Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SuLay. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SuLay. Pokaż wszystkie posty

7 lipca 2013

EXO LOVE


"Chen i XiuMin, kto by pomyślał prawda? A jednak stało się, ich serca zabiły mocniej, w głowie tysiące myśli na temat drugiego, miliony motyli uwalniają się z każdym kolejnym wspólnym dniem spędzonym razem. Nieśmiałe pocałunki, przypadkowe zetknięcia się dłoni czy spojrzeń i pojawiające się na ich zdumionych twarzach rumieńce. To wszystko powodowało, że dosłownie w całym dormie zapanował romantyczny nastrój. 
Dzięki temu załamany własnymi uczuciami Tao uśmiechał się i wreszcie odważył powiedzieć Krisowi co czuje. 
I nawet nieśmiały Kyungsoo zaprosił na randkę nieświadomego Jongina.
Wydawało się, że jest wręcz idealnie, bo gdzie by się nie spojrzało, ujrzałoby się miłość.
Czy według was coś to mogło zepsuć? Owszem, pierwsza kłótnia Jongdae i Minseoka. 
Złość tej dwójki wyczuwalna była na kilometr, a pozostali członkowie EXO aż się dziwili, no bo jak to tacy zakochańcy jak oni się pokłócili.
O co poszło, spytacie? 
O pluszowego misia XiuMina, którego Chen pożyczył jednej nocy bo menager nie pozwolił na zamianę pokoi.
Oczywiście mogłoby się wydawać, że to nic strasznego ale gdybyście widzieli biednego main vocala uciekającego przed wrzeszczącym XiuMinem nie śmialibyście się, o nie.
Płakalibyście i tarzali po podłodze z bólami brzucha jak robił to Lulu i Sehun.
Jednak gdy Minseok dorwał swojego chłopaka i odebrał swoją własność pocałował przy tym Chena. 
I waśnie zostały ponownie zażegnane." 
"Lay? Znowu czytasz te głupie opowiadania o nas?" zapytał Lu Han wchodząc niepostrzeżenie do pokoju unicorna. Ten oderwał się od ekranu laptopa i spojrzał na czerwonowłosego uśmiechnięty. Kiwnął głową i ręką zaprosił Lu aby ten usiadł obok niego i przeczytał wpis pewnej fanki na tumblr.
"Yixing, wpadasz w obsesję" 
"Nie sądzę, po za tym, to tylko raz" oburzył się Yixing i wzruszył ramionami. Starszy pokręcił głową i uśmiechnął pod nosem. Wstał z łóżka i łapiąc za rękę młodszego przyciągnął go do siebie wtulając głowę w jego ciało. Cudownie było czuć bijące serce tuż obok ucha.
"Luhan-ge, znowu zjadłeś za dużo truskawkowych żelków?" spytał rozbawiony Yixing odwzajemniając uścisk starszego.
"Lay!" wykrzyknął nagle SuHo pojawiając się z nikąd w pokoju Chińczyka. 
"S-SuHo?" spytali zdziwieni Luhan i Yixing. 
"Chciałem cię poinformować iż... A zresztą nieważne. Pogadamy później" słychać było tylko trzaśnięcie drzwiami. Zhang puścił Lu z objęć i wybiegł za Koreańczykiem.
"Junmyeon!" zawołał tancerz i złapał starszego za ramię. "Jesteś zazdrosny o Luhana?" zapytał, a uśmiech wkradł się na jego usta. 
"Nie. Tylko mnie denerwuje to, że wolisz poświęcać jemu czas a nie mnie" odparł drugi nadal nie odwracając się do Chińczyka.
"Myeonnie?" 
"Myeonnie? Od kiedy jestem Myeonnie?" spytał Koreańczyk i wreszcie spojrzał prosto w oczy Yixingowi.
"Kocham cię" mruknął Zhang spuszczając wzrok. 'Cudownie' pomyślał.
"Ja ciebie też Xinggie" odpowiedział mu JunMyeon i poszedł sobie w głąb ich dormu zostawiając otępionego chłopaka samego. 'Xinggie?' spytał sam siebie i rumieniąc się pozwolił sobie na uśmiech.
W takim właśnie stanie wrócił do pokoju zastając leżącego na jego łóżku Luhana z wzrokiem wbitym w laptopa. 
"Hyung" powiedział trochę nie wyraźnie po koreańsku ale starszy nie zareagował. Spróbował po chińsku i też nic. Przysiadł się więc obok niego i czytał to, co Luhan właśnie studiował wzrokiem.

