczekiwać. Objął dłońmi twarz Baekhyuna i przymykając oczy, wpił się w jego usta z namiętnym, jednakże delikatnym i czułym pocałunkiem. Nie lubił robić tego na siłę, nie chciał straszyć Baekhyuna swoją natarczywością. Zaskoczył się, gdy to Baekhyun przejął inicjatywę. Przewrócił pod siebie Chanyeola napierając na jego silne ciało całym swoim ciężarem, przylgnął do niego, nie chroniąc przed tym ani centymetra swojego drobnego ciała. Ich usta szybko odnalazły do siebie powrotną drogę, a dłonie splecione teraz w mocnym uścisku nie chciały zostać w żaden sposób rozdzielone.
Działali na siebie jak magnesy, odkąd tylko pierwszy raz ich spojrzenia się spotkały, czuli tak zwane "motylki" na samo wspomnienie o sobie.
Chanyeol jako pierwszy poczuł brak tchu. Oderwał się niechętnie od pociągających ust Baekhyuna, leniwie otwierając swoje oczy.
- Zakochałem się w tobie, Baekhyun -oznajmił szeptem.
- Powtarzasz mi to codziennie -powiedział Baekhyun i usiadł na jego biodrach.- Ale to najpiękniejsze słowa, więc powtarzaj mi je codziennie aż tdo śmierci.
- Kocham cię -szepnął Chanyeol i podniósł się na łokciach.
- Kocham... Cię... -wyszeptał w wargi Chanyeola Baekhyun, ponownie zaczynając namiętny pocałunek.

