1 czerwca 2015
Island part 1
27 maja 2015
Island prolog
1
Od poranka nie przytrafiło mi się nic dziwnego, wykraczającego poza normy monotonii jaką zwykłem mieć przez ostatnich kilka miesięcy. W Atlancie mieszkałem zaledwie od 1,5 roku, a pracowałem w firmie maklerskiej od 8 miesięcy. Byłem nawet niezły w tym zawodzie i nie narzekałem na wynagrodzenie. Podobało mi się tu i nie chciałem niczego zmieniać. Jest dobrze tak jak jest i nie potrzebuję nowości w swoim młodym życiu.
Jednakże czułem, że coś się niebawem wydarzy. Spojrzałem na zegarek i założywszy płaszcz, wyszedłem przed budynek firmy i po chwili zauważyłem to, czego nie chciałem już nigdy więcej zobaczyć. Zamrugałem pospiesznie, rozchylając delikatnie usta. Nie mogłem uwierzyć, że przywlekł aż tutaj. Za mną. Westchnąłem po chwili i próbowałem się wycofać tak, by mnie nie zauważył, lecz dziś miałem ogromnego pecha. Zobaczył mnie.
___________________________________
i tak o to powstaje nowy fanfic kilkuczęściowy. Planuję go na 3-4 rozdziały, które będą wychodzić przez najbliższe 2 tygodnie :c Cieszycie się? :3 bo ja też XD
kocham! Dobranoc, miłego dnia :3
9 lutego 2014
PSPSS ROZDZIAŁ 6
Baekhyun otworzył gwałtownie oczy i odwrócił się przodem do młodszego, który patrzył na niego błyszczącymi oczami.
- C-Co?- Spytał nie dowierzając.
- To... Ja po prostu chciałbym być z tobą, Baekkie... - szepnął cicho Chanyeol i spojrzał w oczy starszego, który rzucił mu się na szyję i wpił w jego wargi z namiętnym pocałunkiem.
- Ty mały głupcze! No oczywiście, że chcę! - Park przyciągnął go mocniej idąc powoli do przodu, wpadając po chwili do morza.
Byun wrzasnął bo woda była cholernie zimna i prawie spowodowała u niego szok termiczny, jednak ciepłe ciało Chanyeola powodowało, że do tego nie doszło. Jednak wkurzył się trochę, więc zaczął chlapać Parka krzycząc, że jest wariatem.
Chanyeol w odwecie podtapiał blondyna, uśmiechając się szeroko do niego, gdy ten nagle rzucił się mu na szyję, zmuszając go do wyjścia na brzeg z lodowatej wody.
- Zaniesiesz mnie do domku, ogrzejesz, zabierzesz na randkę, a potem ewentualnie ci wybaczę za to, co zrobiłeś -powiedział Baekhyun poważnym tonem głosu, patrząc groźnie na młodszego, który kiwnął głową i wykonał pierwszy rozkaz. Zaniósł starszego do domku i położył na łóżku, zaczynając myśleć jak go rozgrzać, przy czym wpadł na pewien pomysł. Pochylił się i wpił w miękkie usta Baekhyuna namiętnie, poprawiając go do siadu, rozchylając jego uda na boki.
- Mam cię rozgrzać... A mogę też ci sprawić przyjemność...? - Szepnął cicho w jego wargi, jeżdżąc dłonią po jego udzie coraz bliżej krocza.
- Cha-Chanyeol... - Baekhyun wziął głęboki oddech. - J-Ja... Ale potem będziemy się kochać?
- Wieczorem. Po randce.
Byun kiwnął głową, patrząc jak Chanyeol klęka między jego udami, zsuwając po chwili jego mokre spodenki.
Chanyeol przybliżył swą twarz do krocza Baekhyuna, delikatnie całując namiętnie jego penisa przez materiał bokserek, czując jak zaczyna twardnieć.
Uśmiechnął się zadziornie i zassał się na główce, wciąż ukrytej pod bokserkami, otwartymi oczami widząc, jak po ciele starszego przebiega dreszcz. Po chwili oderwał się od jego penisa i przejechał językiem wokół pępka, uśmiechając się jeszcze zadziorniej niż wcześniej.
Baekhyun jęknął nagle pod wpływem dreszczy, które spowodował Chanyeol.
- Ch-Chanyeol... Nie... Nie chcę...
- A cieplej ci już? -uśmiechnął się Park.
- Tak.. Tak.. Dużo cieplej... A teraz mnie pocałuj głupku! - zaśmiał się Baekhyun.
Chanyeol kiwnął głową i pocałował go namiętnie, przewracając starszego na plecy, siadając na jego biodrach, jednak uważał by go nie zgnieść.
- Chanyeol - szepnął Baekhyun wsuwając mu dłonie na plecy, by przyciągnąć go jeszcze bliżej. Zacisnął dłonie na jego mokrej koszulce zamykając swoje oczy. Nagle pisnął z bólu.
- Baekhyun? -szepnął speszony Chanyeol zrywając się nagle z ciała starszego. Usiadł obok patrząc na niego.
- B-Bo-Boli...
- Baekhyun, co cię boli? - Spytał wyraźnie zdenerwowany. Baekhyun tylko zmrużył oczy i krzyknął głucho, zaciskając dłoń na koszulce młodszego.
Chanyeol był naprawdę przerażony. Drżącą ręką wyciągnął telefon, patrząc na Baekhyuna ze łzami.
- Baekkie... Co się dzieje... -Już nie hamował łez, po prostu płynęły.
Szybko wyjaśnił przez telefon co się dzieje, po czym poczekał aż karetka przyjedzie. Ciągle trzymał mocno Baekhyuna, bo ten zaczął tracić przytomność.
- Baekhyun -szepnął i pocałował go.- Baekhyun... Będzie dobrze... Jestem tu... Nie zasypiaj... -szeptał, aż w końcu lekarze go zabrali. Powiedział szybko, że przyjedzie jak tylko się spakuje.
Gdy karetka odjechała, Chanyeol usiadł na łóżku i zakrył twarz dłońmi.
- Baekhyun... - Szepnął do siebie i znów zaczął płakać. To miał być przecież najlepszy wyjazd, takie wakacje. Tylko we dwoje.
Krzyknął i pociągnął swoje włosy mocno, po czym wstał nagle i zaczął ich pakować. Kiedy wreszcie, po wielkim trudzie, skończył, zamknął domek, wymeldował ich u właściciela, po czym pojechał do szpitala, w którym był Baekhyun. Dowiedział się, że musi długo poczekać, bo zabrano starszego na badania, ale pozwolono mu poczekać na korytarzu. Westchnął i usiadł, jednak nie mógł siedzieć w miejscu i zaczął chodzić w kółko, zastanawiając się nad całą sytuacją. Obwiniał siebie, bo mógł go przecież nie wrzucać do tej zimnej wody, mógł uważać bardziej.
Po godzinie Baekhyun został zawieziony do swojej sali, pozwalając jednocześnie wejść tam Chanyeolowi.
- Baekkie -szepnął i złapał blondyna za rękę. Sytuacja się powtarza.
- Channie... - Szepnął z trudem starszy. Złapał mocniej młodszego za rękę i spojrzał mu w oczy.
- Będzie dobrze... Będę tutaj...
- Nie będzie dobrze, Channie -powiedział poważnie Byun. Park przełknął ślinę a łzy napłynęły mu do oczu.- Channie... Ja umieram... Kilka miesięcy... Nie chciałem cię martwić... Ale... Ja to wiem od dawna.. Wiem, że niedługo umrę...
- Baekhyun... Nie mów tak... Uda się... Przeżyjesz... - Chanyeol naprawdę chciał by tak było, choć nie było to takie proste.
- Ja potrzebuję dawcy, Chanyeol. Kogoś, kogo serce przyjmie się u mnie, rozumiesz? - Baekhyun odwrócił głowę i zaczął cicho płakać. Miał nad sobą wyrok śmierci.
- Baekkie...
- Chanyeol, naprawdę chciałbym dać ci... szczęście...
- Dajesz mi je... - Powiedział Chanyeol.
- Ale.. Ja umrę...
- Baekhyun, mamy jeszcze kilka miesięcy według lekarzy, ale ja wiem... Wiem że to będzie dłużej -szepnął wyższy ciągle mocno trzymając chłopaka za rękę. - Weźmy ślub, Baekhyun. Weźmy ślub i... I razem damy sobie radę...
- Czy ty... Czy ty mi się oświadczasz..?
- Ja... - Chanyeol był zmieszany. Zarumienił się lekko i spojrzał na blondyna który uśmiechnął się.
- Czy powinienem za ciebie wyjść, Channie? - Zamyślił się Baekhyun. - Chyba nie mam wyjścia, głupku ty jeden! A gdzie pierścionek? Gdzie kwiaty? Gdzie romantyczna sytuacja? - Zaśmiał się gdy wyliczał.
- Będą, Baekhyun. Obiecuję - uśmiechnął się czule młodszy patrząc na starszego z radością.
- Wiesz Channie? -Chłopak spojrzał na niego pytająco.- Park Baekhyun brzmi naprawdę dobrze... - Byun uśmiechnął się po chwili przyciągając Chanyeola do siebie, by pocałować go namiętnie.
A/N: wybaczcie takie krótkie :c
11 stycznia 2014
PSPSS ROZDZIAŁ 5
Chanyeol westchnął cicho w usta Baekhyuna ściągając jego koszulkę, która po chwili znalazła się na podłodze.
