Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LuYeol. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą LuYeol. Pokaż wszystkie posty

4 listopada 2015

Say my name

Są dni, w których wszystko wydaje się być w porządku, czujesz, że masz szczęście, ale wystarczy jeden moment, jedno niechciane słowo, a wszystko się sypie. Każdy przynajmniej raz miał ten okropny moment w swoim życiu.
Baekhyun nie pierwszy raz próbował naprawiać to, co zjebał Chanyeol w swoim związku, bo był przecież jego najlepszym przyjacielem, co zobowiązywało go do pomocy młodszemu. Jednak mimo to, że Baekhyun zawsze umiał wszystko naprawić, by tylko widzieć zadowolony uśmiech bruneta, ten zawsze miał do niego pretensje. Zawsze. Wtedy Baekhyun w najlepszym wypadku miał siniaka na ramieniu lub w innym miejscu. Nie pamiętał, by kiedykolwiek młodszy go przepraszał za to. Jednak dla Baekhyuna ważniejsza jest przyjaźń z Yeolem, bo on go wyciągnął kiedyś z dołka. Cóż, Baekhyun jest masochistycznym człowiekiem.
Westchnął głęboko udając się na peron, skąd miał wyjechać na kilka dni do swojej babci, by odpocząć od zgiełku miasta, w którym mieszkał. Miał dość stresujących dni w pracy, toteż urlop mu się przyda.
Z radością wsłuchiwał się w komunikaty, informujące o przyjeździe jego pociągu, a iskierki w jego oczach stawały się jeszcze bardziej widoczne, gdy zobaczył w oddali maszynę zmierzającą ku niemu i innym pasażerom. Spojrzał na zegarek. Punktualnie.
Przywitał się z konduktorem, po czym wsiadł do pociągu, zajmując pierwsze lepsze miejsce przy oknie w swoim przedziale, po czym uśmiechnął się łagodnie, do młodego mężczyzny siedzącego naprzeciwko niego. Ten odwzajemnił uśmiech, a gdy Baekhyun chciał się odezwać, uprzedził go ruchem dłoni. Wyciągnął ze swojej małej torby zeszyt, wyrwał pojedynczą kartkę, po czym trochę dziecięcym pismem, ale dość starannie napisał, że nie potrafi mówić. Po chwili dopisał jednak swoje imię.
- Minseok?
Chłopak kiwnął głową, odwrócił kartkę i znów zaczął kreślić kolejne słowa.
Dzięki takiej wymianie "zdań", bo Baekhyun mówił, a Minseok pisał, dowiedział się, że Minseok ma 23 lata i jedzie do swojego kuzyna, Jongdae, bo ten zaprosił go na ślub.
- Pogratuluj ode mnie kuzynowi - powiedział Baekhyun i uśmiechnął się promiennie do starszego. Ten kiwnął energicznie głową, po czym wyciągnął małe pudełeczko z ciasteczkami. Byun był zaskoczony, jednak chętnie wziął czekoladową słodycz do ust.
- Wow, naprawdę świetne! Sam robiłeś? - Spytał, a Minseok ponownie pokiwał głową. Wtedy starszy wziął kolejną kartkę ze swojego zeszytu, zapisując, że jedzie do Busan, bo właśnie tam mieszka jego kuzyn. Baekhyun uśmiechnął się szeroko, oznajmiając starszemu, że on także tam jedzie ale do swojej babci. Minseok sam uśmiechnął się szeroko.
Cała podróż minęła im na poznawaniu się, trochę na śmianiu, wymienieniu się numerami telefonów, by nie stracić ze sobą kontaktu. Baekhyun postanowił nawet, że nauczy się języka migowego, by móc normalnie rozmawiać z Minseokiem, ale nie powiedział o tym starszemu, bo chciał mu zrobić niespodziankę.
"Współczuję ci, Baekhyun" napisał Minseok, kiedy Byun opowiedział mu o Chanyeolu. Byun westchnął cicho i machnął na to ręką, a rękaw jego niebieskiej koszulki obsunął się trochę, ukazując starszemu siniaki na jego przedramieniu.
"On jest okropny!"
- Wiem hyung, ale to mój przyjaciel.
"To nie jest argument, Baekkie."
Baekhyun spojrzał na niego ze smutkiem. Minseok miał rację, bycie przyjacielem nie powinno wyglądać tak, jak to było między nim, a Chanyeolem.
- Ja.. Chyba będę musiał porozmawiać z Luhanem - powiedział w końcu po długiej przerwie, przez co cisza zapadła między nimi na kilka minut.
"Kto to Luhan?"
- Chłopak Chanyeola. Jest bardzo miły i uroczy, w dodatku jest w twoim wieku, hyung. I gdybyście stanęli obok siebie, pomyślałbym, że jestem od was starszy - zaśmiał się, a Minseok mu zawtórował. - Oh, to chyba koniec naszej podróży, hyung.
Obaj spojrzeli przez okno, skąd powoli można było zauważyć w oddali zarys peronu w Busan, gdzie obaj mieli wysiadać. Niechętnie westchnął i spojrzał smutno na Minseoka, który również spochmurniał.
- Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy - powiedział Byun, by rozweselić trochę chłopaka. Ten posłał mu jeden z najpiękniejszych uśmiechów, jakie Baekhyun kiedykolwiek widział. Czuł jak łzy chcą spłynąć po jego policzkach, więc zagryzł wargę, by do tego nie doprowadzić. Musiał się trzymać, pokazać, że jest silny.
- Do zobaczenia, hyung - powiedział, gdy żegnał się ze starszym na peronie. Pomachał do chłopaka, który stał w eskorcie ładnej dziewczyny, bo Minseok zaczął robić jakieś gesty rękoma, więc domyślił się, że to musi być Jongdae oraz Jooeun. Poczochrał włosy starszego i pomachał mu jeszcze na pożegnanie, nim ruszył w stronę wyjścia z peronu sam. Przeszedł przez bramki i zawołał taksówkę, która zabrała go do domku jego babci, leżącego z dala od centrum miasta. Odetchnął świeżym powietrzem, rozkoszując się zapachem przygotowywanego placka, który piekła jego babcia zawsze, gdy Baekhyun do niej przyjeżdżał.