20 grudnia 2013

PSPSS ROZDZIAŁ 4

"Czego mi nie powiesz?" Spytał nagle Baekhyun, na co Chanyeol podskoczył automatycznie ze strachu. Złapał się za koszulkę, w miejscu gdzie biło jego serce, wypuszczając z drugiej dłoni papierosa. 
"P-Przestraszyłeś mnie!" Pisnął cicho. Baekhyun stanął na palcach i musnął brzoskwiniowe usta rudzielca uspokajająco. 
"Przepraszam! Po prostu... Mówiłeś coś i myślałem, że to miało być do mnie, ale ty coś ukrywasz! Co to jest?" Powiedział szybko Baekhyun wciągając wyższego do salonu, gdzie usiedli na kanapie.
 "Bo ja.. Nie wiem jak ci to wytłumaczyć tak dość logicznie... To wszystko jest pokręcone" westchnął Chanyeol i spojrzał na Baekhyuna którego mina wyrażała czystą ciekawość. Rudzielec westchnął ponownie i spojrzał w oczy starszego. 
"Parę lat temu, jakieś 3, kiedy kończyłem szkołę wydawało mi się, że mogę wszystko. Ale byłem głupi, szukając przyjemności w barach, gdzie spotkałem Kaia. Kai jest młodszy od nas o dwa lata, jednak coś mnie w nim zaintrygowało. Poszedłem za nim do jego mieszkania. Zgwałcił mnie. I zaproponował układ: jeśli będę grzeczny i nikomu nie powiem, on pokaże mi coś więcej. Bałem się, więc szybko się zgodziłem..." Baekhyun zaniemówił. 
"T-To dlatego bałeś się, że mnie zgwałciłeś.." szepnął, a Yeol kiwnął głową.
"Nie chciałem zrobić tego samego tobie co on mi wtedy.."
"Ale.. co było potem?" Szepnął trochę niecierpliwie Baekhyun. 
"Mieszkałem u niego kilka miesięcy, nie wychodziłem na zewnątrz ani razu. Kai kradł, podpalał, handlował narkotykami i skradzionymi rzeczami. Aż w końcu się przemogłem. W końcu byłem starszy od niego. Kiedy znów wrócił z łupem, mnie nie było, za to na niego czekali policjanci. Kai teraz siedzi w więzieniu i nie prędko wyjdzie." Powiedział ostatnie zdanie z uśmiechem. Baekhyun spojrzał na niego i rzucił mu się na szyję. 
"Przepraszam! Naprawdę nie wiedziałem!" Pisnął płaczliwie wtulając swoje drobne ciało wyższego. "Dlaczego wcześniej mi nie powiedziałeś!"
 "Bałem się! Ale.. Już się nie boję. Kai i tak siedzi w więzieniu" odpowiedział cicho i złapał się mocno koszulki blondyna. 
"Channie..." szepnął Byun, na co Chanyeol spojrzał na niego z lekkim zdumieniem, ale zadowolony. 
"Bo... Masz takie długie włosy... Może pójdziemy coś z tym zrobić? Znaczy... Podobasz mi się w tych! Ale chciałbym by były trochę krótsze... Bo... Ja..." Baekhyun zaczął się jąkać i spojrzał smutno na Chanyeola. 
"Ale ja chętnie pójdę je ściąć! Już dawno miałem to zrobić" zaśmiał się rudzielec. 
Pół godziny później stali ubrani i gotowi do wyjścia. Baekhyun pewnie złapał dłoń wyższego i poszedł razem z nim do fryzjera. Weszli do budynku, rudzielec usiadł w fotelu, gdzie zajęła się nim fryzjerka, a blondyn w tym czasie obserwował go. Znali się tak krótko, a on zaczął czuć coś do młodszego. Jego serce dziwnie reagowało na bliskość chłopaka, dostawał dreszczy, a jego myśli kończyły się zawsze myślą o Chanyeolu. Westchnął cicho i uśmiechnął się, jednak po chwili na jego twarzy pojawiło się zdumienie. Chanyeol miał bardzo krótkie czarne.włosy. 
"Yeollie!" Zawołał i zakrył usta dłonią.
 "Trochę krótsze niż myślałem, ale... podoba mi się!" Powiedział z uśmiechem wyższy i zapłacił za usługę, po czym wyciągnął starszego na zewnątrz.
"Wyglądasz jeszcze przystojniej niż wcześniej!" Zawołał z radością blondyn i wszedł młodszemu na plecy. "Zaniesiesz mnie?" Spytał dziecięcym głosikiem, więc Chanyeol kiwnął głową zgadzając się na tą propozycję. 
"Jesteś za uroczy! Wykorzystujesz swój dziecięcy urok na mnie!" Zaśmiał się Yeol. 
"A ty na mnie wywołujesz presję, która mnie cholernie pociąga!" Zawołał Baekhyun. Chanyeol zatrzymał swoje długie nogi i przełknął ślinę. Do blondyna dopiero po chwili dotarł sens jego własnych słów. 
"J-Ja... Znaczy... No bo... Channie... Bo... Możemy porozmawiać o tym później?" Westchnął cicho i błagalnie Baekhyun. 
"N-No dobrze." 
Przez całą drogę z powrotem milczeli, a blondyn układał sobie w głowie wyjaśnienie, które miał przedstawić ciemnowłosemu. Dotarli do domu wyjątkowo szybko. Weszli do środka i zdjęli niepotrzebne ubrania z siebie, kierując swoje kroki do salonu. Baekhyun westchnął. Serce biło mu jak szalone. 
"Chanyeol... Bo widzisz... Przez te kilka dni, które spędziłem z tobą uświadomiły mi, że zaczynam coś czuć... Czuć coś, czego nigdy wcześniej nie czułem. Przy tobie czuję się po prostu szczęśliwy, mimo krótkiego okresu znajomości. Cholernie mi się podobasz i.. Myślisz że jestem w stanie... Odwzajemnić twoje uczucia?" Te słowa podziałały jak iskra. Chanyeol nachylił się do niego i wpił w jego wargi,obejmując jego twarz dłońmi. 
"Co czujesz teraz? Dokładnie" powiedział patrząc starszemu w oczy. 
"Czuję jak szybko mi bije serce. Czuję, że chcę więcej. Myślę teraz tylko o tobie. Wariuję!" Powiedział szybko blondyn i przewrócił młodszego na plecy, atakując jego usta swoimi. Wsunął mu dłoń pod koszulkę badając delikatnymi palcami lekko umięśniony brzuch ciemnowłosego. 
"Sprawiasz że wariuję... Że moje ciało cię pragnie... Yeollie..." wyszeptał zmysłowo do jego ucha i usiadł na jego biodrach. 
"Chcesz powtórzyć nasz seks z wczoraj? Tym razem na trzeźwo...?" Chanyeol zaniemówił. Co ten człowiek z nim robi? 
"B-Baekkie... J-Ja... Znów mnie wykorzystujesz!" Zaśmiał się. 
"Ale tak. Chcę. Bardzo. Jestem bardziej niż gotowy" wyszeptał do ucha blondyna i przejechał językiem po jego policzku, przez szyję, na której zrobił malinkę aż do grydki na środku szyi. 
"Pragnę cię, Channie..."




A/N: No nareszcie jest! Napisałam! Boże. Dlaczego. Co ja robię. Nie. Drugi seks w tym fanficu. Wae? ;-;
Halo... ;-;



http://miracles-in-our-life-hunhan-love.blogspot.com/
Mam nadzieję że ta historia wam się spodoba :3