"Już jesteś rozpalony!" Pisnął z uśmiechem i musnął czerwony policzek starszego.
"Chanyeol.. Jestem bardziej niż gotowy. Bierz mnie tu i teraz. Szybko. Moje ciało zaraz eksploduje" wyszeptał zmysłowo Baekhyun do ucha ciemnowłosego, sunąc swoimi delikatnymi dłońmi po jego nagim lekko umięśnionym brzuchu.
Chanyeol uśmiechnął się zadziornie i ułożył się wygodnie.
"Wiesz.. Mam ciekawy pomysł. Wczoraj kochaliśmy się tak, że to ja leżałem... Co powiesz, bym to dzisiaj ja był na górze?" Szepnął zmysłowo Baekhyun patrząc w oczy młodszego, uważnie śledząc jego mimikę twarzy.
"Masz zamiar.. Byś to ty..?"
"Nie! Znaczy.. Ty leżysz, a ja cię ujeżdżam!" Zawołał wesoło Baekhyun i usiadł na biodrach Chanyeola. Chłopak kiwnął głową.
Baekhyun zdjął swoje bokserki, oraz te młodszego, po czym rozchylił swoje nogi i patrząc Chanyeolowi w oczy, wsadził jeden palec w swój tyłek. Przymknął oczy, zaczynając nim ruszać, sięgając nim jednocześnie coraz dalej. Jęknął cicho, dokładając drugi palec, a po chwili również i trzeci. Ruszał nimi szybko, głęboko je wsadzając. Chanyeol oblizał usta gdy starszy jęknął jego imię.
Niespełna kilka minut później, Baekhyun usiadł ponownie na biodrach młodszego.
"Jesteś już taki twardy, Yeollie..." wyszeptał Baekhyun z błogim uśmiechem, ruszając biodrami tak, że penis Chanyeola znajdował się między jego pośladkami.
Wreszcie zaczął się na niego opuszczać. Serce biło Chanyeolowi strasznie szybko, a jego warga była ciągle zagryzana. Spojrzał mu w oczy, gdy Baekhyun już całkowicie opuścił się na niego, a jego penis był cały we wnętrzu starszego.
Jęknął cicho odrzucając głowę do tyłu, a jego język przejechał po lini jego dolnej wargi.
Nic nie musiał robić, Baekhyun sam ruszał biodrami, przez co raz w niego wchodził a raz nie. Czuł każdy mięsień tyłka starszego na swoim przyrodzeniu, co podniecało go tylko bardziej i bardziej.
Wreszcie nie wytrzymał; wsunął swoje dłonie na jego biodra i sam zaczął poruszać swoimi, a ich ruchy były zsynchronizowane. Dopełniali się, byli jednością, ich oddechy, jęki, krzyki- wszystko było równe i idealnie dopasowane; można by nawet rzec, że było jak w bajce.
Cały stosunek trwał kilka godzin, w różnych pozycjach, wielu orgazmach i chociaż nie chcieli kończyć tego wszystkiego, ich ciała były wycieńczone.
"Ch-Channie... To był najlepszy seks... Lepszy niż ten wczoraj... Jak.. Jak ty to.. robisz..." wyszeptał Baekhyun czując jak kropelka potu spływa po jego mokrym rozgrzanym ciele na łóżko.
"Nie.. Nie wiem.. Ale to było... o boże... cudowne..."
Chanyeol spojrzał starszemu w oczy.
"Kocham cię" powiedział i przejechał wierzchem dłoni po jego ciepłym policzku.
"Channie... A ja.. Ciebie.. Nie kocham!" Zaśmiał się blondyn i zszedł z ciała wyższego, po czym zaczął uciekać. Oczywiście, że go kochał, znaczy jeszcze nie do końca, ale czuł, że to może być to. Chciał tej miłości.
Poczuł jak silne dłonie oplatają go w pasie i unoszą do góry.
"Channie!"
"Kocham cię, Baekkie." Szepnął chłopak przytulając Baekhyuna.
"A ja ciebie."
Chanyeol spojrzał na niego uśmiechając się czule i pocałował go namiętnie.
Czuł jeszcze szybsze bicie serca.
"Znaczy.. Tak myślę!"
"Wystarczy mi że jesteś tu teraz ze mną..."
*
Minęło kolejne kilka dni. Chanyeol i Baekhyun postanowili wyjechać na kilka dni za miasto, nad morze. Wynajęli domek blisko plaży, bo jak się okazało, obaj uwielbiają wschody słońca, więc chcieli na nie patrzeć każdego dnia, nie musząc specjalnie iść gdzieś daleko, czy nawet wychodzić z domku.
Chanyeol miał pewne plany na ten wyjazd, chciał zapytać starszego, czy chcą być oficjalnie razem, czy jeszcze z tym czekać.
Podczas drugiego dnia wyjazdu, Chanyeol wstał wcześnie rano i wziął starszego na plażę, bo ten od poprzedniego dnia marudził o wschodzącym słońcu i żeby go obudzić. Musiał nieść Baekhyuna, bo ten miał ciągłą ochotę spać, ale dopiero gdy postawił bose stopy na zimnym piasku, obudził się i ponownie znalazł się w ramionach młodszego, piszcząc z zimna.
Chanyeol zaśmiał się cicho. Przytulił Baekhyuna od tyłu, obejmując go w talii, oparł podbródek o jego głowę i patrzył na wschód.
"Powiedz życzenie" poprosił Baekhyuna.
"Hm... Chcę przezwyciężyć strach przed samym sobą" oznajmił Byun zamykając oczy.
"A ja.. Chcę być z tobą."
20 grudnia 2013
PSPSS ROZDZIAŁ 4
Halo... ;-;
14 października 2013
Sehun's Sweet Memories Part 6
Marzenia są po to, by móc je spełniać i wie o tym każdy, począwszy od czteroletniego dziecka zadającego w kółko mnóstwo pytań, przez zbuntowanego nastolatka, ciągnąc dalej przez ludzi z pracą i założoną rodziną, aż do staruszków, którzy mimo zbliżającego się kresu ich życia, wciąż chcą spełniać marzenia z czasów młodości. Sehun nigdy nie przypuszczał, że jego marzenie będzie także marzeniem Jongina. Słodki smak miłości, tego zawsze pragnęli i z tym się spotkali całkiem niedawno, bo ledwie tydzień temu w Wigilię Bożego Narodzenia. Blondyn od samego rana krzątał się po kuchni przygotowując coraz liczniejsze potrawy na dzisiejszą noc, bo jak stwierdził, nie przesiedzą całej nocy gapiąc się w ekran jednej ze stacji telewizyjnej. Brunet mieszkał właśnie sos, by nie plątać się i jednocześnie pomóc, nie.mogąc patrzeć jak Sehun chodzi w tę i we w tę mając za dużo zajęć do roboty naraz.
"Sehunnie, spokojnie kochanie" szepnął Jongin z ciepłym uśmiechem i po chwili jego miękkie usta znalazły się na policzku partnera, całując go delikatnie, jednocześnie sprawiając tym, że chłopak zarumienił się widocznie.
"J-Jongin..." cichy szept Sehuna zabrzmiał obok ucha bruneta owiewając małżowinę uszną gorących oddechem pachnącym miętami i truskawkami. Wokół Sehuna zawsze było wiele zapachów, od truskawkowego we włosach, przez miętowy, po waniliowo-czekoladowy aż do delikatnego zapachu malin. Jongin mógłby czuć je cały czas, bez przerwy i nigdy by mu się nie znudziły. Gdy równo o trzeciej po południu, obaj poczuli jak ich żoładki wołają o jedzenie, postanowili nie mieszać w potrawach z kolacji, więc ubrali się ciepło i wyszli z domu, udając się w jakieś miłe, przytulne miejsce, w dodatku z jedzeniem. Ich wybór padł na restaurację ich wspólnego przyjaciela, a ten, gdy tylko zobaczył uśmiechniętą parę, sam momentalnie się uśmiechnął i czule ich przywitał. Mieli szczęście, bo Baekhyun, jak miał na imię blondyn, właśnie skończył swoją zmianę i chętnie do nich dołączył, za uprzednim pozwoleniem Sehuna i Jongina.
"Sehunnie, mówiłem, że w końcu ci się powiedzie dzieciaku" zaśmiał się cicho Baekhyun, łapiąc w swoje piękne dłonie filiżankę z kawą.
"A tobie hyung, jak idzie z Junmyeonem hyungiem? Nadal nie macie zamiaru się do siebie odzywać po tym wspólnym wypadzie na lodowisko?" Jongin był wyraźnie zainteresowany, ale była to ciekawość, w której po prostu martwił się, że starszy chłopak i jego wybranek serca jednak nie zejdą się ze sobą.
"Mmm, jak by to... Ująć" zaczął Baekhyun odstawiając porcelanę na podstawkę. "Junmyeon i ja... Eh, wiemy co do siebie czujemy, ale Myeonnie boi się zaangażować. Po ostatnim niewypale z Jongdae, stara się mieć jeszcze odrobinę dystansu. Na razie jest okej, często się widujemy, bo bardzo chcemy dać sobie szansę."
"Będzie dobrze hyung, na pewno wam się uda" Sehun uśmiechnął się i złapał bruneta za rękę, opierając głowę o jego silne ramię.