"... "Jesteś idiotą! Zdradziłeś mnie z Krisem! Wynoś się!" wydarł się Luhan kierując swoje wyrzuty w stronę XiuMina. Starszy z nich miał łzy w oczach i ściskał prawą dłoń w pięść. Młodszy płakał i rzucał rzeczami Koreańczyka w niego. 
"Przecież wiesz, że Tao kłamał bo sam pokłócił się z Krisem!" krzyknął XiuMin i uderzył o ścianę. 
"Sam kłamiesz! Przecież ja też to widziałem!" wrzasnął jeszcze głośniej Chińczyk. MinSeok nie wytrzymał,  podszedł do niego i pocałował go w usta..."

"Luhan-ge? Ty też wpadasz w obsesję?" zaśmiał się Lay. 
"T-to nie tak Yixing!" blondyn jąkał się i zarumienił. Lay wiedział, że ten zakochał się w najstarszym z całej dwunastki.
"Oh, nie przesadzaj. Przecież ja wiem, że ty go lubisz" 
"Lay, ale nie mów nikomu!" 
"Nie musi nikomu nic mówić. Sam właśnie to przyznałeś" powiedział nagle Minseok wychylając się zza drzwi. Pomidory i buraki mogą Lu pozazdrościć koloru. Najstarszy nie wahając się ani chwili wszedł głębiej do pomieszczenia, podszedł do Luhana i łapiąc jego twarz w swoje dłonie pocałował go. 
"Ja ciebie też lubię Lulu" mruknął Koreańczyk.
Lay stał osłupiały. Czy w tym dormie wszyscy się nagle kochają? 
Wyszedł ponownie z pokoju zostawiając pochłoniętą w pocałunki dwójkę i pokierował się do kuchni. Tam zastał Kyungsoo i pomagającego mu JongIna. Od kiedy Kai mu pomaga? Przeszedł szybko obok i wszedł do salonu. Na kanapie siedzieli wtuleni w siebie Kris, Tao i Chen.
Na podłodze leżeli Chanyeol i Baekhyun.
Tylko Sehun siedział w fotelu i nie patrzył na nic.
"Hunnie?" zapytał Lay kucając obok najmłodszego.
"Hmm?" mruknął i pozwolił sobie spojrzeć w stronę Chińczyka.
"Oni wszyscy się kochają?" zapytał Yixing a Sehun osłupiał.
"Jak to wszyscy?" Koreańczyk rozejrzał się dookoła. Nagle posmutniał i spojrzał na starszego.
"Luhan hyung też?" 
"Na górze" odparł Lay patrząc w sufit.
Młodszy westchnął i obrócił oczami.
"Hunnie, ty też kogoś masz prawda?" 
"Nie" krótka odpowiedź bez emocji. "I nie mam zamiaru mieć."
"Forever alone z kotami?" zakpił starszy ale kiedy Sehun spojrzał na niego tym swoim wzrokiem typu 'zaraz zginiesz' uspokoił się trochę.
"Nawet jeśli"
"Hunnie~?" zawołał nagle Luhan wchodząc do salonu i ciągnąc za sobą XiuMina. 
"Hyung... Szczęścia" mruknął Koreańczyk i udał się do Kyungsoo i Jongina.
"Coś go ugryzło?" spytał troskliwie Lu wzrokiem podążając za maknae.
"Ma zły dzień i tyle" stwierdził Minseok i położył głowę na ramieniu Hana.
"Ale... Martwię się. Widać, że coś go gryzie" mruknął smutno Jeleń i usiadł na tym samym fotelu, na którym siedział wcześniej Sehun. XiuMn jęknął z niezadowolenia, poczym usadził się na kolanach młodszego.
"Wiesz co Minseokkie? Myślę, że on jest zazdrosny" szepnął Lu Han do ucha starszego.
"O kogo?"
"O nas... O wszystkich. Widzisz? Kyungsoo-ah i Jongin-ah są razem, Kris, Tao i Chen też. Junmyeon i Yixing również. I my. Tylko on jeden jest sam... Mogę z nim porozmawiać?" zapytał Lu, a Minseok zgodził się od razu, wiedząc, że Sehun jest dla Hana jak młodszy brat.
"To wiesz... Ja może zrobię to teraz" XiuMin zszedł więc z nóg młodszego i zamienił się z nim miejscami. Lu poszedł do kuchni i wyciągnął z niej Sehuna ciągnąc go teraz do ich pokoju. 
"Coś się stało hyung?" zapytał Sehun siadając na łóżku.
"Sehunnie... Powiedz mi co cię gryzie" poprosił starszy siadając naprzeciwko maknae. Spojrzeli sobie prosto w oczy.
"J-ja... Bo ja nie mam nikogo hyung... A wszyscy mają..."
"A kochasz kogoś?"
"K-kocham... Jongina kocham. Ale on kocha Kyungsoo hyunga" powiedział smutno Sehun patrząc w podłogę.
"To porozmawiaj z Jonginem, może on cię zrozumie? I może będziecie razem jak Tao, Chen i Kris? Oni też są we trójkę i sobie radzą" powiedział wesoło Lu, a Sehun kiwnął głową.
Nagle ktoś zapukał do drzwi i nie czekając na pozwolenie, wszedł do środka.
To był Kai.
"Um, Sehun... Przepraszam, że podsłuchiwałem, ale naprawdę mnie lubisz?"
"J-ja... Um, tak" mruknął Sehun czując jak jego policzki robią się czerwone.
"To ja może was zostawię" powiedział Lu i ewakuował się ze swojej i maknae sypialni.
"Bo widzisz Sehunnie... J-ja też cię lubię. I Kyungsoo też lubię w ten sposób... Myślę że Kyungsoo hyung nie będzie miał nic przeciwko" powiedział Jongin i pocałował Sehuna.
"Jasne że nie będę miał nic przeciwko" powiedział nagle D.O., który wziął się niewiadomo skąd w tym pokoju. Podszedł do dwójki najmłodszych i przytulił ich obu naraz. Sehun skakał teraz wewnętrznie w sobie.
Za dużo miłości. Za dużo.
A to dopiero początek.