5 sierpnia 2013

PSPSS ROZDZIAŁ 3

Chanyeol obudził się z wielkim bólem głowy.  Nie pamiętał niczego co robił poprzedniej nocy ani jak trafił do łóżka ani tego z jakiego powodu ten anielski człowiek imieniem Baekhyun leży nagi obok niego.
Chanyeol rozejrzał się po pokoju i gdy zobaczył swoje i Baekhyuna ubrania porozrzucane po całym pokoju przełknął głośno ślinę, opadł bezsilnie na łóżko i uderzył się w twarz.
"Baekhyun, nie mów mi że cię zgwałciłem" powiedział sam do siebie. "Błagam nie mów że to zrobiliśmy."
"Chanyeol, dobrze się czujesz?" zapytał śpiącym głosem Baekhyun otwierając leniwie oczy.
"J-ja... Baekhyun powiedz, że cię nie zgwałciłem, powiedz że po prostu było ci za zimno i przeszedłeś do mnie a tu było ci za gorąco więc się rozebrałeś" Chanyeol wydawał się być nerwowy i zrozpaczony. Nie chciał krzywdzić Baekhyuna w chwilach swojego własnego załamania.
"Nie zgwałciłeś mnie" odpowiedział Baekhyun przyczołgując się do ciała rudzielca i przytulając się do niego.
"Sam ci się oddałem" słowa Byuna zmroziły Parka. Ponownie przełknął ślinę patrząc na uśmiechniętą i zarumienioną twarz Baekhyuna szeroko otwartymi oczami.
"Co ja najlepszego zrobiłem" Chanyeol miał wyrzuty sumienia. Skrzywdził Baeka, skrzywdził kogoś kogo kochał.
"Baekhyun, ja cię przepraszam. Nie wiem co się działo w nocy, nie wiem co mnie poniosło,  ale Baekhyun błagam,  wybacz mi. J-ja tego naprawdę nie chciałem..."
"Chanyeol cholera jasna, mówię że sam ci się oddałem.  Było cudownie, naprawdę,  najlepszy seks w moim życiu,  więc skończ pierdolić głupoty i pocałuj mnie wreszcie" Baekhyun powiedział to na jednym wdechu. Nie znosił gdy ktoś miał poczucie winy przez niego.
Chanyeol załapał słowa blondyna dopiero po chwili. Wahał się czy może to zrobić, czy powinien to robić.
Niepewnie nachylił się delikatnie nad twarzą Baekhyuna nim wreszcie zetknął ich wargi razem.
Jednak oderwał się po chwili czując jak ból rozsadza mu czaszkę od środka.
Zsunął się więc z łóżka zostawiając w nim Baekhyuna z miną smutnego psa i udał się do kuchni. Otworzył szafkę i wyciągnął z niej opakowanie tabletek. Odwrócił się by wziąć szklankę i nalać sobie wody i wystraszył się. Tabletki wypadły mu z rąk, z ust wydobył się krzyk a serce prawie wyskoczyło mu z piersi. Chwycił się kurczowo stołu jakby był on ostatnią deską ratunku.
"Baekhyun,  matko boska, wystraszyłeś mnie" jęknął cicho. Baekhyun schylił się i podniósł opakowanie z kafelek i podał je Chanyeolowi. Ten wziął pudełko przypadkowo muskając jego delikatną dłoń opuszkami palców.  Zarumienił się i żeby odwrócić od tego uwagę sięgnął po szklankę i nalał do niej odrobinę wody.
Wyciągnął jedną tabletkę i szybko ją połknął czując spojrzenie Baekhyuna na sobie.
"Chanyeol, wszystko w porządku? Zachowujesz się jakoś dziwnie" powiedział blondyn podchodząc bliżej rudzielca i łapiąc go za rękę. "Channie, proszę, powiedz mi co jest nie tak" Park przełknął ślinę.
"J-Ja nie chciałem tego Baekkie, nie chciałem cię skrzywdzić,  nie chciałem cię tam zostawić... J-ja przepraszam. Miałem ci pomóc, wspierać cię a zawaliłem zostawiając cię tam samego..." Chanyeol czuł że łzy napływają mu do oczu.
"Chanyeol do cholery, przestań pierdolić głupoty! Sam ci się oddałem w nocy, a za to w szpitalu nie mam ci za złe! Zrozum wreszcie że cię kocham i cię rozumiem, że byłeś w szoku!" Baekhyun przybliżył się do wyższego chłopaka i wpił się w jego usta pewnie. Dopiero gdy Chanyeol w szoku oddał pocałunek Byun zrozumiał że przypadkowo wyznał uczucia Chanyeolowi.
"Ja... Um... No, ten tego..." blondyn zaczął się jąkać na co rudzielec uśmiechnął się i przejechał dłonią po jego policzku.
"Baekkie, ja naprawdę doceniam twoje starania żebym przestał czuć się winny ale wiesz, to nic nie da."
"Chanyeol kurwa, czy ty nie zrozumiałeś tego co powiedziałem? Kocham cię głupolu jeden! Sam ci się oddałem w nocy! Sam! Słyszysz? Było mi mega dobrze, jesteś najlepszy, naprawdę,  nigdy nie miałem takie orgazmu więc skończ pierdolić i zrób mi śniadanie bo jestem głodny" Baekhyun westchnął, usiadł na krześle w kuchni i przypatrywał się reakcji wyższego.
"Baekhyun-ah, ja..." zaczął rudzielec ale nie skończył bo podszedł do lodówki i zaczął wyciągać z niej składniki na śniadanie. Za bardzo nie wiedział co może zrobić, jednak wybrał najłatwiejsze do roboty, czyli jajecznicę.
Chanyeol rozbijał jajka powoli, jego ręce nadal się trzęsły, w głowie miał kilka myśli naraz.
Nagle poczuł dłonie Baekhyuna na swoich oraz jego twarz łopatce.
"Daj pomogę ci" mruknął Baekhyun przez co Chanyeol przez przypadek upuścił jajka na ziemię.
Czuł się zażenowany, jak mógł doprowadzić siebie do takiego stanu?
"Baekhyun, przepraszam, to mnie zaczyna przerastać" Park spuścił głowę po czym odszedł od starszego i wyszedł z kuchni udając się na balkon. Wyciągnął spod krzesła paczkę Malboro i zapalił jednego papierosa.
Wciągnął nikotynę do swoich płuc próbując się uspokoić.
"Nie powiem mu tego. Zwłaszcza teraz" powiedział sam do siebie wypuszczając dym na zewnątrz.