"Um, wybaczcie na moment, zaraz.. Myeonnie, co ty tu robisz?" nagle ni skąd ni zowąd za blondynem pojawił się Junmyeon. Kucnął przy jego fotelu, spojrzał mu głeboko w oczy, po czym przyciągnął do siebie i wpił się w jego usta z czułym pocałunkiem.
"M-Myeonnie... C-Co ty wyprawiasz" spytał cicho Baekhyun rumieniąc się mocno, na co Jongin musnął czubek głowy swojego chłopaka, bo ten także zarumienił się na tę uroczą scenkę.
"Ja... Chciałem ci to osobiście powiedzieć... Baekhyun, chcę z tobą być. Tak normalnie... Już się nie boję. Jestem pewny tego, co do ciebie czuję" Jongin delikatnie uniósł kąciki ust po czym wstał i przepraszając, że nie chcąc im przeszkadzać, po prostu ulotnią się z Sehunem dając im czas dla siebie. Zostawił pieniądze na stole po czym złapał mocno dłoń blondyna i wyszedł z restauracji na zewnątrz, a zimne powietrze uderzyło go prosto w twarz.
"Jejku, tak się cieszę że hyungom się układa.. Nie sądzisz Jongin?" zapytał cicho Sehun stawiając krok za krokiem obok Jongina, bo sporo lodu było dziś na chodnikach.
"Tak, to dobrze że wreszcie znaleźli sobie miejsce na tym świecie" szepnął brunet i złapał blondyna w pasie bo ten prawie się przewrócił.
"Um, Jongin... Wiesz gdzie jesteśmy?" Chłopak uśmiechnął się i zagryzł swoją dolną wargę. Długo patrzył w oczy Sehuna, nim uniósł jego twarz odrobinę w górę i pocałował namiętnie. Momentalnie przymknęli powieki oddając się pieszczocie całkowicie. Jongin chciał, by ta chwila trwała wiecznie, by nigdy nie traciła na sile i ciągle sprawiała, że ich serca będą biły równo i szybko, a w głowie nie było nic innego po za jedną myślą- "bardzo go kocham". Mimo wielkiej niechęci ze strony obojga, oderwali się od siebie, a ich przyspieszone oddechy i rumiane policzki wskazywały na wielką więź między nimi. Uśmiechając się pod nosem poszli wreszcie do domu, a gdy drzwi mieszkania bruneta otworzyły się, od razu dotarł do nich zapach potraw i ciepło. Jongin ściągnął płaszcz, czapkę i szalik najpierw z siebie, a po chwili również i z Sehuna, na co ten protestował, bo przecież nie jest małym dzieckiem. Brunet tylko się uśmiechnął i musnął jego czoło swoimi ustami. Po jakimś czasie wrócili do kuchni dokończyć resztę tego, czego nie skończyli wcześniej.
*
Zostało 5 minut do północy. Sehun podekscytowany kręcił się w kółko po małym balkonie obserwując ciągle duży zegar na ścianie w salonie, nie mogąc się doczekać nowego roku. Wkrótce dołączył do niego Jongin, z kieliszkami i szampanem w rękach, by równo o godzinie 12 w nocy otworzyć go i wypić toast za nowy rok a także za owocną przyszłość ich związku. Usłyszeli głośne odliczanie. Sehun wręcz pisnął z zachwytu, a gdy było już tylko "0" przyciągnął do siebie bruneta za jego biały krawat i wpił się w jego usta z namiętnym pocałunkiem. Jedna z jego dłoni znalazła się w miękkich włosach Jongina, a drugą zacieśniał palce na czarnej koszuli chłopaka, który mocno obejmował go jedną ręką w pasie. Drugą gładził jego policzek i ścierał łzy, które nagle zaczęły wypływać z oczu Sehuna. Były one jednak łzami szczęścia, bo miał już wszystko to, czego zawsze pragnął. Serce Jongina i jego miłość.
"Szczęśliwego nowego roku kochanie" szepnął brunet i wtulił nos w zagłębienie szyi blondyna, który poczuł tylko mokre plamy po łzach. Uśmiechnął się i poruszył ustami, układając słowa, a Jongin mimo wszystko je usłyszał, bo płynęły prosto z serca. "Kocham cię."
12 października 2013
Sehun's Sweet Memories Part 5
Mimo śniegu, mrozu czy ostrego wiatru, dwóm młodym, zakochanym mężczyznom wcale nie było zimno. Trzymali się ciągle blisko siebie, złączeni dłońmi i ustami, a ich policzki rumiane niczym czerwone róże, które trzymał jeden z nich kurczowo w swojej ciepłej dłoni.
Ktoś kiedyś powiedział, że kiedy znajdzie się drugą połówkę mimo wszystkich przeszkód napotkanych w swoim życiu, cały świat wokoło wydaje się być bardziej kolorowy niż lampki choinkowe włączone w ciemnym pokoju.
Sehun czule oddawał kolejne pocałunki ze strony Jongina, którego serce z każdą następną sekundą trwania tej przyjemności biło coraz mocniej i szybciej.
"J-Jongin...?" cichy głos Sehuna rozbrzmiał tuż przy uchu bruneta powodując w jego ciele przyjemne ciepło.
"Kocham cię" dodał po chwili blondyn i uśmiechnął się niczym dziecko, które dostanie największy prezent ze wszystkich.
Jongin uśmiechnął się i musnął czule jego wargi po czym odwrócił się puszczając przy tym dłonie swojego ukochanego.
"No chodź" powiedział brunet kucając trochę, by chłopak mógł mu wskoczyć na plecy, co po chwili oczywiście zrobił, zaczepiając się dłońmi o jego ramiona.
"Idziemy do domu?" spytał Sehun, chociaż odpowiedź była prosta.
"Nie chcę, żebyś się rozchorował, więc wracamy" oznajmił Jongin łapiąc go pod udami, by ich pozycja była bardziej stabilna. Zaczął powoli iść, a uśmiech nie znikał z jego twarzy, choć w połowie drogi zrobiło mu się niewygodnie, to mimo tego, nie chciał nic zmieniać, więc w spokoju doszedł do drzwi swojego mieszkania.
Otworzył je z lekką trudnością, z uwagi na Sehuna będącego wciąż na jego plecach, jednak nie przeszkadzało mu to w niczym. Wszedł do środka, zsunął buty ze swoich stóp i dopiero wtedy odłożył partnera bezpiecznie na blat kuchenny, bo weszli do kuchni. Brunet rozebrał się, to samo uczynił również z Sehunem, a gdy ich mokre od śniegu kurtki, czapki i szaliki zawisły w suszarni, Jongin wstawił garnek z mlekiem by zrobić kakao.
Blondyn wciąż siedział na blacie i machał swoimi długimi nogami wpatrując się w mileczniu w krzątającego się po kuchni ukochanego.
"Jongin?" spytał Sehun gdy ten pojawił się obok niego chcąc sięgnąć po biało-czarno-szarą puszkę z kakao, będącą nad głową młodszego chłopaka.
"Tak kochanie?" Jongin uśmiechnął się wesoło po czym wyciągnął kakao by móc dosypać go do mleka.
"Jestem szczęśliwy... Dzięki tobie, bo poznałem ten cudowny smak miłości" szepnął blondyn uśmiechając się czule, wciąż machając nogami. Brunet milczał, nalewając do kubków gorącego kakao. Po chwili podał jeden z nich chłopakowi, a sam oparł się o blat i westchnął cicho.
"Ja też jestem Sehun... Bardziej niż sobie wyobrażałem..." szepnął i upił jeden łyk napoju. Nagle poczuł delikatne usta Sehuna na swoim policzku, więc zarumienił się otwierając szeroko oczy.
"Zaskoczyłem cię?"
"Ciągle mnie zaskakujesz Hunnie" cichy śmiech blonyna rozbrzmiał po kuchni, wprawiając serce Jongina w szybsze bicie.
"Ah, Jongin... Mam dla ciebie mały prezent. Zamknij proszę oczy i nie podglądaj!" Brunet wykonał polecenie i oczekiwał jakiegokolwiek ruchu ze strony Sehuna, a po kilkunastu sekundach doczekał się go.
Blondyn zarzucił mu ręce za szyję i przyciągnął blisko, po czym wpił się w jego pełne usta z namiętnym pocałunkiem.
"Skromny, ale zawsze jakiś" szepnął Sehun zagryzając dolną wargę. Jongin spuścił głowę w dół, rumieniąc się delikatnie. Opuszkami palców dotknął swoich warg, czując na nich usta ukochanego chłopaka, który patrzył na to z rozbawieniem w oczach.
"Zachowujesz się jakby to był twój pierwszy pocałunek kochanie" szepnął Sehun do ucha Jongina, po czym musnął czubek jego głowy.
"Hunnie..."
"Kocham cię" powiedzieli obaj na raz, po czym roześmiali się i przytulili do siebie, bardzo długo trwając w swych objęciach.
Byli dla siebie wszystkim, nie kończącym się strumieniem szczęścia, choć to wciąż był dopiero początek ich związku.
"Jongin?" ciepły oddech Sehuna odbił się po policzku Jongina.
"Tak Hunnie?" spytał szeptem brunet, wciąż mając zamknięte oczy i oparty podbródek o bark swojego parnera.
"Kiedyś szukałem drogi i celu patrząc w gwiazdy... Teraz już tego nie robię."
"Czemu?" Jongin spojrzał na Sehuna z czułym uśmiechem.