22 czerwca 2013

Puka się


SuHo jęczał gdy język Krisa jeździł po jego penisie doprowadzając go do szału. wydał stłumiony okrzyk, gdy Kris nagle wpechnął pyszczek swojej kochanej pluszowej alpaki do jego tyłka tak bez zapowiedzi. Nagle został bestialsko powalony na podłogę Lay klęknął przed jego twarzą i wepchnął swojego twardego i dużego kutasa do jego ust. przy upadku Ace jednak wepchnął się głębiej do tyłka lidera EXO-K... Kris nadal nie przestawał mu robić dobrze. Do czasu gdy ciało SuHo zatrzęsło się, mięśnie na brzuchu spięły się, z ust wyciekł stłumiony krzyk a z penisa wytrysnęła sperma o słodkim smaku
SuHo nawet nie zauważył gdy jego biodra zaczęły się same poruszać coraz bardziej nabijąjąc swoje pośladki o pluszaka... Lay odchodził od zmysłów gdy koreańczyk zasysał się na jego twardym penisie.
Lay nie musiał długo czekać na orgazm... SuHo połknął wszystko.
Potym Kris zastąpił miejsce jednorożna i również kazał drugiemu liderowi obciągać swoją pałę.
dreszcz przeszył jego ciało gdy SuHo zrobił mu głębokie gardło.
biała ciecz bardzo szybko znalazła się w podniebieniu młodszego
po wszystkim Kris podniósł koreańczyka a Lay wyciągnął Ace z tyłka SuHo
wtedy wszedł Tao i rzucił się na szyję Krisa robiąc mu malinkę. potem wszedł nagle Luhan, Sehun i Kai... byli połączeni ze sobą... jak w ludzkiej stonodze tylko w tym wypadku przełyk zastępowały penisy... Za Kai stał D.O... za nim był Baek, następny Channie
Po raperze był Chenchen, któremu Xiu wpychał kutasa do dupy
poruszali się w jednakowym rytmie tworzac idealną harmonię podnieconych ciał
wszyscy doszli razem.
oprócz Tao...
który teraz siedział z głową opartą na łóżku. jego ręce owijały jego członka.
musiał sobie jakoś pomóc.
Kris robił mu mini striptiz bo bokserek już przecież dawno na sobie nie miał
"Ah, Kris-ge!" krzyknął nagle panda
sperma rozlała się na udach lidera EXO-M który pochylił się nad dochodzącym chłopakiem
pocałował go mocno
"kocham cię Tao" szepnął mu prosto w usta
po czym padł obok Zitao i zasnął.
podobnie uczyniła reszta zespołu
w końcu... sex jest trochę męczący
a właśnie rano...
Kris obudził się pierwszy i poszedł zrobić czekoladę na śniadanie dla swojej kochanej Pandy.
która wstała zaraz za nim, jednak lider go nie zauważył.
dlatego też pobudką reszty EXO był dźwięk tłuczonego kubka i krzyk wystraszonego Krisa
"Kris gege... Panda cię kocha!" powiedział Tao i rzucił się na Krisa
"Kris ja cię kurwa zajebię! Ta twoja alpaka rozerwała mi dupę!" wrzasnął niczego nie świadomy SuHo.
dlaczego nieświadomy? bo Kris dobierał się do Tao na stole
"Puka się" warknął Kris
"Sam se pukaj" odpowiedział mu SuHo i podszedł do miotły. Zaczął na niej tańczyć nim zmiótł resztki ukochanego kubka Laya...
Kris odebrał to jednak inaczej niż SuHo miał na myśli i po chwili Tao jęczał, a stół ruszał się po podłodze.


16 czerwca 2013

Przepraszam

Próbowałem go zatrzymać ale moje ciało stało w miejscu.
Pisk opon.
Widziałem jak upada. 
Krzyk, który okazał się moim własnym.
Nie zdążyłem. 
Zawiniłem. 
Zabiłem go.
Pamiętam jakby to było wczoraj.
A może było?
Sam nie wiem, przestałem liczyć czas.
On się zatrzymał. 
Nie zdołałem mu pomóc.
Byłem za późno.
Dlaczego?
Dlaczego pozwoliłem mu umrzeć?
Chciałbym cofnąć czas. 
Chciałbym móc znowu obudzić się tuż obok niego.
Dlaczego właśnie wtedy stchórzyłem?
Pozwoliłem by umarł.
Zabiłem go.
Przepraszam, JunMyeon.
Przepraszam, że naprawdę nie potrafię leczyć.