24 lipca 2013

Kiss me hyung~

"Hyung?" zapytał Chanyeol podchodząc do Baekhyuna od tyłu i od razu go przytulając.
"Pabo Channie!" wrzasnął Baekhyun uderzając chłopaka w głowę ze strachu.
"Baekhyunnie" jęknął Chanyeol łapiąc się za głowę.
"Ne pabo Channie?"
"Kiss me hyung~" szepnął Chanyeol patrząc wyczekująco na Baekhyuna. Ten uśmiechnął się pod nosem, stanął na palcach i pocałował Chanyeola prosto w jego usta. Serce Chanyeola zabiło szybko gdy wargi starszego dotknęły jego własnych. Jego policzki pokryły się czerwienią, ręce zaczęły mu się trząść.
"Channie?" szepnął Baekhyun odsuwając się od oniemiałego rapera.
"N-ne?" zająknął się Chanyeol.
"Saranghaeyo~" Baekhyun wtulił się w ciało młodszego obdarowując go delikatnym pocałunkiem.



22 lipca 2013

Mały uciekinier

"Baekhyunnie!" zawołał Chanyeol gdy Baekhyun wyszedł z domu bez żadnego uprzedzenia. Chanyeol zabrał parasolkę, ubrał buty i wybiegł za starszym. Nie zważał na to, że będzie cały mokry mimo trzymanej w dłoni parasolki. Chanyeol chciał tylko tego, by Baekhyun był suchy.
Wysoki chłopak stanął w miejscu i rozejrzał się za poszukiwanym Baekhyunem. Nie odszukawszy go wzrokiem, spuścił swój rudawy łeb wbijając oczy w mokry chodnik. Pozwolił by łzy zaczęły spływać bo jego ciepłych policzkach.
"Baekhyunnie!" zawołał, jednak wiedział, że to i tak nic nie da. Baekhyuna już nie ma tutaj. Przepadł. Uciekł. Zostawił Chanyeola samego. A jednak mimo to Chanyeol postanowił zawołać drugi raz.
"Baekhyunnie!" cisza przerwana tylko odgłosami kropel deszczu uderzanych o powierzchnię kamiennych płytek.
Nagle Chanyeol usłyszał pisk. Cichy, przytłumiony ale jednak to nadal był pisk. Obrócił się o 360 stopni wokół własnej osi by dowiedzieć się skąd pochodzi ten dźwięk. I znalazł.
Ile tylko miał sił w nogach pobiegł w to miejsce. Przedzierał się wokół drzew i krzewów by jak najszybciej dostać się do piszczącej osoby.
Gdy wreszcie znalazł to czego szukał nie wierzył własnym oczom. Stał gdzieś na środku polany w lesie na której nie było nic oprócz kucającej małej postaci w blond włosach. Chanyeol uśmiechnął się, otworzył parasolkę i od tak podszedł do płaczącej osoby.
"Baekhyunnie" szepnął i kucnął naprzeciw niego ustawiając parasol nad ich głowami. Baekhyun otworzył załzawione oczy, uśmiechnął się i rzucił z radością na Chanyeola.
"Channie! Boże Channie! Tak się bałem! " wołał Baekhyun nie zważając na to, że przygniatał ciało wyższego do mokrej trawy.
"Baekhyunnie?"
"Tak Channie?" ćwierknął Baekhyun robiąc eye-smiile wyszczerzając przy tym wszystkie swoje zęby.
"Dlaczego się boisz?" Baekhyun zrobił smutną minę tak nagle, że aż zaskoczył samego siebie.
"B-bo myślałem, że... Że mnie nie będziesz szukał po tym co ci powiedziałem" Chanyeol spojrzał na starszego chłopaka, otoczył go swoimi ramionami i uśmiechnął.
"Baekhyunnie" szepnął.
"Ne Channie?"
"Kocham cię ty mój mały uciekinierze" Chanyeol zmierzwił blondynowi włosy i musnął delikatnie jego usta.