Wszedł do domu od razu rzucając się na przygotowany przez starszą panią obiad, zamiast pierwsze przywitać się z nią. Jednak kobieta była naprawdę wyrozumiała wiedząc, że jej jedyny wnuk nigdy nie je śniadań przez długą podróżą, a tym bardziej nie bierze na drogę niczego do jedzenia, pozwoliła mu zjeść najpierw ciepły posiłek, a dopiero w późniejszym czasie przywitać się.
- Smacznego skarbie - powiedziała do niego z uśmiechem, siadając po chwili naprzeciw syna swojej córki Suyung.
- Dziękuję babciu - odpowiedział jej chłopak z pełnymi ustami, na co kobieta zaśmiała się i poczochrała go po włosach, udając, że wcale nie widzi jego grymasu niezadowolenia na ten czyn. Wrócił jednak do pałaszowania, a jadł dopóki nic nie zostało na stole.
- Musiałeś być bardzo głodny, kochanieńki - oznajmiła kobieta, zaczynając nosić puste talerze do zlewu. Baekhyun oczywiście pomógł jej w tym, bo nie mógł znieść widoku jak jego babcia sama wszystko robi.
- Jak minęła podróż? - Spytała, gdy usiedli ponownie przy stole, tym razem popijając ciepłej herbaty i zajadając się plackiem.
- Doskonale, babciu, dziękuję, że pytasz. Poznałem bardzo miłego chłopaka, jest starszy, ale nie mówi - powiedział ze smutkiem, biorąc do ust kolejny kawałek wypieku.
- Oh, to smutne. Taki młody a już takie problemy.
Byun kiwnął głową zgadzając się z kobietą. Było mu żal Minseoka, bardzo, bo miał przez to utrudniony kontakt z innymi.
- Babciu? Wspominałaś kiedyś o tym, że twoja siostra też nie potrafiła mówić i musiałaś się nauczyć języka migowego...
- Tak, zgadza się. Nadal go pamiętam... Chciałbyś się go nauczyć?
- Spróbować. Może mi być ciężko, bo to w końcu też nie jest prosta sprawa - westchnął cicho. - Ale będę się starać.
Kobieta uśmiechnęła się i kiwnęła głową, zgadzając się na prośbę wnuka.
~*~
Te dni, które Baekhyun spędził u swojej babci minęły mu doskonale. Załapał kilka podstawowych gestów, chociaż tyle, jak na kilka dni. Bardzo się starał, a babcia oczywiście wyłapywała wszelkie błędy, oraz kazała dużo ćwiczyć, by mógł to opanować na swój własny wyznaczony sobie poziom. Uśmiechnął się, gdy został pochwalony kolejny raz, jednak poprosił, by ostatni dzień mógł spędzić tak, jak zawsze, czyli po prostu błogie lenistwo na podwórku i zabawy z Maxem. Kobieta nigdy nie odmawiała.
Kiedy przyszedł czas pożegnania, westchnął smutno.
- Obiecuję, że przyjadę tak szybko, jak tylko będę mógł - zapewnił kobietę i przytulił ją do siebie, nim zniknął na peronie. Wsiadł od razu do pociągu i odpowiedniego przedziału, usiadł pod oknem, po czym uśmiechnął się i włożył słuchawki w uszy, dopiero wtedy po raz pierwszy włączając swój telefon od czasu wyjazdu.
"GDZIE TY SIĘ DO KURWY PODZIEWASZ?!".
Przełknął ślinę, zupełnie wyleciało mu z głowy wspomnieć Chanyeolowi, że wyjeżdża. Jednak miał wytłumaczenie, Chanyeol i tak gdzieś wylazł na piwo, więc zapewne i tak nie pamiętałby, że Byun cokolwiek takiego mu mówił. Westchnął cicho.
"Baekhyunnie... Błagam, odezwij się. Chanyeol wpadł w szał"
Sms od Luhana sprawił, że po części pożałował swojego wyjazdu. Nie wiedział, co się działo w czasie jego nieobecności. Miał tylko nadzieję, że Luhanowi nic się nie stało.
Szybko napisał do starszego.
"Hyung, przepraszam! Właśnie wracam do Seulu. Mam nadzieję, że nic ci nie zrobił."
Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Luhan zadzwonił do niego natychmiast.
- Baekhyunnie! P-Przestraszyłeś mnie tym wyjazdem...! - W jego głosie słychać było, że płakał.
- Hyung, co on ci zrobił?
- On.. On mnie uderzył.
Bakehyun zamarł, nie wiedział, że Chanyeol posunie się do tego czynu.
- Uciekaj. Spakuj się i idź do mojego mieszkania. Masz klucze, prawda?
- N-No mam ale.. - Nagle Baekhyun usłyszał trzask i krzyk. Telefon prawie mu wypadł z ręki.
- Lulu?
- WRACAJ TY ŚMIECIU!
- Chanyeol, jeśli jeszcze raz uderzysz Luhana, to osobiście ci wpierodolę.
Usłyszał tylko dźwięk przerwanego połączenia. Był wściekły, ale postanowił wytrzymać do końca.
Oparł głowę o szybę, włączył muzykę jeszcze raz, po czym niechętnie zasnął z wściekłości.
Obudził się dopiero, gdy konduktor wszedł do jego przedziału oznajmiając, że właśnie mają długą przerwę, ze względu na dotarcie do Seulu. Baekhyun zerwał się z miejsca i spakował swoje wszystkie rzeczy, które pozostawił na wierzchu,po czym wyszedł z pociągu niechętnie wracając do swojego miasta. Jednak obiecał, że wróci jak najszybciej, bo Chanyeol gdy był wściekły był nieobliczalny. Pojechał taksówką pod mieszkanie Luhana, wpadając do niego szybko. Walizka została w taksówce, bo chciał zabrać Luhana do siebie, by Chanyeol nic mu nie zrobił.
Spodziewał się widoku krwi, odkąd tylko wszedł do mieszkania, jednak nie myślał, że jego przyjaciel będzie aż tak okrutny jak mógł to teraz zobaczyć.
- Luhan! - Pisnął powstrzymując łzy, na widok ciała starszego. Ręce widać, że były złamane, był posiniaczony, miał pełno ran na klatce piersiowej i zdarte ubranie. Na podłodze także było pełno krwi, a Baekhyun wiedział już co to znaczy: Luhan został brutalnie zgwałcony przez Chanyeola, którego nigdzie nie było. Wpadł szybko do sypialni starszego, wyciągnął jakąś walizkę spod łóżka, zaczynając po chwili pakować kilka najważniejszych rzeczy.