18 maja 2013

You and I

POV: SuHo

Stałem oparty o szybę przystanku autobusowego czekając aż ostatni autobus zakończy swój kurs własnie w tym miejscu. Czekałem tu o tej porze całkiem zmarznięty i przemoczony z jednego powodu. Chciałem zrobić niespodziankę pewnej osobie, która kochałem. Sięgnąłem do kieszeni po telefon i sprawdziłem godzinę. Było już grubo po 10 a po autobusie jak i po moim ukochanym ani śladu. W mojej głowie naraz pojawiły się myśli typu "pewnie znowu pomyliłeś dni sieroto", "zapomniał o tobie, znowu"... Jednak mimo to nie poddałem się i dalej czekałem. Jednak ja nie potrafię stać bezczynnie bardzo długo, wiec już po chwili chodziłem w kolko i kopalem mały kamyk przemieszczając go co kilkadziesiąt centymetrów. Nagle przerwałem zabawę z kamykiem, bo usłyszałem nadjeżdżający autobus. Otrzepałem się, podszedłem do drzwi pojazdu i rzuciłem się na szyje mojego chłopaka tuz po tym jak drzwi otworzyły się przed nami. Rękami przytrzymałem jego drobne ciało i obracając się w miejscu przeniosłem go ze schodów na chodnik. Nie chciałem go puszczać wiec przyciągnąłem go do siebie bliżej unosząc delikatnie jego podbródek swoja dłonią tak, ze patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Nasze usta dzieliła tak mała odległość, ze dosłownie czuliśmy swoje cieple oddechy na swoich wargach. Staliśmy tak w ciszy przez dłuższy czas i nawet krople deszczu i nieprzyjemny chłodny podmuch wiatru nam nie przeszkadzał.
- Tęskniłem - szepnąłem i delikatnie musnąłem jego usta. Po chwili trwającej zaledwie kilka sekund nasze usta były już złączone w namiętnym pocałunku. Nie przerywaliśmy go nawet na zaczerpniecie choćby jednego oddechu.
- YiXing, nie wyjeżdżaj już więcej... - powiedziałem do niego patrzą mu prosto w oczy, gdy oderwaliśmy się od siebie.
- Obiecuje JunMyeon, obiecuje - szepnął YiXing i splótł nasze dłonie razem. W tym momencie deszcz ustał a wiatr nie wiał już tak okropnie jak wcześniej. Uśmiechnąłem się i przytuliłem do ciała ukochanego układając sobie głowę w zagłębieniu między jego szyją a barkiem. Trwaliśmy tak jeszcze przez moment, dopóki YiXing nie puścił mnie i nie zaczął iść w stronę wyjcia z dworca. Szybkimi krokami dołączyłem do niego i łapiąc go za rękę poprowadziłem do domu. Miałem tam drugą niespodziankę dla chłopaka, dlatego nie mogłem pozwolić by ją odkrył.
- Wiesz YiXing - zacząłem mówić, gdy siedzieliśmy w salonie z kubkami gorącej czekolady w dłoniach. - Chciałbym cię o coś zapytać - spojrzałem na twarz YiXinga, na której malowało się lekkie zdziwienie. Odstawiłem kubek na stolik i wstając z kanapy podszedłem do szafki. Otworzyłem ją, wyjąłem male pudełeczko i z powrotem zamknąłem drzwiczki. Wróciłem do zdziwionego YiXinga klękając przed nim jednocześnie otwierając pudełeczko. - Zhang YiXing, czy chcesz dzielić ze mną resztę swojego życia? - Twarz YiXinga pokrył solidny rumieniec.
- T-tak, Kim JunMyeon. Chcę - moje ręce drżały gdy wkładałem pierścionek na jego smukły palec. W moich oczach pojawiły się łzy szczęścia, które mimo wszystko starałem się powstrzymać, co nie udało się zrobić YiXingowi. Podniosłem się stając przed nim znacznie zmniejszając dzielącą nas odległość. Tym razem jednak nasz pocałunek od początku był pełen namiętności.
- Dziękuję, YiXing - powiedziałem do niego i uśmiechnąłem się. - Dziękuję, że pozwoliłeś mi dożyć tego dnia.
- JunMyeon... - i ponownie nasze usta odnalazły drogę do siebie łącząc się w kolejnym długim i mokrym pocałunku.



11 maja 2013

the song Rozdział 1.