21 lipca 2013

PSPSS ROZDZIAŁ 2


Chanyeol zamarł. Ręce mu się trzęsły, łzy zbierały się w oczach, dolna warga drżała. Czuł chłód.
Gula w gardle nie pozwoliła Chanyeolowi na jakiekolwiek słowo.
Miał w głowie mętlik.
"J-ja... Przepraszam Baekhyun-ah" wyszeptał ledwie słyszalnie. Łzy ściekały po policzkach, dłonie zaciśnięte na materiale jasnych spodni, nogi były jak z waty. Nie mógł, nie potrafił.
"Chanyeol?" zapytał nagle Baekhyun odwracając się ponownie w stronę wyższego. On także płakał.
"B-Baekhyunnie" wyszeptał Chanyeol nadal nie podnosząc wzroku z podłogi.
"P-przepraszam" i Chanyeol wybiegł z sali zostawiając w środku smutnego Baekhyuna samego. Biegł ile miał sił w nogach, nie zwracał uwagi na innych pacjentów, lekarzy czy odwiedzających, po prostu biegł. Zatrzymał się dopiero wtedy, kiedy świeże powietrze otuliło jego mokrą od płaczu twarz. Spojrzał w górę na okna do sal. W jednym z nich ujrzał blondyna wpatrującego się smutnym wzrokiem gdzieś za horyzont.
"Baekhyunnie... Przepraszam" szepnął niby do Baekhyuna, choć tak naprawdę do siebie. Lewą dłonią przetarł spływające łzy, prawą zacisnął w pięść. Nie wiedział kiedy zaczął przegryzać dolną wargę z której teraz leciała strużka krwi.
Syknął cicho, odwrócił się szybko i odszedł. Założył jeszcze kaptur na głowę by nikt nie zwracał na niego uwagi.
Szedł powoli, w głowie nadal miał słowa Baekhyuna "mam raka".
Przecież chciał mu pomóc a teraz uciekł. Teraz, kiedy Baekhyun najbardziej go potrzebował.
"Jestem idiotą" powiedział sam do siebie wchodząc do sklepu. Nigdy wcześniej nie palił ani nie kupował całej wódki dla siebie jednak dzisiaj zrobił wyjątek.
Speszył się gdy sprzedawczyni poprosiła go o dowód, przecież nie wygląda aż tak bardzo młodo.
Pokazał dokumenty, zapłacił i poszedł do domu.
~~~
Zapach papierosowego dymu roznosił się po pomieszczeniu niemal zastępując w ten sposób cały tlen. Butelki walały się dookoła, kilka była stłuczonych. Mało brakowało, a Chanyeol miałby rozciętą rękę z kawałkami szkła wewnątrz rany.
"Fuck!" wrzasnął kiedy chwiejnym krokiem omijał poduszki, swoje ciuchy czy kolejne butelki.
"Pierdolony Chanyeol... Pierdolony ja... Ha... Hahhahaha!" krzyczał na cały dom. Nie umiał się powstrzymać. Mimo iż spity, praktycznie nieprzytomny płakał. Płakał gorzkimi łzami. Nie mógł przeboleć tego, że zostawił Baekhyuna samego właśnie wtedy, gdy ten najbardziej go potrzebował.
Nagle usłyszał ciche, delikatne pukanie do drzwi. Przeskoczył przez fotel i przebiegł bardzo szybko i głośno dzielącą go odległość od drzwi wejściowych.
"Ch-chanyeol?" to był Baekhyun. Chanyeolowi zaczęło się wydawać, że śni, że ma halucynacje. I nadal by tak twierdził jego  zapijaczony mózg gdyby nie to, że Baekhyun go pocałował.
Chanyeol otworzył oczy szeroko, bardzo szeroko. Był zdziwiony, że Baekhyun go pocałował po tym, jak ten zostawił starszego w szpitalu samego.
"B-baekkie..." i Chanyeol znowu zaczął płakać. Baekhyun widząc słone łzy na policzkach wyższego przytulił chłopaka samemu zaczynając płakać.
"P-przepraszam że cię zostawiłem... Przepraszam... Ale wystraszyłem się..." i tym razem to Chanyeol pocałował usta Baekhyuna, pchnął go lekko na ścianę, wsunął jedną nogę między jego dolne kończyny i zmienił delikatnego całusa w ostry, agresywny pocałunek.
Jego kolano poruszało się bardzo blisko krocza starszego pobudzając go zauważalnie.
"Mmrr" mruknął Chanyeol i przejechał swoim mokrym od śliny językiem po konturze ust Baekhyuna.
"A-ah Channie..." jęknął Baekhyun gdy poczuł jak spodnie stały się naprawdę ciasne.
"Chcę dokończyć to, co było między nami kilka dni temu" szepnął zmysłowo Chanyeol prosto w ucho starszego. Baekhyuna przeszedł dreszcz, gdy mokry mięsień wyższego dotknął jego małżowiny usznej.
"Teraz..." i Chanyeol ugryzł ucho Baekhyuna, kolano dotknęło wreszcie erekcji starszego, ręce zacisnęły się na tyłku chłopaka, który teraz właśnie jęknął rozkosznie.
Nie było odwrotu.

20 lipca 2013

Naprawdę to zrobiliśmy?

baekhyun stanął na palcach
oplótł twarz chanyeola swoimi delikatnymi dłońmi
przejechał kciukiem po policzku wyższego
zanim wreszcie go pocałował
ciepło ust chanyeola sprawiło że baekhyuna przeszedł dreszcz