"Bo znalazłem drogę i cel..." odpowiedział mu Sehun odwzajemniając uśmiech.
"A co było twoim celem?"
"Twoje serce Jongin...I miłość, którą mi dałeś..." policzki blondyna pokryły się delikatnym rumieńcem.
"Wiesz o tym, że jak się rumienisz to jesteś jeszcze bardziej uroczy?" Jongin pogładził swoją dłonią delikatną skórę ukochanego, a po chwili objął w swoje obie dłonie jego twarz obdarowując jego różane usta namiętnym pocałunkiem.
Latarnie oświetlały wszystko wokół, co było pokryte grubą warstwą białego puchu. Było już późno, bo w całej okolicy w każdym mieszkaniu żadne światło nie było zaświecone, prócz tego jednego, jedynego mieszkania na drugim piętrze. Tam dwójka młodych mężczyzn zapamiętywała po raz kolejny smak swoich ust, który już i tak był im bardzo znany.
28 września 2013
Sehun's Sweet Memories Part 4
Śnieg wciąż pruszył chowając wszystko do okoła pod miękkim białym puchem.
Zegar wskazywał godzinę 9:32 gdy oczy Sehuna otworzyły się na światło dzienne. Uśmiechnął się i zarumienił widząc obok siebie pogrążonego w słodkim śnie bruneta, którego miękkie wargi rozchylone były w delikatny sposób. Blondyn musnął je lekko a łagodny rumieniec wkradł się na jego blade policzki. Wtulił się w ciepłe ciało Jongina myśląc o poprzednim dniu i o tym, co ich już łączyło. Westchnął cicho wtulając swój gorący przez rumieniec wciąż będący na jego twarzy, policzek i przymknął powieki myśląc o brunecie.
Nim się obejrzał, silne ramiona Jongina otulały jego chude ciało, a sam brunet patrzył na niego czule i z uśmiechem na twarzy. Sehun zarumienił się bardziej, delikatnie odwzajemniając uśmiech.
"Wesołych świąt kochanie" szepnął i zerwał się z łóżka niosąc swojego partnera do salonu, gdzie pod ubraną na kolorowo choinką czekał jeden, mały prezent. Jongin postawił Sehuna na ziemi, popychając go lekko w stronę świątecznego drzewka i ładnie zapakowanego pudełka.
"Ale Jongin... Ja nic dla ciebie nie mam" szepnął smutno, biorąc prezent do dwoich rąk.
"Wystarczy mi, że jesteś" powiedział brunet i uśmiechnął się, po czym gestem ręki pokazał mu, że ma rozpakować podarunek.
Sehun przyglądał się przez chwilę niebieskiemu opakowaniu nim rozwiązał białą wstążeczkę.
"I jak ci się podoba?" spytał Jongin zakładając ręce na piersi.
"Jongin... Czyś ty zwariował?" spytał blondyn wyciągając srebrny, delikatny łańcuszek z literką "J" na zawieszce.
"Nie, czemu?" Jongin uśmiechnął się delikatnie, po czym podszedł do Sehuna i założył prezent na jego szyję.
"Bo jesteś głupi dając mi tak drogi prezent" mruknął chłopak dotykając opuszkami palców srebrnej literki.
"Jest... Przepiękny... Dziękuję" szepnął i odwrócił się przodem do bruneta po czym pocałował go namiętnie, zarzucając mu ręce za szyję. Czule pieścił miękkie usta partnera, który objął go w pasie oddając pocałunki.
"Co chcesz na śniadanie?" spytał Jongin robiąc z Sehunem "noski-noski" wciąż mając przymknięte powieki.
"A mógłbym prosić o naleśniki?" zapytał Sehun, na co brunet uśmiechnął się łagodnie.
"Oczywiście, dla ciebie wszystko kochanie" szepnął Jongin i oderwał się od chłopaka by pójść spokojnie do kuchni w celu zrobienia im śniadania. Wyciągnął wszystko co było potrzebne, wymieszał i po chwili smażył na rozgrzanej patelni. Sehun siedział i niecierpliwie oczekiwał przyrządzonego przez bruneta posiłku, więc gdy tylko talerz z naleśnikami pojawił się przed nim, zabrał się do pałaszowania ciągle się uśmiechając.
Jongin sam usiadł naprzeciw niego jedząc swoją porcję.
Po posiłku, Sehun wsunął się na kolana bruneta, owijając swoimi rękoma jego szyję. Patrzył mu czule w oczy a potem wpił się w jego słodkie od czekolady usta z namiętnym pocałunkiem.
"Co powiesz na spacer po parku wieczorem?" spytał cicho Sehun na co Jongin uśmiechnął się i od razu zgodził na ten pomysł.
*
Śnieg ciągle sypał, wiatr powiewał łagodnie, chmury na niebie przysłaniały błyszczące gwiazdy. Światło lamp oświetlało parkową ścieżkę, po której dwoje młodych mężczyzn szło, trzymając się za odziane w rękawiczki dłonie, a białe płatki spadały na ich głowy i płaszcze. Ich kroki były równe, policzki zarumienione nie tylko od niskiej temperatury będącej na zewnątrz lecz także od słów, które padały z ich ust w stosunku do siebie. Atmosfera była wręcz idealna.
"Sehun?" szepnął Jongin, na co ten uśmiechnął się lekko.
"Tak?" spytał chłopak i przechylił głowę tak, by mógł spojrzeć na bruneta, który wziął teraz głęboki wdech. Przyciągnął go do siebie blisko i pocałował namiętnie, nie zwracając uwagi na inną parę będąca kawałek dalej, która ciągle patrzyła się na nich. Jongin czule całował usta Sehuna, mocno trzymając go w pasie.
"Kocham cię Sehunnie."
"Ja ciebie też, Jongin, bardzo. Jestem pewien" szepnął blondyn patrząc w czekoladowe oczy bruneta z uśmiechem i rumieńcami na twarzy.
"Jest coś, co chcę ci powiedzieć" zaczął Jongin, nachylając się do ucha partnera.
"Hmmm?"
"Jesteś moim największym i najważniejszym szczęściem. Najważniejszą osobą w całym moim życiu. Nie umiem wyobrazić siebie tego, że ciebie nie ma obok mnie... Nie potrafię przestać o tobie myśleć Sehun-ah... Nie potrafię. Jesteś moim... Najpiękniejszym snem, z którego nie chcę się nigdy już obudzić. Moim życiem, duszą, sercem, myślami... Wszystkim."
"J-Ja..." zaczął Sehun ale słowa Jongina tak na niego podziałały, że tylko mocno wtulił się w jego ciało, ściskając jego płaszcz w dłoniach.
"Nigdy cię nie zostawię, nie zapomnę o tobie. Nigdy cię nie stracę Sehun, nigdy" Blondyn nagle zaczął płakać, ze szczęścia. Szczęścia, które go ogarniało. Które zostało zesłane skądś w jego ręce.
"Powierzam ci siebie Jongin. Siebie i moje serce" powiedział cicho, a po chwili poczuł usta bruneta na swoich.
"Kocham cię Sehun-ah."
"Ja ciebie też Jongin."
15 września 2013
Sehun's Sweet Memories Part 3
Sehun przesunął dwoma palcami po erekcji Jongina wpatrując się w jego ciemne, czekoladowe teraz błyszczące z pożądania oczy. Jego miękkie usta były rozchylone, napuchnięte od tych wszystkich pocałunków, a dolna warga drżała lekko. Był już pozbawiony koszulki, co Sehun wyraźnie wykorzystywał. Ssał i lizał sterczące twarde sutki bruneta nie szczędząc czasu by tylko podniecić chłopaka jeszcze bardziej. Jego ręka ciągle znajdowała się blisko zamka spodni Jongina, kiedy wreszcie rozpiął guzik.
Brunet jęknął głośno, zagryzając dolną wargę jednocześnie zaciskając powieki po czym wsunął swoje dłonie we włosy partnera.
Nagle zmienił ich pozycję; Jongin zawisł nad Sehunem po czym szybkim ruchem ściągnął z niego spodnie, koszulkę i bokserki. Uśmiechnął się widząc stojącego na baczność penisa Sehuna. Oblizał usta, po czym sięgnął ręką do szafki obok łóżka i wyciągnął z niej balsam. Wylał trochę na swoje ręce po czym zaczął nasmarowywać członka blondyna białą mazią. Sehun jęknął głośno i zacisnął dłonie na jasnofioletowej satynowej pościeli wypychając biodra ku ręce Jongina. Brunet uśmiechnął się do chłopaka i odsunął się do niego rozbierając się powoli. Zagryzał przy tym wargę, co doprowadzało jego parnera wręcz do gorączki. Pochylił się nad nim, wsunął dwa palce i zaczął go rozciągać. Drugą dłonią, rozsmarowywał balsam na swoim penisie, by jeszcze mniej bolało podczas stosunku.
"J-Jongin... W-Wejdź już w-we mnie..." szepnął Sehun unosząc podbródek starszego delikatnie do góry. Zagryzł dolną wargę odchylając głowę do tyłu. Jongin uśmiechnął się pochylając swe ciało nad blondynem po czym musnął jego usta wchodząc w niego powoli. Cichy jęk wydostał się z ust Sehuna a jego biodra same poruszyły się do przodu. Ugiął nogi w kolanach rozchylając je mocniej dając więcej dostępu Jonginowi, który chętnie to wykorzystał. Powoli, delikatnie, zaczął się poruszać we wnętrzu partnera splatając przy tym jedną z jego dłoni ze swoją. Drugą dłoń ułożył tuż obok tułowia blondyna, by łatwiej było mu sprawiać przyjemność Sehunowi co tym samym oznaczało również i sobie.