You are the one~
Kris sięgnął ręką po telefon i zaspanym wzrokiem spojrzał na wyświetlacz.  „Kto do cholery dzwoni o tej godzinie?” pomyślał, po czym szybko odebrał połączenie.
- Ile można do ciebie dzwonić?  - odezwał się głos po drugiej stronie słuchawki.
- Sporo, zwłaszcza o tak wczesnej porze… -  mruknął chłopak.
- Jest prawie 12.
- Że co?! Lay do cholery! – krzyknął Kris momentalnie wstając z łóżka.
- Żartuje. Jest przed 8. Jakiś ty łatwowierny – YiXing zaczął się śmiać. Lubił denerwować YiFana o tak wczesnej porze.
- Lay! To już przestaje być śmieszne – oburzył się Wu.
- Słuchaj, za 20 minut wpadnę po ciebie i gdzieś cię zabiorę.
- Gdzie tym razem? Bar ze striptizem, czy raczej do burdelu od razu?
- Udam, że tego nie słyszałem.
- Ale słyszałeś.
- No dobra, dobra, jestem kiepskim aktorem. Ech. Dzisiaj robię ci normalną wycieczkę i idziesz ze mną do mojej ciotki. Ma coś dla mnie, a nie chce iść sam więc biorę ciebie ze sobą.
- Tylko mi nie mów, że do tej starej jędzy z targu rybnego.
- Nie. Do tej drugiej.
- No dobra. 20 minut mówisz?
- Teraz już 17. Hehe – zaśmiał się Lay i przerwał połączenie. Kris otworzył swoją szafę z ubraniami i wyjął czarne jeansy oraz czerwoną koszulkę, po czym udał się do łazienki. Jak najszybciej potrafił umył się, ubrał i uczesał. Nie zdążył jednak zjeść już śniadania, bo jego przyjaciel już oznajmił swoje przybycie głośnym pukaniem do drzwi. YiFan podszedł więc do drzwi i otworzył je omal nie obrywając z pięści YiXinga. Starszy chłopak zaczął się śmiać z zaistniałej sytuacji.
- Z czego rżysz? Omal nie oberwałem! – warknął Kris, kiedy wyszedł na korytarz i zamykał drzwi. Zhang przestał się śmiać i spojrzał na wyższego chłopaka. Wu zobaczył w nich, że jest coś nie tak. Wpatrywał się w źrenice Laya, które momentalnie się powiększyły. Chłopak wiedział dlaczego. – Wiesz, że zawsze jak kłamiesz to patrzysz inaczej?
- I że źrenice mi się powiększają? Tak wiem – odpowiedział YiXing i uśmiechnął się łagodnie. – Tak skłamałem.
- To jednak idziemy do burdelu?
- Nie. Mam dla ciebie niespodziankę – niższy chłopak uśmiechnął się szerzej. – Chcę ci kogoś przedstawić. – Powiedział po chwili zastanowienia. Przyspieszył kroku i wyszedł na chodnik kierując swoje kroki w stronę rynku. Kris posłusznie udał się za nim, śmiejąc się w duchu, że jego przyjaciel faktycznie nie umie kłamać. Gdy wreszcie doszli na miejsce, Lay zaczął się rozglądać nerwowo. Kris w tym czasie usiadł na ławce obok fontanny i obserwował chłopaka z dalszej odległości. Zasnąłby, gdyby nie to, że Lu krzyknął radośnie. – Junmyeon! – Wu podniósł wzrok i ujrzał przyjaciela w objęciach drugiego chłopaka. Był niższy od Laya.