- Zaraz wrócę, Luhan, spokojnie.. Nic ci nie zrobię. Jestem Baekhyun, pamiętasz? - Luhan uniósł wzrok na Baekhyuna, dopiero wtedy zaczynając płakać. Byun zagryzł wargę by samemu nie zacząć. - Cii.. Wrócę. Daj mi chwilę.
Pędem zbiegł do taksówki i włożył walizkę do bagażnika, wracając po chwili po Luhana. Musiał go czymś okryć, więc ubrał na niego bluzę i szorty, po czym wziął go na ręce i wyszedł z budynku. Posadził bezpiecznie Luhana na siedzeniu przytulając go mocno do siebie, by go uspokoić.
Podał adres taksówkarzowi, prosząc by było to jak najszybciej.
Jechali do rodziców Baekhyuna, tego adresu Chanyeol nie znał, więc było to bezpieczne miejsce. W dodatku pani Byun była lekarzem, co tylko ułatwiło sytuację.
Baekhyun spojrzał na Luhana.
- Cii, hyung. Jesteś bezpieczny. - Zapewnił, po czym pocałował go w czoło. - Cii.. Jestem tu z tobą, hyung. Zaraz dojedziemy.
Przez całą drogę do domu państwa Byun, Baekhyun przytulał i uspokajał Luhana, który płakał ciągle i bał się cokolwiek powiedzieć. Baekhyun nie wiedział co robić, nie wiedział, że Chanyeol posunie się do takiego czynu, że tak brutalnie postąpi. Czuł się winny całej sytuacji, gdyby nie on, Luhan spokojnie siedziałby z Chanyeolem i wygłupiałby się razem z nim albo czytałby książkę, bo Park wyszedł. Czuł się okropnie.
Po kilkudziesięciu minutach dotarli na miejsce, Baekhyun zapłacił taksówkarzowi, który pomógł im ze wszystkim. Pani Byun od razu kazała położyć Luhana na kanapie w domu, by opatrzeć rany i usztywnić ręce. Baekhyun kiwnął głową.
Luhan cierpiał, wszystko miał obolałe, więc kiedy kolejny raz krzyknął z bólu, Suyung podała mu tabletkę przeciwbólową, która powodowała również szybkie uśnięcie. Wreszcie odetchnęła z ulgą, widząc jak Luhan zaczyna spokojnie oddychać.
- Dziękuję, że przyjechałeś z nim tak szybko. Jeszcze chwila dłużej, a nie byłoby tak ciekawie - powiedziała kobieta do swojego syna, przechodząc z małego gabineciku domowego do kuchni, która była tuż obok. Zrobiła herbaty, położyła ciastka na talerzyku i uśmiechnęła się do Baekhyuna.
- Będziemy mogli tu zostać przez kilka dni?
- Myślę, że nie będzie problemu - Suyung posłała synowi uśmiech, lecz po chwili przybrała znów poważny ton. - Wiesz kto go tak potraktował?
- Wiem.. Niestety wiem. To zrobił Chanyeol, mamo, ten Park Chanyeol, który był taki miły zawsze, jak przyjeżdżałaś do mnie. To jest Luhan, jego chłopak, choć wątpię by po czymś takim miał siłę by dalej być z Chanyeolem.
Kobieta wpatrywała się bez słowa w Baekhyuna, kręcąc głową. Nie chciała wierzyć, jednak właśnie wtedy Baekhyun przełamał się o wyznał swojej matce całą prawdę o Chanyeolu. Suyung była jeszcze w większym szoku.
- Musisz to zgłosić na policję, Baekkie - Baekhyun przełknął ślinę i spuścił głowę. Nie dlatego, że jego matka powiedziała, że musi wydać Yeola policji, ale dlatego, że użyła "Baekkie". Poczuł lekki skurcz w żołądku, bo właśnie tak nazywał go Minseok, chłopak z pociągu.
- Coś nie tak, synu?
- Nie.. W porządku. Po prostu.. Zamyśliłem się, to wszystko.
Ciągle miał przed oczami widok roześmianej twarzy Minseoka. Nagle dostał wiadomość i aż podskoczył na krześle ze strachu. Sięgnął po telefon do kieszeni swoich ciemnych jeansów, a wydobywszy komórkę na światło dzienne zamrugał oczyma i uśmiechnął się promiennie. Minseok.
"Cześć Baekkie! Tu Minseok. Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie w porządku, a zwłaszcza z Twoimi przyjaciółmi. Jutro wracam do Seulu. Chciałbyś się spotkać pojutrze w kawiarence na dachu? Jest tylko jedna taka więc na pewno trafisz^^."
- Mamo... Zostałabyś z Luhanem sama po jutrze? Musiałbym wtedy pilnie wyjść..
- Oczywiście synku, mam nadzieję, że to pilne spotkanie to jakaś randka z uroczą osobą - zaśmiała się. Pani Byun zdawała sobie sprawę, że jej syn może mieć chłopaka, a nie dziewczynę, jednak sam Baekhyun nigdy nie zdawał sobie sprawy z własnych preferencji seksualnych i nigdy o tym nie wspominał. Baek uśmiechnął się trochę nerwowo, ale kiwnął delikatnie głową, myśląc jednak, że to zwykłe spotkanie, typowo przyjacielskie. Po chwili odpisał, że chętnie się spotka, po czym spojrzał na matkę.
- Mogę sprawdzić co z Luhanem? Martwię się o niego i chciałbym przy nim posiedzieć..
- Oczywiście. Ja w tym czasie powiadomię twojego ojca.
Chłopak uśmiechnął się i wyminąwszy kobietę, ruszył do pokoju, w którym leżał Luhan. Wiedział, że starszy będzie miał ciężko teraz po tym wszystkim, ale obiecał sobie, że mu pomoże w każdy możliwy sposób.
~*~
Dzień spotkania był bardzo nerwowy. Od samego rana Baekhyun czuł, że zdenerwowanie bierze nad nim górę. Strasznie się cieszył na spotkanie z Minseokiem, bowiem bardzo go polubił podczas paru godzinnej podróży, ale czuł, że kryje się za tym coś głębszego. Ręce mu się trzęsły mocno, cały był w nerwach, a serce biło mu niemiłosiernie szybko. Wszystko wydawało się lecieć, a w głowie huczało mu od myśli. Co powie gdy się spotkają? Czy spojrzy mu w oczy i poczuje to dziwne uczucie w sercu? Czy Minseok czuje to samo do niego? Wszystko się komplikowało.