Brunet wzdychał cicho, wysłuchując się w te głośne jęki przyjaciela obserwując jednocześnie jego delikatną twarz wykrzywioną w rozkoszy, której on sam był powodem.
Odgłosy uderzających o siebie rozgrzanych ciał, jęki i westchnienia przeszywały pomieszczenie, w którym atmosfera była tak gęsta od panującego zewsząd podniecenia,że można by zbierać ją łyżkami czy wiaderkami.
"J-Jo-Jongin... Sz-Szybciej" szepnął Sehun oddając pożądliwie ruchy bioder mocno przejeżdżając paznokciami lewej ręki po plecach partnera. Jongin syknął cicho, jednak nie przejął się zbytnio ranami z których teraz ściekały stróżki krwi. Przyspieszył swoje ruchy, coraz głębiej wchodząc w blondyna aż w końcu trafił w jego prostatę. Oblizał usta zaczynając ruszać się w przeciwnym kierunku do ruchów bioder Sehuna.
"A-ahh! J-Jongin!"pisnął blondyn przyciągając bruneta do siebie po czym wpił się w jego usta z agresywnym pocałunkiem. Jongin oddał pocałunek zachłannie, coraz szybciej i mocniej ruszając się we wnętrzu młodszego.
"A-Ahh J-Jongin! J-Ja zaraz...! Aahhhmm!" Chłopak uśmiechnął się i zagryzając dolną wargę wyginał swe ciało mocno ruszając swymi biodrami, by jego partner mógł po kilku pchnięciach dojść w spokoju.
On także ledwo trzymał, czuł jak mięśnie Sehuna zaciskają się na jego pulsującym od nadmiaru przyjemności penisie.
"J-Jongin...!" jęk Sehuna wywołał falę; orgazm przeszedł przez ciało bruneta zalewając ciasne ścianki blondyna lepką spermą.
Jongin westchnął głośno opadając na ciało przyjaciela, opanowując powoli swój chaotyczny oddech. Musnął wargi Sehuna uśmiechając się do niego czule.
"S-Sehun... J-Jesteś w-wspaniały" szepnął powoli wychodząc z jego wnętrza. Położył się obok niego po czym wtulił go w siebie. Przykrył ich mokre od potu, lepkie od spermy, nadal drżące od orgazmu ciała satynową kołdrą. Przymknął powieki muskając czubek głowy Sehuna.
"Kocham Cię Sehun... Wesołych Świąt" szepnął nim oddał cię całkowicie przyjemnemu snu. Sehun także zasnął, z uśmiechem na ustach, czując się kochanym i bezpiecznym w silnych ramionach Jongina.
A zegar właśnie wybijał północ, rodzice chowali dzieciom prezenty pod choinką, choć Jongin i Sehun dostali najpiękniejszy ze wszystkich prezentów- wzajemną miłość.
14 września 2013
Sehun's Sweet Memories Part 2
Śnieg sypał gęsto, biały puch był już niemalże wszędzie. Księżyc przebijał się przez warstwy ciemnych chmur by dać dodatkową cząstkę światła.
Świąteczne lampki i ozdoby migały wokoło, na słupach i drzewach wisiały jemioły, ludzie zasiadali w swoich domach do kolacji tylko nie dwójka młodych mężczyzn.
Stali w swoich objęciach, nie zwracając uwagi na świat wokół nich. Mimo chłodu panującego zewsząd, śniegu sypiącego się na głowy i ciała, im było ciepło.
"J-Jongin..." szepnął Sehun odrywając się od miękkich ust przyjaciela. Patrzył na jego ruszającą się szybko klatkę piersiową, na jego rumiane policzki, na jego błyszczące oczy i rozchylone wargi. Nie powiedział nic, nie mógł, to co właśnie między nimi się wydarzyło szybko oplotło serce i myśli chłopaka.
"Sehun ja..." zaczął brunet, jednak nie skończył, a tylko przytulił do siebie blondyna. Nagle Sehun kichnął więc Jongin roześmiał się cicho i łapiąc go za rękę, zaczął iść w stronę swojego mieszkania. Uśmiechał się do przyjaciela, którego twarz była czerwona, a oddech nadal nie opanowany.
Szli długo, Jongin specjalnie wybrał dłuższą drogę by jak najdłużej trzymać Sehuna za rękę. Gdy byli już pod drzwiami mieszkania bruneta, Jongin przyciągnął Sehuna do siebie i musnął jego wargi. Blondyn zarumienił się jeszcze bardziej i mocniej chwycił za rękę przyjaciela.
"Sehun... Muszę ci to wyjaśnić... Bo widzisz ja..." zaczął gdy usiedli w kuchni łapiąc w swoje dłonie kubki z gorącą czekoladą.
"Ja się w tobie zakochałem Sehun..." dodał po wzięciu głębokiego oddechu. Sehun spojrzał na niego przełykając głośno ślinę. Wstał nagle od stołu i poszedł do salonu gdzie stanął w miejscu zamykając oczy. Chciał uspokoić swoje biedne serce, które biło jak szalone. Gdy już zaczęło mu to przechodzić, poczuł nagle wokół swoich bioder ręce Jongina.
"Sehun..." szepnął wtulając w jego kark swój ciepły policzek. Blondyn westchnął cicho, gdyż serce znów chciało wydostać się na zewnątrz jego piersi łomocząc jak szalone.
"Hunnie..." Brunet myślał że przyjaciel go odrzuci, wyrwie jego serduszko i zniszczy je śmiejąc się głośno jak kat nad swoją kolejną ofiarą. Pozwolił by jedna łza spłynęła po jego policzku.
Sehuna przeszedł dreszcz. Odwrócił się szybko i łapiąc starszego te parę miesięcy przyjaciela w talii wpił się w jego usta z namiętnym, długim i idealnym w tym momencie pocałunku.
"Masz miękkie usta" powiedział Sehun gdy oderwali się od siebie niechętnie. Spojrzał prosto w oczy Jongina uśmiechając się przy tym.
"Kocham cię Jongin" dodał po chwili wtulając się w ciepłe ciało przyjaciela.
"Sehun..." szepnął brunet łącząc ich dłonie razem. Długo wpatywał się w oczy blondyna widząc w nich tylko jedno- uczucie. Uczucie, którym on sam darzył Sehuna.
"Jongin...?" zaczął szeptem Sehun stając na przeciw Jongina. Przechylił głowę w prawo i uśmiechnął się łagodnie.
"Tak Sehunnie?" spytał zaciekawiony Jongin przekręcając swoją głowę w lewo.
"Skoro ja kocham ciebie... A ty kochasz mnie... To nie oznacza, że jesteśmy parą?" Brunet wziął głęboki oddech czując więcej ciepła na swoich już i tak gorących policzkach.
"Jeśli... Jeśli się na to zgodzisz..." powiedział Jongin. Reakcja Sehuna zaskoczyła go trochę. Chłopak wskoczył w jego ramiona otaczając swoimi nogami jego talię.
"Oczywiście że się zgadzam głuptasie" szepnął.
Nagle ich równowaga zachwiała się więc oboje runęli na kanapę.
Kolano Sehuna znalazło się między udami bruneta, a dłonie na jego piersiach. Rozejrzał się speszony przez co ruszał kolanem.
Nagle Jongin jęknął cicho, co wystraszyło blondyna. Zawisł nad nim sparaliżowany nie wiedząc co robić.
Jęk Jongina rozbrzmiewał w jego uszach i głowie, powodując u siebie dziwne ciepło. Spojrzał na Jongina, który uroczo zagryzał swoją dolną wargę. Instynktownie przesunął opuszkami palców po jego torsie przez brzuch, aż do zamka w spodniach.
Uśmiechnął się delikatnie.
"S-Sehun..." szepnął Jongin przymykając powieki. Blondyn ścisnął delikatnie lekkie wybrzuszenie w jeansach chłopaka z przyjemnością wysłuchując się w jego cichy jęk. Pochylił się nad nim i pocałował go namiętnie wodząc dwoma palcami po coraz bardziej wyczuwalnej erekcji bruneta.
"S-Sehun..." jęknął w ustach blondyna coraz zachłanniej oddając pocałunki.
"Pragniesz mnie... Prawda?" szepnął mu do ucha niskim głosem. Po ciele Jongina przeszedł dreszcz. Sehun wyczuł, że już nie mają odwrotu. On także tego pragnął.
11 września 2013
Sehun's sweet memories Part 1
On sam nie wiedział, że czuł coś więcej do swojego przyjaciela, że jego serce bije mocniej na jego widok, że uśmiecha się do siebie gdy widzi jego uśmiech.
Nigdy wcześniej nie znał czegoś takiego, jak miłość, zakochanie czy nawet zwykłe zauroczenie, a co dopiero pożądanie. Był nowicjuszem, nic nie wiedzącym młodym mężczyzną, bez żadnego doświadczenia ani nic.
Chciał kochać, tak jak jego mama kochała jego ojca, a babcia dziadka, i możnaby wymieniać tak dalej i dalej, a lista nie skończyłaby się zbyt prędko.