- Cześć YiXing – powiedział Junmyeon i skradł buziaka Zhang.
- SuHo-ah! Nie tutaj… A, właśnie, Kris poznaj, mój chłopak Junmyeon, Junmyeon to mój przyjaciel Kris.
- YiFan – szepnął Wu i wyciągnął rękę w stronę chłopaka. Ten spojrzał na niego przyjaznym wzrokiem i uścisnął jego dłoń. Jednak nie odezwał się do niego ani słowem tylko cały czas patrzył na Laya trzymając go za rękę.
- Nie przejmuj się Kris, on jest trochę nie śmiały…
- Bez przesady Lay… - oburzył się lekko SuHo i ścisnął mocniej dłoń YiXinga.
- Dobra, to może chodźmy gdzieś? – Zaproponował Kris. Pozostała dwójka zgodziła się i ruszyła w stronę kawiarni gdzie można było napić się gorącej czekolady, którą uwielbiali. YiFan już chciał dołączyć do zakochanych ale coś po drugiej stronie fontanny przykuło jego uwagę. A raczej nie coś, tylko ktoś. Kris przyglądał się mu przez moment nie zauważając, że ten drugi też na niego patrzy. Nagle Kris oprzytomniał i uświadomił sobie, że skądś zna tą twarz.
- Kris, chodź już! - Zawołał Lay.
- Już, już! – Odpowiedział chłopak i już chciał ponownie spojrzeć na „obiekt” jego obserwacji ale jego tam nie było.
Westchnął więc i pobiegł do SuHo i Laya wchodzących właśnie do kawiarenki. „Skądś go znam” pomyślał YiFan i upił łyk gorącej kawy. Przez cały czas próbował przypomnieć sobie gdzie już widział jego twarz, przez co momentami odlatywał a YiXing pomyślał nawet, że Kris jest chory, więc postanowił go odprowadzić do domu mimo zaprzeczeń ze strony przyjaciela. Ostatecznie SuHo i Lay zaprowadzili w końcu Wu do jego mieszkania.
Chłopak zamknął za nimi drzwi dziękując im i udał się do swojego pokoju. Postanowił, że przejrzy sobie teksty swoich starych piosenek. Sięgnął pod łóżko i wyciągnął jedno z pudełek, a kiedy je otworzył-zamarł.
- Teraz już wiem skąd go znam! – Krzyknął sam do siebie ale po chwili zaniemówił. – Cholera, jakim cudem mogłem mieć w głowie jego twarz zanim przyjechałem do Chin? – Zastanawiał się Kris. Minęło może 5 minut dręczącej YiFana ciszy zanim chłopak wrócił do przeglądu swoich piosenek. Wśród tych tekstów znalazł jeden naprawdę dobry, więc zaczął układać do niego melodię tworząc piosenkę.