By trochę zebrać myśli w całość, poszedł do Luhana. Spojrzał na jego posiniaczone ciało i westchnął, siadając obok łóżka przyjaciela. Uśmiechnął się łagodnie do niego i złapał delikatnie jego dłoń. Chanyeol okazał się draniem, większym niż Baekhyun mógł sobie wyobrażać, co doprowadziło do wypadku. Nie przewidział tak okropnej reakcji byłego przyjaciela, bo przyjacielem nie mógł go już nazwać po tym co zrobił Luhanowi. Jego życie było teraz zagrożone, ale będąc w domu czuł to bezpieczeństwo ze strony rodziców. Gdyby nie oni, już dawno Luhana nie byłoby na tym świecie.
Spojrzawszy na twarz starszego, westchnął ponownie.
- Lu?
- T-tak? - odpowiedział starszy ledwo słyszalnym głosem.
- Poznałem kogoś.
- To się cieszę - Chłopak uśmiechnął się do Byuna szczerze i zacisnął dłoń na jego.
- Idę się z nim dzisiaj spotkać i się denerwuję. Mam nadzieję, że on czuje to samo - powiedział, po czym spojrzał na zegarek. - O cholera, muszę już iść. Zostawiam cię w rękach mamy - dodał i uciekł jak poparzony z pokoju, wpadając do swojej sypialni. Przebrał się w najlepszą koszulę jaką miał, po czym ubrał czarne obcisłe spodnie. Psiknął się perfumami, poprawił włosy i podkreślił oczy eyelinerem, po czym gotowy wybiegł z pokoju. Założył na swoje stopy trampki i wyszedł z domu, żegnając się z mamą. Postanowił iść na autobus, w końcu niedaleko domu stał przystanek, który [autobus] jechał prosto pod kawiarnię gdzie miał się spotkać ze starszym. Czuł coraz szybsze bicie swojego serca, które nie chciało ani na chwilę zwolnić. Również ogarniał go niepokój, bo co jeśli się pomylił co do uczuć? Co jeśli Minseok po prostu chciał się spotkać, bo nie ma nikogo z kim mógłby normalnie porozmawiać? W końcu Kim jest niemy, nie potrafi mówić jak inni, ale Baek go rozumie dzięki nauce babci. Z niepewnością wyszedł z autobusu i wszedł na teren kawiarni, zaskakując się faktem, iż Minseok już na niego czekał.
- Cześć Minnie - powiedział Baekhyun, przytulając starszego na powitanie.
- B-baek-baekhyunnie - powiedział szeptem, trochę niewyraźnie Minseok, patrząc w oczy młodszego. Ten był mocno zaskoczony tym i nie ukrywając wzruszenia, pocałował Kima na oczach wszystkich w kawiarni. Jednakże, pocałunek został odwzajemniony i to go zaskoczyło jeszcze bardziej.
- T-ty... Ty powiedziałeś coś - powiedział, gdy oddalili się od siebie by zaczerpnąć powietrza. - Powiedziałeś moje imię... Minseok, ja.. ja jestem tak cholernie... cholernie dumny - powiedział płacząc. Kim wtulił go w siebie i po chwili na migi odpowiedział "Wiem, chciałem zrobić ci niespodziankę", co ucieszyło blondyna.
- I udało ci się - odparł Byun, nim kolejny raz zatopił się w ustach chłopaka.
*
Gdy słońce zachodziło, Baekhyun i Minseok trzymali się za ręce, oglądając piękny krajobraz Seulu z dachu, na którym ciągle byli. Nie mogli oderwać się od siebie ani na chwilę, a brak słów nie był krępujący. Cieszyli się, że czują do siebie dokładnie to samo. Baekhyun oparł głowę o ramię Minseoka, patrząc jak słońce znika za horyzontem.
*
Mijały tygodnie i Baekhyun zaproponował Minseokowi poznanie jego rodziców. Spotkanie przebiegło w miłej i przyjaznej atmosferze, mimo małych trudności w związku z niemową starszego z młodych mężczyzn. Luhan od razu polubił Minseoka i znaleźli wspólne tematy, jakimi była m.in. piłka nożna. Ustalili, że gdy tylko Kim znajdzie czas to pójdą pograć na boisku.
Xiao już nie bał się Chanyeola, bo po złożeniu donosu na chłopaka, zamknięto go w więzieniu, skąd prędko nie wyjdzie. Baekhyunowi na początku było źle z tym faktem, ale pogodził się z wyrokiem, co ucieszyło Luhana jak i Minseoka, gdyż ten nie cierpiał jak jego partner był smutny z tego powodu.
Wszystko szło w najlepszym kierunku i tak miało zostać.
_____________________________________________________________
Dzień doberek wszystkim! Wróciłam z napisanym rok temu fanficiem, sama nie wiem z jakiej okazji go pisałam, ale wpasował mi się tutaj właśnie XiuBaek. Przypomniałam sobie o tym ff całkiem niedawno i postanowiłam go w końcu opublikować. Fakt, mógłby być bardziej rozwinięty czy dłuższy, ale jestem z niego nawet zadowolona. Dziękuję tym, którzy go przeczytali i tym, którzy to skomentują. Pamiętajcie, każdy komentarz to kolejna motywacja! Dziękuję za uwagę, kocham Was :3
Jaerin

18 marca 2015

Your touch



Jesteś największym gnojem jakiego znam,
ale nie potrafię od ciebie odejść.



    Obudził mnie mój własny budzik ustawiony na 6:30 rano w poniedziałek. Choć moje oczy usilnie próbowały ponownie pozwolić mi zakopać się w pięknym śnie jakiego doświadczyłem, wiedziałem że muszę wstać i toteż zrobiłem mimo wielkiej ochoty kontynuacji sennych myśli. Westchnąłem cicho przeciągając się, po czym udałem się do łazienki na szybki prysznic i poranną toalety. Wyglądałem na zmęczonego, co nie zdziwiło mnie, bo poprzednia noc była pełna.. okropieństw.