Właśnie tego dnia, wybrał się z Jonginem do kawiarni na bubble tea, by porozmawiać trochę o nich samych, ot takie pierdółki, ploteczki czy inne sprawy w ich własnym świecie przyjaźni.
Jongin z zawzięciem opowiadał o tym, jak bardzo irytują go ludzie z kierunku matematycznego, których akademiki mieszczą się tuż obok akademiku, w którym chłopak zamieszkiwał. Sehun słuchał go uważnie, nie przerywając ani na moment. Dopiero gdy Jongin zaczął pić swoją truskawkową herbatkę, chłopak ocknął się z transu w który wpadł przez głos przyjaciela, nie pierwszy i nie ostatni już raz zresztą.
Nawet nie zauważył, gdy odległość ich twarzy zmniejszyła się, przez co ich nosy niemalże się ze sobą stykały. Przełknął głośno ślinę i spojrzywszy w hipnotyzujące oczy starszego o parę miesięcy Jongina, zarumienił się delikatnie. Łagodny uśmiech pojawił się na twarzy bruneta bacznie obserwującego blondyna, po czym złapał go lekko za położoną na stoliku bladą dłoń chłopaka.
"J-Jongin" szepnął Sehun czując jak robi mu się gorąco mimo iż w kawiarni panował chłód, a na zewnątrz sypał gęsty śnieg.
"Coś się stało Hunnie?" spytał Jongin patrząc na blondyna zdziwionymi oczyma, przez co Sehun zaczerwienił się jeszcze bardziej spuszczając wzrok na plastikowy kubeczek. Wyrwał dłoń z uścisku bruneta zaczynając bawić się palcami obu rąk pod stolikiem.
Nie mógł w tamtym momencie nic z siebie wydusić, gula będąca w jego gardle hamowała wszelakie dźwięki, a sam Sehun nawet nie chciał się odzywać. Ciągle wlepiał wzrok w swoją bubble tea gdy nagle Jongin wstał ze swojego miejsca zaczynając się ubierać. Sehun również to zrobił, po czym podszedł do kasy i zapłacił za obie bubble tea i wyszedł. Nagle został pociągnięty do tyłu, a gdy odwrócił się i zobaczył przez kogo, na głowę została wyłożona mu wełniana czapka a na jedną rękę rękawiczka. Wokół szyi został owinięty do połowy szalik, bo drugą połowę miał jego przyjaciel Jongin. Brunet uśmiechnął się do blondyna po czym złapał jego dłoń, tą bez rękawiczki, i zaczął iść.
"Dlaczego to robisz?" zapytał Sehun rumieniąc się nie przez zimno panujące wokoło, lecz przez czułe gesty Jongina.
"Bo tak chciałem" odpowiedział Jongin przyciągając blondyna za rękę bliżej siebie.
"Um, n-no skoro t-tak" Sehun nawet nie spojrzał na twarz przyjaciela uśmiechniętą od ucha do ucha. Patrzył w chodnik prawie potykając się o własne nogi.
"Ah, zapomniałbym!" zawołał nagle Jongin, przez co biedny Sehun wystraszył się i podskoczył na zlodowaconym chodniku niemal przewracając się od razu, gdyby nie szybki ruch bruneta. Przyciągając go do siebie uchronił Sehuna przed koszmarn upadkiem na tyłek, jednak koszta tego musiały być spłacone. Niedoszły incydent chciał, aby tych dwoje w ramach zapłaty pocałowało się.
A jako że były to święta, a dokładniej mówiąc Wigilia Bożego Narodzenia, wszędzie wisiały jemioły i tego typu podobne drobiazgi, więc akurat pocałunek tych dwoje wypadł pod jedną z kiści jemioły.
Sehun mocno się zaczerwienił otwierając szeroko oczy, by po chwili móc je zamknąć i spokojnie oddać się przyjemności, o której marzył i myślał już od dawna.
Jongin natomiast czuł, ze jego policzki są rumiane przez pocałunek, jednak widząc i czując reakcję swojego przyjaciela, nie przerwał tego zbliżenia, a wręcz nawet je przedłużył.
1 września 2013
Stay With Me EPILOG
"Mamo?! Mamo! Zobacz..! Mamo! K-Kyungsoo się budzi! M-Mamo! Kyungsoo się obudził..!" zawołał mężczyzna siedzący obok szpitalnego łóżka.
"Witaj ponownie synu" powiedział drugi mężczyzna, dużo starszy niż ten który siedział. Przytulał swoją żonę, która z radości rozpłakała się i nie mogła opanować swojego drżącego głosu. Czekali na ten dzień przez 5 lat.
"Kochanie" szepnęła kobieta wyrywając się z objęć małżonka. Usiadła na drugim krześle wycierając zapłakaną twarz w bladoróżową chusteczkę.
"M-Mamo..." szepnął ledwie Kyungsoo mrugając kilka razy pod rząd przyzwyczajając się do światła dziennego.
"Skarbie... Nie przemęczaj się tak..." zaczęła, jednak przerwała jej ręką leżącego chłopaka na jej własnej dłoni.
"Chcę się zobaczyć z Jonginem... Zaprowadzisz mnie na jego grób?" Wszyscy obecni w pomieszczeniu, łącznie z pielęgniarką, otworzyli szeroko usta patrząc ze zdziwieniem na Kyungsoo, który teraz delikatnie się uśmiechnął.
"S-Skąd wiesz... Przecież..." Chłopak nic nie odpowiedział. Nikt już nie zadręczał go tymi pytaniami, pozwolili mu w spokoju pojechać na badania.
*
[6 miesięcy później]
"Przepraszam, że to tak długo trwało Jonginnie" powiedział szatyn kładąc różę, czerwoną różę, na nagrobku.
"Chyba jestem jedyny, który teraz cię odwiedza, co? Zawsze otoczony przyjaciółmi, teraz stałeś się zupełnie sam..." szepnął wycierając płytę nagrobną z danymi zmarłego.
"Kim Jongin. Urodzony 14 stycznia 1994 roku, zmarł 15 października 2013 roku" Kyungsoo uśmiechnął się słabo i pozwolił spłynąć jednej łzy po jego policzku.
"Wiesz że dzisiaj skończyłbyś 26 lat? Świętowalibyśmy je tak jak zawsze... We dwoje... W naszym mieszkaniu. Ale wiesz? Mi to nie przeszkadza, że będziemy je świętowali tutaj..." Kyungsoo przetarł oczy dłońmi, szczelnie opatulonymi w rękawiczki.
"Pozwoliłeś mi żyć samemu umierając... Jesteś idiotą wiesz?" Kyungsoo uniósł wzrok ku zachmurzonemu niebu roniąc kolejne łzy.
"Jesteś cholernym idiotą Jongin... Idiotą, którego kocham..." szepnął i padł na kolana. Ręce oparł o nagrobek wsłuchując się w szum wiatru.
"Tęsknię Jongin... Może wkrótce znów się spotkamy?" szepnął i uśmiechnął się, a wiatr zawył mocniej.
"Byłbym zapomniał" powiedział nagle Kyungsoo i sięgnął do kieszeni płaszcza wyciągając z niego kartkę z listem.
"Jeśli go przeczytasz... Daj mi znak..." Szatyn wstał, otrzepał się z brudu po czym położył papier wypisany drobnym czytelnym pismem na szarą płytę. Uśmiechnął się, po czym odszedł kawałek dalej. Nagle poczuł szarpnięcie i ciepły głos obok czerwonego od zimna ucha.
"Będę czekał na ciebie, Kyungsoo."
"Jongin... Dziękuję..."
A/N: no więc... skończyło się. i jak? jak wrażenia po? bo widzę że drugi rozdział rozwalił wasze systemy C:
Stay With Me ROZDZIAŁ 2
"Widzę że już nie śpisz Kyungsoo" powiedział nagle Autor pojawiając się na krześle obok łóżka szatyna. Kyungsoo wystraszył się i prawie spadł na podłogę.
"Wystraszyłeś mnie!" pisnął, na co brunet roześmiał się. Kyungsoo zrobił obrażoną minę odwracając głowę w prawo.
"Oj no, Kyungsoo, nie złość się" Autor sięgnął ręką jego policzka i przejechał po nim kciukiem. Rumieniec na twarzy szatyna sprawił, że brunet uśmiechnął się i pochylił nad nim delikatnie muskając jego usta.
"Gotowy na kolejną dawkę historii o nas?" spytał tuż przy uchu szatyna niskim głosem, który sprawił, że po ciele starszego przebiegł dreszcz.
"Muszę się przebrać Autorze!" pisnął Kyungsoo, co wywołało tylko uśmiech chłopaka.
"Dzisiaj nigdzie nie idziemy, ale zostajemy tutaj... Dzisiaj opowiem ci o dniu, w którym to się skończyło" Kyungsoo zamrugał kilka razy i otworzył usta, jednak po chwili zamknął je, usadowił się wygodnie na łóżku i zaczął uważnie wsłuchiwać się w słowa bruneta.
"A więc... 15 października 5 lat temu... Wtedy to się skończyło." Autor wziął głęboki oddech po czym spojrzał na Kyungsoo. "To nie będzie przyjemna historia. Będzie ona też naszą ostatnią."
"Czy to oznacza że... Że dzisiaj..."
"Tak Kyungsoo, dzisiaj dowiesz się już wszystkiego" Kyungsoo przyciągnął kołdrę bliżej siebie opierając głowę o poduszkę.