A w tym samym czasie chłopak z portretu grał na gitarze nową melodię, a słowa same płynęły mu do ust. Zachowywał się tak, jakby już ją znał. Jakby gdzieś już ją słyszał a teraz tylko ją powtarza.

Even with my eyes closed
The light that shined us is still there
I will keep our precious memories deep inside
Even if pain comes along with the days
The days we promised eternal love
I will never forget those moments
I remember.*





* I remeber (Bang Yongguk)

19 kwietnia 2013

Obcy, a jednocześnie znajomy.

Opowiada Lay 

Za oknem widać było nieustające padanie deszczu, który widocznie wybrał sobie dzisiejszy dzień jako odpowiedni moment na pokazanie swych umiejętności. Siedziałem właśnie na parapecie w swoim pokoju i czytałem jedną
z kupionych ostatnio książek. Akcja nie była bardzo zachęcająca, więc co chwilę przerywałem aby spojrzeć za okno.
I właśnie w jednym z takich przerywników ujrzałem młodego chłopaka. Kręcił się i oglądał co chwila jakby czegoś szukał. Mimo ciągle lejących się strug deszczu zauważyłem, że się na mnie patrzył. Nie wiedząc czemu uśmiechnąłem się. Chciałem zobaczyć czy nadal tam stoi ale gdy tylko spojrzałem w jego stronę jego już nie było. „Pewnie pobiegł gdzieś się schować przed deszczem” pomyślałem. Zszedłem z parapetu odkładając książkę na półkę i poszedłem do kuchni w celu zrobienia sobie czegoś do jedzenia, gdyż zgłodniałem. Akurat w momencie przechodzenia tuż obok wejściowych drzwi usłyszałem dzwonek. Podszedłem do wejścia i otworzyłem drzwi. Za nimi stał ten sam chłopak, którego widziałem przez okno.
- Przepraszam, że przeszkadzam ale strasznie przemokłem a do domu mam bardzo długa drogę i właśnie ostatni autobus mi uciekł. – Chłopak spojrzał na mnie swoimi ciemnymi oczami, a ja poczułem lekkie ukłucie jakbym skądś go już znał. Gestem ręki wpuściłem go do środka. – Dziękuję. –Szepnął. Patrzyłem na niego i jego mokre od deszczu włosy i ubrania. I wtedy wpadłem na pomysł. Kazałem mu poczekać na mnie chwilę, a sam w tym czasie pobiegłem do swojego pokoju po jakieś ciuchy dla nieznajomego. Wygrzebałem stare spodnie z dresu i koszulkę
z zeszłorocznego wypadu do Tokio. Poznałem tam chłopaka, w którym się zakochałem. Z wzajemnością zresztą. I to on podarował mi tą koszulkę, zanim wróciliśmy razem do Korei.  Ale później wyjechał gdzieś na studia, a ja zapomniałem już jego imienia. Ech, wspomnienia…
 Spojrzałem na koszulkę. Powinno pasować, gdyż byliśmy w podobnym wzroście z tego co zdążyłem zauważyć. Po kilku minutach wróciłem do pięknookiego i wręczyłem mu swoje ubrania i wskazałem łazienkę. Ponownie podziękował i skierował się w stronę wskazanego przeze mnie pomieszczenia. Natomiast ja skierowałem się do kuchni i zacząłem przygotowywać jakiś posiłek i gorącą czekoladę. Kiedy układałem wszystko na stole chłopak wyszedł w tym czasie z łazienki. Uśmiechnąłem się do niego.