    Otóż zerwałem z Chanyeolem. Miałem dość jego traktowania i to był główny powód zerwania, bo mimo obietnic nic się nie zmieniło. Nadal był obrzydliwie chamski w stosunku do mnie, robił rzeczy, których nie chciałem i chociaż zwracałem mu uwagę wielokrotnie aby przestał, nic to nie dało.
    Przemyłem kolejny raz swoją twarz, po czym nałożyłem na nią krem BB by zatuszować odrobinę swój okropny wygląd. Musiałem w końcu wyjść do ludzi, a dzisiaj mam dużo na głowie w pracy. Westchnąłem kolejny raz, jęcząc zawodnie. I na co mi to było? Nie dość, że się nie wyspałem, to w dodatku jestem pewny, że spotkam Parka. W końcu, mamy też poniedziałek, co oznacza nawał pracy. Oparłem się o umywalkę, patrząc w swoje odbicie. Jestem żałosny.
    Nie mając ochoty na jakikolwiek posiłek, postanowiłem że nie będę zapychał się na siłę by nie czuć się jeszcze gorzej, po czym ubrany dość luźno wyszedłem do pracy. Spojrzałem na zegarek i jęknąłem. Właśnie spóźniłem się na autobus, a kolejny mam za godzinę. No pięknie, cudownie wręcz. Czy ten dzień może się okazać jeszcze gorszy? Tak, z pewnością.
Spóźniony 30 minut przepraszając szefa, szybko wiązałem swój fartuch z logiem kawiarni.
- Luhan, masz szczęście że to twój pierwszy raz - mruknął mój szef. Był dość surowy, ale potrafiłem znaleźć w nim tę odrobinę dobroci.
- Przepraszam szefie, po prostu... nie usłyszałem budzika - skłamałem. - Obiecuję, to się więcej nie powtórzy.
- Mam nadzieję. A teraz wracaj do pracy.
Kiwając głową wleciałem wręcz za ladę, gdzie oprócz mnie stał teraz jeszcze Baekhyun. Spojrzałem na chłopaka wdzięcznie i jednocześnie przepraszająco.
- Ktoś tu ma kiepski dzień? - zagadał z wesołym uśmiechem. Zawsze był taki roześmiany i uroczy.
- Można powiedzieć. Zerwałem z Chanyeolem - odpowiedziałem, czyszcząc filiżanki na następnych klientów. Byun był również moim najlepszym przyjacielem, więc wiedział o wszystkim.
- Nie gadaj! Naprawdę to zrobiłeś?
- Tak. Miałem dość tego jego.. chamstwa - odparłem, patrząc zniesmaczony na jedną babeczkę na wystawie. Szybko ją wymieniłem na świeżą.
- I co teraz?
- Teraz? Nie wiem - wzruszyłem ramionami. - Pewnie będzie mi brakować go trochę, ale nie mogłem już wytrzymać. Wiesz jaki on był..
- Wiem, mówiłeś.. nadal jednak nie mogę uwierzyć że z nim zerwałeś - powiedział cicho i obsłużył klientkę. Ja w tym czasie zabrałem się za mycie podłogi, wymienianie babeczek i ciast na ładniejsze, między wszystkim obsługiwałem klientów, głównie studentów w przerwie między wykładami, a pod koniec zmiany wziąłem szmatkę i poszedłem czyścić puste stoliki po poprzednich klientach. Byłem sumienny w takich sprawach i rzadko kiedy odrywałem się od swoich czynności. Dlatego kiedy poczułem czyjąś dłoń na ramieniu, westchnąłem.
- Baekhyun, jestem zajęty - mruknąłem.
- Możemy pogadać? - ten niski głos rozpoznałbym wszędzie. Zamarłem w półkroku, po czym odwróciłem się na pięcie i westchnąłem głośno.
- Park, jestem zajęty - warknąłem, po czym wróciłem do poprzedniego zadania. Ten jednak nie dawał za wygraną.
- Luhan, naprawdę muszę z tobą porozmawiać - dłonie wyższego zamknęły się na moich obu nadgarstkach, więc jedyne co mi zostało, to kopnięcie, ale nie lubię się bić, nawet z Chanyeolem który na to zasługuje, więc spojrzałem mu w oczy wręcz z nienawiścią.
- Czego chcesz?
- Porozmawiajmy na spokojnie, Lu. Musimy sobie wyjaśnić kilka spraw..
- Tu nie ma nic do wyjaśniania, Yeol. Straciłeś swoją szansę - mruknąłem, patrząc mu w oczy. - Mieliśmy umowę, prawda? Jeśli zmarnujesz szansę, odejdziesz i zostawisz mnie w spokoju.
- Dlatego właśnie tu jestem.
- Lu, pomóc w czymś? - zawołał Baekhyun, ale tylko uśmiechnąłem się lekko.
- Nie trzeba, Baekkie, poradzę sobie - powiedziałem do przyjaciela, po czym wróciłem wzrokiem do byłego. - Z nami koniec, Park. Chociaż tej obietnicy dotrzymaj - powiedziałem z bólem, choć starałem się powstrzymać drżenie mojego głosu.
- Luhan.. - szepnął, zaczesując mi włosy za ucho swoimi palcami. Zadrżałem. Dlaczego moje ciało tak reaguje na niego?!
- Chan.. - powiedziałem cicho, spuszczając głowę. - Wyjdź już proszę..
- Przyjadę później - powiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Poczułem łzy. Po chwili usłyszałem trzask zamykanych drzwi.
Opadłem tyłkiem na krześle, chowając twarz w dłoniach. Dlaczego tak łatwo potrafiłem się poddać?
- Czego chciał? - spytał Baekhyun, szybko znajdując się obok mnie.
- Porozmawiać.. - powiedziałem, ścierając łzy z policzków. Zbyt świeże rany jeszcze bardziej bolą.
- I co? Ej, dlaczego ty płaczesz?! - pisnął, ale przytulił mnie.
- Przepraszam Baek, to po prostu.. sam już nie wiem. Muszę się ogarnąć, wrócić do domu.. posprzątać ten cholerny bałagan, który tam jest..
- Luhan, nie kłam. Nigdy nie masz bałaganu w domu - mruknął Byun, patrząc mi w oczy. Podał mi chusteczkę, a ja wtedy wybuchłem. Płakałem w jego ramionach aż do końca zmiany. Na szczęście nie było żadnych klientów, a Minseok przyszedł na swoją zmianę odrobinę wcześniej.