"A więc... 14 października postanowiliśmy, że następnego dnia pojedziemy za miasto na małą wycieczkę. To miał być nasz pierwszy wyjazd na tak długo, takie krótkie wakacje. Przez to, że oboje studiowaliśmy a dodatkowo pracowaliśmy bardzo się cieszyliśmy na ten wyjazd. Nie mogłem spać całą noc, miałem złe przeczucia co do tego wyjazdu. I..."
"I nie pomyliłeś się tak?" Autor kiwnął głową i kolejny raz wziął głęboki oddech.
"Ja miałem prowadzić w tamtą stronę, więc siedziałeś na miejscu pasażera obok mnie. Byłeś strasznie podekscytowany, ale ja wciąż miałem wrażenie że coś się stało. Chciałem zrezygnować, w ostatniej chwili się wycofywać, jednak uśmiech na twojej twarzy... Zacisnąłem dłonie na kierownicy i ruszyliśmy..." Autor przerwał na chwilę, spojrzał w sufit i przetarł oczy. "Śpiewaliśmy, rozmawialiśmy, ciągle się uśmiechałeś... Zjechałem na pobocze by móc cię pocałować... Czułem, że to może być nasz ostatni pocałunek, więc nie chciałem go przerywać. Łzy napłynęły mi do oczu, więc przytuliłem się do ciebie nie mogąc przestać płakać. Uspokoiłeś mnie dopiero po dłużej chwili... Byłem trochę niespokojny, więc poprosiłeś o zamianę a ja się nie zgodziłem. I to był mój największy błąd. Nagle zaczęło padać, co tylko spowodowało, że jeszcze bardziej myślałem o tym, że coś sie stanie" Autor znowu spojrzał na sufit przełykając swoje łzy. "Ciężarówka nadjechała z drugiej strony... Nie zdążyłem wyhamować... Mieliśmy wypadek..." Kyungsoo przetarł ręką oczy i policzki mokre od płaczu. "J-ja... Szyba rozbiła się na drobne kawałki, wszędzie była krew, pełno dymu... Nie przejmowałem się tym jednak. Nawet bólem w klatce piersiowej..." Autor drżącymi rękoma podwinął koszulkę ukazując wielką ranę na piersi obok serca. Kyungsoo wstrzymał na chwilę oddech zasłaniając usta dłonią by nie pisnąć. Brunet westchnął przecierając zaczerwienione oczy. "Z trudem spojrzałem na ciebie... Krzyknąłem. Wolałem o pomoc, bo sam... Sam nie mogłem nic zrobić. Prosiłem byś nie umierał, byś nie odchodził... K-Ktoś... Ktoś mnie wysłuchał... Otworzyli drzwi i wyciągnęli cię ze środka. Miałeś szczęście. Ja... Ja już niestety nie. Od tyłu nadjechało drugie auto uderzając w nasze... Nie zdołałem nic powiedzieć. Poczułem tylko pełno krwi w moim gardle... Wiesz co to oznacza Kyungsoo?"
"Ż-Że... Nie... T-To niemożliwe!" krzyknął Kyungsoo zasłaniając usta dłonią. Kolejne łzy wypłynęły z jego oczu. Autor spuścił głowę.
"Kyungsoo... Wtedy, 15 października pięć lat temu.. Ja, Kim Jongin, umarłem..."
"M-Masz... J-Jongin... D-Dlatego od razu... Od razu mi nie... Mi nie powiedziałeś... Dlaczego?!" Jongin tylko uniósł głowę i smutno spojrzał na Kyungsoo. Jego wzrok wcześniej pełen uczuć teraz pusty, jego ciało tak wyraźne nagle stało się półprzezroczyste.
"Jongin? Jongin?! Jongin! N-Nie... Nie znikaj... P-Proszę... Zostań..." Krzyknął Kyungsoo jednak było już za późno. Brunet rozpłynął się w powietrzu zostawiając tylko chłód w pokoju.
27 sierpnia 2013
Stay With Me ROZDZIAŁ 1
"Kim jesteś Autorze?" zapytał bruneta przychylając głowę na bok wpatrując się w chłopaka zaciekawionym wzrokiem.
"Kim jestem? Jestem człowiekiem, zwyczajną istotą ludzką taką jak i ty" odpowiedział mu Autor wchodząc głębiej do pomieszczenia. Szatyn przesunął się na łóżku robiąc tym samym miejsce dla bruneta. Gdy ten usiadł obok niego, Kyungsoo złapał go delikatnie za ramię.
"Opowiedz mi o sobie" poprosił go, jednak chłopak tylko spojrzał na niego przymrużonymi oczami i uśmiechnął się łagodnie. Odepchnął się rękoma od łóżka i stanął przed Kyungsoo wyciągając rękę.
"Chodź, coś ci pokażę" powiedział Autor. Kyungsoo niepewnie z początku, chwycił za dłoń bruneta i wstał z łóżka.
"Dokąd idziemy?" szatyn nie krył ciekawości.
"Zobaczysz" oznajmił Autor i wyszedł z pomieszczenia, nadal trzymając Kyungsoo za rękę.
*
"Minęło dokładnie 7 lat od naszego pierwszego spotkania..." Autor zamyślił się po czym obrócił bokiem do Kyungsoo.
"Nazywasz się Do Kyungsoo i obecnie masz 26 lat. Kiedy cię poznałem, miałeś zaledwie 19. Marzyłeś o studiach na anglistyce, chciałeś wyjechać do Londynu, chciałeś się ocenić w wieku 22 lat... Wtedy, 23 czerwca siedem lat temu wpadłeś tutaj na mnie i rozsypałeś moje książki. Pomogłeś mi je później pozbierać i w ramach przeprosin, zaprosiłeś mnie na gorącą czekoladę do kawiarni swojego przyjaciela Baekhyuna" Brunet westchnął cicho i spojrzał prosto w oczy Kyungsoo łapiąc go za rękę. "Nie potrafiłem odmówić, bowiem zafasynowałeś mnie... Już wtedy czułem, że coś między nami będzie..." Autor westchnął po raz kolejny i posłał wesoły uśmiech zakłopotanemu Kyungsoo. "Dwa miesiące później zaprosiłeś mnie na randkę. I spotykaliśmy się tak przez 3 miesiące. Tak, dokładnie 24 grudnia zapytałeś mnie, czy oficjalnie będę twoim chłopakiem. Nie mogłem się nie zgodzić" Brunet przejechał dłonią po zarumienionym policzku Kyungsoo i przybliżył swoją twarz do jego. "Wtedy to ty tak zrobiłeś, teraz czas, by role się odwróciły" szepnął cicho i pocałował Kyungsoo namiętnie oplatając prawą dłonią jego kark.
"Od tamtego dnia spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę. Pomagaliśmy sobie wzajemnie, każde piątkowe wieczory należały do nas jako randkowy rytuał. Nigdy się nie nudziliśmy. Uwielbiałem patrzeć na ciebie, na twoje oczy, usta, ciało. Chciałem być już zawsze blisko ciebie..." Brunet uśmiechnął się delikatnie i wstał z ławki, na której obecnie siedzieli z Kyungsoo.
"I... Co było między nami dalej?" Kyungsoo zapytał Autora cicho, łapiąc go za dłoń.
"Co było dalej? Może... Następnym razem ci opowiem? Dzisiaj już dosyć wrażeń" odpowiedział Autor i zaczął iść z Kyungsoo w stronę domu.
24 sierpnia 2013
Stay With Me PROLOG
5 sierpnia 2013
PSPSS ROZDZIAŁ 3
Chanyeol rozejrzał się po pokoju i gdy zobaczył swoje i Baekhyuna ubrania porozrzucane po całym pokoju przełknął głośno ślinę, opadł bezsilnie na łóżko i uderzył się w twarz.
"Baekhyun, nie mów mi że cię zgwałciłem" powiedział sam do siebie. "Błagam nie mów że to zrobiliśmy."
"Chanyeol, dobrze się czujesz?" zapytał śpiącym głosem Baekhyun otwierając leniwie oczy.
"J-ja... Baekhyun powiedz, że cię nie zgwałciłem, powiedz że po prostu było ci za zimno i przeszedłeś do mnie a tu było ci za gorąco więc się rozebrałeś" Chanyeol wydawał się być nerwowy i zrozpaczony. Nie chciał krzywdzić Baekhyuna w chwilach swojego własnego załamania.
"Nie zgwałciłeś mnie" odpowiedział Baekhyun przyczołgując się do ciała rudzielca i przytulając się do niego.
"Sam ci się oddałem" słowa Byuna zmroziły Parka. Ponownie przełknął ślinę patrząc na uśmiechniętą i zarumienioną twarz Baekhyuna szeroko otwartymi oczami.
"Co ja najlepszego zrobiłem" Chanyeol miał wyrzuty sumienia. Skrzywdził Baeka, skrzywdził kogoś kogo kochał.
"Baekhyun, ja cię przepraszam. Nie wiem co się działo w nocy, nie wiem co mnie poniosło, ale Baekhyun błagam, wybacz mi. J-ja tego naprawdę nie chciałem..."
"Chanyeol cholera jasna, mówię że sam ci się oddałem. Było cudownie, naprawdę, najlepszy seks w moim życiu, więc skończ pierdolić głupoty i pocałuj mnie wreszcie" Baekhyun powiedział to na jednym wdechu. Nie znosił gdy ktoś miał poczucie winy przez niego.