- Proszę, siadaj. Pewnie zgłodniałeś. – Odwzajemnił uśmiech, ale w jego oczach zauważyłem wahanie. – Spokojnie, nie jest zatrute, nie obawiaj się. – Uśmiechnął się do siebie i usiadł na krześle. – A jak ci na imię?
- JoonMyun ale znajomi mówią mi SuHo. – Powiedział i ugryzł kanapkę. Gdzieś już słyszałem to imię ale nie umiem sobie przypomnieć gdzie.
- A ja jestem YiXing ale na mnie mówią Lay. -  I nagle SuHo zakrztusił się. Chciałem podejść do niego ale zdążył się uspokoić.
- Ten YiXing? – Zapytał JoonMyun wstając nagle od stołu omal nie wylewając czekolady.  Zdziwiłem się, bo nie wiedziałem o co mu chodzi. – Nie wierzę – szepnął i spojrzał na koszulkę, którą miał na sobie. Złapał się w miejscu gdzie zapewne biło jego serce i zaczął płakać. Podszedłem do niego i przytuliłem go, bo sam zacząłbym zaraz płakać, gdyż rozczula mnie widok zapłakanych ludzi.
- SuHo, czemu płaczesz? O co chodzi?
- Ach, nie pamiętasz już? –Zapytał cicho JoonMyun. Spojrzałem na jego twarz wychodząc z uścisku i stając przed nim. I wtedy jego delikatne dłonie złapały moją twarz i przybliżyły do jego twarzy. Nasze nosy się stykały a usta dzieliła bardzo mała przestrzeń, która jednak szybko zniknęła. Nasze wargi zetknęły się w nieśmiałym pocałunku ze strony SuHo. – Teraz pamiętasz? – Zapytał, gdy zaprzestał pocałunku. Oblizałem usta i wtedy poczułem delikatne ukłucie w sercu. Poznałem ten smak.
- S-SuHo, ja przepraszam, że zapomniałem… - Szepnąłem wkurzając się na własną zapominalskość. Jak można zapomnieć imienia swojego ukochanego?
- YiXing, wiesz, to ja powinienem przepraszać, bo to ja wyjechałem nie dając znaku życia ani nic… Chciałem napisać, ale bałem się, że już nic do mnie nie czujesz. Bałem się, że nie będziesz chciał ze mną wyjechać. Ale ja nadal cię kocham. YiXing, bardzo cię kocham i bardzo cierpiałem z powodu tego wyjazdu, naprawdę przepraszam… - Sam nie wiem kiedy zacząłem płakać.
- J-ja też cię kocham JoonMyun.. – Wytarłem niedbale swoje łzy wierchem dłoni.-  Przez cały czas
- I do końca świata. – Dokończył SuHo.
- Kochać i być kochanym. – Powiedzieliśmy już razem. JoonMyun złapał moją rękę i splótł nasze palce razem. Jego druga ręka przyciągnęła mnie do jego ciała na taka odległość, aby mógł mnie pocałować. A ja odwzajemniłem pocałunek.  Na nowo zakochałem się w tym człowieku. I ponownie z wzajemnością.
Przez cały czas i do końca świata
Kochać i być kochanym.