- Dziękuję, Baekkie - powiedziałem, odwieszając fartuch na haczyku. Miałem trochę spuchnięte oczy, ale to wszystko.
- Nie martw się, na mnie możesz liczyć, kochany - zaśmiał się młodszy, przytulając mnie na pożegnanie. - No, leć już. Autobus ci ucieknie zaraz.
Wróciłem do domu zupełnie nieświadom tego co zaraz mnie spotka. Rozebrałem się z kurtki, którą odwiesiłem na wieszak, nie dziwiąc się zupełnie że obok wisiała druga, dużo większa od jakiejkolwiek mojej. Nie zdziwiła mnie również dodatkowa para butów. Wszedłem do salonu i spokojnym głosem powiedziałem "cześć Chan", siadając nieprzytomnie na kanapie. Dopiero po chwili wszystko do mnie dotarło.
- Co ty tu kurwa robisz?! - wrzasnąłem, patrząc na niego zdziwiony.
- A już myślałem, że sobie wszystko przemyślałeś - mruknął młodszy, po czym podszedł do mnie i chciał zaczesać mi ponownie włosy za ucho, ale odsunąłem się.
- Nie dotykaj mnie - wycedziłem przez zęby.
- Porozmawiajmy, Lu - poprosił Chanyeol, patrząc na mnie. Od jego wzroku moje serce zabiło boleśnie.
- Chanyeol, powiedziałem ci wszystko już wczoraj.
- Nie rozumiem dlaczego.. dlaczego teraz?
- Bo nie miałem już siły, wiesz? Kolejny dzień ze świadomością, że jesteś takim chamem dla mnie i nie słuchasz zupełnie tego, co mam do powiedzenia.. skończyłem to, Park. Skończyłem nasz związek, nie wiem co mam jeszcze wyjaśniać - westchnąłem, siadając na kanapie ponownie. Z założonymi rękoma na piersi spojrzałem na niego. Czułem jak bije się z własnymi myślami. Ostatecznie usiadł obok mnie.
- Wiesz jak się czułem czasem? Jak zabawka w rękach rozpieszczonego bachora - mruknąłem cicho, a głos ponownie mi zadrżał. Kocham Parka, ale nie potrafię być przy nim kiedy tak mnie traktuje. To boli i jest cholernie trudne.
- Naprawdę? Sądziłem że.. podobało ci się kiedy cię tak dotykałem - szepnął i sugestywnie położył dłoń na moim udzie.
- Chanyeol! Ty naprawdę tego nie rozumiesz?! Czuję się jak śmieć kiedy jestem z tobą! - krzyknąłem, wstając gwałtownie. Moje ciało drżało, a ja poczułem jak ból uderza we mnie ze wzmożoną siłą.
- Rozumiem!
- Gdybyś rozumiał, prawdopodobnie nigdy nie doszłoby do takiej sytuacji jak teraz!
Chanyeol westchnął i podszedł do mnie. Uniósł mój podbródek i pocałował mnie. Nigdy nie umiałem odmówić jego miękkim, brzoskwiniowym wargom, toteż szybko uległem. Łzy spływały po mojej twarzy, ale on szybko je starł. Zagryzł moją wargę, łapiąc mnie pod udami, byśmy zrównali wzrost. Westchnąłem prosto w jego usta, zarzucając mu ręce za szyję.
- Chanyeol, proszę. Puść mnie. Nie powinieneś tego robić - powiedziałem, czując grunt pod nogami po chwili. Spojrzałem mu w oczy swoimi załzawionymi.
- Przepraszam, Lu - powiedział. Spojrzałem oniemiały na niego.
- Ty.. ty przepraszasz? - zamrugałem oczami, upuszczając ostatnie łzy.
- Jeśli tylko dasz mi szansę, ostatnią, postaram się to naprawić.. z twoją pomocą.
- Chanyeol.. wiesz, że to nie tak działa? Jedno przepraszam nie zmieni sytuacji. Za często ci wybaczałem..
- Luhan.. udajmy że nie było zerwania.. że była to tylko mała sprzeczka. Obiecuję że się zmienię.
- Tak jak obiecałeś to poprzednie razy? - spytałem, patrząc na niego przez ramię. - Nie potrafię cię zostawić, wiesz? Nie potrafię powiedzieć sobie "to naprawdę koniec, Luhan". Wróciłbym do ciebie, bo cię kocham, ale boli mnie to, że nie potrafię ci zaufać. Obietnice które łamałeś przez cały nasz związek wciąż we mnie siedzą. To naprawdę okropne uczucie nie ufać osobie, którą się kocha - powiedziałem cicho. - Każdego dnia związku czułem się jakbym miał do czynienia z zupełnie obcą mi osobą odkąd złamałeś obietnicę pierwszy raz.
- Lu..
- Daj mi skończyć, proszę - szepnąłem, a kolejne łzy spływały po moich policzkach. Zacząłem bawić się dłońmi. - Chciałem czuć się po prostu kochany, Chan. By ktoś traktował mnie tak jak ja jego.. i czułem to. Czułem. Do tamtego dnia, pamiętasz? Potem wszystko zaczęło się sypać - bolesne wspomnienia uderzały we mnie ze zdwojoną siłą. Każde uderzenia serca było bolesne. - I nie wiem, czy dam sobie radę z kolejnym wyzwaniem. Tak cholernie chciałem ci pomóc pokazać że istnieje cokolwiek innego poza seksem i alkoholem, ale widocznie nie potrafiłem.. czuję żal bardziej do siebie jednak niż do ciebie, Yeollie.
- Ja w nas wierzę - powiedział chłopak, a ja wtuliłem się w niego. Zamknąłem oczy.
- Ja nie wierzę w siebie, Park. Przestałem wierzyć już dawno temu..
- Ja to naprawię - szepnął i pocałował mnie, a ciepło rozlało się po moim ciele. Zadrżałem w jego ramionach.
- Chanyeol.. jesteś największym gnojem jakiego znam, ale.. nie potrafię od ciebie odejść.
Tym razem to ja go pocałowałem. Czułem że wreszcie coś w nim pękło, a może po prostu byłem zbyt naiwny. Moje serce szalało, jakbym przebiegł 100m na sprincie. Nasze wargi ocierały się zsynchronizowane, idealnie oddając każdą emocję jaka w nas siedziała. Czułem że był zawiedziony, co mnie ucieszyło, ale czułem też że już mu lepiej, tak jak i mnie. Zarzuciłem mu ręce za szyję, siadając okrakiem na jego kolanach. Spojrzałem mu w oczy głęboko.