chanyeol złapał baekhyuna w talii i przechylił go bardzo bardzo nisko
i pogłębił pocałunek
szybkim ruchem języka wkradł się do jamy ustnej baekkiego
otarł się swoim językiem o język starszego powodując tym samym ciche sapnięcie z jego ust
postawił baekhyuna do pozycji stojącej
przyciągnął go bardzo blisko siebie
tak, że aż upadli na łóżko
baekhyun otoczył swoimi nogami talię chanyeola
i odchylił głowę do tyłu
ich całus stał się otwartymi, agresywnymi pocałunkami
nagle baekhyun postanowił przejąć inicjatywę
zaczął ruszać swoimi biodrami
w ten sposób ocierał się o rosnącą erekcję wyższego chłopaka
jęczeli w swoje usta
ich języki igrały w erotycznym tańcu
ślina wypływała powoli z kącika ust baekhyuna
nagle chanyeol jęknął
postanowił szybko zmienić ich pozycję
teraz to on był na górze
ręka drżała mu kiedy rozpinał zamek w spodniach baekhyuna
jednak szybko się opanował
i równie szybko bielizna wraz z jeansami znalazła się gdzieś w rogu ich wspólnej sypialni
chanyeol oblizał usta na widok stojącego na baczność penisa baekhyuna
rozchylił jego nogi
klęknął między nimi
i językiem przejechał po całej długości penisa starszego
baekhyun westchnął
odrzucił głowę w tył
podparł się rękoma
zacisnął dłonie na czerwonej pościeli
wypchnął swoje biodra lekko do przodu
chanyeol nie mógł dalej nic nie robić
powoli przybliżył swoje brzoskwiniowe usta do główki penisa baekhyuna
i za jednym zamachem pochłonął całą jego długość
rękoma gładził wewnętrzną stronę ud starszegio
z ust baekhyuna wydobywały się coraz to głośniejsze jęki
"a-ah channie"
chanyeol zanucił a baekhyun zatrząsł się pod wpływem przyjemności
głowa chanyeola jeździła w górę i w dół
bardzo powoli
jego język starał się dosięgnąć jak najdalej
baekhyun nagle puścił się pościeli
i wplutł swoje smukłe palce we włosy chanyeola
czuł jak lepka substancja zbiera się w jego członku
czuł to wspaniałe mrowienie
był bliski
chanyeol przerwał na moment
by ponownie zabawiać penisa baekhyuna tylko swoim językiem
"ah chanyeol!" wrzasnął baekhyun
sperma wytrysnęła na twarz chanyeola
baekhyun nawet nie chciał odpocząć po orgaźmie
pochylił się nad sapiącym chanyeolem
i zaczął zlizywać swoją własną spermę z jego twarzy
baekhyun nawet nie chciał odpocząć po orgaźmie
pochylił się nad sapiącym chanyeolem
i zaczął zlizywać swoją własną spermę z jego twarzy
"mmrrr" mruknął i pocałował chanyeola
nagle chanyeol się odsunął do tyłu
baekhyun przez to prawie spadł
ale złapał równowagę i normalnie zszedł z łóżka
rozchylił nogi chanyeola nadal ubrane w ciasne białe jeansy
i zaczął jeździć po jego udach swoim językiem
zjeżdżał bardzo powoli
co chwilę namaczając język w swojej ślinie
aby chanyeol mógł to wszystko lepiej wyczuć
erekcja chanyeola była już naprawdę duża
ale widok baekhyuna tak blisko swojego krocza jeszcze bardziej go podniecił
baekhyun to zauważył
z uśmiechem na twarzy zaczął mocować się z rozporkiem chanyeola
pocierając w ten sposób jego twardego członka
chanyeol jęknął
baekhyun nie wytrzymał
zsunął jego spodnie z całej długości nóg młodszego
po czym niemal rzucił się ustami na stojącego penisa chanyeola
on chciał mu sprawić tak dużo przyjemności w tym momencie
jego głowa poruszała się bardzo szybko
język tańczył wokół całej grubości
ręce pieściły jego jądra
"a-ah baekkie"
"tak channie?" powiedział baekhyun
wibracje jego głosu pieściły członka chanyeola
doprowadzając jego samego do szału
nie wytrzymywał
jęczał coraz głośniej
sapał
wzdychał
krzyczał
był bliski
tak bliski że niespodziewanie doszedł
gorące nasienie rozlało się po ciepłych ściankach gardła baekhyuna
nie zdążył odsapnąć do końca
baekhyun wbił swoje dwa palce do jego wnętrza
zaczął go rozciągać
dołożył trzeci palec
chanyeol syknął
"baekhyun-ah" mruknął wypychając swe biodra do przodu
baekhyun kiwnął głową i szybkim ruchem zastąpił swoje delikatne palce swoim penisem
wbił się w niego mocno i głęboko
od razu trafiając w prostatę
ciało chanyeola zatrzęsło się
a sam chanyeol wrzasnął z przyjemności
jego penis ponownie był twardy
i gotowy do wytrysku
baekhyun zaczął się poruszać bardzo szybko i mocno
za każdym razem trafiając w to miejsce