Chanyeol załapał słowa blondyna dopiero po chwili. Wahał się czy może to zrobić, czy powinien to robić.
Niepewnie nachylił się delikatnie nad twarzą Baekhyuna nim wreszcie zetknął ich wargi razem.
Jednak oderwał się po chwili czując jak ból rozsadza mu czaszkę od środka.
Zsunął się więc z łóżka zostawiając w nim Baekhyuna z miną smutnego psa i udał się do kuchni. Otworzył szafkę i wyciągnął z niej opakowanie tabletek. Odwrócił się by wziąć szklankę i nalać sobie wody i wystraszył się. Tabletki wypadły mu z rąk, z ust wydobył się krzyk a serce prawie wyskoczyło mu z piersi. Chwycił się kurczowo stołu jakby był on ostatnią deską ratunku.
"Baekhyun, matko boska, wystraszyłeś mnie" jęknął cicho. Baekhyun schylił się i podniósł opakowanie z kafelek i podał je Chanyeolowi. Ten wziął pudełko przypadkowo muskając jego delikatną dłoń opuszkami palców. Zarumienił się i żeby odwrócić od tego uwagę sięgnął po szklankę i nalał do niej odrobinę wody.
Wyciągnął jedną tabletkę i szybko ją połknął czując spojrzenie Baekhyuna na sobie.
"Chanyeol, wszystko w porządku? Zachowujesz się jakoś dziwnie" powiedział blondyn podchodząc bliżej rudzielca i łapiąc go za rękę. "Channie, proszę, powiedz mi co jest nie tak" Park przełknął ślinę.
"J-Ja nie chciałem tego Baekkie, nie chciałem cię skrzywdzić, nie chciałem cię tam zostawić... J-ja przepraszam. Miałem ci pomóc, wspierać cię a zawaliłem zostawiając cię tam samego..." Chanyeol czuł że łzy napływają mu do oczu.
"Chanyeol do cholery, przestań pierdolić głupoty! Sam ci się oddałem w nocy, a za to w szpitalu nie mam ci za złe! Zrozum wreszcie że cię kocham i cię rozumiem, że byłeś w szoku!" Baekhyun przybliżył się do wyższego chłopaka i wpił się w jego usta pewnie. Dopiero gdy Chanyeol w szoku oddał pocałunek Byun zrozumiał że przypadkowo wyznał uczucia Chanyeolowi.
"Ja... Um... No, ten tego..." blondyn zaczął się jąkać na co rudzielec uśmiechnął się i przejechał dłonią po jego policzku.
"Baekkie, ja naprawdę doceniam twoje starania żebym przestał czuć się winny ale wiesz, to nic nie da."
"Chanyeol kurwa, czy ty nie zrozumiałeś tego co powiedziałem? Kocham cię głupolu jeden! Sam ci się oddałem w nocy! Sam! Słyszysz? Było mi mega dobrze, jesteś najlepszy, naprawdę, nigdy nie miałem takie orgazmu więc skończ pierdolić i zrób mi śniadanie bo jestem głodny" Baekhyun westchnął, usiadł na krześle w kuchni i przypatrywał się reakcji wyższego.
"Baekhyun-ah, ja..." zaczął rudzielec ale nie skończył bo podszedł do lodówki i zaczął wyciągać z niej składniki na śniadanie. Za bardzo nie wiedział co może zrobić, jednak wybrał najłatwiejsze do roboty, czyli jajecznicę.
Chanyeol rozbijał jajka powoli, jego ręce nadal się trzęsły, w głowie miał kilka myśli naraz.
Nagle poczuł dłonie Baekhyuna na swoich oraz jego twarz łopatce.
"Daj pomogę ci" mruknął Baekhyun przez co Chanyeol przez przypadek upuścił jajka na ziemię.
Czuł się zażenowany, jak mógł doprowadzić siebie do takiego stanu?
"Baekhyun, przepraszam, to mnie zaczyna przerastać" Park spuścił głowę po czym odszedł od starszego i wyszedł z kuchni udając się na balkon. Wyciągnął spod krzesła paczkę Malboro i zapalił jednego papierosa.
Wciągnął nikotynę do swoich płuc próbując się uspokoić.
"Nie powiem mu tego. Zwłaszcza teraz" powiedział sam do siebie wypuszczając dym na zewnątrz.
21 lipca 2013
PSPSS ROZDZIAŁ 2
Chanyeol zamarł. Ręce mu się trzęsły, łzy zbierały się w oczach, dolna warga drżała. Czuł chłód.
Gula w gardle nie pozwoliła Chanyeolowi na jakiekolwiek słowo.
Miał w głowie mętlik.
"J-ja... Przepraszam Baekhyun-ah" wyszeptał ledwie słyszalnie. Łzy ściekały po policzkach, dłonie zaciśnięte na materiale jasnych spodni, nogi były jak z waty. Nie mógł, nie potrafił.
"Chanyeol?" zapytał nagle Baekhyun odwracając się ponownie w stronę wyższego. On także płakał.
"B-Baekhyunnie" wyszeptał Chanyeol nadal nie podnosząc wzroku z podłogi.
"P-przepraszam" i Chanyeol wybiegł z sali zostawiając w środku smutnego Baekhyuna samego. Biegł ile miał sił w nogach, nie zwracał uwagi na innych pacjentów, lekarzy czy odwiedzających, po prostu biegł. Zatrzymał się dopiero wtedy, kiedy świeże powietrze otuliło jego mokrą od płaczu twarz. Spojrzał w górę na okna do sal. W jednym z nich ujrzał blondyna wpatrującego się smutnym wzrokiem gdzieś za horyzont.
"Baekhyunnie... Przepraszam" szepnął niby do Baekhyuna, choć tak naprawdę do siebie. Lewą dłonią przetarł spływające łzy, prawą zacisnął w pięść. Nie wiedział kiedy zaczął przegryzać dolną wargę z której teraz leciała strużka krwi.
Syknął cicho, odwrócił się szybko i odszedł. Założył jeszcze kaptur na głowę by nikt nie zwracał na niego uwagi.
Szedł powoli, w głowie nadal miał słowa Baekhyuna "mam raka".
Przecież chciał mu pomóc a teraz uciekł. Teraz, kiedy Baekhyun najbardziej go potrzebował.
"Jestem idiotą" powiedział sam do siebie wchodząc do sklepu. Nigdy wcześniej nie palił ani nie kupował całej wódki dla siebie jednak dzisiaj zrobił wyjątek.
Speszył się gdy sprzedawczyni poprosiła go o dowód, przecież nie wygląda aż tak bardzo młodo.
Pokazał dokumenty, zapłacił i poszedł do domu.
~~~
Zapach papierosowego dymu roznosił się po pomieszczeniu niemal zastępując w ten sposób cały tlen. Butelki walały się dookoła, kilka była stłuczonych. Mało brakowało, a Chanyeol miałby rozciętą rękę z kawałkami szkła wewnątrz rany.
"Fuck!" wrzasnął kiedy chwiejnym krokiem omijał poduszki, swoje ciuchy czy kolejne butelki.
"Pierdolony Chanyeol... Pierdolony ja... Ha... Hahhahaha!" krzyczał na cały dom. Nie umiał się powstrzymać. Mimo iż spity, praktycznie nieprzytomny płakał. Płakał gorzkimi łzami. Nie mógł przeboleć tego, że zostawił Baekhyuna samego właśnie wtedy, gdy ten najbardziej go potrzebował.
Nagle usłyszał ciche, delikatne pukanie do drzwi. Przeskoczył przez fotel i przebiegł bardzo szybko i głośno dzielącą go odległość od drzwi wejściowych.
"Ch-chanyeol?" to był Baekhyun. Chanyeolowi zaczęło się wydawać, że śni, że ma halucynacje. I nadal by tak twierdził jego zapijaczony mózg gdyby nie to, że Baekhyun go pocałował.
Chanyeol otworzył oczy szeroko, bardzo szeroko. Był zdziwiony, że Baekhyun go pocałował po tym, jak ten zostawił starszego w szpitalu samego.
"B-baekkie..." i Chanyeol znowu zaczął płakać. Baekhyun widząc słone łzy na policzkach wyższego przytulił chłopaka samemu zaczynając płakać.
"P-przepraszam że cię zostawiłem... Przepraszam... Ale wystraszyłem się..." i tym razem to Chanyeol pocałował usta Baekhyuna, pchnął go lekko na ścianę, wsunął jedną nogę między jego dolne kończyny i zmienił delikatnego całusa w ostry, agresywny pocałunek.
Jego kolano poruszało się bardzo blisko krocza starszego pobudzając go zauważalnie.
"Mmrr" mruknął Chanyeol i przejechał swoim mokrym od śliny językiem po konturze ust Baekhyuna.
"A-ah Channie..." jęknął Baekhyun gdy poczuł jak spodnie stały się naprawdę ciasne.
"Chcę dokończyć to, co było między nami kilka dni temu" szepnął zmysłowo Chanyeol prosto w ucho starszego. Baekhyuna przeszedł dreszcz, gdy mokry mięsień wyższego dotknął jego małżowiny usznej.
"Teraz..." i Chanyeol ugryzł ucho Baekhyuna, kolano dotknęło wreszcie erekcji starszego, ręce zacisnęły się na tyłku chłopaka, który teraz właśnie jęknął rozkosznie.
Nie było odwrotu.