- Dotykaj mnie, Chan. Wiem, że tego chcesz - powiedziałem. - Bo ja też tego pragnę. Potrzebuję twojego dotyku..
Nie minęła nawet chwila, a jego dłonie przemierzały kolejne centymetry mojego ubranego ciała. Drżałem, a wszystko to sprawiało, że czułem się coraz bardziej szalony. Odchyliłem głowę do tyłu, zagryzając mocno wargę, kiedy jego usta spoczęły na mojej szyi a dłonie dostały się pod koszulkę. Jęknąłem cicho, wypychając klatkę piersiową w jego stronę.
- Ch-chanyeol..
- Cichutko, Lu - zaśmiał się jeszcze niższym głosem Chanyeol, a moje ciało stanęło w ogniu.
- Sypialnia. Już - wydałem mu rozkaz, który od razu spełnił, przy okazji pozbawiając mnie koszulki.
Półnagi wylądowałem na łóżku, rozchylając nogi aby Park mógł znaleźć się między nimi i dociskać swoje biodra do moich. Czułem się jednocześnie gorący i mokry, a każda kolejna sekunda przybliżała mnie do stanu pełni rozkoszy.
Nawet nie zauważyłem kiedy ściągnął ze mnie zbędne ubrania. Byłem zupełnie nagi i podniecony, kiedy wreszcie mnie dotknął. Czułem się jakbym umierał. Jęknąłem głośno wsuwając dłonie w jego mokre włosy, szarpiąc nimi po chwili.
- Nawet nie masz pojęcia jak mnie to podnieca, Lu - szepnął do mojego ucha bardzo niskim głosem, łapiąc swojego penisa i zaczął ocierać go o moje przyrodzenie. Spazmy rozkoszy rozlały się po moim ciele nagle, wstrząsając nim mocno. Czułem w kościach jak bardzo mnie pragnie.
- Chan.. obiecaj mi coś tak szczerze.. - szepnąłem do jego ucha, pojękując cicho. - Obiecaj mi, że więcej mnie nie.. oh! skrzywdzisz..
- Obiecuję ci, Luhan - powiedział bardzo poważnie i brzmiał bardzo wiarygodnie, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. - Nigdy nie poczujesz się jak zabawka.. - powiedział i spojrzał mi w oczy, kiedy wsuwał we mnie palce. Moje ciało chętnie go przyjmowało z każdym kolejnym centymetrem jaki pokonał wewnątrz mnie. Rozciągał mnie idealnie i choć powinienem być do tego przyzwyczajony, wciąż jęczałem głośno i ciągle chciałem więcej, a Park spełniał moją prośbę.
    Krzyknąłem kiedy wreszcie wszedł we mnie. Jego penis wypełniał mnie całego od środka i to mi w zupełności wystarczyło, by przejąć dominację. Pchnąłem go na plecy, zaczynając sprawnie ruszać swoimi biodrami w górę i w dół. Uśmiechałem się przy tym seksownie, pozwalając mu dotykać mnie jak tylko chciał. Kochałem ten dotyk, był jak mój narkotyk. Raz wezmę i nie potrafiłbym odstawić.
- Przepraszam, Yeollie - powiedziałem cicho i pocałowałem go. - To był błąd. Nie mogę tak łatwo odejść od ciebie - szepnąłem, uśmiechając się.
     Po paru godzinnym stosunku, opadłem zmęczony na łóżko a na mnie Chanyeol. Wtuliłem się w niego, muskając jego ciało delikatnie swoimi wargami. Moje serce nadal szybko biło, a ciało drżało po przebytym przed chwilą orgazmie. Spojrzałem mu w oczy z uśmiechem.
Może faktycznie potrzebowaliśmy tej kłótni? Aby zrozumiał na czym stoimy, by w końcu pokazał mi tego samego Channiego, w którym się zakochałem 5 lat temu?
- Tęskniłem za tobą - powiedziałem ze śmiechem.
- Jak to? - spojrzał na mnie zdziwiony, a ja zaśmiałem się cicho.
- Za moim małym, kochanym Channiem. Za tym którego pokochałem.. za tym drobnym 20-latkiem w okularkach, który codziennie w czasie przerw przychodził do mnie do kawiarni i pił tę samą latte z dwoma łyżeczkami cukru. Za takim Chanyeolem tęskniłem i takiego najbardziej pragnę. Nie tego skurwysyna którym się stałeś - westchnąłem i spojrzałem mu w oczy. - Przepraszam.
- Za co? To ja nawaliłem, Lu - powiedział młodszy, zaczesując moje włosy za ucho. Uśmiechnąłem się delikatnie.
- Obaj nawaliliśmy - oznajmiłem, zamykając oczy. - Wo ai ni - szepnąłem.
- Saranghae - odpowiedział mi po koreańsku, na co się zaśmiałem i musnąłem jego skórę, po czym usnąłem w jego ramionach.
     Kiedy wstałem rano, miałem 3 nieodebrane połączenia i 7 smsów od Baekhyuna. Przejrzałem wszystkie szybko.
"Dlaczego cię jeszcze nie ma?!"
"Lu, co się dzieje?"
"Dzwoniłem do ciebie, czemu nie odbierasz?"
"Luhan!"
"Rozmawiałem z Chanyeolem, powiedział mi wszystko."
"Skłamałem szefowi że źle się czujesz, wisisz mi dobre piwo!"
Zaśmiałem się, a po chwili spojrzałem na stertę ubrań. Zagryzłem wargę, po czym ubrałem pierwszą koszulkę z wierzchu na siebie. Była Chanyeola.
- Chan? - zawołałem, a on odezwał się z kuchni. Wszedłem tam i zobaczyłem go robiącego śniadanie. Zagryzłem wargę, to było naprawdę kuszące.
- Zaczynamy od początku? - spytał, podając mi śniadanie z uśmiechem. Usiadł obok mnie.
- Zaczynamy - odpowiedziałem i pocałowałem go z uśmiechem. Od razu widziałem w nim zachodzące zmiany choćby po samym sposobie jego patrzenia na mnie. Czuję, że w końcu się zacznie układać i wszystko będzie jak dawniej, bez niepotrzebnych złych decyzji.
W końcu znów czuję, że żyję.