"ah baekkie!"
"z-zaraz dojdę" sapnął baekhyun zwalniając tempa
"j-ja też... błagam.. szybciej!"
i po kilku mocnych i szybkich ruchach bioder baekhyuna doszli
"baekhyun-ah!"
"channie!"
"n-naprawdę to zrobiliśmy?" zapytał chanyeol gdy uspokoił oddech
"tak.." odpowiedział mu szeptem baekhyun wysuwając się z jego wnętrza
położył się obok niego i wtulił w klatkę piersiową chanyeola
"kocham cię channie"
"ja ciebie tez kocham baekkie"


7 lipca 2013

EXO LOVE


"Chen i XiuMin, kto by pomyślał prawda? A jednak stało się, ich serca zabiły mocniej, w głowie tysiące myśli na temat drugiego, miliony motyli uwalniają się z każdym kolejnym wspólnym dniem spędzonym razem. Nieśmiałe pocałunki, przypadkowe zetknięcia się dłoni czy spojrzeń i pojawiające się na ich zdumionych twarzach rumieńce. To wszystko powodowało, że dosłownie w całym dormie zapanował romantyczny nastrój. 
Dzięki temu załamany własnymi uczuciami Tao uśmiechał się i wreszcie odważył powiedzieć Krisowi co czuje. 
I nawet nieśmiały Kyungsoo zaprosił na randkę nieświadomego Jongina.
Wydawało się, że jest wręcz idealnie, bo gdzie by się nie spojrzało, ujrzałoby się miłość.
Czy według was coś to mogło zepsuć? Owszem, pierwsza kłótnia Jongdae i Minseoka. 
Złość tej dwójki wyczuwalna była na kilometr, a pozostali członkowie EXO aż się dziwili, no bo jak to tacy zakochańcy jak oni się pokłócili.
O co poszło, spytacie? 
O pluszowego misia XiuMina, którego Chen pożyczył jednej nocy bo menager nie pozwolił na zamianę pokoi.
Oczywiście mogłoby się wydawać, że to nic strasznego ale gdybyście widzieli biednego main vocala uciekającego przed wrzeszczącym XiuMinem nie śmialibyście się, o nie.
Płakalibyście i tarzali po podłodze z bólami brzucha jak robił to Lulu i Sehun.
Jednak gdy Minseok dorwał swojego chłopaka i odebrał swoją własność pocałował przy tym Chena. 
I waśnie zostały ponownie zażegnane." 
"Lay? Znowu czytasz te głupie opowiadania o nas?" zapytał Lu Han wchodząc niepostrzeżenie do pokoju unicorna. Ten oderwał się od ekranu laptopa i spojrzał na czerwonowłosego uśmiechnięty. Kiwnął głową i ręką zaprosił Lu aby ten usiadł obok niego i przeczytał wpis pewnej fanki na tumblr.
"Yixing, wpadasz w obsesję" 
"Nie sądzę, po za tym, to tylko raz" oburzył się Yixing i wzruszył ramionami. Starszy pokręcił głową i uśmiechnął pod nosem. Wstał z łóżka i łapiąc za rękę młodszego przyciągnął go do siebie wtulając głowę w jego ciało. Cudownie było czuć bijące serce tuż obok ucha.
"Luhan-ge, znowu zjadłeś za dużo truskawkowych żelków?" spytał rozbawiony Yixing odwzajemniając uścisk starszego.
"Lay!" wykrzyknął nagle SuHo pojawiając się z nikąd w pokoju Chińczyka. 
"S-SuHo?" spytali zdziwieni Luhan i Yixing. 
"Chciałem cię poinformować iż... A zresztą nieważne. Pogadamy później" słychać było tylko trzaśnięcie drzwiami. Zhang puścił Lu z objęć i wybiegł za Koreańczykiem.
"Junmyeon!" zawołał tancerz i złapał starszego za ramię. "Jesteś zazdrosny o Luhana?" zapytał, a uśmiech wkradł się na jego usta. 
"Nie. Tylko mnie denerwuje to, że wolisz poświęcać jemu czas a nie mnie" odparł drugi nadal nie odwracając się do Chińczyka.
"Myeonnie?" 
"Myeonnie? Od kiedy jestem Myeonnie?" spytał Koreańczyk i wreszcie spojrzał prosto w oczy Yixingowi.
"Kocham cię" mruknął Zhang spuszczając wzrok. 'Cudownie' pomyślał.
"Ja ciebie też Xinggie" odpowiedział mu JunMyeon i poszedł sobie w głąb ich dormu zostawiając otępionego chłopaka samego. 'Xinggie?' spytał sam siebie i rumieniąc się pozwolił sobie na uśmiech.
W takim właśnie stanie wrócił do pokoju zastając leżącego na jego łóżku Luhana z wzrokiem wbitym w laptopa. 
"Hyung" powiedział trochę nie wyraźnie po koreańsku ale starszy nie zareagował. Spróbował po chińsku i też nic. Przysiadł się więc obok niego i czytał to, co Luhan właśnie studiował wzrokiem.

"... "Jesteś idiotą! Zdradziłeś mnie z Krisem! Wynoś się!" wydarł się Luhan kierując swoje wyrzuty w stronę XiuMina. Starszy z nich miał łzy w oczach i ściskał prawą dłoń w pięść. Młodszy płakał i rzucał rzeczami Koreańczyka w niego. 
"Przecież wiesz, że Tao kłamał bo sam pokłócił się z Krisem!" krzyknął XiuMin i uderzył o ścianę. 
"Sam kłamiesz! Przecież ja też to widziałem!" wrzasnął jeszcze głośniej Chińczyk. MinSeok nie wytrzymał,  podszedł do niego i pocałował go w usta..."

"Luhan-ge? Ty też wpadasz w obsesję?" zaśmiał się Lay. 
"T-to nie tak Yixing!" blondyn jąkał się i zarumienił. Lay wiedział, że ten zakochał się w najstarszym z całej dwunastki.
"Oh, nie przesadzaj. Przecież ja wiem, że ty go lubisz" 
"Lay, ale nie mów nikomu!" 
"Nie musi nikomu nic mówić. Sam właśnie to przyznałeś" powiedział nagle Minseok wychylając się zza drzwi. Pomidory i buraki mogą Lu pozazdrościć koloru. Najstarszy nie wahając się ani chwili wszedł głębiej do pomieszczenia, podszedł do Luhana i łapiąc jego twarz w swoje dłonie pocałował go. 
"Ja ciebie też lubię Lulu" mruknął Koreańczyk.
Lay stał osłupiały. Czy w tym dormie wszyscy się nagle kochają? 
Wyszedł ponownie z pokoju zostawiając pochłoniętą w pocałunki dwójkę i pokierował się do kuchni. Tam zastał Kyungsoo i pomagającego mu JongIna. Od kiedy Kai mu pomaga? Przeszedł szybko obok i wszedł do salonu. Na kanapie siedzieli wtuleni w siebie Kris, Tao i Chen.
Na podłodze leżeli Chanyeol i Baekhyun.
Tylko Sehun siedział w fotelu i nie patrzył na nic.
"Hunnie?" zapytał Lay kucając obok najmłodszego.
"Hmm?" mruknął i pozwolił sobie spojrzeć w stronę Chińczyka.
"Oni wszyscy się kochają?" zapytał Yixing a Sehun osłupiał.
"Jak to wszyscy?" Koreańczyk rozejrzał się dookoła. Nagle posmutniał i spojrzał na starszego.
"Luhan hyung też?" 
"Na górze" odparł Lay patrząc w sufit.
Młodszy westchnął i obrócił oczami.
"Hunnie, ty też kogoś masz prawda?" 
"Nie" krótka odpowiedź bez emocji. "I nie mam zamiaru mieć."
"Forever alone z kotami?" zakpił starszy ale kiedy Sehun spojrzał na niego tym swoim wzrokiem typu 'zaraz zginiesz' uspokoił się trochę.
"Nawet jeśli"
"Hunnie~?" zawołał nagle Luhan wchodząc do salonu i ciągnąc za sobą XiuMina. 
"Hyung... Szczęścia" mruknął Koreańczyk i udał się do Kyungsoo i Jongina.
"Coś go ugryzło?" spytał troskliwie Lu wzrokiem podążając za maknae.
"Ma zły dzień i tyle" stwierdził Minseok i położył głowę na ramieniu Hana.
"Ale... Martwię się. Widać, że coś go gryzie" mruknął smutno Jeleń i usiadł na tym samym fotelu, na którym siedział wcześniej Sehun. XiuMn jęknął z niezadowolenia, poczym usadził się na kolanach młodszego.
"Wiesz co Minseokkie? Myślę, że on jest zazdrosny" szepnął Lu Han do ucha starszego.
"O kogo?"
"O nas... O wszystkich. Widzisz? Kyungsoo-ah i Jongin-ah są razem, Kris, Tao i Chen też. Junmyeon i Yixing również. I my. Tylko on jeden jest sam... Mogę z nim porozmawiać?" zapytał Lu, a Minseok zgodził się od razu, wiedząc, że Sehun jest dla Hana jak młodszy brat.
"To wiesz... Ja może zrobię to teraz" XiuMin zszedł więc z nóg młodszego i zamienił się z nim miejscami. Lu poszedł do kuchni i wyciągnął z niej Sehuna ciągnąc go teraz do ich pokoju. 
"Coś się stało hyung?" zapytał Sehun siadając na łóżku.
"Sehunnie... Powiedz mi co cię gryzie" poprosił starszy siadając naprzeciwko maknae. Spojrzeli sobie prosto w oczy.
"J-ja... Bo ja nie mam nikogo hyung... A wszyscy mają..."
"A kochasz kogoś?"
"K-kocham... Jongina kocham. Ale on kocha Kyungsoo hyunga" powiedział smutno Sehun patrząc w podłogę.
"To porozmawiaj z Jonginem, może on cię zrozumie? I może będziecie razem jak Tao, Chen i Kris? Oni też są we trójkę i sobie radzą" powiedział wesoło Lu, a Sehun kiwnął głową.
Nagle ktoś zapukał do drzwi i nie czekając na pozwolenie, wszedł do środka.
To był Kai.
"Um, Sehun... Przepraszam, że podsłuchiwałem, ale naprawdę mnie lubisz?"
"J-ja... Um, tak" mruknął Sehun czując jak jego policzki robią się czerwone.
"To ja może was zostawię" powiedział Lu i ewakuował się ze swojej i maknae sypialni.
"Bo widzisz Sehunnie... J-ja też cię lubię. I Kyungsoo też lubię w ten sposób... Myślę że Kyungsoo hyung nie będzie miał nic przeciwko" powiedział Jongin i pocałował Sehuna.
"Jasne że nie będę miał nic przeciwko" powiedział nagle D.O., który wziął się niewiadomo skąd w tym pokoju. Podszedł do dwójki najmłodszych i przytulił ich obu naraz. Sehun skakał teraz wewnętrznie w sobie.
Za dużo miłości. Za dużo.
A to dopiero początek.