Jesteś najcudowniejszym człowiekiem jakiego znam,
dlatego nie potrafię z ciebie zrezygnować...

_______________________________________________________
szczerze? chciałam zrobić z tego taki baaaaaardzo mega smut z perwersjami, taki idealny seksowny Chan i niewinny, uległy Lu, ale zjebałam i wyszło takie pokractwo XD <3 
w każdym razie, wracam! wracam bardzo do pisania i to mnie zadowala, mam nadzieję że i Was :3 trzymajcie się ciepło, kocham 
Jaerin

28 czerwca 2013

Koszmar senny

Pogrążony w czarnej otchłani wysoki młody mężczyzna przemierzał bezkresne korytarze w labiryncie podziemnych tuneli. Nie pamiętał, jak się tam znalazł ale wiedział, że musi się stamtąd jak najszybciej wydostać. Nogi same niosły go po mokrej podłodze rozchlapując wszędzie wodę.
Brak jakiegokolwiek światła nie sprawiał mu bowiem kłopotu, gdyż mimo swojej słabej wady wzroku bardzo dobrze widział w ciemności.
Nagle zatrzymał się, oparł rękę o najbliższą ścianę, złapał kilka głębszych oddechów i ruszył dalej.
Pomału zaczęło go to wszystko męczyć. Coraz częściej zatrzymywał się by odpocząć.
W końcu padł, kałuża rozbryzgła się na ściany ochlapując tym samym również chłopaka.
Ne chciał się poddać ale był sam w tym miejscu, sam ze swoimi problemami i myślami, sam z ociekającą brudną wodą, sam z samym sobą.
Krzyknął lecz tylko echo rozniosło się po ścianach.
"Czemu tutaj leżysz?" anielski głos usłyszany gdzieś blisko zmusił chłopaka do podniesienia swojej głowy.
"Nie wiem" odparł.
"Wstań i pójdź za mną, bowiem znam wyjście" i jakaś dziwna siła pociągnęła go do góry każąc mu udać się za nieznajomym.
"Skąd mam wiedzieć, czy powinienem ci ufać?" zapytał, na co nieznajomy odwrócił się i spojrzał na niego swoimi łagodnymi oczami.
"A dlaczego nie? Jestem jedyną osobą w tym labiryncie i jedyną, która wie jak się wydostać" wysoki chłopak pokręcił głową.
"Nie znam nawet two-"
"Lu Han. A ty jesteś Park Chanyeol" powiedział Lu, przerywając wyższemu.
Chanyeol nie wiedział co to wszystko miało znaczyć. Patrzył z niedowierzaniem na drugiego chcąc sprawdzić czy ten kłamie i z trudem stwierdził, że jego słowa są prawdą.
Nie odezwał się już ani słowem, opornie stawiał nogę za nogą, a w głowie miał mnóstwo pytań ale bał się wypowiedzieć je na głos.
"Park Chanyeol, nie bój się, zapytaj mnie w końcu" rzekł blondyn. Wyższy miał ochotę zapaść się pod ziemię, chociaż szybko stwierdził że to nie ma sensu skoro i tak już jest poniżej poziomu wody.
"Jak mnie znalazłeś?" spytał po chwili wahania. Lu Han uśmiechnął się łagodnie i spojrzał do góry.
"On" powiedział cicho nadal patrząc w sufit. Kropelki wody kapały gdzieniegdzie nie raz uderzając w głowy dwójki młodzieńców.
"Jaki On?" zdziwił się Chanyeol.
"Ten, którego znasz, jednak o tym nie wiesz" stwierdził Han uśmiechając się cały czas.
"Czy chociaż raz odpowiesz mi jak człowiek?" na to słowo Lu Han padł nagle na kolana wywracając oczami. Chanyeol przeraził się przez co zrobił 2 kroki do tyłu. Blondyn wykrzywił swoje plecy w dziwny sposób przechylając również szyję. Kończyny wygięte w okropny sposób najwyraźniej nie bolały Lu.
Park zamknął swoje usta dłonią, by nie zwymiotować gdy z jamy ustnej blondyna zaczęły wychodzić glizdy.
"P-pomóż Channie" szepnął Lu i uderzył twarzą w podłogę. Chanyeol po wpływem impulsu wziął na ręce wiotkie ciało chłopaka i zaczął z nim biec. Biegł, biegł i nawet nie zdążył zauważyć gdy ze zwłok Hana zrobił się popiół. Białe światło oślepiło go nagle.
"Wyszliśmy" szepnął i wbiegł do poświaty.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chanyeol obudził się zlany potem. Ciężko oddychał, ręce trzęsły się mu niemiłosiernie, a w głowie nadal miał obraz umierającego chłopaka.
"Lu Han..." szepnął i wstał szybko. Nie zważał na godzinę, która obecnie była. Miał coś ważniejszego do wykonania. Zarzucił na siebie stare jeansy i bluzę, nie patrzył już nawet na to, że ma na sobie górę z piżamy.
Jak najszybciej ubrał jeszcze buty i niemal wybiegł z domu, prawie zapominając o zamknięciu drzwi.
Przemierzał kolejne ulice w poszukiwaniu bloku z mieszkaniem swojego przyjaciela.
Gdy po 20 minutach biegu dotarł wreszcie na miejsce dopiero wtedy zaczął się zastanawiać, która godzina.
Grubo po 3. Ale to nie było najistotniejsze.
Zapukał i ucieszył się, gdy przyjaciel, chociaż niezadowolony z tych nagłych odwiedzin, wpuścił go do środka. Kiedy drzwi zamknęły się za nimi, Chanyeol przytulił chłopaka i pocałował go mocno. Łzy ściekały mu po policzkach.
"Już nigdy nie pozwolę ci odejść" szepnął Park.
"O czym ty mówisz Channie?" zapytał chłopak nie wiedząc, co przyjaciel ma na myśli.
"J-ja no..." speszył się wyższy. Żeby ukryć to, przytulił jeszcze raz niższego. "Lu, j-ja... Śniłem o tym, że nie żyjesz i... I dlatego się cieszę, że żyjesz" szepnął mu do ucha.
"I dlatego mnie całujesz?"
"T-to było... N-nieprzewidziane... P-pod wpływem emocji" powiedział Chanyeol jąkając się.
"Podobają mi się te emocje" powiedział Lu i tym razem to on pocałował Chanyeola.